Dodaj do ulubionych

nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąża

22.03.06, 08:15
Moja córka ma 4 latka."Chodzi" a właściwie próbuje chodzić do przedszkola.
Pójdzie na 1 - 3 dni i jest chora w domu przez tydzień , dwa. I tak od
września na okrągło. Teraz poszła na 1 dzień i jest obecnie w szpitalu ze
stwierdzonym wirusem rotha. Ma silne wymioty, biegunkę i temp. 39.5. Jestem w
ciąży w 4 miesiącu i mój lekarz powiedział że nie mam się pojawiać u niej w
szpitalu bo wirusy tamtejsze wirusy sa dla mnie niebezpieczne.Jestem załamana
i wściekła na przedszkole. Jak to możliwe, ze dziecko w domu jest zdrowe a w
przedszkolu po maksymalnie 3 dniach pobytu chore!!! Chyba będę musiała do
końca ciąży wziąść L4 i siedzieć w domu z moją córeczką.Myślę o tym aby
narazie przynajmniej do porodu zrezygnować z przedszkola i spróbować od
września.Mam wszystkiego dosyć!!!!!!!!
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mamakubusia10 Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 08:50
      Oj było już tych wątków o chorowaniu w przedszkolu masa.
      Zdania są podzielone.
      Ja przyłączam się do mam, które są zdania, że za odporność dzieci w tym wieku
      mogą podziękować rodzicom.
      Nie znam Cię i nie chcę oceniać, ale z moich obserwacji wynika, że odporność
      zależy od stylu życia, jaki narzucili rodzice.
      Wiem, że napewno ktoś napisze, że robi wszystko super, a i tak dziecko choruje.
      Ja po urodzenbiu Kuby nastawiłam się na wychowanie ściągnięte z mojej bratowej:
      1. Nigdy napojów typu Bobofrut, a soki z sokowirówki, nie serki, jogurty ze
      sklepu, a własnej roboty twarożki, nie szyneczka różowa a pieczony w domu
      schabik
      2. Od urodzenia ubieranie dziecka w to co siebie, co miało wykluczyć
      przegrzanie.
      3. Jak najwięcej ruchu (przy każdej pogodzie), basen
      4. Zwierzęta od urodzenia
      5. Lato nad morzem, zima w górach (w tym roku młody przy 20 st śmigał na
      nartach)
      6. Żadnych witaminek w syropach, za to dużo naturalnych .

      Dziecko mam idealnie zdrowe. Nie wiem co to katar,kaszel, antybiotyk.
      Chodzimy do przedszkola już rok i nic. Nic nie złapaliśmy, choć praktycznie
      cały czas są jakieś choroby w grupie.

      Oczywiście bardzo Ci współczuję i rzeczywiście chyba lepiej jak teraz się
      pooszczędzacie, ale pomyśl o podniesieniu trochę odporności u swojego dziecka.

      agnieszka
      • darwina Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 09:13
        Doskonale cię rozumiem. Akurat gdy mój synek poszedł do przedszkola do 3-
        latków, urodził się mały braciszek. Starszy również szedł do przedszkola na 3
        dni po czym 2-3 tygodnie w domu. Zwykle zarażał się też młodszy choć nie zawsze
        i młodszy lepiej znosił choroby -może dlatego że karmiłam piersią.
        Teraz mój starszy synek chodzi do prywatnego przedszkola gdzie jego grupa liczy
        7 dzieci. I zachorował dopiero po 3 tyg chodzenia co uważam za gigantyczną
        poprawę! Ja ci więc radzę: rozważ posłanie dziecka do małego przedszkola
        prywatnego, gdzie panie zwracają uwagę na chore dzieci (w małej grupie chore
        dziecko łatwo rzuca się w oczy). Jednocześnie zwiększaj mu odporność dużymi
        dawkami witC, czosnku, soku z malin. Nie dawaj dużo nabiału. Jeśli to nie
        pomoże albo nie możesz sobie pozwolić na prywatne przedszkole, radzę zabrać
        dziecko z przedszkola przynajmniej do urodzenia dziecka. Nie ma co narażać
        twojego zdrowia i rosnącej w brzuchu dzidzi.
      • baszkas Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 11:30
        Wiesz co, daj sie dziewczynie wyzalic, bo akurat to, ze Twoje dzieci nie
        choruja nie ma wiele wspolnego z dieta, no moze troche z tzw 'zimny' chowem...
        Przyklad - czym sie roznia soki gotowe od tych, ktore sama przygotujesz?? Z
        czego niby te serki sama robisz, jak nie z mleka?? Nie bardzo rozumie na czym
        ma polegac roznica, no chyba, ze owoce na soki byly z wlasnej dzialki, a mleko
        do serkow od 'wlasnej' krowy ... Nie kazdego tez stac na spedzanie 3 tygodni
        latem nad morzem i 3 tygodni zima w gorach, a tyle przynajmniej potrzeba, zeby
        organizm czerpal korzysci ze zmiany klimatu...Witaminki w syropach sie
        przydaja, gdy dziecko nie chce wziasc do buzi owocow czy warzyw.
        Jedne dzieci maja wieksza odpornosc, a inne mniejsza i tyle.
        • mamakubusia10 do baszkas 22.03.06, 15:35
          baszkas napisała:

          > Wiesz co, daj sie dziewczynie wyzalic, bo akurat to, ze Twoje dzieci nie
          > choruja nie ma wiele wspolnego z dieta, no moze troche z tzw 'zimny' chowem...
          > Przyklad - czym sie roznia soki gotowe od tych, ktore sama przygotujesz?? Z
          > czego niby te serki sama robisz, jak nie z mleka?? Nie bardzo rozumie na czym
          > ma polegac roznica, no chyba, ze owoce na soki byly z wlasnej dzialki, a
          mleko
          > do serkow od 'wlasnej' krowy ... Nie kazdego tez stac na spedzanie 3 tygodni
          > latem nad morzem i 3 tygodni zima w gorach, a tyle przynajmniej potrzeba,
          zeby
          > organizm czerpal korzysci ze zmiany klimatu...Witaminki w syropach sie
          > przydaja, gdy dziecko nie chce wziasc do buzi owocow czy warzyw.
          > Jedne dzieci maja wieksza odpornosc, a inne mniejsza i tyle.


          Nie zgodzę się z Tobą absolutnie. To, że mam zdrowe dzieci, to głównie zasługa
          żywienia, choć i pewnie zimnego chowu (mam nadzieję, że chodzi o
          nieprzegrzewanie)-fakt, moje dzieci nigdy nie miały w domu kapci, a po puchu
          nie chodzą, cały rok śpią w bawełnianych piżamkach z krótkimi rękawkami i nigdy
          nikt niczym ich nie opatulał.
          A co do żywności, to zapewniam, że jest zasadnicza różnica między twarożkiem
          własnej roboty, a hiperprzetwożonym danonkiem, który dla mnie osobiście smakuje
          ochydnie-tona chemii i tyle. Podobnie soczki, jogurciki, różowiutka szyneczka
          bez tłuszczyku. A fuj.
          A co do soków, to przepuść przez sokowirówkę, zamknij w słoiczku i zobacz czy
          za pół roku będzie tak samo smaczny. A wtedy porozmawiamy o tym czym się
          różnią.
          Rozumiem, że Ty przyjęłaś trochę inny model żywienia. Cóż, mogę życzyć tylko
          powodzenia, ale po co potem się użalać. Plon zbierzesz sama.


          • maczwak Do mamakubusia10 22.03.06, 17:49
            Muszę się zgodzić z baszkas, przynajmniej, jeśli chodzi o kwestie żywieniowe.
            Studiowałam dietetykę więc conieco na ten temat wiem. Soczki przeznaczone dla
            dzieci są robione z warzyw i owoców z kontrolowanych upraw, bez dotatku cukru i
            szkodliwych konserwantów. Są NAPEWNO znacznie zdrowsze i z pewnością mniej
            szkodliwe dla zdrowia niż te robione samodzielnie z niewiadomego pochodzenia
            produktów. Co do Danonków, to ich podstawową zaletą jest wzbogacenie w wapń.
            Prawdą jest niestety to, że nawet dzieci spożywające codziennie mleko i jego
            przetwory są narażone na niedobory wapnia. Co do wędlin to zgadzam się z Tobą -
            lepszy własnej roboty schabik niż różowa szyneczka z supermarketu. A co do
            suplementacji diety preparatami witaminowymi, to tak jak napisała baszkas, w
            niektórych przypadkach jest to faktycznie niezbędne.
            • kasiek5 Re: Do mamakubusia10 23.03.06, 13:20
              Czasami ręce mi opadają jak czytam takie posty jak napisała mamakubusia 10.
              Rozumiem umiarkowany zachwyt nad stosowanymi przez siebie metodami
              wychowawczymi ale bez przesady drogie mamy... To tak jakby negować istnienie
              wrodzonych (dziedzicznych!) predyspozycji do mniejszej lub wiekszej odporności.
              Owszem rozsądnym postepowaniem mozna wiele osiągnać ale majac w
              domu "chorowite" dziecko karmienie go serkami własnej roboty nic nie da.
    • nitka111 Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 10:00
      Mam własnie to samo, mój czterolatek poszedł do przedszkola i choruje, a ja
      obecnie w 8-mym miesiącu ciąży. Do 4 - rech lat okaz zdrowia, ew. katarek
      leczony chusteczką, a teraz co chwilę coś sad. Nie wiem czym to jest spowodowane,
      bo ja raczej łatwo się zarażam, ale teraz w ciąży nie choruję z nim, chyba raz
      miałam katar. Posyłam go do przedszkola, bo widzę ile mu daje kontakt z dziećmi,
      a ja wprawdzie jestem już na L4 ale staram się ten czas wykorzystać na odpoczynek.
      • lolinka2 Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 10:03
        fakt, że nieodporne dziecko to w większości efekt postępowania rodziców i w tym
        się zgadzam z przedmówczynią. Niemniej faktem jest ze w pierwszym roku
        przedszkola ta liczba infekcji mniej lub bardziej łagodnych się zwiększa
        znacznie. Szczerze mówiąc, nie sądzę zeby dla zdrowej ciąży jakoś to groziło, no
        ale różni ludzie różnie mają..... Ja też jestem w ciazy, córcia chodzi do
        przedszkola, na szczęście nie pierwszy rok, niemniej jeśli coś ją rusza lekko
        (katar, kaszel) to ze względu na dobro całej grupy (którą to natychmiast
        zdziesiątkuje) zostawiamy ja w domu. Żaden z lekarzy mnie nie straszył rota czy
        jakimkolwiek innym wirusem jako niebezpiecznym dla mnie i Tatiany, a załapanym
        od Nutelli.
        • melenka Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 10:48
          smile Łatwo generalizować - mam 2 synów-obaj karmieni długo piersią, obaj lekko
          ubierani (mam nawet opinię nienormalnej matki, wychładzającej dzieci, zamiast
          zakładania-jak inni-czap przykrywających nos jeszcze w maju),
          obaj "spacerowani", wietrzeni, zakocieni (tj. co najmniej 2 koty w domu),
          karmieni (choć twarożku faktycznie nie robię, ale słodyczy właściwie nie jedzą,
          lubią owoce i warzywa) w lecie siedzimy prawie 2 miesiące nad morzem, co roku
          na nartach no i teraz pierwszy rok w przedszkolu. A raczej więcej w domu, niż w
          przedszkolu. Starszy nie miał nawet kataru, do chwili, gdy nie pojawił się
          młodszy i wylądował w 1 miesiącu życia w szpitalu z zapaleniem płuc. Skąd
          przyciągnęliśmy rotawirusa-cała rodzina się pochorowała (najmocniej ja-w
          połogu). Od tamtej pory chorują raczej "po równo", choć starszy cały czas jest
          nieco silniejszy. Choć te same infekcje przechodzą zupełnie inaczej (np. jeden
          gorączkuje a drugi ma natomiast silny katar). Wniosek taki, że każde dziecko
          jest inne i nawet stawanie na głowie niewiele daje. Teraz jestem również w
          ciąży (hehe-z zaleceniem leżenia) i zarażam się od chłopców. Więc siedzimy
          razem w domu, co łatwe niestety nie jest. Staram się unikać nie tylko wizyt w
          przychodni (mam cudowną mamę i męża, którzy chodzą do pediatry z synami), ale
          też dużych skupisk -np. centrów handlowych. Rotawirus chyba nie jest bardziej
          niebezpieczny od innych infekcji wirusowych o podobnym przebiegu (wysoka
          temperatura, biegunka i wymioty) o ile kontrolowane jest nawodnienie organizmu.
          Na pewno lepiej nie zachorować i unikać oddziału szpitalnego, bo wirus jest
          bardzo zaraźliwy.
      • guciom Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 23.03.06, 14:21
        nitka111
        ja tez 8 miesiac jezeli jestes z W-wy to w jakim szpitalu rodzisz? Ja na
        Starynkiewicza termin 7 maja
    • dorota.oz Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 10:37
      Dobrze Cię rozumiem, byłam w podobnej sytuacji w ubiegłym roku. Szkarlatyna,
      rotawirusy i liczne przeziębienia, a na sam koniec, tuż po urodzeniu maluszka -
      ospa. Nie zrezygnowałyśmy z przedszkola, bo Zośka bardzo je lubi i naprawdę
      kontakt z dziecmi jest niezbędny. Poza tym potem jest łatwiej, kiedy maleństwo
      pojawi się na świecie. Starsze dziecko jest z przedszkolem oswojone, traktuje
      je jako coś oczywistego i nie czuje się odrzucone i smutne, kiedy mama z
      maluchem zostaje w domu. Głowa do góry, idzie wiosna, chorób będzie
      zdecydowanie mniej.
      Pozdrawiam,
      Dorota
      • misspigy Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 22.03.06, 21:45
        my naszego bąbla karmiliśmy i karmimy też marchewkami, jabłkami, zupkami
        własnej roboty - pije też normalną herbatę, nieraz psu z gęby ciastko wyciągnie
        i zje, w piaskownicy też kiedyś piasek podjadał, wyjadł surowe ziemniaki, w
        Lądku zdroju pił wodę zdrojową, śpi sam w pokoju i nawet jak się odkryje -
        trudno - i przez 2 lata zdrowy jak koń - poszedł do żłobka - w 2 tyg. kaszel,
        katar i gorączka... trwało prawie 2 tyg. potem już nie poszedł i siedzi w domu -
        znowu zdrowy jak koń!!!
        Wirusy w kupie czują się raźniej!! I dlatego w przedszkolu atakują... ale mój
        młody i tak w kwietniu pójdzie ... nie ma rady!! Odchorować swoje musi - tak
        czy inaczej. Ja wszystkie paskudztwa jako dziecko w przedszkolu przeszłam i
        teraz zero różyczki, ospy itp. Córka sąsiadki w moim wieku - jest w ciąży i ma
        różyczkę!! Nie muszę chyba pisać, co ona teraz przeżywa!
    • annor Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 23.03.06, 15:32
      bemilkaa na te choróbska z przedszkola nic nie poradzisz, no chyba, że
      wypiszesz dziecko z przedszkola. Moja mała przez 5 lat od urodzenia to była
      może z 3 razy chora, sama byłam zdziwiona jej odpornością, bo nawet ode mnie
      się nie zarażała jak byłam chora, latem potrafiła siedzieć 2-3 godz w jeziorze,
      zębami klekotała, a ani katar ani nic jej nie łapało. We wrześniu wystarczyło,
      że poszła do przedszkola i od razu przeziębienia, anginy i przewlekły kaszel, z
      którym leki nie dawały rady, przy okazji złapała ospę, którą i mnie zaraziła
      (ja wtedy byłam w 7 m-cu ciąży, szczęście że w 7 a nie w 2 np.) Teraz już do
      przedszkola nie chodzi, jestem w domu więc sama się nią zajmuję, od września
      już zerówka i mam nadzieję, że będzie lepiej.
      Dieta na pewno ma duże znaczenie, ale przed wszystkimi chorobami nie uchroni.
      Soki są zdrowe, Bobo Fruty NA PEWNO nie szkodzą i są zdrowsze niż te robione z
      owoców kupionych na targu czy w supermarkecie, a w domowych twarożkach nie ma
      tych pożytecznych bakterii co są w jogurtach, a różowej szynki to moje dziecko
      wcale nie lubi.

