Dodaj do ulubionych

ustępowanie miejsca w środkach lokomocji

21.04.06, 18:18
SKANDAL!!!!
Ostatnio parę razy musiałam przemieścić się po Warszawie nie samochodem a
środkami lokomocji. Metrem, tramwajem i przed chwilą dwie stacje pociągiem
osobowym.
I choć mój brzuch jest jak na 6mc dość duży a ja miałam na sobie opinającą
się bluzeczkę (no po prostu ciężarna kobieta jak nic!) to jakoś nikt mi nie
ustąpił miejsca i stałam jak kołek.
A ci siedzący panowie i młode panny spoglądały ostentacyjnie to na kogoś z
mojej prawej strony, to na osobę stojącą po mojej stronie lewej niby to mnie
nie zauważając.
I nie wiem czy to ta Warszawa taka jakaś (ja jestem z Wrocławia, w Wawie
mieszkam 4 miesiące) czy to tak ma być.
A może ja sobie za dużo wyobrażam....ale powiem wam, myślałam, że się
rozryczę. Ciepło się zrobiło, człowiek wreszcie może poczuć swój odmienny
stan i trochę go zamanifestować ("patrzcie! żyjemy, mnożymy się! jest
wiosna!!!") a tu wszyscy udają, że cię nie widzą bo trzymają się kurczowo
siedzenia.
Czy wam też się przytrafiały takie sytuacje???
Obserwuj wątek
    • ajlii Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 18:22
      Jeszcze nigdy nie widziałam stojącej ciężarnej, zawsze ktoś sie podrywał. Chyba miałaś pecha wink

      • sja75 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 18:31
        drugi raz w mojej"karierze cięzarnej"dzis ustapiono miejsca-po prostu szok.Moze
        to wiosna zaczyna pozytywnie działać??
      • liwilla1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 09:56
        nie wiem gdzie mieszkasz, ale w 3miescie stojaca ciezarna to standard. stale
        podrozuje srodkami komunikacji miejskiej na uczelnie i czesciej stoje niz
        siedze, a jesli juz ktos mi ustepuje miejsca sa to zazwyczaj emeryci. dodam, ze
        jestem w 34 tc, a poniewaz jestem dosyc drobnej postury i mam juz naprawde duzy
        brzuch, tak wiec nikt nie moze sie usprawiedliwiac tym, ze nie zauwazyl.
      • 28czerwca Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 12:34
        to nie pech, tylko przykra rzeczywistość. Kończę 7 miesiąc ciąży, mam duży
        brzuch i też nie spotkałam sią z takim szcęściem, jak ustąpienie miejsca w
        tramwaju, czy autobusie, niestety...
      • emilka371 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.11.06, 18:53
        Jestem w 9 miesiacu ciazy, mieszkam i studiuje w warszawie. Nie mamy z mezem
        wlasnego samochodu wiec poruszam sie autobusami... I musze z przykroscia
        stwierdzic ze tylko kilka razy ktos ustapil mi miejsca!!! Zazwyczaj ludzie
        patrza sie na mnie i na moj brzuszek a potem odwracaja glowe w druga strone!!!
        To skandal
    • gosika78 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 18:33
      niestety bywa tak czasami... Ja się nie szczypię zbytnio tylko bardzo głośno proszę kogoś o ustąpienie mi miejsca... A najlepsze są starsze panie, które wgapiają ślipia w brzuch i tak się gapią i gapią...BRRR! Nigdy już nie ustąpię miejsca takiej. Chociaż nie demonizujmy, najczęściej ktoś się zlituje smile
    • gosia262 na drugi raz nie rycz, 21.04.06, 18:36
      tylko pogoń towarzystwo! jest oczywiste, że powinni Ci ustapic miejsca, bo stac
      z brzuchem cięzko i niebezpiecznie - łatwo się przewrócic gdy, np.: zdarzy się
      gwałtowniejsze hamowanie. ja zawsze prosiłam o ustąpienie mi miejsca, grzecznie
      ale stanowczo. chociaz zdarzało się bardzo rzadko, żeby nikt sam, z własnej
      woli nie ustąpił.
      • mika9912 Re: na drugi raz nie rycz, 21.04.06, 19:06
        to co powiecie na to: miałam dziś taką sytuacje że jeszcze mną trzęsie z nerwow
        musiałam dziś pojechac na komisję lekarską w związku z wypadkiem w ktorym
        brałam udział jakiś czas temu no i sobie czekam na swoją kolej (umówione godz.)
        15 min, 30 min 40min 50min aż tu przychodzi facet czeka 5 min i dochodzi do
        wniosku że już dłużej czekać nie będzie i sie zwyczajnie wpychga prze de mną
        pytając wcześniej w którym jestem miesiącu ciąży (6 miesiąc)myślałam że mnie
        rozniesie i czekałam dalej kolejne pół godz na drewnianej szkolnej ławeczce o
        wysokości 20 cm ale cóż luckie chamstwo nie zna granic
        • dorak8 Re: na drugi raz nie rycz, 21.04.06, 19:25
          łączę się w bólu...
        • dorianne.gray Re: na drugi raz nie rycz, 21.04.06, 20:49
          Ja bym nie była taka grzeczna, tylko podniosłabym głos o kilka decybeli robiąc
          tam porządną awanturę - nie tylko temu panu, ale też tej komisji smile
      • zu2ka Re: ustępowanie miejsca 24.04.06, 10:36
        Miałam ostatnio dość niebezpieczną sytuację w autobusie (Kraków). Byłam pod
        koniec 8 msc ciąży jechalam do lekarza i niestety musiałam korzystać z srodków
        komunikacji miejskiej. Weszłam do autobusu wszystkie miejsca były zajęte więc
        grzecznie stanęłam i złapałam sie rurki, a że dobrze się czułam to
        stwierdziłam, że dojadę bez problemów. Oczywiście nikomu nie przyszło na myśl,
        aby mi ustąpić miejsca, mimo że ciąża moja jest widoczna. Więc sobie jedziemy,
        jedziemy mnie się zaczyna robić gorąco, duszno otwieram torebkę szukając wody
        mineranej, a tu kierowca po hamulcach, no i poleciałam parę metrów, na
        szczęście zatrzymałam się na jakimś facecie, aż mi się zrobiło słabo... No i
        dopiero wtedy miejsce ustąpiła mi jakaś staruszka!!!! to co przeżyłam to
        moje... Mimo, ze drogo od tamtej pory jeżdżę taksówkami.
    • sarling Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 19:26
      Cóż, kończę 6 mc i jak na razie, z własnej woli, ustąpiono mi 2 (DWA) razy.
      Jeżdżę codziennie, na szczęście - nie mam do pracy daleko, więc jakoś przeżyję
      stanie. No, a jeśli jestem zmachana , to po prostu proszę o ustąpienie mi
      miejsca. I tu sobie folguję - zazwyczaj zwracam się do osoby, która najbardziej
      mi podpadasmile
      • vilemo666 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 21:14
        wiecie Dziewczyny to chyba bardzo polska przypadlosc - nie widziec i nie
        slyszec...
        od poczatku ciazy mieszkam w usa - fakt wszedzie poruszam sie samochodem ale
        odkad brzuszek jest widoczny ludzie sa niesamowicie mili... gdy ide na spacer
        wiekszosc mijanych osob sie usmiecha patrzac na mnie i na brzunio, do tego
        kompletnie obcy ludzie pytaja ktory to miesiac, chlopczyk, czy dziewczynka...
        albo wykrzykuja ze cudownie wygladam lub ze mam piekny brzuszek... to
        niesamowicie sympatyczne... wiec jak przeczytalam jak w naszym katolickim
        (patrz nastawionym na blizniego) kraju traktuje sie ciezarne to jest mi b.
        przykro...
        trzymajcie sie Mamuski, moze jak nauczymy nasze dzieci jak sie powinno
        zachowywac - bedzie lepiej...
        czego sobie i Wam zycze
        pozdrawiam
    • kasiulka82 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 21:23
      Mnie się zdarzało przez jakiś czas, ale odkąd brzuch stał się bardzo widoczny,
      za każdym razem ustępowano mi miejsca. Nawet panowie w dresach,o których źle
      się mówi, podrywali się z miejsca jak tylko mnie zobaczyli. Dodam, ze mieszkam
      w Warszawie, a komunikacją przemieszczałam się bardzo często.
      • mmalicka21 normalka 21.04.06, 21:37
        trzeba samemu się upomniec
        ostatnio nikt też mi nie ustąpił w super zatłoczinym autobusie lini 521
        ale jak się zwolniło to sobie usiadłam
        i na następnym wsiadła kobieta w dużo bardziej zaawansowanej ciązy
        stanęła dosłownie nad ludźmi;a oni nic
        więc zrzuciłam babę która siedziała koło mnie: )
        oburzona była ale co tam...
        • pollys Re: normalka 21.04.06, 21:44
          ja to mam zawsze szczęście, że akurat jest wolne miejsce smile ale zauważyłam np.
          że kierowcy autobusów są bardziej wyrozumiali. ostatnio jak sie autobus
          zatrzymał to wsiadłam tylko ja a kierowca zaczekał aż skasuję bilet i
          doczłapię sie na krzesło i dopiero potem ruszył- normalnie szok!
      • lolinka2 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 21:50
        ustępują sami o ile widać brzuch, jeśli nie widać albo chętnych nie widać,
        proszę sama... w autobusie, w kolejce na poczcie itp... natomiast jedyna
        sytuacja która mnie zaperzyła obłędnie to awantura którą mi zrobił jakiś srednio
        30-latek za to ze bez kolejki podeszłam do okienka na poczcie a właśnie jego
        numerek wywoływali... uświadomiłam go ze z nas dwojga to ja mam nieco ciężej i
        nie zamierzam przez jego prywatne wygodnictwo a) rezygnować ze swoich praw b)
        ryzykować skurczy c) ryzykować opuchniętych nóg. Ale i tak niesmak pozostał.
    • amber2005 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 21:50
      Jestem w 37 tc (zresztą trudno nie zauważyć smile) i 2 dni temu stałam
      sobie "wygodnie" w autobusie...
      • amneris Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 22:00
        Ech, a ja, mieszkanka Poznania, chyba powinnam miec jak najgorsze zdanie o
        poznaniakach sad. W pierwszej ciąży ustąpiono mi kilka razy (ale zawsze były to
        kobiety, NIGDY facet!); teraz, gdy podróżuję komunikacją miejską z 2-letnim
        synkiem i ogromnym brzuchem (czyli w 2-giej ciąży), jest jeszcze gorzej. Ze
        względu na ciążę nikogo nie wypraszam z miejsca, ale zdarza mi się- ze względu
        na małe dziecko (jest mi zwyczajnie bardzo ciężko samej utrzymać równowagę i
        jeszcze pilnować, by synek nie upadł). Ostatnio młoda kobieta zrobiła mi w
        związku z tym karczemną awanturę (żądając np paragrafów, które uprawniają mnie
        do zajmowania miejsca z "magiczną naklejką" -czyli dla matki z dzieckiem;
        zresztą, jak się dowiedziałam później- SĄ takie paragrafy, a miejsce owo jest
        przeznaczone również dla ciężarnych), do jej wrzasków dołączyli się inni
        pasażerowie (teksty: bezczelna, jak mozna kogos z miejsca wypraszać, itp)
        oraz...kierowca. Ech, przeryczałam już swoje w związku z tą sytuacją (potem, w
        domu), ale w żadne ludzkie odruchy względem ciężarnych juz nie wierzę...
        • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 21:55
          strasznie mi się przykro zrobiło czytając to!!! Ja to się prawie rozryczałam bo
          musiałam kilka przystanków metrem gdzie w sumie nie trzęsie... Ale jak by mi
          ktoś awanturę zrobił w autobusie to bym chyba umarła...
        • tiuia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 22:19
          Aż się nie chce wierzyć w to co napisałaś... Co za ludzie... Współczuję. U mnie
          na razie nie widać brzucha, więc nie wypada mi wypraszać kogoś z miejsca dla
          ciężarnej. A czasami czuję się naprawdę podle. Ale jak już będzie widać, to na
          pewno będę korzystać z tego przywileju. Ty też mimo tego przykrego doświadczenia
          korzystaj. Jakby co, to spisz sobie te paragrafy i cytuj tym, którzy się
          dopominają wink
          • margonik Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:24
            Wierzę, że czujesz się podle. Ja, teraz gdy mam już widoczny brzuch,
            niejednokrotnie czuję się lepiej niż gdy brzucha nie było widać - gdy bez
            przerwy chciało mi się żygać, miałam zawroty głowy, mroczki przed oczyma itd.
            Wówczas niejednokrotnie bardziej przydałoby mi się miejsce siedzące niż teraz.
    • czudna Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 21:56
      ja mieszkam w Krakowie i jest podobnie. Mąż jest świadkiem jak nawet w
      późniejszych miesiącach ciąży nikt nie ustapił mi miejsca. Raz jechałam w
      tramwaju z wycieczką z początku podstawówki. Dzieci siedziały wygodnie,
      pokazywały na mój brzuch i wybuchały śmiechem. Pani nauczycielka zwróciła im
      uwagę, żeby... były cicho. Żadne nie wstało. To chyba mój najgorszy przypadek.
      • netmarta do 38 ty. jezdzilam ciagle metrem... 21.04.06, 22:47
        po nowym yorku (do pracy, ok poltorej godziny w 1 strone, z przesiadkami), a
        brzuch mam naprawde potezny - bardzo ciazowo widoczny od ok 4 miesiaca; i
        zdarzylo mi sie max. tylko kilka razy, zeby ktos ustapil mi miejsca. a ja sama
        nie potrafie sie upomniec. ktos wspomnial, jacy tu sa wszyscy mili, owszem, na
        ulicy mnie tez ciagle zaczepiaja, pytaja o plec i date porodu; ale w metrze lub
        autobusie - jestem niewidzialna!!!!! co gorsze, zdarzylo mi sie (wiecej niz
        raz!!!!), ze ktos ustapil mi miejsca, ale inna osoba byla szybsza, zajela
        miejsce i miala mnie gleboko gdzies.
        czasem te jazdy metrem naprawde wyprowadzaly mnie z rownowagi.
        • maggiem Re: do 38 ty. jezdzilam ciagle metrem... 23.04.06, 04:33
          nie tylko w Subwayu (metrze) mozna spotkac sie z brakiem kultury. Jak chodze do
          szpitala na wizyty tez w NY to zdaza sie ze przychodza kobiety z mezami. Oni
          siedza w poczekalni i zajmuja miejsca ktore sa zarezerwowane dla ciezarnych.I
          myslicie ze ktorys sam z siebie sie podniesie. Albo udaja ze nie widza a dookola
          same ciezarne (trudno nie zauwazyc). Na szczescie tych prostakow trzeba uczyc
          kultury i nie wazne w jakim sa wieku i skad pochodza. No i podobalo mi sie jedno
          ze jak polozna zobaczyla taka sytuacje to wyprosila panow z poczekalni i
          powiedziala ze miejsca sa dla ciezarnych kobiet, i zeby sie szybko podnosili.
    • guzmania Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 22:42
      Przeraża mnie ta znieczulica...Ja narazie do tej pory nie miałam styczności z
      takimi przykrymi sytuacjami, a jestem już w zaawansowanej ciąży.Jak się czyta
      takie przykre posty o braku dobrej kultury osobistej, manierów czy zwykłej
      uprzejmośći wśród ludzi włosy jeżą się na głowie.Ogarnia mnie wściekłość i
      złośc, że takie chamstwo się szerzy i nawet małe dzieci nie są nauczone dobrych
      manierów.Chyba nasze pokolenie zostało wychowane w inny sposób.Pozdrawiamsmile.
    • gumik1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 21.04.06, 23:20
      Znowu temat ustępowania miejsca. Przypomina mi się niedawna nieprzyjemna
      dyskusja na tym forum, jaka rozpętała sie po "miejscu w tramwaju". Szkoda chyba
      słów. Ja jak na razie (30 tc) nie spotkałam się z tak ostentacyjnymi przejawami
      braku szacunku. Ale ja sobie siedzę na zwolnieniu, jeśli się gdzieś
      przemieszczam, to samochodem, w kolejkach nie stoję, w kościele jak na razie
      pani ustąpiła mi miejsca, nawet w przychodni, w kolejce do ginekologa. Nawet
      ciasto w cukierni mi pani wymieniła, mówiąc, że nie chce by ją myszy zjadły. To
      tak na wesoło. Ale rzeczywistość nie jest taka rózowa. I tu nie chodzi o żadne
      równouprawnienie, tylko zwykłe przejawy szacunku i człowieczeństwa wobec innych
      osób. Oczywiście można poprosić o ustąpienie miejsca, kobieta w ciąży ma takie
      prawo, i nawet jeśli to poskutkuje, to potem i tak zostanie się zabitym
      wzrokiem. Fajnie to napisałaś, że taka ubrzuchowiona kobieta jest dumna ze
      swojego stanu i bardzo chętnie prezentuje go światu, to zrozumiałe, też tak
      robię. Ale chyba wymaganie od innych podobnego odczuwania, to już zbyt wiele.
      Trochę przykre. Ale niestety nie tylko Polacy dziwnie się zachowują. Pamiętam
      jak w ubiegłym roku w Hiszpanii jechałam podmiejską kolejką, upał
      niemiłosierny, trochę tłoczno w wagoniku, z chłopakiem wchodzi młoda dziewczyna
      w ciąży, staje przy poręczy i... stoi. Nikt, absolutnie nikt jej nie zauważa,
      choć może inaczej, zauważa, ale co z tego. Mój mąż - "może u nich takie
      zwyczaje, jak myślisz oberwę od jej chłopaka, jak wstanę i ustąpię miejsca?".
      Korona z głowy mu wówczas nie spadła. I to już nie chodzi nawet o to, że taka
      kobieta może się słabo poczuć, ale gdy taki pojazd np. zahamuje, ona nie zdąży
      się niczego przytrzymać i upadnie. I co wtedy? Trochę się rozpisałam. Ale jak
      czytam takie wypowiedzi, to po prostu smutno mi się robi i naprawdę przyznaję
      rację twierdzeniu, że człowiek człowiekowi wilkiem.
      Trzymajcie się ciepło i brzuchy do góry
      • scorpio771 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 08:26
        Moja koleżanka przez taką jazdę o mało nie skończyła w szpitalu. Była w 8 m-cu
        i pojechała z mężem do Tesco na Bielany we Wrocławiu. Gdy wracali autobusem,
        który był strasznie zatłoczony było 1 wolne miejsce, ale nie zdążyła się do
        niego dopchać, gdyż wbiegła do autobusu starsza kobiecina, która miała tyle
        bagaży, że dorosły mężczyzna z ledwością by sobie poradził i wiecie co
        uczyniła?; popchnęła moją koleżankę łokciem w brzuch tak, aż się przewróciła.
        Koleżanki mąż zrobił awanturę w autobusie, bo przecież bidulka mogła tam
        poronić ale na babci podobno nie zrobiło to wrażenia tylko usiadła na swoim
        miejscu aż ludzie ją nie skrytykowali i sobie odpuściła.

