Dodaj do ulubionych

płacz, szloch, stres...

28.05.06, 06:24
wczoraj miałam taki dzień, pokłóciłam się z mężem i ryczałam
strasznie...straszliwie, jak dziecko...
Zastanawiam się.. w zasadzie cały czas o tym myślę, czy mogłam zaszkodzić
ciąży. To był dla mnie duży wysiłek psychiczny...sad Jak Wy myślicie
dziewczyny..?
Obserwuj wątek
    • gosiunia11 Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 07:30
      Nie wiem czy to Cię pocieszy,ale wiem co czujesz.Ja też pokłóciłam sięwczoraj z
      meżem (do tej pory jestem wściekła na niego)łzy same lecieły jak grochy.Na
      domiar złego wieczorem pobolewał mnie brzuszek i nie wiem czy to od stresu,czy
      poprostu coś mi zaszkodziło.Wziełam nospe na wszelki wypadek.Mam nadzieje że
      Dzidziuś mocno się nie zestresował tą całą sytuacją.Niestety w takich sytuajcach
      nie potrafię zapanować nad emocjami.pozdrawiam
    • pataya Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 10:14
      nie martwcie sie dziewczyny, na pewno dzieciaczkom nic od tego nie bedzie, no
      chyba ze bedziecie tak ryczec co dzien, czego Wam bardzo nie zycze !
      mi tez sie to zdarzalo a synek jest zdrowy i spokojny

      zycze lepszych dni
      • caroleck Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 21:22
        dzięki dziewczyny smile))
        • 123j1 Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 21:38
          a caly dzien nie moge do siebie dojsc i jeszcze strasznie mnie glowa boli
          ,czemu te klotnie nas rozregulowywuja czy to hormony .czy jest jakas pigulka
          na niewyrrozumialych mezow.
          • sarling Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 21:40
            No, chyba coś jest w powietrzu, bo ja moge się dopisać do kłócących się
            ostatnio z mężem. Prawie nigdy nie podnoszę głosu, a tym razem - wrzeszczałam
            (aż się mąż przestraszyłsmile). I potem było mi przykro, że takie sceny przy
            dziecku...
            • kasia_n2 Re: płacz, szloch, stres... 28.05.06, 21:58
              Ta pogoda chyba tak wpływa na nas. A trzeba dodać, że ciężarne miewają humorki.
              Ja jestem w 30 tygodniu i tylko czasami krzyczę na męża, ale w I trymestrze
              było strasznie - nie mogłam zapanoać nad emocjami. Po jednym takim wydarzeniu
              (mój 4 letni synek wyprowadził mnie z równowagi) zaczełam b. krwawić i ledwo
              ciąze mi uratowali.
              Także rzyczę mamusiom duuużo spokoju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka