bluntcik
17.07.06, 13:41
jestem teraz w 33 tyg.
wczoraj wieczorkiem zaczął mnie tak dziwnie boleć brzuch - jakby mnie coś w
środku ciągnęło od pępka. wzięłam swoje normalne leki (Nospa, fenoterol),
potem jeszcze dołożyłam (bo gin kazał zwiększać dawkę w
razie czego) i nie przechodziło. w końcu o 22giej zadzwoniłam do gina i ten
powiedział, że jak brzuch miękki (no po podwójnym fenoterolu był miękki), nie
ma krwawień i czuję ruchy to raczej wszystko w porządku. i że jakby nie
przechodziło za dwie godziny to przejechać się kontrolnbie na ktg. no i mi
niestety nie przechodziło, a jak mnie mały kopnął w to miejsce to aż mi sie
wszystkie gwiazdy pokazały w oczach. a potem Bąbel w ogóle przestał się
ruszać i tak się przestraszyłam, że aż mi się ręce i nogi trzęsły. o 24tej
wylądowaliśmy na ktg. okazało się, że tętno ok, skurczów brak, a lekarz
dyżurny na moje tłumaczenia o bólu nie powiedział nic i ze skoro nie ma
skurczu to wszystko ok.
no i wróciliśmy do domu, całą noc musiałam przeleżeć na jednym boku, bo każdy
ruch wywoływal ból. i teraz też cały czas mnie boli - tak jakby coś ciągnęło
czy się rwało przy pępku i tak ze 3-4 cm w górę. nie wiem co robić. z małym
chyba wszystko ok., bo czuję jego wykopy, ale ja się ledwo mogę ruszać.
miała ktoraś cos takiego, albo wie o co chodzić może? help
tego pępka, to ja naprawdę nie mogę dotknąć.