        Tutaj załączam link z różnymi opowieściami, uwazam, że powinni poczytać to
        sobie wszyscy ludzie i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=37005913&a=37005913
        • aaga10 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 09:22
          niestety nikt ie ustępuje miejsca w środkach komunikacji miejskiej, wczoraj
          musiałm kilkakrotnie przesiadać się w metro, autobus, tramwaj. Jestem w
          6miesiącu i wszyscy mówią że brzuszek bardzo widać tym bardziej kiedy jest
          ciepło i nosi się cienkie bluzki. Nikt nie ustąpił mi miejsca a jak tylko
          jakieś się zwalnia to ludzie na wyścigi lecą do niego i udają że nie widzą że
          również do niego startuję. 2 dni temu poszliśmy z mężem na pocztę była
          kosmiczna kolejka 58 osób przed nami nikt nie przepuścił mnie ani nawet nie
          ustąpił miejsca żeby usiąść. Szukałam jakiegoś regulaminu na poczcie gdzie było
          by napisane czy mogę podejść bez kolejki nie chciałam żeby te 58 osób
          naskoczyło na mnie i kiedy doszła moja kolejka zapytałam panią w kasie czy mam
          takie prawo tak na przyszłość i powiedziała że oczywiście więc zacznę z niego
          korzystać skoro wkoło same buraki.
          • margonik Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:30
            Właśnie... szkoda, że wraz z komuną poznikały tabliczki "Kobiety w ciąży
            obsługiwane poza kolejnością". Niejednokrotnie wypatrywałam takiego napisu i
            nie znalazłam - ani na poczcie, ani na dworcu, ani w żadnym sklepie. Teraz się
            czuję trochę lepiej, ale był czas, gdy dwie minuty stania w kolejce
            doprowadzały mnie do mroczków przed oczyma. A jakoś żyć (= jeść = robić zakupy)
            trzeba. Akurat na co dzień nie mam męża pod ręką.
    • owianka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 09:04
      A spójrzcie na to od strony ustępującego. Często też umęczonego. Czy on ma
      obowiązek dzień w dzień spędzać podróż z/do pracy rozglądając się i czatując na
      ciężarne, dzieciate i staruszki, żeby z radością poderwać się i ustąpić im
      miejsca? Czy nie ma prawa zaczytać się, zamyślić? Czy Wy na pewno właśnie takie
      byłyście przed ciążą??? Bo ja nie. Często marzyłam o tym, żeby spędzić drogę
      siedząc, a nie zrywać się po raz kolejny...

      Co do znieczulicy jako polskiej specyfiki, to informuję, że ustępowanie miejsca
      chyba tylko u nas jest W OGÓLE przyjęte! W londyńskim metrze kiedyś ustąpiłam
      starszej pani, to biedna nie wiedziała, o co chodzi, a koleżanka z którą byłam
      (Angielka) nie mogła wyjść z podziwu dla mojego heroicznego czynu.

      Oczywiście czym innym jest korzystanie ze swoich praw. Kiedy nie będę mogła
      stać, poproszę osobę siedzącą na miejscu dla uprzywilejowanych o ustąpienie. Ale
      nie wymagam od niej nieustannej czujności! W końcu ja jestem pępkiem świata dla
      siebie i mojego męża, ale niekoniecznie dla całej jego reszty!
      • asaroth Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 09:18
        Jak bardzo źle się czuje to grzecznie proszę o ustąpienie mi miejsca lub
        przepuszczenie w kolejce i nie ma tu znaczenia czy jestem w ciąży czy nie ...

        Osoby nie w ciąży mają prawo siedzieć bo mogą być wykończone po 12 godzinnej
        pracy na wrotkach w supermarkecie, bądź innej ciężkiej pracy, mieć bolesny
        okres, atak migreny, nie przepuścić w kolejce bo w domu czeka chore dziecko, bo
        już się kilka potrzebujących osób przepusciło i ta kolejna powoduje, że mówi się
        NIE, bo nikt nie ma oczu dookoła głowy i inne ...

        Czy jak już będziecie po porodzie i zajdzie potrzeba aby z wózkiem wsiąść do
        tramwaju lub autobusu to też będziecie czekać i stać aż ktoś podejdzie i
        zaproponuje pomoc czy kogoś "upatrzonego" poprosicie ?

        A tak w ogóle to w większosci tego typu "kolejkowych" wątkach kobiety dzielą się
        na takie, którym większość ustępuje miejsca i na takie, którym sporadycznie ktoś
        ustępuje miejsce. Ciekawe dlaczego tak jest wink)?

        Pozdrawiam i więcej asertywności życzę.
        • jashka80dm Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 21:46
          Tak sobie przeczytalamte wasze wszystkie wypowiedzi, i juz sie tak nie dziwie ze mi nikt nie ustepuje z zasady miejsca. jestem w 32tc- i brzuch mam naprawde duzy jak powiedziala mi polozna ze szkoly rodzenia. jak jeszcze bylo zimno raz mi pani ustapila miejsca bo stalam brzuchem na wysokosci jej twarzy, drugi raz miessiac temu gdy kolezanka z ktora jechalam autobusem po wejsciu powiedziala- "to chyba sobie nie posiedzisz- bo i tak nikt ci miejsca nie ustapi", uslyszala to kobieta obok i ustapila mi miejsca. A teraz gdy juz sie zrobilo cieplo i smigam w koszulce i kurtce rozpietej- brzuchem do przodu- nie ma opcji zeby ktos mi ustapil. tydzien temu jakis facet w autobusia sie tylko patrzyl na moj brzuch, a po 2 przystankach miejsca ustapil jakiejs 50cio letniej kobiecie. myslalam ze sie rozplacze- nogi mi puchna coraz bardziej-wczoraj nawet nie doszlam do szkoly rodzenia bo tak mi bolaly... raz pani na poczcie mi ustapila miejsca bo juz sapalam z goraca. i to tyle. jest to bardzo przykre ze my-Mamusie jestesmy tak traktowane przez spoleczenstwo. nie mowie ze juz nie raz dostalam w brzuch w autobusie, i nie raz malo co nie upadlam podczas hamowania. nie pozostaje nam nic innego jak poprostu sie juz z tym pogodzic i miec nadzieje ze nic zlego nam sie w tych autobusach nie stanie. nawet jak pisze tego posta to az mam lzy w oczach ze zlosci- bo jestem w takich sytuacjach bezradna. ech...
    • azzure1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 23:33
      Niestety chyba postępuje znieczulica narodowa - dosłownie dzisiaj czekałam ponad
      pół godziny na autobus, upał, ja z wózkiem i 7-miesięcznym brzuszkiem, ok. 10
      osób na przystanku zasiadło na ławeczce i obserwowało, jak stoję w słońcu. Nie
      zareagował NIKT, nawet jak celowo głośno powiedziałam do synka: "teraz troszkę
      pojeździmy wózeczkiem, bo mamę nogi bolą od stania". Aż mi się płakać chciało.
      • aga_sama Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 22.04.06, 23:58
        Właśnie napisałam na sierpniówkach,że wczoraj jak jechałam autobusem to wszyscy
        podziwiali widoki za oknem i pył na własnych butach. Sytuacja była tak żenująca,
        że nawet mnie ubawiła, ale jechałam tylko 3 przystanki.
        Słuchajcie, nie ma co użalać się nad sobą, tylko głośno prosić o to, czego
        potrzebujecie. Ja prosiłam kilka razy, nikt mi nie odmówił. Łysi panowie w
        dresach, o ile nie są ze swoimi farbowanymi laskami, to zrywają się pierwsi.
    • brin Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 01:40
      rozumiem, że ciąża to czas wyjątkowy dla każdej kobiety, ale...ręce mi opadają
      czytając takie posty z takimi roszczeniami, dlaczego?
      1. co to znaczy skandal? że ktoś korzysta ze swojego prawa?? kupiłem bilet-mam
      dokładnie takie samo prawo jak wszyscy inni na skorzystanie z wolnego miejsca,
      2.skoro jesteś w ciąży to:
      - albo decydujesz sie na korzystanie z komunikacji miejskiej (wiesz przecież
      jak to wygląda) albo organizujesz przejazd w inny sposób,
      - dlaczego zakładasz, że inni ludzie mają traktować cie w uprzywilejowany
      sposób? twoja decyzja-twoja ciąża-konsekwencje tego stanu ponoś niestety sama,
      i uwagi(że ci źle) zachowaj dla siebie

      jestem w 22 tc i z całą świadomością mojego stanu (a ze zdrowiem i
      samopoczuciem bywa różnie)nie wymagam od innych, żeby traktowali mnie i mój
      brzuch w szczególny sposób, bo i dlaczego mam coś wymagać?
      idąc do urzedu, na pocztę wiem co mnie czeka - stoje normalnie w kolejce, bo
      wiem, że innym tez sie spieszy, ktoś moze źle sie czuć, itp; jak nie czuję się
      na siłach to nie idę i nie wpycham bez kolejki, i tyle, i o co tyle hałasu?
      dalej jestem (mimo wszystko) normalną kobietą i uważam, że miejsca dla
      niepełnosprawnych i inne przywileje są dla osób naprawdę potrzebujących.

      a to czy ktoś zna i stosuje zasady dobrego wychowania to już temat na osobną
      dyskusję
      pozdr.
      • mmalicka21 ---brin- może nie mnie to oceniać 23.04.06, 04:09
        ale wcale mi się twoja opinia na ten temat nie podoba
        gdybyś nie napisała że jesteś kobietaą i że jesteś w ciązy
        dała bym sobie ręke uciąć że to jakiś chamski i bezszczelny facet
        mylisz się że każdy kto ma bilecik ma takie samo prawo do siedzenia
        dupskiem na fotelu
        są osoby specjalnie uprzywilejowane- starcy, osoby niedołężne, i własnie
        kobiety w ciąży
        po drugie może mi powiesz w jaki inny sposób wyobrażasz sobie
        aby kobieta ciężarna organizowała sobie podróż jak nie komunikacją?
        może na rolkach? albo na rowerze?
        a może spacerek na drugi koniec miasta i z powrotem
        a może mam taksówkami jeżdzić?-niestety nie mam w domu drukarni banknocików
        zapewniam cie że jeżdzenie komunikacją to nie jest hobby kobiet w ciazy tylko
        konieczność
        a poza tym teksty twój brzuch twoja ciąża -ponoś sobie sama konsekwencje tego,
        że jestes w ciazy jest co najmniej dziwny
        nawet trudno mi opisać jaki- po prostu dziwny
        powiedziała bym że strasznie męski; może w stlu
        bezdzietnej starej panny
        ale ty jesteś a na pewno juz nie długo będziesz dzietna-
        dziwna w takim razie kobieta z ciebie....
        • magia Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 23.04.06, 08:22
          mmalicka21 napisała:

          > ale wcale mi się twoja opinia na ten temat nie podoba

          Nie musi. Zgadzam sie z brin.
          Jestem w 20tc i mam juz jedno dziecko i rowniez jestem conajmniej zaskoczona
          postawa roszczeniowa prezentowana w tym watku.
          Twoja ciaza - Twoja sprawa i nie wymagaj od innych, zeby Cie specjalnie
          traktowali.
          Mimo, ze ustepuja mi miejsca zarowno w kolejce na poczcie jak i w komunikacji,
          zazwyczaj nie korzystam z tej prozpozycji, bo nie ma powodu. Ciaza to nie
          choroba.

