16 lipca o 12.00 narodziła się nasza córeczka 3650g 57cm
10pkt. Poród był dla mnie bardzo męczący (stwierdziłam, że jeden raz mi
zupełnie wystarczy), czuję się kiepsko, jestem dość mocno osłabiona.
Gdyby nie mój mąż, nie dałabym rady urodzić. Zresztą teraz też rewelacyjnie
opiekuje się małą. Ona uwielbia przebywać na jego rękach, poza tym okazuje
się prawdą, że dzieciątko już w łonie matki poznaje głosy ludzi, bo od
początku wiedziała, że to tatuś

Dobrusia jest podobna bardziej do męża, jest blondynką o palcach pianistki.
Ssie jak smok, zwł. w nocy

W dzień więcej śpi.