Mam pytanie do dziewczyn, ktore przed zajsciem w ciaze walczyly z tradzikiem:
czy po ciazy wasza cera sie pogorszyla czy poprawila? A jak bylo w trakcie
samej ciazy? Jestem po rocznej kuracji Roaccutane (zakonczonej 1.5 roku temu,
efekt jest, powiedzmy w 70% pozytywny). Moja dermatolozka powiedziala, ze
jesli ktos ma taka tendencje (10 lat bezskutecznej batalii antybiotykowo-
hormonalnej no i kuracja Roaccutanem tez bez max. skutku), to ciaza raczej
cudow nie dokona

Tzn. w trakcie ciazy moze byc lepiej pod wplywem
progesteronowego "kopa", ale potem wszystko najprawdopodobniej wroci do
stanu "sprzed"

(
Jakie byly Wasze doswiadczenia?