          > są osoby specjalnie uprzywilejowane- starcy, osoby niedołężne, i własnie
          > kobiety w ciąży

          Ale starcy i niepelnosprawni nie maja wplywu na to jacy sa i im nalezy se
          ustapienie miejsca. Twoja ciaza to Twoja sprawa, nikt ci nie kazal zachodzic -
          zawsze masz wybor, oni nie maja.
          Dziwi taka opinia w stach 20 kilkulatki jak mniemam.

          > po drugie może mi powiesz w jaki inny sposób wyobrażasz sobie
          > aby kobieta ciężarna organizowała sobie podróż jak nie komunikacją?
          > może na rolkach? albo na rowerze?

          Jeszcze w tym wieku brak wyobrazni. Podpowiem - poprosic sasiada, znajomego.
          Poza tym naprawde za kazdym razem tak zle sieczujesz w komunikacji miejskiej,
          ze musisz siedziec, to moze odpusc sobie jezdzenie i nieh wszystkie sprawy za
          ciebie chlopak / mąż zalatwia. Unikniesz stresow.

          > ale ty jesteś a na pewno juz nie długo będziesz dzietna-
          > dziwna w takim razie kobieta z ciebie....

          ROTFL. Witamy w prawdziwym swiecie. Czas sie obudzic i ponosic konsekwencje
          wlasnych czynow.
          I dziwi mnie to jeczenie na grupie, ze ludzie nie ustepuja. Jesli naprawde zle
          sie czujesz to popros o ustapienie, ludzie to nie wrozki i nie musza wiedziec,
          ze Ty akurat zle sie czujesz i nie mozesz stac. Czas pocwiczyc asertywnosc,
          przy dziecku bardzo sie przyda.
          • margonik Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 24.04.06, 10:42
            > Ale starcy i niepelnosprawni nie maja wplywu na to jacy sa i im nalezy se
            > ustapienie miejsca. Twoja ciaza to Twoja sprawa, nikt ci nie kazal zachodzic -
            > zawsze masz wybor, oni nie maja.

            Wychodząc z takiego założenia ród ludzki by zaginął...
            Starcy też mogliby się wcześniej "zeutanazować", aby nie przysparzać innym
            kłopotów.

            > Jeszcze w tym wieku brak wyobrazni. Podpowiem - poprosic sasiada, znajomego.

            Mieszkam w obcym mieści i sąsiadów nie znam, a znajomych mam mało. Mają w
            dodatku swoje sprawy - pracę itd, i niekoniecznie byliby szczęśliwi wożąc mnie
            w południe do lekarza.

            > to moze odpusc sobie jezdzenie i nieh wszystkie sprawy za
            > ciebie chlopak / mąż zalatwia.

            Wyobraź sobie, że nie zawsze jest to możliwe - szczególnie jeśli kobieta
            CODZIENNIE chodzi do pracy i CODZIENIE jest na komunikację miejską skazana. Ja
            akurat nie chodzę do pracy, ale tak się składa, że na co dzień nie mam tu ani
            męża ani żadnej rodziny.
            • magia Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 24.04.06, 10:52
              margonik napisała:
              > Mieszkam w obcym mieści i sąsiadów nie znam, a znajomych mam mało. Mają w
              > dodatku swoje sprawy - pracę itd, i niekoniecznie byliby szczęśliwi wożąc
              mnie
              > w południe do lekarza.

              Do lekarza za czesto sie nie jezdzi, wiec masz jeszcze taksowki pewnie. No i
              meza, ktor chyba moglby raz na jakis czas pomoc dostac Ci sie do lekarza.
              Da sie zorganizowac - nie demonizuj.

              > Wyobraź sobie, że nie zawsze jest to możliwe - szczególnie jeśli kobieta
              > CODZIENNIE chodzi do pracy i CODZIENIE jest na komunikację miejską skazana.

              To trzeba sie nauczyc otwierac buzie w autobusie, to naprawde nie zaszkodzi a
              wielu przypadkach pomoze. Nie boj sie i sprobuj.
              • margonik Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 24.04.06, 11:02
                Tak sie akurat składa, że prawie wszędzie jeżdżę taksówkami. Ale nie wyobrażam
                sobie takiej sytuacji w przypadku rodzin, które zarabiają po kilkaset zł na
                łebka. Akurat nasza sytuacja materialna nam na to pozwala.
                Zresztą co z kobietami, które CODZIENNIE jezdżą do pracy? Jak one mają to
                zorganizować? Czy może pójść na "lewe zwolnienie" i narazić się na jeszcze
                liczniejsze zarzuty, że tym razem żyją z cudzych podatków?

                A na męża nie zawsze mozna liczyć. Mój jest wojskowym i wbrew własnej woli
                akurat teraz mieszka poza domem. Do domu przyjeżdża tylko na weekendy. Ja do
                niego też sie nie mogę przenieść, bo wojsko nie zapewniło nam tam żadnego
                mieszkania.
        • brin Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 23.04.06, 10:17
          smile spodziewałam się takiej opinii - no cóż czasami tak to się dzieje, że
          zamiast dyskutować nt argumentów, niektórzy tak uwielbiają skomentować osobę
          wygłaszającą "niewygodną" opinię...

          dla twojej informacji - wyobraź sobie, że akurat jestem mężatką i mam to
          szczęście, że mąż pomaga mi i wyręcza w różnych sprawch, jeżeli nie czuje sie
          na siłach na ich załatwianie,

          tekst o decyzji o ciąży jest wg mnie jak najbardziej na miejscu, bo wyjaśnij mi
          dlaczego mam wymagać, żeby inni wyjątkowo mnie traktowali, bo ja czuję się
          wyjątkowo??
          każdy z nas jest nabity własnymi sprawami, problemami i tak naprawde mało
          interesują nas sprawy innych,

          po prostu takie jest życie...

          jedni nie ustępują, inni są wrażliwi i ustępują, inni nie mają ochoty oglądać
          się na potrzebujących i nie ma co się temu dziwić,
          tak samo jak jedni są zmuszeni do korzystana z komunikacji miejskiej, a inni są
          szczęśliwymi posiadaczami samochodów i wg mnie nie ma o czym dyskutować,

          a jeżeli ktos źle się czuje (obojętnie czy rencista, czy ciężarna, czy kobieta
          zwijająca się z bólu bo ma "tylko" okres) to czasem wystarczy po prostu kogoś
          poprosić, bo nikt nie ma obowiązku rozglądać się za potrzebującymi,

          a tak na marginesie - czytając niektóre posty, obserwując zachowanie niektórych
          ciężarnych, to określenie "święta krowa" naprawdę nie wzięło się z kosmosu i aż
          żal patrzeć jak niektórym ten stan "siada" na głowę - ale cóż takie jest
          właśnie życie
          • brin Re: ---brin- może nie mnie to oceniać 23.04.06, 10:38
            zapomniałam dodać, że mój post był konkretnie skierowany do mmalicka21
          • linkaa3 Brin, nie masz racji... 30.04.06, 20:25
            Nie masz racji. Bo maz/niemaz nie zalatwi wszystkiego - nie da sobie za Ciebie
            pobrac krwi, nie wskoczy na fotel u gina itd.

            Mysle, ze odrobina wzajemnej zyczliwosci i zrozumienia jest b na miejscu. Tzn,
            jesli jestem w ciazy - nie oczekuje, ze wszyscy beda wokol mnie skakac,
            ewentualnie na paluszkach chodzic, ale tez w interesie spolecznym jest, zeby
            matka zaciazona podrozujac autobusem czy tramwajem siedziala, bo ewentualny
            upadek jest kosztowniejszy dla spoleczenstwa niz to, ze ktos sobie postoi przez
            kilkanascie/kilkadziesiat minut. Pobyt w szpitalu po upadku jest kosztowny i za
            to placimy juz wszyscy. Wiec ja na przyklad matki zaciazone sadzam czasem wrecz
            sila, bo ich ciaza to nie tylko ich sprawa, bo ewentualne uszkodzenia dotkna
            wiecej osob niz to, ze sobie postoje chwile.

            Mnie tez zwyzywano, jak po wypadku z gipsem siedzialam na miejscu
            uprzywilejowanym, bo przeciez gips w tloku nie przeszkadza stac. Trudno tej
            osobie nalezalo sie miejsce dla uprzywilejowanych umyslowo.

            No i matki zaciazone, wyluzujcie troche, stres szkodzi, moze wiec meliska? :p
      • liwilla1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 11:10
        hahaha!... rece to mi opadaja jak czytam takie rzeczy-poczekaj kobietko jeszcze
        z 10 tygodni, zobaczymy jak wtedy bedzie ci latwo stac w autobusie
        • liwilla1 [...] 23.04.06, 11:15
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mysza501 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 12:41
        nie ale człówieka to moze szlag trafic jaksie czyta poniektóre posty naprawde czasem sama nie wierze w to co czytam.Rozumiem to ze kazdy ma swoje zdanie i ma prawo je wyrazic ale w takim wypadku to powinno powstac forum pt."Podnoszenie cisnienia" bez uzycia jakichkolwiek srodków dodatkowych i to oczywiscie dla mam i nie tylko cierpiacych na niskie cisnienie.
      • olik35 Re: do Brin 12.06.06, 13:28
        Odp. do punktu 1: jesli zdrowa osoba siada na miejscu, ktore wyraznie jest
        oznaczone nalepka, ze jest dla ciezarnych, inwalidow itp. to wg mnie jej
        obowiazkiem jest ustapienie miejsca , bo w tym momencie prawo do jego zajecie
        maja osoby w/w osoby. Piszesz "kupilem bilet-mam dokladnie takie samo prawo
        jak wszyscy inni na skorzystanie z wolnego miejsca". Tak, z wyjatkiem tych
        uprzywilejowanych.
        Punkt 2:mieszkam w miescie z 3,5 mln. mieszkancow i nie ma innej opcji jak
        komunikacja miejska, wiec nie badz taka madra. Samochod tez odpada ze wzgledu
        na straszne korki oraz brak miejsc do parkowania (platne parkowanie na
        wszystkich ulicach z ograniczeniem czasowym- max mozna zaparkowac na 2 godz.)
    • mama_szymonka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 08:07
      W tym katolickim kraju i mieście Krakowie doświadczyłam tego samego.Przez 9
      miesięcy stałam w autobusach i tramwajach.Nawet 3 dni przed porodem nikt nie
      chciał zauważyć mojego olbrzymiego brzuszka ! A wyglądałam dość
      jednoznacznie.Nie mam samochodu i całą ciążę musiałam liczyć na publiczny
      transport.Totalna znieczulica! Co dziwne , dotyczy to wszystkich , niezależnie
      od wieku .Najbardziej byłam zaskoczona podejściem studentów medycyny a więc
      przyszłych lekarzy.Autobus , którym często podróżowałam zaczynał kurs pod
      akademikami przyszłych lekarzy z UJ .Zastanawiam się jak to będzie z ich etyką
      za parę lat.
      Czasami to miałam łzy w oczach , bo nawet nie chodziło o moje nogi [ bo te mam
      mocne] , ale o dziecko i niebezpieczeństwo ,jak sobie wyobraziłam nagłe
      szarpnięcie czy hamowanie [ co często się zdarza].Więc kurczowo trzymałam się
      uchwytów i drugą ręką asekurowałam wielki brzuch gdyby komuś przyszło do głowy
      za blisko stanąć.To był koszmar.Dobrze , że już za mną.
      Powiem szczerze , że nie przypuszczałam , że ten świat w Polsce aż tak się
      zmienił .Zawsze ustępowałam miejsca starszym , chorym , z dziećmi i
      ciężarnym.Tym większe jest moje zaskoczenie , że z pozycji tej potrzebującej
      takiej życzliwości od innych ni doznałam, doświadczyłam czego innego.I nie tylko
      w autobusie . W kościele jeśli chciałam siedzieć , to musiałam kilka minut
      wcześnij przyjść na mszę. Do końca życia nie zapomnę mszy w Kościele Mariackim
      podczas Swiąt . Przyszliśmy z rodziną w ostatnij chwili .Nie było nawet tłoku ,
      ale już na wolne miejsce liczyć nie mogłam. Stałam więc całą mszę na samym
      środku nawy głównej w 8 miesiącu .Prawie wszyscy na mnie dyskretnie zerkali i
      prawie wszyscy poszli do komuni na koniec mszy [ w końcu to święta !].Tego
      miłosiernego gestu zrozumieć nie mogę.
      Pozdrawiam.
      • hanti Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 10:13
        ja już się przyzyczaiłam smile))) rzadko jeżdżę w ciąży autobusami, bo wiem że
        jedyne na co mogę liczyć to ciekawski wzrok wink
        wczoraj musiałam, no i wniosłam sobie wózek z moją 2 latką do autobusu, przez
        całą drogę trzymała mojego 4 latka żeby się nie przewrócił, a ludzie ciekawsko
        spoglądali na mój brzuch....
    • owianka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 08:41
      Dziewczyny, a czy jeśli ja wracam z kawiarni, a facet z pracy, po 12-godzinnej
      zmiania w fabryce albo w supermarkecie, to czy on ma obowiązek rozglądać się,
      wyłapać w tłumie mój brzuch i mi ustąpić?

      Albo młoda dziewczyna w pierwszym dniu okresu? Pamiętacie jeszcze, jak się wtedy
      czułyście? Bo ja znacznie gorzej niż teraz (32 tc)!

      Moim zdaniem - nie! I nikt nie ma takiego obowiązku! Może jednynie uczynić to z
      wyjątkowej grzeczności.

      A my, jeśli się źle czujemy, dopominajmy się o miejsce dla uprzywilejowanych,
      albo (jak każdy człowiek) grzecznie poprośmy kogoś o ustąpienie. Nie wierzę, że
      nikt się nie zlituje!

      Na całym świecie jest tak, że każdy pilnuje swoich spraw. Tylko w Polsce
      przyjęte jest pilnowanie cudzych...
      • sarling Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 10:46
        Jeśli chodzi o równe prawa wszystkich pasażerów, to chciałam tylko napisać, że
        w najpopularniejszym, wystanadaryzowanym teście inteligencji Wechslera jest
        pytanie: "Dlaczego NALEŻY starszym ustępować miejsca?" Może to nie o ciąży
        konkretnie, ale jak ktoś nie wie, dlaczego, to mu trochę punktów w IQ
        zabraknie...
      • edyta253 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 11:28
        Witam
        Jestem kilka dni przed porodem, całą ciążę poruszałam się autobusami, przez
        pierwsze 6 miesięcy tylko wtedy gdy musiałam ( lekarz ) ponieważ wymiotowałam i
        mdlałam na każdym kroku - chudłam w oczach, i jeśli ktoś mi powie że to był mój
        wybór to chyba prychnę śmiechem....
        Każda z nas zachodząc w ciążę nie przewiduje czarnego scenariusza, to tak jak
        powiedzieć kobiecie która właśnie poroniła że musi ponieść konsekwęcje swojego
        stanu bo wkońcu sama chciała zajść w ciążę... prawda?
        Myślę że na 100 miejsc w autobusie znajdzie się choć 1 osoba która nie ma
        okresu, nie wraca z pracy w markecie podczas której musi jeździć na wrotkach
        (chociaż to chyba też był jej wybór i też niech ponosi konsekwencje), nie
        widziałam też żeby cały autobus zajmowali starcy.... źle się czują - niech
        siedzą w domu.
        Nawet w najgorszym okresie ciąży nigdy nie poprosiłam nikogo o ustąpienie mi
        miejsca i nie robiłam nigdy z tego powodu wielkiego halo, ale jak czytam że
        kobieta ciężarna pisze coś w stylu - twój brzuch, twoja sprawa - to ciśnienie mi
        podnosi.... oczywiście nikt nie oczekuje że wszyscy padną przed ciężarną na
        kolana i zaczną błagać żeby wybrała właśnie ich miejsce w autobusie, ale niech
        będą ludzmi, oni nie noszą 16 dodatkowych kilogramów przed sobą i nawet jeśli
        autobus gwałtownie zachamuje nic im takiego się nie stanie w przeciwieństwie do
        kobiety ciężarnej.
        Jeśli widzę że ktoś stojący źle się czuje chyba nie będę czekała aż podejdzie i
        poprosi o ustąpienie miejsca tylko sama zareaguje bo zanim biedak do mnie
        dojdzie to może zejść na zawał....
        I jest coś takiego jak miejsce dla matki z dzieckiem i kobiety ciężarnej na
        którym często siedzą panie pracujące w kawiarniach które muszą cały dzień stać
        bo pracodawca pilnuje - niech ponoszą konsekwencje i spadają z tego miejsca, one
        mogą zmienić pracę no my nie odetniemy sobie brzucha bo czujemy się inaczej niż
        to sobie wymarzyłyśmy....

        Kobieta w ciąży też czasem się czuje jak robotnik pracujący 12godz. w fabryce,
        kelnerka stojąca również 12 godz., pani jeżdząca na wrotkach przez cały dzień,
        dziewczyna podczas okresu i staruszek - w jednym.... więc pitolenie o kupnie
        biletu i prawach można o kant tyłka pobić... trzeba być człowiekiem a nie egoistą.

        Może trochę arogancko ale krew mnie zalała czytając pewne posty....

        Powiem tylko jedno ja nie narzekam na brak kultury w moim mieście, nie
        szufladkuje ludzi bo są tacy którzy z daleka krzyczą żebym siadał i tacy którzy
        udają że nie jestem w ciąży, ale skupiam się tylko i wyłacznie na tych miłych
        chwilach i nie obchodzą mnie " ślepi ".
        Dziewczyny walcie od razu na miejsca dla uprzywilejowanych i domagajcie się
        swojego... to jest wasze prawo.

        Pozdrawiam
        • hekate_mw Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 14:08
          Podpisuję się rękoma i nogami pod tym co napisała edyta253... nic dodać, nic
          ująć... dokładnie to co chciałabym napisać ale nie będę się powtarzać... smile
        • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 08:34
          zostałam powalona na nogi... super! i dzięki.
        • magia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 09:44
          edyta253 napisała:

          > Jestem kilka dni przed porodem, całą ciążę poruszałam się autobusami, przez
          > pierwsze 6 miesięcy tylko wtedy gdy musiałam ( lekarz ) ponieważ wymiotowałam
          i
          > mdlałam na każdym kroku - chudłam w oczach, i jeśli ktoś mi powie że to był
          mój
          > wybór to chyba prychnę śmiechem....

          Tzn. ktos inny kazal Ci w ciaze zachodzic, albo komunikacja miejska jezdzic?
          Czyj to byl wybor, jesli nie Twoj? Zawsze mozna poporsic sasiada albo zamowic
          taksowke. I nie pisz, ze to duzo kosztuje bo wychowywanie dziecka kosztuje
          fortune i skoro ktos sie na ciaze zdecydowal, to chyba byl swiadomy
          konsekwencji finansowych i wydatek 20 l razn na kilka tygodni na taksowke do
          lekarza nie powinien stanowic zadnego problemu.

          > Myślę że na 100 miejsc w autobusie znajdzie się choć 1 osoba która nie ma
          > okresu, nie wraca z pracy w markecie

          Ale ta osoba akurat nie koniecznie widzi ciezarna przed soba.

          > nie widziałam też żeby cały autobus zajmowali starcy.... źle się czują - niech
          > siedzą w domu.

