17.03.06, 13:40
mam pytanko, do kobietek, które dostały zzo. nie wiem czy będę go
potrzebować, nie wiem czy się zdecyduję i nie wiem czy mi na to pozwolą, ale:
jeżeli naprawdę opłaty pobierane są niesłusznie i niezgodnie z prawem, to
bardzo chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie prawnej to wszystko się
opiera. jeśli chodzi o sprawy techniczne, to nie sądzę żeby pobierali
najpierw opłatę, a potem serwowali zzo. z pewnością najpierw go podają, a
potem wypisują "cegiełkę" na rzecz szpitala. ja jeśli miałabym pewność i
dowód na to, że opłaty za zzo pobierane są niesłusznie, to najpierw bym sobie
zzo kazała podać, a potem ABSOLUTNIE ani złotówki bym za to nie zapłaciła,
przecież nie zabiorą mi dziecka, czy szlafroka w zamian za brak wpłaty.
bardzo proszę więc zorientowane dziewczyny o informację, czy zzo naprawdę
powinno być bezpłatne, jeśli tak to na jakiej podstawie (do szpitalnej torby
spakuję wtedy pampersy, koszulkę do karmienia i dzienniki ustaw, a pierwszą
osobą, która mnie odwiedzi w szpitalu po porodzie będzie mój obrońca z
urzędu!!!!wink)))))))) ja poprostu baaardzo nie lubię dawać się naciągać, i
niewyobrażalne dla mnie jest zmuszanie mnie do płacenia za coś, co mi się
należy nieodpłatnie. z góry dziękuję za cenne wskazówki.


tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20726;17/st/20060523/dt/-3/k/c7a2/preg.png[/img]
Obserwuj wątek
    • patipomoz Re: ZZO c. d. 17.03.06, 14:20
      słyszałam, że bezpłatne jest jedynie ze względów zdrowotnych, np wzrok itp,
      ktoś pisał na forum, że tak go poinformowano w NFZ. najlepiej zadzwoń tam sama.
      ja płaciłam, ale np. w Matce Polce w Łodzi jest za darmo dla każdego.
      • gosia4567 Re: ZZO c. d. 17.03.06, 14:27
        Przeciez w wiekszosci szpitali w Wawie najpierw zadaja opłaty za zzo, w
        szpitalu na Madalinskiego podobno jednej kobiecie nie chcieli podac poki maz
        nie przyniosl pieniedzy z bankomatu i nie zaplacil,sama jestem ciekawa jak to
        jest w innych szpitalach w tej kwestii.
    • patipomoz Re: ZZO c. d. 17.03.06, 14:27
      wracając do twojego wątku, to przed podaniem zzo kazali mi napisać w jakiej
      książce: "proszę o podanie zzo" i mój podpis. ale nie napisałam: "zobowiązuję
      się zapłacić" więc pewnie masz rację, że trzeba ich było olać. nie
      awanturowałam się, bo byłam z opieki zadowolona. ale teraz bym tak zrobiła,
      szczególnie po tym jak przeczytałam, że każdy szpital za pacjentkę do porodu
      dostaje ponad 1000 zł. więc ciekawe co dostałam za te pieniadze, skoro położną
      opłaciłam, zzo opłaciłam i nawet mydło i oliwkę dla dziecka musiałam mieć
      swoje, nie mówiąc już o papierze toaletowym!!! powodzenia w walce o nasze
      prawa! oby po porodzie starczyło ci sił!!!!
    • ewapoznan Re: ZZO c. d. 17.03.06, 15:51
      Ja poradziłam się mojej położnej która pracowała w szpitalu w którym miałam
      rodzić. Jeśli znieczulenie miało być podane na moją prośbę a nie ze wskazań
      lekarza musiałam zgłosić się na badania do anestezjologa czy nie mam
      przeciwskazań ku podaniu zzo (skrzywiony kręgosłup ,choroba itp)otrzymałam
      zaświadczenie , zapłaciłam i kiedy przyszedł czas na porodówkę jechałam z
      rachunkiem. Kiedy miałam prawie 4 cm rozwarcia lekarz zadzwonił po
      anestezjologa i dosałam znieczulenie.
      To były jedne z najlepiej wydanych pieniędzy smile
    • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 17.03.06, 17:46
      No brawo .... Czegoz sie dowiadujemy o demarcie ? Ano tego, ze "poprostu baaardzo nie lubi dawać się naciągać". Bez zenady zdradza swoj niezwykle sprytny plan naciagniecia anestezjologa na znieczulenie, za ktore mu nie zaplaci. Pogratulowac poczucia uczciwosci. Anestezjolog, ktory znieczula kobiete podczas porodu, nie moze sie zajmowac innymi znieczuleniami. A zatem nie moze to byc ten, ktory jest w szpitalu na podstawie umowy o prace. Musi to byc osoba z zewnatrz, prowadzaca wlasna praktyke lekarska przyjezdzajaca w prywatnym czasie i swiadczacej uslugi nie w ramach stosunku pracy a prywatnej firmy. Wezwanie takiej osoby oznacza zgode na warunki czyli oplate za znieczulenie. A to juz moze podlegac dochodzeniu na drodze cywilnej, o ile oczywiscie lekarz jest w stanie wykazac ze umowa zostala zawarta , chocby ustnie, bo to tez jest umowa. Poniewaz wiele kobiet z pelna swiadomoscia oszukuje w sposob opisany przez demarte, z punktu widzenia swiadczeniodawcy nalezy porzucic naiwne domniemanie, ze wszyscy sa uczciwi i trzeba przyjac, iz istnieje potrzeba nadania umowie rodzaca - anestezjolog formalnego ksztaltu umowy cywilnej zabezpieczonej w odpowiedni sposob np. poprzez weksel. I wtedy takie "sprytne" zachowania przestana miec sens. Gdy pracowalem na Madalinskiego oszukalo mnie okolo 40 pacjentek, tylko dlatego, ze nigdy nie domagalem sie wynagrodzenia przed satysfakcjonujacym wykonaniem znieczulenia. Moja strata. Wiele godzin pracy pracy w dzien i w nocy (w czasie wolnym), odpowiedzialnosc i zaufanie do rodzacych zostalo nagrodzone bardzo sprytnymi manewrami niektorych z nich. I wobec powyzszego wcale nie uwazam za gorszace, ze ktos czekal ze znieczuleniem. W koncu do porodu jest dosc czasu, zeby sie przygotowac. Czy demarta chcialaby byc oszukana ?
      Dariusz Jedrasiak
      • demarta darek jedrasiak 20.03.06, 08:56
        drogi darku dziękuję za twój czynny udział w moim poście. nie wiem czy czytasz
        wyrywkowo, czy odnosisz się tylko do części mojej wypowiedzi, w każdym bądź
        razie mam nadzieję, ze znieczuleń nie wykonujesz z efektem równie
        fragmentarycznym..... jeśli tak to współczuję twoim pacjentkom. ale zwróć
        prosze uwagę, że ja ZADAJĘ PYTANIE jak wyglada sytuacja z zzo, czy powinnyśmy
        za nie płacić, czy nie, a jeśli nie powinnyśmy i ktoś jest w stanie podać mi
        podstawy prawne, to chcę z nich skorzystać i chcę nie płacić wtedy, kiedy
        płacić za to nie powinnyśmy wg prawa. co w domyśle oznacza, że jeśli ta opłata
        jest uzasadniona i poparta prawem, to nie mam żadnych ale, żeby za zzo
        zapłacić. rozumiem, że przepracowany bardzo jesteś i dlatego trudno ci było
        odnaleźć prawidłowy sens mojej wypowiedzi. wyśpij się, odpocznij i wróć do nas,
        porozmawiamy dalej. pozdrawiam
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20726;17/st/20060523/dt/-3/k/c7a2/preg.png[/img]
        • patipomoz w obronie demarty 20.03.06, 19:15
          Drogi Darku,
          rodziłam w Łódzi i anestezjolog nie przyjechał specjalnie do mnie by podać mi
          zzo, tylko wpadł na dyżurze między jedną cesarką a drugą. Pewnie z pieniędzy,
          które zapłaciłam nie dostał grosza, bo sam się mnie spytał ile za takie
          znieczulenie płacę!!!! oczywiście masz rację, nie popieram, i demarta pewnie
          też nie, oszukiwania lekarzy, ale gdzie się zatem podziały moje pieniądze????
          chyba masz rację, że należałoby to uregulować prawnie, wtedy wiedziałabym kto
          na mnie zarabia i byłobyto bardziej uczciwe./ pozdrawiam,
          • darekjedrasiak Re: w obronie demarty - patipomoz 21.03.06, 23:37
            Droga Patipomoz - ja demarty nie atakuje za to, ze ma watpliwosci, ale za chec oszukiwania. W systemie politycznym takim jak nasz, spoleczenstwo sprawuje wladze poprzez swoich przedstawicieli. Tylko tak sie jaos dzieje, ze ci przedstawiciele nie sa w stanie od kilkunastu lat okreslic, co sie nalezy, a za co trzeba doplacac. Za to nie maja problemow z wydawaniem mnóstwa pieniedzy podatnikow na wspieranie roznych grup nacisku. No, ale jesli do wyborow nie idzie wiekszosc uprawnionych to czego sie spodziewac ?
        • darekjedrasiak Re: demarta 21.03.06, 23:31
          Zamiast wspolczuc moim pacjentkom (i pacjentom, bo nie pracuje teraz w szpitalu polozniczym), skup sie na chwile nad swoja ujawnioną publicznie gotowoscia do oszukiwania innych. Jesli szukasz podstaw prawnych, to raczej nie na forum, bo z calym szacunkiem dla wszystkich, tu odbywa sie innego rodzaju dyskusja a podstawa prawna jest tu prawie niemozliwa do ustalenia. Moim stanem tez sie nie przejmuj tak samo, jak ja nie przejmuje sie Twoim. A prawidlowy sens Twojej wypowiedzi jest taki, ze gotowa jestes oszukiwac. I kropka. Nie trzeba dobudowywac do tego nic wiecej.
          • geospiza ja mam tylo pytanie... 08.05.06, 10:05
            ..dlaczego za kilka godzin obecności anestezjologa mam płacić aż 400-700
            złotych, zakładając, że to za jego pracę, "usługę" płacę ??
            Chciałabym mieć robote, w której za siedzenie przez kilka godzin zarobię pół
            miesięcznej pensji... @_@
            I dlaczego NFZ nie płaci anestezjologowi za te robotę, tylko ja muszę (o ile nie
            płaci, chyba właśnie to próbujemy ustalić ?)
            • dottka2 Re: ja mam tylo pytanie... 08.05.06, 20:50
              Wiesz co, ja wolałabym zapłacić i mieć tą pewność, że gdyby coś się działo po
              podaniu znieczulenia, fachowa pomoc będzie obok i pomoże i mnie i dziecku.
              "Chciałabym mieć robote, w której za siedzenie przez kilka godzin zarobię pół
              miesięcznej pensji..."
              'Interesująca' perspektywa... fakt, za siedzenie, podkreślmy - bezczynne -
              takie wynagrodzenie jest wręcz rewelacyjne, ale chyba zapomniałaś o
              odpowiedzialności jaką bierze na siebie lekarz. Czy Ty wziełabyś ją na siebie
              za te pieniądze?

              • geospiza Re: ja mam tylo pytanie... 09.05.06, 09:56
                jesli pytasz mnie, jako "mnie", to nie wzięłabym tej odpowiedzialności, bo nie
                jestem lekarzem. Gdybym uczyła się na lekarza, gdybym posiadała tę wiedzę, to na
                pewno bym wzięła taką odpowiedzialną pracę na siebie, nawet za połowę tej sumy.

                Ja też spędziłam mnóstwo lat na kształceniu się i nie mogę wprost tego pojąć, że
                jedna osoba za jeden dyżur bierze pół tego ile wynosi moja miesięczna pensja.

                Co ma zrobić kobieta, która nie ma pieniędzy, albo nie może od razu zapłacić
                całej sumy ?? Cierpieć ? Pytam: dlaczego, jakim prawem, cierpienie ma być
                uzależnione os sytuacji materialnej ?? W XXI wieku takie rzeczy nie powinny mieć
                miejsca ! Albo też powinno wszystkich na to znieczulenie po prostu stać.

                Ja też uważam, że lepiej zapłacić i nie bać się o ból czy zdrowie dzisiusia
                (jestem bardzo mało wytrzymała na ból, zapomnę jeszcze o prawidłowym oddcychaniu
                albo w ogóle przestanie mi się chcieć żyć...) - i pewnie zapłacę w końcu... Ale
                naprawdę coś we mnie się buntuje i uważa, że to wszystko powinno być inaczej.

                Nie jest to wina ani nas, ani anestezjologów, to wina tego pop.... kraju.. sad
                • dottka2 Re: ja mam tylo pytanie... 10.05.06, 16:34
                  "Gdybym uczyła się na lekarza, gdybym posiadała tę wiedzę, to na pewno bym
                  wzięła taką odpowiedzialną pracę na siebie, nawet za połowę tej sumy."
                  Wiesz... jakoś nie mogę uwierzyć w to co piszesz. Niestety, ale czasy
                  charytatywnej, społecznej pracy już dawno się skończyły. Dziś każdy ceni swoje
                  umiejętności i czas, który poświęca innym. Nie czarujmy się, dziś nie pracuje
                  się dla ideii, a dla pieniędzy, a problem płetnego znieczulenia nie jest winą
                  lekarza, tylko sytuacji ekonomicznej kraju, ale na taką dyskusję szkoda
                  czasu...
                  W kwestii odpowiedzialności byłabym jednak ostrożniejsza...

                • darekjedrasiak Re: ja mam kilka innych pytan... 10.05.06, 22:22
                  Piszesz, "napewno bym wzięła taką odpowiedzialną pracę na siebie, nawet za
                  połowę tej sumy".

                  Może jednak są aspekty sprawy, których sobie nie uświadamiasz, skoro wcale nie
                  ma tak wielu anestezjologów chętnych do - chcę to wyraźnie podkreślić -
                  dodatkowej pracy ?

                  A tak przy okazji. Właśnie wróciłem z trzydniowego kursu doskonalącego, za
                  który zapłaciłem z własnej kieszeni 2200 pln. To sporo więcej niż miesięczna
                  pensja lekarza harującego w szpitalu. I to też nie mieści Ci się w głowie ?

                  Jedna prenumerata czasopisma - chyba chcesz, aby lekarz był na bieżąco - to
                  lekką rączką około 1200 pln. A czasem trzeba kupić jakąś książkę - zachodnia
                  pozycja to też najmniej kilkaset złotych. No to z czego ma taki człowiek kupić
                  aktualne informacje, ktore pozwolą mu dobrze leczyć ? Dobre leczenie to nie
                  jest mrzonka, coś idealnego. Można leczyć źle lub dobrze. Niewłaściwymi
                  metodami można zarówno zwiększyć zachorowalność, jak i śmiertelność
                  leczonych.Właściwe metody są lepsze dla wszystkich - leczonego i leczącego.
                  Żeby wiedzieć, że jakaś metoda została sprawdzona we właściwy sposób i wykazano
                  jej przydatność lub nieprzydatność lub nawet szkodliwość, to trzeba ruszyć się
                  z domu i pojechać na kurs. Tylko za co ? Więc doktor nie jedzie. A potem
                  leczy. Leczy coraz gorzej, coraz gorzej, az w końcu komuś w jakiś sposób
                  zaszkodzi i będzie szkodzić coraz częściej. Albo wyjeżdża za granicę, bo tam
                  będą mieli mu za złe nie zarobki, ale to, że się nie szkoli. A kto zostanie ?

                  Cierpienie nie może zależeć od sytuacji materialnej. Ale o tym, jak jest
                  decydują kolesie w Sejmie. Pamiętasz, kogo wybrałaś ? Wiesz, co chciał zrobić z
                  finansowaniem lecznictwa ? Może warto zapytać PiS, który o reformie lecznictwa
                  mówił tylko w kampanii wyborczej, bo nie ma na to pomysłu ? A podobają Ci się
                  górnicy, którzy zadymą wyrwali jakieś gigantyczne miliardy dla siebie ? A może
                  wolisz jakieś agencje, które marnują mnóstwo kasy. A kogo wybrałaś w wyborach
                  samorządowych ? Czy byli to ludzie, ktorzy wiedzą, jak prowadzić szpital ?

                  Co do lekarza i tego ile bierze. Bierze za swoją wiedzę. I za doświadczenie. I
                  za to, żeby się adekwatnie ubezpieczyć, aby w razie niezawinionego powikłania,
                  można było wypłacić odszkodowanie. Bo jeśli sąd orzeknie odszkodowanie od
                  doktora dla pacjenta np 480.000, to przy miesięcznym dochodzie do ręki 2000,
                  doktor będzie musiał pracowac 240 miesięcy czyli 20 lat nie wydając grosza z
                  zarobionych pieniędzy.

                  Oczywiscie to przerzucanie sie argumentami wcale nie porzadkuje dyskusji, ale
                  ta dyskusja powinna sie odbyc w gronie wybranych przez nas politykow,
                  odpowiednich instytucji i pewnie jeszcze z udzialem opinii publicznej. Oni sa
                  od tego , ale tego nie robią. Nie popełnijmy tego błędu kolejny raz przy
                  wyborach samorządowych. Pozdrawiam Darek Jędrasiak
                  • natalka691 Re: ja mam kilka innych pytan... 11.05.06, 09:14
                    Panie Darku prosze napisac jak wygląda faza parcia u kobiety, która ma zzo?
                    Czym się różni niż bez znieczulenia? I co czuje wtedy rodząca? Pozdrawiam
      • marychna31 Re: ZZO c. d. 20.03.06, 19:41
        > Bez zenady zdradza swoj niezwykle sprytny pla
        > n naciagniecia anestezjologa na znieczulenie, za ktore mu nie zaplaci.
        To anestezjolog pracuje w szpitalu za darmo? Czy też dostaje pensję z naszego
        ubezpieczenia?
        • molly101 Re: ZZO c. d. 20.03.06, 20:00
          Na dyżurze masz np jednego anestezjologa a rodzących np 5. I wszystkie chcą
          znieczulenie. Czy mają ciągnąć losy o tego anestezjologa marychna31? To
          logiczne, że muszą więc ściągnąć kogoś z domu a nikt za darmo w wolnym czasie
          pracować nie lubi. Cena kilkaset zł za znieczulenie to cena adekwatna do
          odpowiedzialności lekarza, tylko dlaczego on tych pieniędzy nie dostaje. Niech
          wreszcie to uregulują. Tak ,żeby pacjent wiedział za co i komu płaci. Nie dziwię
          się autorce wątku, szału można dostać. Niech lekarz przyjdzie i wystawi uczciwy
          rachunek a niech nas na jakieś cegiełki na szpital nie naciągają! Zresztą
          anestezjolog jadąc w środku nocy do rodzącej też miałby większą motywację, bo
          pracowałby za uczciwe pieniądze.
        • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 21.03.06, 15:09
          Marychna - mam dla Ciebie kilka propozycji, z ktorych najchetniej wybralbym
          najbardziej nieprzyjazna i zlosliwa - sama idz na studia i na wlasnej skorze
          przekonala sie, ile sie mozna nauczyc medycyny za pensje z Twojego
          ubezpieczenia. Pomijam juz to,ze pieniadze z ubezpieczenia nie sa
          wykorzystywane w szkoleniu studentow i lekarzy, ale w leczeniu pacjentow. Gdyby
          jednak tak sie stalo, ze podejmiesz wyzwanie to wcale sie nie zdziwie, jesli,
          jak kazda osoba myslaca, juz w trakcie studiow podejmiesz decyzje o wyjezdzie
          np. do Szwecji. Bo zwyczajnie nie dasz rady zyc. Po drugie , w tym co piszesz
          pobrzmiewa tu proletariacka troska o dobro klasy robotniczo-chlopskiej, soli
          tej ziemi. To juz nie te czasy. Pamietaj, ze juz sa doktorzy, ktorzy
          wyksztalcili sie za wlasne pieniadze i za wlasne ksztalca dalej a ci, ktorzy
          ksztalcili sie wczesniej robili to niewyobrazalnym dla Ciebie wysilkiem,
          poswiecajac wlasny czas, czas rodziny, pieniadze i zbierajac czasem
          niezasluzone baty od roszczeniowych pacjentow. I nigdy nie mial sensu
          argument, ze oni ksztalcili sie za nasze pieniadze. Nie zmieni tego Twoje
          przekonanie, ze "sie nalezy". Wydaje mi sie ze, jak Ludwik Dornowaty moglabys
          wziac doktorow w kamasze ... A co Ty zrobilas, zeby poprawic swoj los czyli
          lekarzy docenic ?? zapytalas tych, ktorych wybralas do sejmu na co chca
          przeznaczyc Twoje pieniadze ? Nawet, jesli bralas udzial w wyborach to watpie.
          A kto wydaje pieniadze w tym panstwie ? No to masz tak, jak sama zdecydowalas.
          To w ogole szersza dyskusja, znacznie przekraczajaca ramy tego forum i dlatego
          sygnalizujac tylko jej zakres proponuje powrot do glownego nurtu forum.
          Dariusz Jedrasiak
      • agawa5 Re: ZZO c. d. 09.05.06, 11:35
        do mnie nikt specjalnie nie przyjezdzał. Anestezjolog był na dyzurze, na moje
        zyczenie załozyl zzo, reszty pilnowała połozna a on byl pod telefonem bo w
        szpitalu miał tez inne pacjentki pod opieką. U nas na dyzurze jest 1
        anestezjolog i wszystkie kobiety maja zzo za darmo i na zyczenie.
      • agawa5 Re: ZZO c. d. 09.05.06, 11:36
        chciałam jeszcze dodac ze jesli anestezjolog jest na połoznictwie na umowe o
        prace to po co szukac kogos z zewnatrz. Nikt inny nie musi przyjezdzac do
        porodu bo i po co.
    • kikawro Re: ZZO c. d. 20.03.06, 21:20
      a ja dzis od swojego lekarza usłyszałam, że w szpitalu (klinicznym!) nie dostanę
      żadnego zzo, ponieważ nie ma go w standarcie. Czy taka sytuacja jest wogóle
      mozliwa i faktycznie za żadną "cegiełkę" ani inne pieniadze nie mam szans na to
      nieczulenie??? Prosze o odpowiedz
    • triss_merigold6 Re: ZZO c. d. 20.03.06, 21:48
      Nie życzę Ci sytuacji kiedy ZZO jest teoretycznie bezpłatne ale lekarz
      informuje, że jest za wcześnie/za późno/nie ma wolnego anestezjologa/nie masz
      wskazań. Nie oszczędzaj idiotycznie tylko zapłać i dostaniesz znieczulenie +
      spokój.
      • demarta Re: ZZO c. d. 21.03.06, 09:11
        kiedy ja właśnie chcę podejść do sprawy uczciwie. ja płacę składki co miesiąc,
        a przez kilka ostatnich lat napewno dofinansowałam potrzeby całego
        społeczeństwa, a nie swoje własne. i to nie dlatego, że gardzę państwową służbą
        zdrowia, ale dlatego, że z moimi problemami zdrowotnymi nie mam szans na
        korzystanie z tej niby dostępnej dla każdego i niby funkcjonującej służby
        zdrowia. kiedy moje kłopoty się wznawiają potrzebuję natychmiastowej
        interwencji neurologa specjalizującego się w moim przypadku, najczęściej
        dochodzi do tego, że przyjąć może mnie za dwa tygodnie nie wcześniej, dodatkowo
        z reguły natychmiast potrzebne jest mi badanie typu rezonans magnetyczny, a na
        ten opłacany składkami muszę czekać ponad pół roku!!! w moim przypadku jest to
        nie do zaakceptowania, więc co robię? idę do lekarza prywatnie i za rezonans
        też płacę sobie prywatnie, a łącznie każdorazowo płacę za to ok. 2.000 zł. a w
        przypadku kiedy jestem w ciąży i mam za dwa miesiące urodzić chciałabym jakoś
        ominąć te gigantyczne koszty, które ponoszę właściwie wielokrotnie, bo z moich
        składek opłaca się opiekę medyczną nad innymi, bo mi służba zdrowia nie jest w
        stanie zapewnić minimum opieki. ale okazuje się, że nawet ludzie tacy jak ja,
        którzy płacą składki a i tak nic z tego nie mają są oburzeni, że ja obok
        składek opłacam sobie leczenie konkretnych schorzeń prywatnie, co wynosi kilka
        tysiecy rocznie, to jeszcze świnia robię problem i nie chcę opłacić
        anestezjologa, który przecież też z naszych składek powinien być opłacany. ale
        żebym mogła raz w życiu przy okazji porodu skorzystać z jego usług muszę po raz
        kolejny do tego interesu dopłacić prywatnie. a skoro to tak bardzo mnie oburza,
        denerwuje i skłania do ominięcia tych dodatkowych kosztów, które ominąć się da
        dla was - innych płatników ZUS jest normą, akceptujecie to i radzicie mi "
        zapłać a będziesz miała święty spokój", to znaczy, że w naszym społeczeństwie
        panuje jakaś mega znieczulica i jest nam chyba już wszystko naprawdę baaaardzo
        obojętne.......szkoda.

        a poza tym jest jeszcze druga strona medalu: w dzisiejszych czasach ciężko jest
        zorganizować sobie pracę na 8 godzin, a po ośmiu godzinach iść do domu i mieć
        wszystko w nosie. ja osobiście nie lecę do szefa co miesiąc z awanturą, że w
        ciągu całego miesiąca przepracowałam tyle a tyle godzin ponad normę i proszę mi
        to zapłacić jako nadgodziny..... oczywiście jeżeli szefostwo nie naciąga mnie
        na zbyt dużą ilość nadgodzin.
        • triss_merigold6 Re: ZZO c. d. 21.03.06, 09:21
          Teoretycznie się z Tobą zgadzam. Teoretycznie. Korzystam prywatnie z
          ginekologa, stomatologa, badania kontrolne też prywatnie, mimo, że jestem
          ubezpieczona.
          Oczywiście, powtarzając za panem wiceministrem zdrowia, opłaty pobierane przez
          szpital są wątpliwe prawnie. Tylko zastanów się czy aby poród jest na pewno tym
          momentem w którym chcesz zmieniać zasady. Oczywiście w szpitalu mogą Cię
          zapewnić, że bezpłatne znieczulenie jest w standardzie ale nie na 100% tj. o
          ile anestezjolog nie będzie zajęty przy operacji, o ile lekarz uzna, że nie ma
          przeciwwskazań i tak dalej.
          Prościej gdybyś się dowiedziała czy ZZO jest w standardzie usług danego
          szpitala. Jeśli nie to albo płacisz (wtedy anestezjolog przychodzi) albo
          rodzisz na żywca. Wybór należy do Ciebie.
          Zrozum, nie neguję Twoich racji tylko szczerze odradzam domaganie się
          bezpłatnego ZZO tam gdzie wyraźnie jest płatne. Nie ma takiej siły żebyś
          zmusiła lekarza do dokonania zabiegu znieczulenia (bo jak?), odwołasz się do
          wszystkich świętych ale ZZO nie dostaniesz jeśli lekarz uzna coś tam... nie
          udowodnisz, że "ma obowiązek Ci podać" ponieważ nie ma obowiązku.wink
          • demarta Re: ZZO c. d. 21.03.06, 09:39
            no tak .......
            ale dziwna wydaje mi się jeszcze jedna rzecz. jeśli bym chciała zzo, to
            specjalnie do mnie musi przyjść anestezjolog i dlatego koniecznie "muszę" go
            opłacić, no bo może jeden jest zajęty, to drugiego trzeba z domu ściągnać extra
            dla mnie. a jeśli mam poród zagrożony i potrzebuję nagle cesarki, to co też
            nikt mi jej nie zrobi, bo nie ma anestezjologa? nie sądzę. i nie sądzę żebym za
            zrobienie cesarki w momencie kiedy jeden anestezjolog jest zajęty też musiała
            płacić za ściągnięcie z domu innego........czyli za cesarkę nie muszę ale za
            zzo tak, chociaż to ta sama robota dla anestezjologa...... paranoja.
            • triss_merigold6 Re: ZZO c. d. 21.03.06, 09:42
              Aaa... no tak, ale to już pytanie do lekarzy na oddziale.wink
              Ja się umawiałam na poród na konkretny dzień i uprzedzałam, że chcę ZZO bez
              czekania "czy wytrzymam", w tym konkretnym szpitalu oddział miał prywatne umowy
              z anestezjologami którzy byli ściągani na życzenie pacjentek.
              • demarta Re: ZZO c. d. 21.03.06, 10:08
                nooo jak bym wcześniej wiedziała, to bym na męża anestezjologa szukała, bo
                specjalizacja mojego męża w porodzie nam raczej nie pomoże......wink)))))))
                • esse1 Re: ZZO c. d. 21.03.06, 13:02
                  Rodziłam z ZZO na Karowej 5 m-cy temu. Na ZZO zdecydowałam się już na
                  porodówce. Nikt nie kazał mi z góry płacić, dopiero przy wychodzeniu z
                  dzieckiem uiścilismy rachunek. A w rachunku jest wpis opłata za znieczulenie
                  bez wskazań medycznych". I to jest podstawa, na jakiej szpitale mogą pobierać
                  opłatę za ZZO. Jeżeli np. w Łodzi szpital decyduje się za darmowe znieczulenia,
                  to jego wybór. Faktem jest, ze mają prawo żądać za to pieniędzy. Inna sprawa,
                  że po porodzie mój mąż (lekarz) stwierdził, że skoro znieczulenie przy porodzie
                  nie jest uzasadnione medycznie, to amputacje też powinno się robić "na żywca".
                  Wiem jedno - warto się znieczulić. Znacznie łatwiej i szybciej przychodzi
                  kolejna faza porodu, jest więcej sił na parcie (w ktorym znieczulenie zupełnie
                  nie przeszkadza), można się nawet zdrzemnąć. W porównaniu z bólem porodowym
                  wkłucia się prawie nie czuje.
                  • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 21.03.06, 23:19
                    Od zawsze jest dla mnie jasne, ze bol porodowy powinien byc traktowany jako wskazanie medyczne do znieczulenia i nie rodzaca, ale szpital powinny za nie placic anestezjologowi. Dariusz Jedrasiak
            • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 22.03.06, 00:40
              Demarto - nie pozwol mi w siebie zwatpic. Do obslugi porodow zagrozonych sa anestezjolodzy dyzurni i dlatego wlasnie nie moga zajmowac sie znieczuleniem innych kobiet. Czy chcialabys, aby w sytuacji, gdy sa pilne wskazania do ciecia cesarskiego lub innej interwencji, dyzurny anestezjolog zajmowal sie akurat znieczulaniem pacjentki do porodu ? No oczywiscie, ze nie. I dlatego do znieczulenia porodu musi przyjechac anestezjolog, ktory nie pelni dyzuru, czyli w swoim prywatnym czasie. Mowi sie o oplacie za znieczulenie dyzuru, ale to jest oplata za znieczulenie niezaleznie od sposobu zakonczenia porodu. Jesli wiec w trakcie znieczulenia porodu nalezy go zakonczyc zabiegowo, to w dalszymciagu zajmuje sie tym anestezjolog znieczulajacy kobiete do porodu. Nie twierdz, ze cos jest paranoja tylko dlatego, ze Ty tego nie rozumiesz. Dariusz Jedrasiak
            • mama_kotula Re: ZZO c. d. 09.05.06, 12:22
              demarta napisała:

              > no tak .......
              > ale dziwna wydaje mi się jeszcze jedna rzecz. jeśli bym chciała zzo, to
              > specjalnie do mnie musi przyjść anestezjolog i dlatego koniecznie "muszę" go
              > opłacić, no bo może jeden jest zajęty, to drugiego trzeba z domu ściągnać
              extra dla mnie. a jeśli mam poród zagrożony i potrzebuję nagle cesarki, to co
              też nikt mi jej nie zrobi, bo nie ma anestezjologa?

              Z prostej przyczyny, tak na rozum.
              Cięcie cesarskie jest operacją _ratującą_ _życie_ i zawsze wymaga znieczulenia,
              dlatego porównanie jest nieadekwatne.
              Poród naturalny da się przeprowadzić bez znieczulenia.

              nie sądzę. i nie sądzę żebym za
              >
              > zrobienie cesarki w momencie kiedy jeden anestezjolog jest zajęty też musiała
              > płacić za ściągnięcie z domu innego........czyli za cesarkę nie muszę ale za
              > zzo tak, chociaż to ta sama robota dla anestezjologa...... paranoja.

              Patrz wyżej smile
              CC = ratowanie życia. Anestezjolog konieczny.
              ZZO do porodu = zniwelowanie bólu i zapewnienie większego komfortu pacjentce.
              Przydatne i fajne, ale nie niezbędne.
              Jest różnica?
        • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 22.03.06, 00:27
          Demarta - dowiadujemy sie o Tobie coraz wiecej. Teraz np tego na przyklad, ze nie rozumiesz idei, na podstawie ktorej zbierane sa skladki na swiadczenia zdrowotne - "przez kilka ostatnich lat napewno dofinansowałam potrzeby całego społeczeństwa, a nie swoje własne". W razie, gdy Twoje potrzeby na swiadczenia medyczne gwaltownie wzrosna np. na skutek zdarzenia losowego (wypadek samochodowy czy cokolwiek innego teraz czy w przyszlosci), Twoje skladki okaza sie niewystarczajace, nawet gdyby w calosci byly przeznaczone na leczenie wylacznie Ciebie. A w przyszlosci, gdy juz bedziesz na emeryturze, inni beda placic za Twoje leczenie. Tak jest w kazdym systemie solidarnosciowym. O ile system nie zdechnie, co przy naszych politykach, nie jest nieprawdopodobne. To, dlaczego publiczne lecznictwo nie jest w stanie zapewnic Ci swiadczen wtedy, gdy sa one konieczne, to inna, oczywiscie nie mniej wazna sprawa. Skoro chcesz ominac te koszty, to jest prosta do tego droga - po prostu nie plac za rezonans. Kaz sobie zrobic, a potem nie plac . Dobre ? Nie czujesz sie oszukiwana, gdy placisz za kazdym razem 2000 pln ? Ale przeciez robisz to z wlasnej woli. Ja czuje sie oszukiwany, gdy pieniadze spoleczenstwa na leczenie zachorowan od niego niezaleznych, w duzym stopniu sa konsumowane np. na leczenie palaczy, ktorzy przez lata ciezko "pracowali" na swoja (i nie tylko swoja) chorobe palac po 2-30 papierosow dziennie, ludzi, ktorzy zaniedbujac wlasne bezpieczenstwo skacza "na glowke" i po chwili sa sparalizowani na cale zycie, innych, ktorzy w pelni wladz umyslowych jadac z predkoscia niebezpieczna powoduja wypadek, po ktorym jest kilka trupow, a sami wymagaja wielomiesiecznego, niezwykle drogiego leczenia itd. Skutki zdarzen drogowych sa finansowane z ubezpieczenia OC samochodowego. A reszta ? W jednym zdaniu - nasze skladki nie powinny byc wykorzystywane do leczenia skutkow czyjejs glupoty. Megaznieczulice odnajduje przede wszystkim w tym, ze ludzie, ktorzy maja - poprzez swoich parlamantarzystow - mozliwosc wplywania na to, ile pieniedzy idzie na leczenie i to, jak sa wydawane, tego nie robia. Nie ida na wybory, nie wydaja instrukcji poslom, czego oczekuja i tych politykow nie rozliczaja. Innym sposobem na wymuszenie zmian, jest droga zadymu na ulicach, co oczywiscie nie jest mozliwe, bo skoro ludzie nie chca pokojowo pojsc do wyborow, to tym bardziej nie wyjda bic sie na ulice. Troche rozumiem twoje rozgoryczenie, ale wydaje mi sie, ze moglabys precyzyjniej lokalizowac przyczyny tego stanu rzeczy. A z tymi nadgodzinami to niby o co chodzi ? Ze lekarz powinen pracowac i nie pyszczyc co miesiac tak, jak Ty ? Co ty wiesz o nadgodzinach ? Czas pracy lekarza to etat czyli 170 godzin plus przynajmniej drugie tyle w postaci dyzurow. I tak przez miesiac, rok, przez lata ... Chcesz tak sprobowac ? Roczna dopuszczalna przez ustawodawce liczbe nadgodzin lekarze zalatwiaja w 3-4 tygodnie. I zeby bylo smieszniej, praca na dyzurze nie jest przez prawo ( !! ) traktowana jako czas pracy. Czy lekarze maja prawo czuc sie oszukiwani ? No pewnie, ze tak. A przez kogo sa tak oszukiwani ? No oczywiscie, ze przez Ustawodawce. No a kto wybiera lwadze ustawodawcza w Polsce ? No oczywiscie, ze tacy jak Ty. No to kto kogo oszukuje, Demarto ? No oczywiscie, ze Ty nas. Mam nadzieje, ze ten sofistyczny nie zostanie potraktowany z nalezytym przymruzeniem oka. Dariusz Jedrasiak
          • demarta Re: ZZO c. d. 23.03.06, 10:47
            Drogi darku,

            niby z Ciebie takie poukładane i elokwentne homo sapiens...... ale chyba
            mądrości życiowej trochę ci brak, bo kto wpędził cie w taką a nie inną sytuację
            życiową, kto wybrał ci studia, specjalizację, zawód, miejsce zatrudnienia? nie
            ty sam? a może ktoś cię do tego zmusił? no bo inaczej nie potrafię sobie
            wytłumaczyć, że zajmowałeś się zawodowo czymś, co powoduje u ciebie
            niezadowolenie, rozgoryczenie i niedowartościowanie finansowe. podejrzewam, że
            zrobiłbyś większy interes w swoim życiu, a co za tym idzie byłbyś z niego
            bardziej zadowolony, gdybyś zamiast na studia poszedł do zawodówki o profil
            spawacz - ślusarz. nie musiałbyś się martwić o pracę, płacę i pracę w godzinach
            nadliczbowych, bo na nich jako spawacz trzepałbyś kasę swojego życia!!! a nie w
            tych samych trampkach od lat biegał do szpitala znieczulać, za co nie chcą ci
            zapłacić, co cię unieszczęśliwia życiowo ciebie i twoich bliskich i powoduje,
            że niewypowiedziana gorycz wypływa z każdego artykułowanego przez ciebie
            zdania, aż przykro cię czytać..........
            • darekjedrasiak Re: ZZO c. d. 23.03.06, 21:16
              Rownie droga Demarto
              W przeciwieństwie do Ciebie ja sie nie skarżę na swój los, ani na życiowe
              wybory. Zamiast dawać mi co chwila rady, postaraj się zrozumieć o czym piszecie
              Ty i marychna. Ty piszesz o akceptowalnym Twoim zdaniem oszukiwaniu - tu nie ma
              co filozofować i relatywizować. Z kolei marychna - powtórzę to raz jeszcze -
              myśli jak chłoporobotnik, który swoją ciężką pracą utrzymuje inteligencje i
              wobec tego ma prawo myśleć o niej per służba. To, czy jestem ze swojego życia
              zadowolony czy nie, to z pewnością nie jest Twoja sprawa. Nie sądzę też, aby
              kogokolwiek na forum to interesowało. Naprawdę ważna w tej dyskusji jest Twoja
              postawa dopuszczająca oszukiwanie innych w celu uzyskania korzyści dla samej
              siebie i - paradoskalnie - praktycznie na to brak reakcji innych forumowiczek.
              A jeśli przykro Ci czytać to, co napiszę, to zwyczajnie nie czytaj. Podpisuję
              swoje posty i śmiało możesz je pomijać. Dariusz Jędrasiak
          • czarownica75 Re: ZZO c. d. 23.03.06, 12:54
            Kiedy czytam Twoje wypowiedzi, Darku, to coraz bardziej jestem przerażona...
            Należysz, zdaje się, do tych lekarzy, którzy uważają się za najbardziej
            wykorzystywaną grupę zawodową w Polsce, biedactwa... Piszesz z przekąsem o
            uczciwości Demarty, a może napisałbyś coś o uczciwości lekarzy, którą de facto
            miałam okazję poznać na własnej skórze? Nie rozumiem też dlaczego szkolenia
            lekarzy miałyby być finansowane przez społeczeństwo, czy za moje ktoś płaci?
            Dlaczego zostałeś lekarzem, jeżeli to taka ciężka i niewdzięczna praca? Może
            powinieneś pomyśleć o firmie farmaceutycznej - praca po 16 godz. na dobę,
            częste wyjazdy i praca w domu ale nieźle opłacane... Swoją drogą zastanawiam
            się czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak pracują i jaką "wymierną"
            odpowiedzialność za swoje działania ponoszą lekarze pracujący na Zachodzie czy
            w Stanach. A ZZO jak najbardziej powinno być usługa standardową. Czy ból
            porodowy nie jest wystarczającym wskazaniem medycznym? Pozdrawiam, Czarownica smile
            • darekjedrasiak Odp Czarownica 23.03.06, 21:29
              1. nie uważam leakrzy za najbardziej wykorzystywaną grupą zawodową w Polsce,
              natomiast żadnej grupy zawodowej nie można traktować jak służby (w hrabiowskim
              rozumieniu)
              2. masz inne zdanie niż ja o kimś, kto planuje oszukanie kogoś ?
              3. wcale nie twierdzę, że lekarze są aniołami uczciwości
              4. ja też płacę za swoje szkolenia. Natomiast nie płacą za nie podatnicy tacy
              jak marychna
              5. rady zachowaj dla tych, którzy o nie poproszą
              6. bardzo chciałbym, aby w Polsce lekarze mieli podobną pozycję jak w Stanach
              lub na Zachodzie. Tylko, że pacjent musiałby zrozumieć, że w jego interesie
              jest, aby lekarz zarabiał znacznie więcej niż przeciętna krajowa. A większość
              pacjentów chcialoby mieć najlepszych lekarzy za marne pieniądze i nie robi nic,
              aby to się zmieniło.
              7. o tym, że też tak uważam iż ból sam w sobie jest dostatecznym wskazaniem
              medycznym i wobec tego zzo powinno być elementem standardowym obsługi porodu
              mogłabyś się przekonać, gdybyś skorzystała z miejscowej wyszukiwarki.

              Pzdr Dariusz Jędrasiak
    • kasiaptasia75 Re: ZZO c. d. 23.03.06, 14:56
      Witaj,
      Z opłatami za ZZO jest tak, że nie płacisz za nie szpitalowi tylko
      anestazjologowi, który robi "to" w ramach pracy dodatkowej, którą ty mu
      zlecasz. To tak jak idziesz do lekarza ginekologa - tez płacisz za wizytę.
      Powinnaś przed porodem jeszcze ustalić pewne kwestie z anestazjologiem. Często
      bywa tak, że to Ty dzwonisz po niego, żeby przyjechał na twój poród.
      Pozdrawiam
      • demarta Re: ZZO c. d. 23.03.06, 15:00
        kasiaptasia zaskoczyłaś mnie tym newsem!!!
        hmmmm, chyba wezmę numer od darka powyżej.....;PPPPPPPPPPPPP
        • darekjedrasiak Re: demarta 23.03.06, 21:33
          Jeśli mnie masz na myśli, to od razu uprzedzę (z przymrużeniem oka), że Cię na
          to nie stać. Dla Ciebie miałbym specjalną stawkę płatną przelewem na konto smile
          przed wykonaniem znieczulenia. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
          • natalka691 Re: demarta 09.05.06, 09:22
            Zgadzam się z tym co pisze Pan Darek. Skończmy z jałmuzną w tym kraju dla
            wykształconych specjalistów. Niedługo nie będzie miał kto znieczulac,jeżeli
            nasi szanowni reprezentanci w parlamencie będą tak traktowac ludzi.
            Nieprzypadkowo zoo nie jest u nas dostępne we wszystkich szpitalach. Stanowimy
            peryferie Unii Europejskiej pod tym względem. Dlaczego ktoś ma za 100 zł, albo
            za mniej siedziec i opiekowac się rodzącą i monitorowac znieczulenie przez np.
            12 godzin porodu. Lepiej iść na grilla ze znajomymi i napić się piwka, niz w
            sobotnia noc kiblowac na porodówce. Jak chce się rodzić po ludzku, z bólenm na
            akceptowalnym poziomie, miec super warunki po porodzie, jednoosobowa salę i
            jeszcze łóżko dla męża, aby mógł zostać na noc to trzeba tym ludziom
            odpowiednio zapłacić, nie wierzę w Doktorów Judymów i położne o takim profilu
            psychologicznym (rzadki przypadek). Obecna sytuacja jedynie powoduje
            frustrację, że oprócz etatu w szpitali ci ludzie chałturzą jeszcze po godzinach
            w kilku innych placówkach medycznych. I niestety pogłębia istnienie szarej
            strefy. Jak idę do dentysty, to płace za najlepsze materiały i znieczulenie, bo
            nie będę robiła cyrku na fotelu i stresowała lekarza, uniemożliwiała wykonanie
            świadczenia medycznego i wykańczała siebie i chce miec komfort. I chyba zadnym
            kraju nie ma tak, że za darmoche jest najwyższy standard. Nie jestem
            zwolenniczką komuny, wszystko po równo i za darmo. To przezytek, tylko nasze
            władze boją się powiedziec o tym głośno, bo stracą elektorat. Nawet profesor
            Religa niczego nie potrafi tutaj wskurać.
            • mama_kotula Natalka691 :) 09.05.06, 12:24
              Z ust mi to wyjęłaś smile))
              Zgadzam się z całym twoim postem smile, zatem już więcej nie dopiszę smile
    • azzure1 Re: ZZO c. d. 08.05.06, 22:37
      Z tego, co ja się orientuję, w ramach oszczędności wprowadzanych przez NFZ zzo
      nie jest bezpłatne nawet przy cesarkach i z reguły jest to decyzja wewnętrzna
      szpitala - te, które na to stać, ciągle jeszcze dają zzo bezpłatnie, ale te,
      których nie stać, mogą pobierać za to opłaty.
      A argument o płaconych składkach zdrowotnych jest niestety wyrazem niewiedzy,
      ile tak naprawdę kosztują usługi medyczne. Podanie zwykłego znieczulenia to nie
      tylko praca lekarza, ale i koszt leków, sprzętu, amortyzacja aparatury, prąd i
      inne takie pierdoły, o których się przecież nie wspomina. Koszt pobytu pacjentki
      "porodowej" (min. 2 dni) wyczerpuje kilka lat wpłaconych składek, a ponieważ w
      państwie demokratycznym obowiązuje solidarność społeczna, kwoty naszych składek
      muszą pokrywać koszty leczenia również tych, którzy tych składek nie płacą. Ja
      się dziwię, że przy takich opłatach w ogóle cokolwiek jest w szpitalu bezpłatne.
      • agawa5 Re: ZZO c. d. 09.05.06, 11:41
        Generalnie to konstytucja gwarantuje nam niby bezpłatna słuzbe zdrowia. He he
        czego oczywiscie nie ma w naszym kraju i chyba nigdy nie było.
        • natalka691 Re: ZZO c. d. 09.05.06, 12:10
          Gdyby w naszym szanownym kraju służba zdrowia funkcjonowała normalnie, bez
          marnotrastwa środków publicznych zzo byłoby za darmo wszędzie i byłyby
          pieniądze na darmowe zzo dla wszystkich kobiet w standardzie, tak jak np. w USA
          i zanalzłyby się środki na godziwe opłacenia lekarzy
          • gosika78 Re: ZZO c. d. 09.05.06, 15:11
            Co my tu marzymy o ZZO, skoro zestaw do lewatywy za 7,50 i podkłady poporodowe lepiej mieć swoje ... Ale na becikowe pieniądze są...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka