Mój labrador Gucio ma prawie 4 i pół miesiąca. Uwielbia bawić się z innymi
pieskami. Lubi gonić (chociaż na razie słabo mu idzie, bo nie nadąża zwłaszcza
za większymi od siebie), ale najbardziej pasuje mu zabawa, kiedy może
szczypać, podgryzać i tarmosić. Jeden z jego kolegów (roczny bokser) wręcz
kładzie się na plecach i pozwala robić z sobą cuda. Bokser czasem ma ślady po
szpileczkach zębów mojego psa (nic poważnego, ale jednak), ale nigdy się nie
skarży, nie zapiszczy. Nic. Natomiast mój szczeniak wczuwa się w rolę i daje z
siebie wszystko mrucząc i nawet powarkując. Inne psy bawią się z nim inaczej:
wolą biegać, a jeśli dochodzi do tarmoszenia to działa w obie strony.
To niewinne zabawy, ale zastanawiam się... czy mojemu psu nie wejdzie to w
krew. Ja nie chcę mieć psa agresora. On rośnie, z czasem będzie nabierał
więcej masy, będzie miał stałe zęby. I nie wyobrażam sobie, by potem nie mógł
sobie pobiegać z innymi psami, bo będzie je tarmosił czy podgryzał, gdyż wtedy
może się już inaczej skończyć.
Czy powinnam jakoś reagować? Nie pozwalać? Odciągać? A może na pyszczek
zakładać kaganiec? Z drugiej strony...wiem, ze to szczeniackie zabawy, ale nie
chcę przegapić momentu, w którym przestaną być szczeniackie.
Co robić?