          Starsi ludzie nie maj wplywu na swoj stan, cezarna ma i moze zorganizowac sobie
          tak transport by nie musiec sie meczyc w autobusie, zwlaszcza jesli nie wie co
          to asertywnosc.

          > kobieta ciężarna pisze coś w stylu - twój brzuch, twoja sprawa - to ciśnienie
          mi sie podnosi....

          No widzisz, a mi sie podnioslo gdy przeczytalam polowe watku, w ktorym
          wiekszosc sie oburza, ze ciezarnej nie ustapuja w autobusie smile

          > będą ludzmi, oni nie noszą 16 dodatkowych kilogramów przed sobą i nawet jeśli
          > autobus gwałtownie zachamuje nic im takiego się nie stanie w przeciwieństwie
          do
          > kobiety ciężarnej.

          Nie wiem gdzie Ty zakupy robisz, ale moje czesto waza duzo wiecej niz 16 kg. I
          powtorze, ciezarna swiata krowo i niemowa chyba nie jest, wiec niech poprosi o
          ustapienie. Nie sdze, zeby wtedy ktos odmowil.

          > Jeśli widzę że ktoś stojący źle się czuje chyba nie będę czekała aż podejdzie
          i
          > poprosi o ustąpienie miejsca

          Az tak ludzi w autobusie obserwujesz, ze wiesz kto jak sie czuje? Ja w autobsie
          zwykle czytam, wiec zauwazylabym kogos dopiero wtedy gdyby przed mna padl.
          Wlasnie od tego ma sie jezyk w buzi, zeby POPROSIC, to nie ujma.

          > Dziewczyny walcie od razu na miejsca dla uprzywilejowanych i domagajcie się
          > swojego... to jest wasze prawo.
          >
          Dokladnie tak. I to jest rozwiazanie a nie miauczenie na forum jaki to swiat
          jest zly.
          • liwilla1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:22
            strasi nie maja wplywu na swoj stan?? gdyby wiecej cwiczyli, mniej zarli
            smalczykow i od szescdziesiatki regularnie zamiast wozic tylki autobusami na
            spacerki chodzili, tez byliby w lepszej kondycji. te same babcie, co w autobusie
            stoja nade mna sapiac jakby zaraz mialy pasc, albo ostentacyjnie trzymajace sie
            za serce by ktos im ustapil, za chwile galopuja jak kozice i kilkadziesiat
            metrow by zdarzyc na tramwaj. jeszcze lepiej zachowuja sie na zatloczonym
            przystanku-wczoraj wydarlam sie na te pokraczne czarownice, bo do jasnej cholery
            najpierw wychodzi sie z autobusu, a pozniej wchodzi. ale nie, pcha sie taka o
            kulach, w nosie ma czy komus tym kulasem krzywdy nie zrobi, byle tylko do
            wolnego miejsca sie dopchac.
            magia, tak jak ty uwazam, ze ciaza to nie choroba i jeszcze nie zdarzylo mi sie
            kogokolwiek prosic o ustapienie mi miejsca, ale uwazam, ze przyzwoity i dobrze
            wychowany czlowiek powinien posiadac na tyle wrazliwosci spolecznej, by kobiecie
            w ciazy miejsca ustapic.
            • magia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:44
              liwilla1 napisała:

              > strasi nie maja wplywu na swoj stan??

              Nie maja. Nie rozmawiamy o konkretnym powodzie zlego samopoczucie tylko ogolnie
              o starosci.
              Jak chcesz konkretyzowac to rownie dobrze mozna powiedziec, ze ciezarna tez
              moze dbac o siebie i nie tyc w ciazy 15-20 kg a tylko niezbedne minimum i
              samopoczuce tez od razu lepsze bedzie. Zalozylam, ze starsi = niedolezni,
              zmeczeni zyciem.

              > magia, tak jak ty uwazam, ze ciaza to nie choroba i jeszcze nie zdarzylo mi
              sie
              > kogokolwiek prosic o ustapienie mi miejsca, ale uwazam, ze przyzwoity i dobrze
              > wychowany czlowiek powinien posiadac na tyle wrazliwosci spolecznej, by
              kobieci
              > e
              > w ciazy miejsca ustapic.

              Zgadzam sie. Ba sama raz czy 2 usiadlam, po tym gdy ktos mi ustapil. Prosilam o
              to i nikt mi nie odmowil, ludzie wrecz zrywaja sie na nogi. Zdarza mi sie dosc
              czesto, ze ktos na sile chce mnie posadzic, bo w ciazy jestem i to mnie razi,
              bo nie jestem chora i nie lubie wykorzystywac sytuacji, a tak bym sie czula
              gdybym w momencie gdy dobrze sie czuje usiadla na miejscu, ktore moglby zajac
              chory lub starszy czlowiek.
              IMO nic na sile. Poza tym, gdy juz naprwde zle sie czulam w ciazy (I trymestr)
              to nie wychodziam z domu. W skrajnym przypadku, lezalam na kanapie samochodu, a
              ktos (maz, taksowkarz) wiozl mnie we wskazane miejsce. Ale da sie ten czas tak
              zorganizowac, zeby bylo to jak najmniej uciazliwe zarowno dla mnie jak i
              otoczenia.
              Poza tym dyskusja rozpoczela sie od tego, ze ludzie nie ustepuja sami z siebie.
              Mi to pasuje, jesli omus nie to wlasnie trzeba sie odezwac. A wtedy to juz
              kazdy chyba ustapi. A przynajmniej ja nie znam takiego przypadku, zeby ktos nie
              ustapil. I chyba o to chodzi.
    • magda582 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 14:05
      No nie! Jak tak można?! Cały autobus ma obowiązek rozglądać w poszukiwaniu
      kobiety w ciąży, cały autobus ma jak na komendę ustąpić miejsca... Porażka!
      Jesteś w ciąży Twoja sprawa. Nie mówię, bo ustępuję mijsca starszym, ale
      postawa prezentowana na tym forum sprawia, że NIGDY nie ustąpię miejsca
      ciężarnej!!!!!!!!!!!!
      • aaga10 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 14:53
        a kto ci każe wchodzić na to forum poczekamy zobaczymy może kiedyś też będziesz
        w ciąży
      • maggiem Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 16:53
        Zycze ci zebys czula sie tak jak inne kobiety w ciazy, miala opuchniete cialo i
        nie mogla wytrzymac pozycji stajacej w autobusie albo metrze to moze zmienisz
        zdanie. Jesli naprawde jestes kobieta to chyba straszna egoistka...
      • mmalicka21 nigdy nie ustąpisz..... 23.04.06, 19:28
        może bym coś powiedziała
        ale czasami brak słów
      • ines41 [...] 24.04.06, 09:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • skubaniutka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.04.06, 18:13
        eee, cały autobus to nie...
        ale wiesz, najczęściej jest tak, że ktoś cię widzi
        (nie cały autobus, podkreślam)
        a miejsca dla uprzywilejowanych są dla:
        ciężarnych, inwalidów i rodziców z małym dzieckiem
        i wg mnie, jeśli już rzeczywiscie nikt nie wstanie
        to masz prawo podejść do miejsca "z naklejką" i poprosić o ustapienie
        do tych naklejek dodałabym tekst:
        "jeśli nie jesteś kobietą w ciąży, inwalidą, rodzicem z małym dzieckiem
        prosimy - nie zajmuj tego miejsca"
        bo do niektórych proste symbole graficzne zdają się nie docierać
        (mówię ogólnie, nie do magdy)

        BTW jestem w 30 tygodniu i nikt mi jeszcze nie ustąpił.
        Raz jeden pan podszedł do dziewczyny i powiedział:
        "czy pani nie widzi, że tamta pani jest w ciąży? no może pani ustąpi?"
        i przyznam, że byłam mu wdzięczna, bo głupio mi było
        kogokolwiek poprosić o to samo
        a było duszno i miałam już mroczki przed oczami wink

        myślę, że tekst w stylu
        "NIGDY nie ustąpię miejsca ciężarnej"
        nie świadczy o tobie najlepiej
        ale podejrzewam, że pewnie chodzi o takie panie
        które stoją nad tobą
        sapią i jęczą etc etc
        mam nadzieję, że jeśli usiądziesz na miejscu z naklejką
        albo zobaczysz dziewczynę z brzuchem/dzieciakiem na rękach
        wstaniesz i jej ustapisz, o ile nikt Cię nie ubiegnie

        Pozdrawiam,
        Skubana
    • koza_w_rajtuzach Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 16:55
      10 miesięcy chodziłam w ciąży i ani razu mi nikt miejsca nie ustąpił.
      • magda582 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 19:05
        10 miesięcy? hmmmwink
        • mmalicka21 magdo582 23.04.06, 19:22
          nie wiem czemu się tak dziwisz= 42 tygodnie to prawie 10 miesięcy
          dokładnie 9 miesięcy i 3 tygodnie: )
    • mm19811 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 18:02
      Nie ma reguły. Ja jstem z Warszawy i różnie bywało z ustępowaniem miejsc.
      Chodziłam do pracy jeszcze na początku 9 miesiąca i czasami stałam całą drogę
      bo nikt "mnie nie zauważał", a może raczej nie chciał zauważyć. Nie wiem jak
      jest w innych miastach, ale to chyba bardziej zależy od człowieka niż od tego
      gdzie mieszka.
      • lolinka2 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 19:31
        Tak, ale trzeba też umieć usta uchylić - ja raz jeden nie uchyliłam i to był
        początek 6-tyg zwolnienia jak mnie potrzęsło na trasie centrum W-wy- Ząbki w
        jedna i drugą stronę, potem zamiast się tłumaczyć (na płaski brzuch, duzy biust
        patrzą podejrzliwie) siadałam na srodku autobusu i było mi wybitnie obojętne co
        i jak, teraz na ogół jeśli miejsce z krzyżykiem jest zajęte przez babcię jakąś
        itp, rozpinam kurtkę - skutkuje.
    • anagram2 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 23.04.06, 20:02
      unikam transportu miejskiego. Moge bo mamy samochód. Mąż mnie wozi. przeżyłam swoje w pociagu, autobusie..Podobne historie do waszych. Tu nie chodzi o to, że ciężarnej należy ustepować. Nie, nikt nic robic nie musi. Czasem tylko wypada. Tak jak wypada ustąpic staruszcze z laską. W sumie to z wboru jest staruszką i z własnego wyboru ma laskę. Tak jak my z wyboru brzuch nosimy.Gdzie równość? Młodemu o kulach ustapic należy czy nie? Niech kobiety nie w ciaży nie wchodzą na to forum!A jak juz wchodzą to z jakąś wiedza proszę. pozdrawiam.
    • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 08:38
      "pani" brin nie wie jak tu być oryginalną. Ima sięwszystkich sposobów. jest
      śmieszna!!!
      • magia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 09:16
        Heh. Smieszna jestes Ty, wysnuwajac takie wnioski. Nie kazdy lubi i chce czuc
        sie jak niepelnosprawny, ale widac Ty tego oczekujesz od innych i jeszcze
        dziwisz sie, ze tego nie robia.
        Powtorze - ciaza to nie choroba, a jesli chcesz byc traktowana jak chora to
        sobie wzywaja karetke albo taksowke, gdzy musisz gdzie komunikacja miejska
        jechac.
        I najwyzszy czas zaczac byc asertywna, od tego jeszcze nikt nie umarl, a
        stresow mniej bedzie.
        Powodzenia, choc nie wroze sukcesu z taka postawa.
        • liwilla1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 09:37
          nie przejmujcie sie dziewczyny takimi postami jak powyzszy. babka jest
          najwyrazniej w zyciu niespelniona i sfrustrowana-pewnie nauczono ja od malego,
          ze moze liczyc tylko i wylacznie na siebie, ze nie ma oparcia miedzy innymi.
          wiec i wyrosl z takiej zatrwozonej materii zjadus pospolitus w wersji z
          jajnikami. w takich przypadkach nic juz sie nie da zrobic-jedynie milczec i
          wspolczuc... ja wspolczuje doglebnie.
          • magia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:17
            Dziekuje. Dawno mnie tak nikt na forum nie rozsmieszyl. Gratuluje smile
            I zycze powodzenia w radzeniu sobie w zyciu lepiej niz ja smile
            • liwilla1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:26
              cala przyjemnosc po mojej stronie smile ogromnie lubie sprawiac zyciowo
              uposledzonym choc niewielkie radosci. postaram sie zatem nie schodzic z poziomu
              tego fikusnego zarciku
        • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:05
          Może nie nauczona jakiejś tam empatii po prostu.
          Nie jesteśmy zwierzętami. Jakieś tam zasady życia społecznego są przyjęte. A
          może to jest po prostu dobre wychowanie. I nie ma co dyskutować z panią Magią.
          Jedni to po prostu czują, inni wiedzą ale pani Magia pozostała gdzieś w tyle.
          Gdzieś utknęła na drodze ewolucji. (Nie powiem gdzie wink
          Ale to przecież nie jej wina. Trzeba akceptować wszystkie istoty żywe...
          • magia Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 10:14
            Moze czas wrocic do szkoly i wreszcie nauczyc sie tego i owego o wspolzyciu z
            ludzmi. Nikt Ci wyslach czytal nie bedzie jadac autobusem. Nie umiesz sie
            odezwac - tracisz. Takie jest zycie, ale widac niektorzy sie do niego nie
            przystosowali. Wspolczuje, bo ciezko Ci w zyciu musi byc.
      • brin Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 12:01
        no brawo! co za wyszukany komentarz...
        ulżyło ci? smile
        dziecko dorośnij do rzeczowych dyskusji, bo na takie wypowiedzi to aż szkoda
        czasu marnować
        • brin Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 24.04.06, 12:08
          zapomniałam dopisać, że to do dorak8
    • margonik Trochę nie na temat 24.04.06, 10:15
      Mój mąż urządzał w weekend imprezę urodzinową na działce. Wszyscy wiedzieli, że
      jestem w ciąży (21 tc), a mimo tego trzy osoby na raz zaczęły palić w
      zamkniętym pomieszczeniu. Jedna z nich chciała wyjść na dwór, na co cała reszta
      (około 10 osób) - ależ nie, pal tutaj. W końcu ja wyszłam. Poryczałam się
      strasznie. Jakoś nie miałam siły zwrócić im uwagi w sytuacji, gdy wszyscy mnie
      tak olali. A mój mąż akurat latał z jakimiś książkami jak z pieprzem, bo
      przeżywał akurat coś tam i chyba w ogóle nawet nie zauważył sytuacji...

      Na dodatek mój dzieciaczek, w momencie jak dym zaczął wypełniać pomieszczenie,
      zaczął strasznie wierzgać.

      Brak mi słów.
      • magia Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 10:28
        margonik napisała:

        > Brak mi słów.

        Mi tez. Ja bym ich z hukiem wywalila z domu. Zreszta zdarzylo mi sie to z
        wlasnym chrzestnym. Chcial zapalic w pomieszczeniu, w ktorym bylo roczne
        dziecko. Nie udalo mu sie. Zreszta od tamtej pory wprowadzilam w domu zasade,
        ze ktos chce palic to na dwor, i wrocic moze o 5 min. od skonczenia palenia gdy
        juz sie wywietrzy caly smrod papierosowy. W ten sposob nie dosc, ze nie pala w
        srodku to jeszcze nie przynosza smrodu ze soba.

        Walcz dziewczyno, zwlaszcza u siebie, bo bedzie gorzej, zwlaszcza gdy sie
        dziecko urodzi.
        • kropka9912 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 11:17
          Magia
          Czytając cały wątek mogę z Twoich wypowiedzi stwierdzić tylko tyle że jesteś
          osobą nie opanowaną i agresywną (może ciąża tak na ciebie wpływa ). Wszystkich
          byś tylko ochrzaniała, wywalała z hukiem tak jakbyś nie potrafiła użyć siły
          persfazji - o ile wiesz co to jest - dla każdego jesteś gotowa skakać do oczu
          nawet w autobusie...
          Myślę że gdybyś była facetem z cała pewnością zostałabyś tak potocznie zwanym
          szalikażem - czyli zwykłym bandytą.
          Miałaś chyba w dzieciństwie mało miłości albo bardzo wymagających rodziców -
          ponad swoje siły.
          Wydaje mi się że wystarczyłoby powiedzieć że jesteś w ciąży i prosisz o to żeby
          przy tobie nie palono a nie z takim podejściem jak Twoje, zastanawiałaś się
          kiedyś co o Tobie myślą ludzie z Twojego towarzystwa?
          Przyjrzyj się temu może oni utrzymują kontakty ze względu na Twojego męża bo z
          taką heterą to mało kto wytrzyma.
          • magia Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 11:24
            kropka9912 napisała:

            > Czytając cały wątek mogę z Twoich wypowiedzi stwierdzić tylko tyle że jesteś
            > osobą nie opanowaną i agresywną (może ciąża tak na ciebie wpływa ). Wszystkich
            > byś tylko ochrzaniała, wywalała z hukiem tak jakbyś nie potrafiła użyć siły
            > persfazji - o ile wiesz co to jest - dla każdego jesteś gotowa skakać do oczu
            > nawet w autobusie...

            O nie smile W autobusie nikogo nie ochrzniam smile
            A dla placzy nie mam zadnej tolerancji, jesli jestem u siebie to wychodzi
            palacz, jesli u kogos, wychodze ja.

            > Wydaje mi się że wystarczyłoby powiedzieć że jesteś w ciąży i prosisz o to
            żeby
            > przy tobie nie palono a nie z takim podejściem jak Twoje, zastanawiałaś się
            > kiedyś co o Tobie myślą ludzie z Twojego towarzystwa?

            A nie przyszlo Ci do glowy, ze najpierw prosze. Chrzestny wyszedl z domu po
            awanturze, po tym jak prosby nie pomogly. Ja najpierw jestem mila, a pozniej
            stanowcza smile Ja za to mam wrazenie czytajac ten watek, ze kobiety to ciche
            myszki i boja sie odezwac, co najmniej jakbysmy w jakims muzulmanskim kraju
            zyli.

            > Przyjrzyj się temu może oni utrzymują kontakty ze względu na Twojego męża bo z
            > taką heterą to mało kto wytrzyma.

            Hehe
          • margonik Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 11:33
            To akurat ja miałam ten problem, a nie Magia.

            To prawda, że ci ludzie utrzymują kontakty z moim mężem, a nie ze mną, bo to są
            jego znajomi, a nie moi (z racji wspólnych zainteresowań). Zjechali się z
            różnych miast Polski i niektórych widziałam nawet po raz pierwszy. Ja nie czuję
            się w ich towarzystwie swobodnie, bo mało ich znam. Ale tez wątpię, by
            ktokolwiek z nich widział we mnie jakąś heterę...

            Wiem, że powinnam wstać i poprosić o niepalenie, ale akurat nie zdobyłam się na
            to. Wszyscy byli podchmieleni i rozbawieni, a ja siedziałam z boku - nie miałam
            nawet z kim porozmawiać. Nie swojo było mi powiedzieć - "sorry, wyjdzcie na
            zewnątrz", bo może to w takiej sytuacji to ja powinnam wyjść na zewnątrz? W
            końcu to tylo mi przeszkadzało. Nawet ludzie, którzy mieli tam za chwile
            nocować, jednym churem namawiali osobę, która chciała zapalić by została i
            paliła w środku. Nie jedna z Was tu przecież twiedzi, że ciąża jest problemem
            ciężarnej, a nie wszystkich wokół?

            Ja w końcu wyszłam, bez zwracania komukolwiek uwagi. Ale było mi okropnie
            przykro.
      • dorak8 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 10:32
        W autobusie, który jest miejscem publicznym to ja się krępuję odezwać. Ale coś
        Ty, Margonik! To Wasza działka i obowiązują na niej Wasze zasady. Trzeba było
        opier... towarzystwo i wyprosić. Straszne jest tylko to, że sami nie pomyślą.
        • margonik Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 10:49
          To niestety nie była nasza działka, a palić zaczęli właśnie gospodarze...
          • dorak8 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 11:32
            Oczywiście powiem Ci, że należało im zwrócić uwagęna Twój stan. Ale ja sama nie
            wiem jak bym się zachowała gdybym nie chciała, żeby przy mnie palono. Pewnie
            też bym się gdzieś rozpłakała w kąciku...
            • liwilla1 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 11:45
              troche chyba przesadzacie. raz na jakis czas mozna chyba pooddychac dymem z
              papierosow-jasne, ze jak ktos kopci ci prosto w nos, to trzeba zwrocic uwage,
              ale jak raz na x tygodni siedzisz w pomieszczeniu,gdzie pala, to nie powinno
              stac sie dziecku nic zlego. moich znajomych nie musze o nic prosic-w pubach,
              kawiarniach, u mnie w mieszkaniu-zawsze wychodza na dwor i tam pala, nawet jak
              nalegam, by zostali
              • dorak8 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 12:16
                Ja napisałam "gdybym chciała, żeby ktoś przy mnie nie palił"
                Nie mam problemu z chodzeniem do zadymionych knajp ani z tym, że ktoś przy mnie
                pali od czasu do czasu. Tak sobie myślę, że czekając na autobus w centrum
                miasta wdycha się o wiele więcej o wiele szkodliwszych toksyn niż podczas
                palenia papierosa. Chociaż ja sama rzuciłam palenie. Trochę gorzej jest pewnie
                jak ktoś nigdy nie palił.
                • liwilla1 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 12:18
                  ja tez rzucilam palenie,gdy tylko test wyszedl pozytywnie. od poczatku
                  pazdziernika ani jednego papierosa, wrecz mnie odrzucalo big_grin
                  • dorak8 Re: Trochę nie na temat 24.04.06, 12:24
                    mnie też odrzucało, ale teraz mam dobre samopoczucie i zaczęło mi się śnić po
                    nocach...
                  • mmalicka21 a ja grzeszę 24.04.06, 12:25
                    i jak w październiku test wyszedł pozytywnie to rzuciłam....
                    ale niestety od jakiegos czasu zdarza mi się zapalić...
                    • liwilla1 Re: a ja grzeszę 24.04.06, 12:28
                      tez mialam ochote kilka razy, szczegolnie jak moj Marek razem z moimi kolegami
                      wychodzil na papierosa (bardzo rzadko pali) tez chcialam isc z nimi, popuszczac
                      koleczka z dymu... nie boje sie,ze zaszkodze malemu, ale ze jak sprobuje wypalic
                      jednego, to powiem sobie, ze skoro od jednego nic sie nie stalo, to od dwoch tez
                      nie powinno i tak dalej. dlatego twardo trzymam sie nikotynowej abstynencji smile
                      • jashka80dm Re: a ja grzeszę 24.04.06, 12:44
                        a ja sie dzisiaj prawie poplakalam jak sie wszyscy wepchali do autobusu a mnie na koncu zostawili i juz nie moglam wejsc zeby nie dostac w brzuch od kogos. juz wiele osob pisalo ze mialy w zwyczaju ustepowac miejsca innym- starszym, niepelnosprawny, kobietom w ciazy. ja nigdy nie wsiadalam do autobusu przed starszymi ludzmi, kobietami z dziecmi, czy tez ciezarnymi, moja mama mnie tego nauczyla i za to jestem jej wdzieczna. teraz boli mnie poprostu ze ludzie nie reaguja na kobiety w ciazy. a ja poprostu nie moge pchac sie i biec do autobusu- boje sie ze cos mi sie stanie, wiec dzisiaj musialam dalej czekac w sloncu na kolejny autobus... i jak ktos zaraz napisze ze moja ciaza- moja sprawa- to mnie juz tylko krew zaleje, i wspolczuje...
                    • dorak8 Re: a ja grzeszę 24.04.06, 12:41
                      Ojezu dziewczyny... Teraz to mi się dopiero chcę palić... W pokoju obok leży
                      papieros... wink))
                      Ja rzuciłam dzień przed zrobieniem testu. Do tego czasu zaciągnęłam się tylko
                      raz.
                      Nie...nie mówmy jużo tym...
                      wink
    • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 28.04.06, 17:16
      Wiecie. Jakoś teraz nie przeżywam rozterek z ustępowaniem miejsca. Po prostu
      stoję, przecież mogę. Gorzej jak już nie będę mogła. Ale zobaczymy jak to
      będzie.
    • aborka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 28.04.06, 17:33
      ja jechałąm tylko raz. I nawet sobie gazetki kupiłam mysląc ze mi ktoś ustąpi i sobie poczytam. A skąd, targałam te gazety w garsci i stałąm całą drogę (a gazetki ciązkie bo taki zbiorczy worek - 4 Gale z dodatkami smile))
      • antyka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.04.06, 18:26
        a od czego macie gebe, zeby poprosic o ustapienie miejsca?
        • kaszka13 troche z innej beczki 30.04.06, 18:41
          bylam wczoraj na kolacji i nie mozna bylo zarezerwowac stolika, nie robia
          wyjatkow nawet dla kobiet w ciazy. trzeba bylo czekac godzine na stojaco.
          wynieslismy sie w inne miejsce, ale bylam wsciekla na maxa. zreszta w stanach
          nie ma nawet kas dla inwalidow w sklepach. kazdy taki niby rowny, albo i
          rowniejszy. takie samo traktowanie w publicznych srodkach transportu tam gdzie
          takowe istnieja.
        • skubaniutka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 04.05.06, 21:20
          hm, gębę? to miało brzmieć uprzejmie?
          niestety, ja mam problem z mówieniem o takich rzeczach.
          co innego, kiedy nie ustąpią komuś innemu w potrzebie,
          dla samej siebie jakoś nie mogłam się przełamać...

          dalej twierdzę, że osobą siedząca na miejscu dla uprzywilejowanych
          powinna sama wstać - bez gadania
          bez pokazywania
          i tyle.
    • linkaa3 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.04.06, 20:09
      1. Podchodzisz do miejsca uprzywilejowanego.
      2. Zwracasz sie tonem uprzejmym do osoby je zajmujacej, jesli nie jest nia
      osoba niepelnosprawna, kobieta w ciazy lub rodzic z malym dzieckiem: 'Jestem w
      ciazy, czy moge prosic o ustapienie miejsca?'
      3. Osoba siedzaca na miejscu dla uprzywilejowanych miejsce Ci ustepuje.

      Jesli jest tlok, prosisz najblizej siedzaca osobe, ktora wyglada na taka, co
      moze stac w tloku. Nie zapomnij o usmiechu.

      Nigdy nie stalam w autobusie jak bylam w ciazy. A jezdzilam nimi b czesto i
      niestety w godzinach szczytu.

      urazona Twoja wypowiedzia szkalujaca Warszawiakow,
      L. (Warszawianka, zeby nie bylo)
      • dorak8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 04.05.06, 21:27
        Niestety w Warszawie jest straszny napływ ludzi ze wsi. I to niestety czuć i
        widać, nawet po twarzach.
        • antyka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 04.05.06, 21:42
          warszawianka od 10-ciu pokolen sie znalazla...
      • evix76 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 04.05.06, 22:27
        Hej! Ja jeszcze nie mam strategii na zdobywanie miejsca, ale chcę się z Wami
        podzielić doświadczeniem z Pragi, w której "ustępowalność" wynosi 100 procent
        (!) Sądziłam wcześniej, że w Warszawie ludzie:
        - są zajęci swoimi sprawami
        - zmęczeni, chorzy itp
        - nie muszą koniecznie skupiać się na wypatyrywaniu w tłumie mojego brzucha,
        ale po praskim doswiadczeniu niestety musze przypisać niską "ustępowalność"
        naszej kulturze, która bardziej jest widoczna nastawiona na własną wygodę niż
        na uprzejmość.
        Dobry pomysł z tymi miejscami dla uprzywilejowanych! Mam nadzieje, że mi pomoże
        się więcej nie frustrować w srodkach komunikacji. A tak na marginesie, dziwi
        mnie, że młode dziewczyny są grupą, która chyba najrzadziej ustępuje miejsca
        (poza facetami, którzy sie jawią w tej materii zupełnie beznadziejnie,
        niestety... sad
      • megis1 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 05.05.06, 09:32
        Dziewczyny tak sobie mysle, a moze by mozna bylo przypomniec ten przepis z
        regulaminu ZTM na jakis specjalnych nalepkach, tyle przeciez tego w srodkach
        komunikacji. Pewnie trzeba by napisac do ZTM i zaproponowac taka akcje ?
        Ja oczywiscie tez narzekam bo jestem w 36 tyg i musze czesto stac w autobusie.
      • dizzy10 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.11.06, 09:25
        Ja mam chyba szczęście, bo jak tylko brzuszek zaczął być widoczny, praktycznie
        wszyscy w komunikacji zaczęli ustępowac mi miejsca, niezależnie od wieku i płci
        (mieszkam w W-wie, jeżdżę przede wszystkim tramwajami). Przy okazji bardzo im
        za to dziękuję!
    • ato8 Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 30.04.06, 20:45
      W piątek jechałam autobusem w Toruniu i prawie padłam z wrażenia,bo od razu
      jakaś panna się poderwała , by mi ustąpić miejsce.
      Ludzie są teraz bardziej podli i mniej zyczliwi.Nie ustępują miejsca starszym,
      a co dopiero młodym laskom w ciąży.Ja nie jestem młodziutka i mam duży brzuch,a
      może po prostu miałam szcęście.Pozdr
      Lepiej oczekiwać mniej od innych,niż więcej,wtedy nie będziemy się
      rozczarowywać.
      • owianka Re: ustępowanie miejsca w środkach lokomocji 05.05.06, 08:22
        Kochana, a co to ma wspólnego z podłością??? Nie uważam, że ludzie są podli. Są
        zamyśleni, zajęci swoimi sprawami, a nie moimi - i mają do tego święte prawo!!!

        Każdy powinien zajmować się swoimi sprawami, a nie cudzymi. Jak nie będę mogła
        stać, to zajmę się swoimi i wyegzekwuję swoje prawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka