Witam Drogie przyszle mamy
postanowilam napisac, bo przyznam ze po prostu zglupialam i nie wiem co mam
zrobic. Jestem w 28 tc i mam zamiar byc mama uroczej parki blizniaczej.
Dzidzie maja po 1,1 kg i 1 kg, wierzgaja i kopia mame. Jestem pod stala
opieka w klinice refundowanej przez zaklad pracy, jestem z niej bardzo
zadowolona, ale z roznych wzgledow nie moge tam rodzic. Znalazlam sie wiec na
Karowej. Lekarz na drugim badaniu manualnym (nie USG) orzekl ze moja szyjka
macicy ma 1-1,5 cm, ze mam grzybice i dal mi skierowanie na celeston. Tasma.
Natomiast dzisiaj bylam u swojego lekarza, ktory wlasciwie prowadzi moja
ciaze od poczatku - na USG wyszlo, ze szyjka macicy ma 3,1 cm. Sama wiem ze
grzybicy to raczej nie mam, bo sa przeciez objawy o niej swiadczace. Mam
wiecej wydzieliny, ale nic mnie nie swedzi i nie piecze. Moj lekarz bardzo
nie chcial sie wypowiadac na temat diagnozy tamtego lekarza, dlatego tez nie
operuje zadnymi nazwiskami i nazwami, ale stwierdzil ze nie musze tego brac,
ze jest wszystko w porzadku, jakby nie byla przesadna to byloby super. To tez
musialam z niego wydusic, bo strasznie boja sie podwazac swoje kompetencje.
Ale kto ma mi pomoc w podjeciu decyzji czy brac celeston czy tez nie, skoro
ja sie na tym nie znam, a wiem ze lepiej zasiegnac wiedzy u kilku zrodel
zanim sie zdecyduje na leczenie sterydami.
Tym bardziej, ze jestem atopikiem i juz jeden ich rodzaj biore.
Drogie Panie, czy ktoras juz byla moze w podobnej sytuacji? A moze cos mi ot
tak podpowie, cos na zdrowy rozum?
Moj mi podpowiada, ze lepiej sie zabezpieczyc, isc do szpitala itd. z drugiej
strony jesli nie trzeba, to po co narazac sie na jakies dzialanie uboczne
tych lekow.
Plis help

Ewa