kisci
08.03.06, 22:48
To wszystko co napisała autorka to prawda.Ja co prawda rodziłam naturalnie
(dziecko-4.120KG.)Miałam z.o ,ale wszystko dzięki kochanej pani
ginekolog,której zaplaciliśmy 1000zł.Przyjechalam ze skierowaniem , bo był to
41tc.,mojej lekarki nie było (ok.15.00),myślałam,że to tylko rytunowe
badania..Personel nie miał akurat wiele do roboty,wiec stwierdzili ,że bede
dziś rodzić..Pani gin. dyżurąjąca przebiła mi błony(rozwarcie-4cm.)nic nie
mówiąc dopóty, dopóki nie poczułam swoistego ciepła i nie spytałam co sie
dzieje?Przerażona zadzwoniłam do męża ,bo bałam się dzwonić bezpośrednio do
lekarki,gdyż zajete panie położne mogłyby potraktować mnie
przedmiotowo....Nikt mna sie wówczas nie przejmował ...Oddzielona ścianką od
innych rodzących czekałam ,aż przyjedzie mój lekarz.. co trwało ok.2.h,dalsze
chwile porodu aż do urodzeniamej Niuni były przykładem tego co należy sie
każdej matce bezpłatnie..Poród to piękne przeżycie..Ale co potem?Moja lekarka
miała właśnie urlop,także pozostałyśmy na łasce budżetu?Urodziłam 0k.
20godz,potem zrzucono mnie na łóżko i ok.24 przyniesiono mi Mała.Nikt nie
odpowiedział mi na pytanie co robic z mała,która płakała a ja z hemoglobina
4,4(norma-12-16)nie miałam siły aby sie nią zająć.Na pytanie czemu nie chce
pić usłyszałam widocznie nie jest głodna..Po 2.dniach Mała miała już
3750..Nie chciała pić z piersi,płakała a położna na pytanie czy w takim
stanie mogę karmić odpowiedziala ,że kobiety w Oświcimiu też były słabe i
jakoś potrafiły wykarmić swoje dzieci..Poczułam sie jak wyrodna matka , która
nie potrafi zająć się swoim dzieckiem..Potem wypis na własne życzenie bo
jedyną nadzieje widziałam w sztucznym mleku..Przedtem transplantacja krwi dla
mnie....(miałam szybko wyrazić zgodę bo to kosztuje szpital 500zł.)A potem
ogromna depresja,poczucie że nie nadaję sie na matke,po drodze podobno źle
zinterpretowany epizod bezdechu-8 dlugich dni w szpitalu dziecięcym,gdzie
uznano mnie za wariatke...bo jestem przewrażliwiona..I teraz po 2,5 roku też
czuje sie jakobym popełniła bład,bo może wtedy powinnam była zachować sie
inaczej?Może nie jestem idealna ,ale doprawdy kocham swoja Niunie i oddałabym
za Nią wszystko...Do dzis mam huśtawki nastrojów i czasem czuje sie niedobrą
matka , bo po tym wszyskim,karmiłam sztucznie ...nie dałam dziecku tego co
podobno najważniejsze..bliskość wynikajaca z karmienia piersia........