Tylko mnie nie zlinczujcie, że znowu ktoś dorzuca kolejny produkt z
listy "niewskazanych"... Chcę tylko podzielić sie tym, co przeczytałam
wczoraj w "Twoim Stylu" w wywiadzie z dietetyczką.
Otóż podobno lepiej nie przesadzać w ciąży z kurczakami - takimi z wielkich
przemysłowych ferm, bo są tuczone na hormonach przyspieszających wzrost. Te
hormony mogą mieć taki wpływ na dziecko, że będzie bardziej w brzuchu rosło.
Zdrowotnie mu sie raczej nie zaszkodzi, ale można urodzić koloska.
Dodam, że sama jem kurczaki - planuję nawet dzisiaj na obiad

Kiedyś
jadłam znacznie częściej, bo prawie w ogóle nie jadłam czerwonego mięsa. Na
szczęście mój gin, jakieś dwa miesiące temu, opieprzył mnie za te kurczaczki
i teraz dużo cześciej jadam wołowinę.
Nie mam zamiaru nikogo nawracać na czerwone mięso, ale niech każdy zrobi
sobie z tą informacją, co mu sie podoba
Ja sama boję się troszkę dużego dziecka, bo już na połówkowym przekroczyła
normę, a z estymacji wynika, że czeka mnie 4300g szczęścia