Mieszkam w Anglii i jestem w 18 tyg ciazy. Poniewaz, moim zdaniem, jest tu
bardzo dobre NHS, zdecydowalam sie, ze zrobie wszystkie testy, ktore mi
zaproponowano. Mialam pierwsze USG, slyszalam bicie sercuszka mojego
malenstwa, mialam wszelkie badania krwi, w tym badanie na ryzyko urodzenia
dziecka z zespolem Downa, ktore wiem od mojej mamy, ze nie jest proponowane w
Polsce, z wyjatkiem, kiedy w twojej lub twojego partnera rodzinie byl juz
taki przypadek zespolu Downa, lub gdzy jestes mama w starszym wieku. W Anglii
propnowane sa one wszystkim kobietom w ciazy. Po tym tescie dostalam tel ze
szpitala, ze ryzyko urodzenia dzieka z zespolem Downa w moim przypadku
zmniejszylo sie z 1:250 na 1:30. Dodam, ze ani w mojej, ani w rodzinie mojego
chlopaka nie bylu takich przypadkow, a ja mam 22 lata, wiec moj wiek nie
powoduje ZADNEGO zagrozenia. Udalam sie do szpitala i zrobiono mi badanie,
ktore daje 100% odpowiedz na pytanie, czy moje dziecko ma zespol Downa czy
nie. Badanie polegalo na wbiciu igly w moj brzuch i pobraniu probki moich wod
plodowych. Wszystko trwalo moze 5minut, ale bylo bardzo bolesne i
nieprzyjemne. Mimo tego, wiem, ze musialam zrobic ten test. Wyniki dostane w
ciagu 2-3 tyg, bardzo sie boje, ale wiem, ze zrobilam sluszna rzecz.
Wiec, jezeli tylko bedzie mialy okazje, drogie przyszle mamy, zrobcie to
badanie krwi, bo nie wiadomo, jakiego psikusa moze natura sprawic...
Pozdrawiam, piszcie, a odpowiem na wszystkie pytania