witajcie!
MAm okropny problem, od 3 dni nie mogę się pozbierać, odkąd odkryłam za kogo
ja wyszłam!. Otóż mój mężuś to typowy synek mamusi, myślałam, że po ślubie
się zmieni, że pokaże jej kto tu jest najważniejszy, ale zawiodłam się na
nim

((((!!!! Z tego powodu odmawiam mu przytulanka, aż zrozumie o co mi
chodzi!! Mam tego dość, szczególnie, że jestem w ciąży i teraz najważniejszy
jest mój brzusio, więc przytulanko i tak trzeba ograniczyć. Ale do rzeczy!
Kroplą, która przelała kielich goryczy jest całkowity brak zrozumienia mojej
teściowej jak dziś traktuje się ciążę, w niedziele na obiedzie, na który
(kompletnie bezmyślnie) podała zrazy wołowe (bse) ziemniaki (pewnie pryskane,
jeszcze by się fasolinek alergii nabawił w maminym brzuniu!!!) i sałatkę z
pomidorów( ze skórką!!! nawet jej się nie chciało dla dobra przyszłego wnusia
ich sparzyć). Najpierw spokojnie powiedziałam, że za obiad dziękuję tylko
napiję się wody, bo tylko to w jej domu mi nie może zaszkodzić w obecnym
stanie (ma w domu wodę mineralną, niegazowaną ze wszystkimi mikroelementami).
Dodam jeszcze, próbowała wcisnąć we mnie sok z pomarańczy!!!(czy ona nie wie,
jakim zagrożeniem dla maluszka są cytrusy???)
W domu dowiedziałam się od męża, że zachowałam się karygodnie, że obraziłam
jego mamusię i że chyba w tej ciąży zwariowałam. Po prostu totalny
maminsynek!! Tak się zdenerwowałam, że aż poczułam skurcze, zrobiło mi się
słabo, więc kazałam iść mu do pani Broni co handluje u nas przed halą po
marchew i wycisnąć mi soku i wiecie co on zrobił???? Przyniósł mi sok ze
sklepu!!! Wtedy to już kompletnie nie wytrzymałam i powiedziałam, że do końca
ciąży ma spać w pokoju gościnnym, bo on nie jest godny być ojcem tego
dziecka. Dobrze mu powiedziałam, nie? Najgorsze jest to, że on nie widzi
zagrożeń wynikających z mego stanu, wyśmiał mnie, że poszłam na zwolnienie w
2 mcu ciązy i mam zamiar pozostać na nim już do końca, mimo, że nie ma
żadnego zagrożenia. No chyba właśnie po to poszłam na zwolnienie, żeby tego
zagrożenia nie było!!! nie docenia ogromu pracy jaką trzeba wykonać, aby
ciąża przebiegała prawidłowo! Nie rozumie, że nie mogę gotować obiadu, tylko
odgrzewam gotowe dania w mikrofalówce, przecież, gdybym się czegoś
przestraszyła ( a wciąży jakaś się bardziej nerwowa zrobiłam) przy płonącym
gazie to dzieciątko mogłoby mieć plamę na twarzy(pani Bronia- ta od marchwi-
mnie przed tym ostrzegała). Tak więc będąc w ciązy zostałam zupełnie sama,
nikt mnie nie rozumie i się ze mna nie liczy!! Już n ie wiem, co mam zrobić,
żeby ten mój mąż zmądrzał! Proszę o rady jak go zmienić! Jak sprawić by
zobaczył cos poza czubkiem własnego nosa??
Będę pisać jakby się coś zmieniło
alinka- mama małego fasolinka