      bemilkaa nie przejmuj się i dbaj o siebie, podobno większość dzieci tak choruje
      w pierwszym roku uczęszczania do przedszkola, od września będzie lepiej.
      • bemilkaa Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 24.03.06, 23:36
        Dzięki za pocieszenie!
        Moja córka od poniedziałku jest w szpitalu. Jej stan się już poprawiał, a
        tymczasem od wieczora znowu gorączka przekroczyła 39. Jestem załamana...
        Pozdrawiam wszystkich
        • ddanna Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 25.03.06, 09:41
          Cześć,
          Bemilkaa odporność "rośnie w wiekiem", moja córcia corowała kiedyś dużo
          częściej, teraz coraz mniej, w okresie od września do wiosny podawałam jej
          ALITOL - wyciąg z czosnku, albo syrop z cebuli i czosnku, jakoś się trzymała,
          choć z zapaleniem płuc też wylądowałyśmy w szpitalu.
          Miała też narastający trzeci migdał (nie chrapała, spała z zamkniętą buzią,
          dopiero dobry alergolog wybadał mechaniczną niedrożność nosa). Nie usuwaliśmy,
          miała zastosowaną szczepionkę IRS19 oraz dwie serie RIBOMUNYLU. Trzeci migdał
          wrócił do rozmiarów książkowych, a ona od tamtej pory (2,5 roku) praktycznie
          poza katarem nic z przedszkola nie przytargała.
          Pozdrawiam, życzę zdrowia
          Danka
      • bumblebee1 Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 25.03.06, 00:33
        annor napisała:

        > w domowych twarożkach nie ma tych pożytecznych bakterii co są w jogurtach

        Gdyby w domowym serku nie było bakterii, to by się serek nie zrobił smile Nie
        dajcie sobie wmawiać, że L. casei cośtam to jakiś cud natury i efekt
        wieloletnich badań, bo to zwykłe Lactobacillus casei (pałeczki kwasu
        mlekowego), są w każdym jogurcie czy kefirze... sprawdźcie!
        • annor Re: nieustające choroby w przedszkolu a moja ciąż 25.03.06, 09:46
          bumblebee1 napisała:

          > są w każdym jogurcie czy kefirze... sprawdźcie!

          Dokładnie o tym piszę, że są w jogurtach i kefirach, a nie w twarożkach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka