Dodaj do ulubionych

Poród bez męża

06.09.06, 16:17
Czy któraś z Was miała lub planuje poród bez męża?
Bo zaczynam odczuwać, że jestem się staroświecka i niemodna smile tak wszedzie
lansuje się odcinanie pępowiny przez ojca dziecka itd.
Otóż kiedyś wydawało mi się, że mąż przy porodzie musi być - chyba dlatego
tak się tego trzymałam, bo myślałam - mściwie - że skoro ja się męczę, to on
też musi.
Teraz zmieniłam zdanie. Mąż nieszczególnie się kwapi do towarzyszenia mi przy
porodzie, a i ja się zastanawiam, czy będzie mi potrzebny. W końcu opłacimy
położną, której zadaniem będzie dbać o mnie i być przy mnie. Nie o to chodzi,
że uważam poród za babską sprawę, po prostu przy całym tym nawale nie chcę
ryzykować tego, że oprócz rodzenia i w ogóle, będę się jeszcze martwiła, jak
mój mąż się ma. A on - pewnie będzie zagubiony i nie będzie umiał mi pomóc -
dlatego wolałabym miec przy sobie fachowca w postaci położnej. To też nie o
to chodzi, że będzie mnie widział "brzydko" (bo już mnie nieraz widywał w
różnych sytuacjach) czy że się zrazi do seksu (taka stara teoria). Po prostu
nie sądze, by był mi potrzebny, a jeśli on też nie czuje jakiejś szczególnej
potrzeby - to po co?
Oczywiście nie neguję idei porodów rodzinnych, doskonale rozumiem, ze ludzie
sa różni i różnie mają, i że są faceci i kobiety, którym to pasuje.
Obserwuj wątek
    • zerozdziwien Re: Poród bez męża 06.09.06, 16:34
      ja będe rodzić z położną
      niestety mam kontakt z osobą-psychologiem,która prowadzi badania do pracy o
      parach i samych mężczyznach po wspólnym porodzie i ich traumach,jest ponoć wiele
      przypadków mężczyzn,którzy mają problem potem z życiem seksualnym i partnerskim
      także tej modzie się nie poddam,w końcu nie każdy facet jest na tyle mocny,zeby
      to przeżyć...
    • asia9810 Re: Poród bez męża 06.09.06, 16:36
      ja tez nie mam zamiaru brać męża ze soba.On wcale sie nie kwapi i nie mam
      zamiaru go przekonywac aby mu sie nie "obrzydziło".gdyby od poczatku chciał to
      ja nie mam nic przeciwko ale skoro on nie wyraża takiej chęci to nic na
      siłę.sama jakoś przeżyję.
    • jola427 Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:20
      Jak mąż kocha tak naprawdę mocno, to nie będzie miał obrzydzenia. Może
      niektórzy faceci mają, ale większość nie. Nie mówię, że jest potrzebny, chociaż
      mój pomógł mi bardzo, ale na pewno nie przeszkadza. Mój mąż nigdy nie dał mi
      odczuć rzadnego obrzydzenia. Nie wyobrażam sobie jakbym się czuła, gdybym
      zostawała sama, jak położna wychodzi z sali na 2 godz. Tak przy okazji to nie
      zmuszałam go do tego, żeby był przy porodzie. I nigdy nie zobaczysz faceta tak
      wzruszonego, jak przy porodzie pierwszego dziecka. Oczywiście bardziej
      przydatna jest opłacona położna, ale niektórych nie stać na oddzielną salę i na
      opłaconą położną. Bo jak rodziłam to położną można sobie było zamówić tylko na
      salę do porodu rodzinnego.
      • mniemanologia Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:26
        Przecież piszę wyraźnie, ze nie chodzi mi o obrzydzenie ani nic takiego smile
        Myślę po prostu, że zamiast skupić się totalnie na sobie, będe się zamartwiać o
        to, jak on się ma, czy nie jest mu słabo, jak, hehe, się bawi big_grin i w ogóle
        jakie sa jego odczucia. A wolałabym sobie tego oszczędzić.
    • kania_kania Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:25
      Moj maz byl nastawiony na "wolalbym nie" ale im wiecej czyta, im wiecej zdobywa
      info (czesto przemycanych przeze mnie) tym bardziej rozumie, ze tu nie chodzi o
      przeciecie pepowiny, tylko o jego wsparcie.

      Jest zdecydowany na wspoluczestniczenie w szkole rodzenia, zeby wiecej wiedziec.
      Oboje mamy swiadomosc, ze byc moze przy finale po prostu wyjdzie smile Wiec
      przecinania pepowiny czy tulenia umorusanego krwia i mazia plodowa noworodka
      przez niego nie bierzemy pod uwage (chyba, ze tam, na sali mu sie odmieni).

      Ale dla mnie najbardziej trudna jest ta pierwsza faza (choc jest duza szansa, ze
      nie bedzie ona trwala zbyt dlugo). I wtedy chcialabym miec kogos, kogo dotyk nie
      bedzie dla mnie krepujacy i obcy.

      Kania
      • mniemanologia Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:27
        Szkoła rodzenia - jak najbardziej smile
        Wiem też, że może mi się odmieni, póki co jednak - chyba raczej bez męża smile
        • kania_kania Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:33
          Ja mam juz dwa porody za soba, bez meza. Teraz pora to zmienic, pozniej cale
          zycie bede zalowala, ze nie sprobowalam smile

          Kania
        • joanna.marta Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:42
          Napiszę, jak to u nas było...
          Rodziłam z mężem i z perspektywy czasu wiem, że była to najlepsza decyzja dla
          mnie, dla nas. Ja nie byłam pewna czy chcę z mężem; raczej chyba nie... Ale mój
          mąż chciał bardzo od samego początku. Do wrażliwców nie należy, na widok krwi
          nie miękną mu nogi. A chciał iść ze mną, bo naczytał się, nasłuchał, że
          obecność kogoś bliskiego pomaga w porodzie. I przekonywał mnie, że chce być, bo
          to pomoże naszej dzidzi przyjść na świat. Taką teorię miał w głowię i w kółko
          mnie przekonywał do wspólnego porodu. Ja do końca miałam wątpliwości. A jak już
          się zaczęło, to nawet nie zastanawiałam się nad tym. Mąż wszedł ze mną na salę,
          przypominał mi o tym wszystkim, co usłyszał w szkole rodzenia (ja miałam pustkę
          w głowie), pocieszał, głaskał po głowie. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby
          jeszcze martwić się nim, może dlatego, że to "mdlejących" nie należy. Ale wtedy
          dla mnie liczyłam się tylko ja i to, co się ze mną dzieje. Naprawdę to taki
          moment, że niczym innym człowiek sobie głowy nie zaprząta.
          A mąż się przydał. Naprawdę. Jak chciałam na kogoś "powarczeć", to na swojego
          męża łatwiej niż na obcą położną. Jak chciałam po raz setny powiedzieć, że boli
          to też mężowi.
          Jeśli żadne z was nie ma dużych oporów, to radzę jeszcze się zastanowić. A
          niezapomniane są chwile, jak jesteście już we trójkę. I muszę przyznać, że
          chociaż mój mąż stąpa twardo po ziemi i się łatwo nie wzrusza (a o łzach czy
          miękkich nogach nie ma nawet co myśleć), to po narodzinach córeczki nie mógł z
          siebie głosu wydobyć. Tylko się uśmiechał i kiwał głową. Wcześniej widziałam go
          w podobnym stanie, jak widział na USG nasze dziecko. Wtedy to nawet łzy były.
          Dla mnie to był szok taki widok, ale bardzo przyjemny szok.
      • jola427 Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:31
        Mój mąż najwięcej pomógł mi masując mnie tam gdzie chciałam, podając mi pić
        wtedy, gdy leżałam. Między skurczami pomagał mi się zrelaksować. Też nie chciał
        przeciąć pępowiny, ale w szale radości zrobił to. Pomógł mi też umyć się po
        porodzie i wdrapać się na łóżko po umyciu. Położna powiedziała tylko, że mam
        się teraz umyć, usiadła sobie na fotelu i patrzyła.
        • kania_kania Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:33
          Oplacona polozna?

          Ale by sie ode mnie nasluchala...

          Kania
          • jola427 Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:35
            Nie opłacona. Dlatego piszę, że może jakby była opłacona to i bez męża byłoby
            dobrze, alenie stać nas było na tyle dodatkowych opłat.
    • kaasma Re: Poród bez męża 06.09.06, 17:29
      to tylko twoja decyzja a to że porody rodzinne są modne nic nie znaczy. nie
      każdy podąża za modą! big_grin
    • mika_p Re: Poród bez męża 06.09.06, 18:44
      Wiesz... początek porodu jest nudny. A połozna nie bedzie siedziec z tobą i
      patrzec w oczka. A nawet jak będzie - wytrzymasz z obcą osobą 12 godzin w
      jednym pomieszczeniu ?
      Dobrze jest miec kogoś, z kim mozna pogadać w przerwach miedzy skurczami.
      • edyta2881 Re: Poród bez męża 06.09.06, 19:05
        nie dopuszczam myśli że w tak ważnej dla NAS chwili nie byłoby mojego męża ,
        razem chodziliśmy do szkoły rodzenia i wiem że ja będę panikować i pewnie
        zapomnę jak sie oddycha czy ćwiczy za to mój mąż mi przypomni i będzie mnie
        wspierał jak zawsze . To jest jego wybór.
    • ineska2 Re: Poród bez męża 06.09.06, 19:10
      Ja tez planuje porod bez meza. Nie jest mi on tam do niczego potrzebny smile Z
      moich znajomych tez nie kazda rodzi z mezem. A zebys miala jeszcze "nowoczesne"
      i "naukowe" potwierdzenie dla swojego wyboru, to czytalam ostatnio wywiad z
      jakims francuskim lekarzem-profesorem, ktory dziwil sie, ze porod z mezem uwaza
      sie za naturalny, bo jego zdaniem nieuniknione w tym momencie zdenerwowanie
      ojca przenosi sie na kobiete, co wzmaga wydzielanie adrenaliny, a ta z kolei
      hamuje wydzielanie oksytocyny. Czyli im mniej osob obserwuje porod, tym
      lepiej smile Z reszta wogole nie patrz na to, co sie lansuje tylko na to, co sami
      czujecie. Dla nas wspolne rodzenie byloby "na sile", wiec sobie je darujemy.
    • basiuniagp Re: Poród bez męża 06.09.06, 19:11
      2 lata temu rodziłam bez męża-świadomie, wiedziałam od kiedy go znam,
      że nie bezie chciał być przy porodzie, sama też sie z tym pogodziłam
      świetnie sobie bez niego poradziłam
      i chyba bardziej się zmoblizowałam- na porodówce byłam tylko 45 minut
      nie ma to jak dobra połozna (dodam, zę nieopłacona, a taka, ktora akurat dyżur
      miała smile

      w listopadzie bedę rodzić po raz drugi, też bez męża
      • jola427 Re: Poród bez męża 06.09.06, 19:29
        to ja basiuniugp życzę ci powodzenia. Może 2 lata temu położne tak często nie
        brały łapówek i opłacanie ich nie było powszechne, a więc i niekonieczne. Poza
        tym możesz mieć mniej szczęścia niż za pierwszym razem i trafić na tą "gorszą"
        położną. Wiem, że są świetne położne, na które można trafić i starają się jak
        mogą, aby pomóc bezpiecznie i w miarę pzryjemnie przeżyć poród, ale jest ich
        coraz mniej.
    • mniemanologia Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:02
      Dzięki za odpowiedzi smile
      Wiadomo - wyjdzie jak wyjdzie, ale męża nie chcę do niczego zmuszać, a sama też
      nie czuję potrzeby... Tak jak pisałam - najbardziej obawiam się tego, że
      miałabym dodatkowy kłopot na głowie i powód do przejmowania się big_grin
      Do porodu rodzinnego chyba najbardziej mnie przekonuje to 12 godzin nudy big_grin
      • ulkaz Re: Poród bez męża 07.09.06, 22:11
        jezeli z mezem jestescie nie do konca przekonani to wez na te 12 godzin
        przyjaciolke, siostre , albo inna osobe Ci bliska.
        pozdrawiam ula
    • eyes69 Z mezem 07.09.06, 11:06
      Moj maz uwaza, ze powinien byc i juz. To jego decyzja i ja sie z niej ciesze. smile
      To tez jego dziecko - niech ma swiadomosc co kobieta musi przejsc. wink

      Mezczyzni, ktorzy czekaja w poczekalni az im sie oznajmi, ze sa szczesliwymi
      tatusiami slicznej dziewczynki czy pieknego chlopca mysla, ze to jest takie
      proste.
      Co innego zobaczyc narodziny swojego dziecka i czynnie uczestniczyc podczas
      porudu, pomagajac i wspierajac tym samym swoja polowke, a co innego czekac na
      gotowe...
    • amwaw Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:11
      Przydaje się-choćby do ochrony Twoich interesów kiedy Ty już nie pamiętasz jak
      się nazywasz..
      Mój szczególnie się kwapił do uczestniczenia w porodzie i jestem mu za to
      potwornie wdzięcznasmileFajny gość z niego i wiem, że w każdej sytuacji mogę na
      niego liczyćsmile
      • basia305 Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:28
        Odnoszę wrażenie że panuje duży nacisk na porody rodzinne. Ja rodziłam sama, bez
        meża i była to nasza wspólna przemyślana decyzja. Nie chciałam żeby był ze mną
        i nie chodzi tu o jakieś obrzydzenie czy coś w tym stylu. Jesteśmy małżeństwem
        8 lat (dodam że bardzo szczęśliwym).Wiedziałam że jeśli będę chciała to maż ze
        mną będzie, ale wiedziałam też że wolał by nie. Ja jednak stwierdziłam że nie
        chcę, wolę mieć przy sobie profesjonalistów którzy wiedzą jak się mną zająć
        (opłacony lekarz i położna). Kobieta rodząca - to na prawdę nie jest przyjemny
        widok, a mąż i tak zdaje sobie sprawę że nie było mi lekko, łatwo i przyjemnie.
        Był za to ze mną krótko po porodzie i to on wziął pierwszy maluszka na ręce.
        Nie sądzę żeby dlateko że nie odciął pępowiny mniej naszego szkraba kochał.
        Mój lekarz popierał mój pogląd stwierdził że jeśli ktoś nie jest w 100%
        procentach przekonany do porodu rodzinnego to lepiej sobie odpuścić.
        Ja tak zrobiłam i nie żałuję, następne dziecko też urodzę sama.
        Tylko odnoszę wrażenie że przyjęło się ogólny pogląd że jak kobieta rodzi sama,
        to chyba mąż jej nie kocha.
        • eyes69 Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:30
          Nie nacisk...

          Po prostu coraz wiecej mezczyzn CHCE przy tym uczestniczyc.
          Maja teraz taka mozliwosc wiec korzystaja.
        • amwaw Re: Poród bez męża 07.09.06, 12:13
          Po prostu zmienia się podejście do macierzyństwa. Mężczyźni nie chcą już stać z
          boku i uważać, że opieka nad dzieckiem to sprawa kobiety- chcą uczestniczyć w
          pojawieniu się dziecka "po drugiej stronie" tak jak uczestniczyli w jego
          stworzeniu. Chcą , żeby dziecko zaraz po przyjściu na świat usłyszało oprócz
          głosu matki głos ojca, po porodzie to oni idą z pediatrą do zbadania dziecka. I
          to chyba dobrze. Mój mąż dodatkowo chciał mnie wspierać, chciał być przy mnie
          non stop( położna nie jest non stop o lekarzu który zagląda po porodzie nie
          wspominając- czyli Ci wspominani profesjonaliści), a płacić za to, żeby ktoś
          przy mnie był bo mąż nie będzie(przy tłumaczeniu, ze się woli, żeby był lekarz
          i położna opłacona non-stop zamiast obecności męża)to dla mnie bez sensu.
          Chciał podać mi pić kiedy wyschną mi usta, ściaskać miednicę żeby ulżyć,
          masować mi plecy. Chciał chociażby stojąc przy mnie samą obecnością przekazać,
          że po prostu jest ze mną, nawet w tych trudnych chwilach, jakbym nie-pięknie
          nie wyglądaławink Nie obchodziło go czy będę spocona, czy zakrwawiona i czy mój
          widok będzie przyjemny czy nie.Za 30 lat mój widok też nie będzie powalający na
          kolana a mam nadzieje, ze mój mąż nie będzie chciał się go pozbawić szukając
          widoków ładniejszych coby sowjej estetyki nie zszargać.
          Lekarz miał rację mówiąc, że jeżeli ktoś nie jest przekonany na 100%, ze chce
          to żeby sobie odpuścił.Bo będzie się czuł zmuszony, nie będzie współpracował.
          To decyzja tylko i wyłacznie meża. Tylko proszę, nie tłumaczmy, że " widok
          kobiety rodzącej nie jest przyjemny" i dlatego powinno sie go ograniczać tym
          wrażliwcom bo to im po prostu uwłacza..
          • jola427 Re: Poród bez męża 07.09.06, 12:18
            Amwaw masz rację. Popieram w 100%.
          • reninka72 Re: Poród bez męża 07.09.06, 17:33
            "Po prostu zmienia się podejście do macierzyństwa. Mężczyźni nie chcą już stać z
            boku i uważać, że opieka nad dzieckiem to sprawa kobiety- chcą uczestniczyć w
            pojawieniu się dziecka "po drugiej stronie" tak jak uczestniczyli w jego
            stworzeniu."

            Dokladnie. U mnie nawet nie bylo dyskusji czy maz bedzie uczestniczyl w
            porodzie czy nie. To nasze wspolne dziecko, nasze wspolne doswiadczenie. On ma
            prawo byc tak samo zaangazowany jak ja. Chodzi na wszystkie wizyty, nie chce
            niczego przegapic. Nie wyobrazam sobie, zeby maz nie widzial pierwszych chwil
            naszego dziecka. Mysle, ze gdybym go zapytala czy chce uczestniczyc w porodzie,
            obrazilby sie smiertelnie. No, ale moj maz jest cudzoziemcem wiec mozliwe, ze
            to po prostu inna mentalnosc. Ja w kazdym razie jestem zadowolona, ze
            najblizsza mi osoba bedzie ze mna w tak waznej chwili.
    • kat_kos Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:39
      Ja jeszcze do wczoraj myślałam, że byłoby fajnie rodzić z mężem. Ale lekarz
      wyprostował trochę moją wyobraźnię.
      Dowiedziałam się, że wszystko jest fajnie na początku, dopóki nie zacznie się
      rodzić. A później bardzo wiele kobiet i posiusia się i odda kał - taki to ból i
      parcie na narządy wewnętrzne. Panowie tego nie wytrzymują.
      Poza tym bardzo często jest sporo krwi, no i przy tym specyficzny zapach
      wszystkich wydzielin. Na samą myśl o tym ja poczułam się słabo. Więc już teraz
      nie zamierzam zachęcać męża do udziału przy porodzie, a nawet będę go
      zniechęcać.
      • eyes69 Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:40
        To zalezy jakie ma sie stosunki z partnerem.

        Ja sie nie krepuje przy moim mezu zalatwiac sie (on zawsze w chodzi do lazienki
        jak siusiam zeby dac mi buzi... zwyrol jeden!) wink

        Poza tym to sa naturalne sprawy - nie ma co sie wstydzic.
        • basia305 Re: Poród bez męża 07.09.06, 11:59
          czy masz już dziecko? Przeżyłaś już poród? Bo ja tak. Z mężem moje stosunki są
          ideolo, nie ma miejsca na skrępowanie, ani na wstyd. Ale dla mnie nie była
          to komfortowa sytuacja i nie chciałam jego obecności. wolałam zdać się na
          profesjonalizm położnej i lekarza.
          • eyes69 Re: Poród bez męża 07.09.06, 12:02
            A ja nie mam nic przeciwko zeby byl przy porodzie.
            To tez jego dziecko - nie mam na nie wylacznosci i nie bede mu zabraniac.
      • mika_p Re: Poród bez męża 07.09.06, 16:29
        Kat_kos, ale przecież parcie nie zaczyna się niewiadomo kiedy i jak, można męza
        wyprosić z sali. Mąż jest najważniejszy w tych długich godzinach oczekiwania na
        pełne rozwarcie, jest z kim pogadać, jest kogo wysłać do sklepu po gazetkę lub
        wodę, wysłac po położną (jak sie rodzi samemu, to położna tylko zagląda), mój
        maż nosił za mną pompę od kroplówki i asekurował jak mnie nosiło z łózka na
        podłogę i z powrotem.

        Aha, siusianie i oddawanie kału nie ma większego związku z bólem, tlyko właśnie
        z parciem, bo dziecko wypiera się w identyczny sposób jak odchody. Ale istnieje
        też lewatywa, która zapobiega w znacznej mierze ryzyku takich ekscesów.

        Sampo parcie to jest kilkanaście, góra kilkadziesiąt minut. A przed nim jest
        kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiat godzin oczekiwania i bólu. Lepiej miec
        kogoś przy sobie, kogoś bliskiego, a nie trzy zmiany położnych.
    • mika1332 Re: Poród bez męża 07.09.06, 13:12

    • p_linka Re: Poród bez męża 07.09.06, 15:22
      Mo mąż zawsze chciał być przy porodzie a ja nie, teraz jak jestem w ciaży
      trochę mina mu zrzedła, a ja z kolei bym chyba chciała. Ostatecznie nie wiem
      jak będzie, ale jest też taka opinia, że jak jest ktoś przy porodzie (mąż,
      siostra, mama, przyjaciółka) to lekarz czy położna bardziej się pilnują.
      Kobieta rodząca traktowana jest jak niepoczytalna, a przy kimś obcym będą się
      pilnować żeby na cibie nie krzyknąć, nie zrobić jakiegoś błędu którego potem
      się wyprą. Może coś w tym jest.
    • tiuia Re: Poród bez męża 07.09.06, 15:44
      > Oczywiście nie neguję idei porodów rodzinnych, doskonale rozumiem, ze ludzie
      > sa różni i różnie mają, i że są faceci i kobiety, którym to pasuje.

      No wlasnie, i tym zdaniem juz na poczatku podsumowalas cala dyskusje.

      Co do mnie i mojego niemeza, to wciaz sie waham, i on sie waha. Ale chodzimy do
      szkoly rodzenia, on wie co za widoki by go czekaly... Decyzje co do uczestnictwa
      w koncu podejmiemy. Ale sama nie jestem pewna, czy chce zeby mnie widzial w
      takim stanie... A z drugiej strony strasznie chce miec kogos bliskiego przy
      sobie. Moze po prostu do pewnego momentu bedzie ze mna... Mamy jeszcze chwile
      (krotka jak widac) na zastanowieniesmile
    • laluu Re: Poród bez męża 07.09.06, 17:03
      Nie wyobrażam sobie rodzenia bez męża. Przerazona, obolała i sama? O nie!
      Ze sie zbrzydzi? Kocha mnie, widział pare razy w ciężkim stanie.
      Dobrze wiedzieć, że kocha mnie zawsze, a nie tylko w makijażu wink
      Ja też wolałabym w porodzie nie uczestniczyć, ale wyjścia nie mam. On tez nie wink
      • phantomka Re: Poród bez męża 07.09.06, 18:12
        Rodzilam z partnerem na jego wyrazne prosby, bo sama nie bylam o tym
        przekonana. Chwale sobie bardzo. Mielismy swoja polozna, ale np. to on pierwszy
        zauwazyl, ze tetno dziecka spada, to on mnie masowal, on kazal mi oddychac,
        kiedy zapomnialam o tym po podaniu dolarganu (swietny odjazdbig_grin) Kiedy w
        rezultacie zabrali mnie do cc, stal za szyba i mnie rozsmieszal, zebym choc
        troche zapomniala o tym, ze grzebia mi we flakach. Kocha mnie przerazliwie, nie
        zmienil podejscia do mnie o jote, co wiecej - stwierdzil, ze dopiero teraz ma
        niezwykle wielki szacunek do swojej wlasnej mamy, bo wie juz, ile kobieta musi
        wycierpiec, zeby wydac na swiat dziecko.
        Takze polecam...moge pozyczyc, jakby ktoras chcialabig_grinD
    • kat_kos Re: Poród bez męża 07.09.06, 21:12
      Do Mika_p: Masz rację z tą pomocą. Nie wyraziłam się jasno. To co napisałam nie
      oznacza, że nie chcę męża wogóle oglądać, tylko nie chciałabym żeby był w
      takich momentach, kiedy akcja się rozwinie.
    • twarz2 Re: Poród bez męża 07.09.06, 23:29
      To nieprawda, że mąż nie pomaga - mi pomógł bardzo, kiedy połozna wyszła -
      masował mnie, dotrzymywał towarzystwa - sama w sali czułabym się bardzo zle.
      Kiedy już rodziłam podawał mi wodę, ocierał pot z czoła i powtarzał żebym oddychała.

      Nie miał żadnej "traumy" (jak ktos to nazwał) poporodowej. Nie musiał ogladać
      mojego krocza w trakcie porodu - gdy stał przy mojej głowie nic nie widział,
      a że miał sobie ochote zobaczyc co nieco to już jego wybór. Ma piękne
      wspomnienia z porodu, potrafi opowiedzieć mi wszystko ze szczegółami (w końcu
      widział więcej big_grin)


      Ludzie są różni i kazdy wybiera to co mu odpowiada.
      My nawet nie rozmaiwamy o czekającym mnie porodzie w styczniu - wiem, że mąż
      chce być znowu przy mnie i to bynajmniej nie jest dążenie za modą (juz raz był,
      wie co sie dzieje i gdyby nie było warto nie zdecydowałby się).

      Ktoś pisał, ze się obawia, że będzie się martwił o męża - w trakcie bólu
      porodowego nie byłam w stanie martwić sie o cokolwiek, no chyba, ze to poród ze
      znieczuleniem - wówczas nie wiem jak to wyglada.
    • ik_ecc Re: Poród bez męża 08.09.06, 00:31
      mniemanologia napisała:

      > po prostu przy całym tym nawale nie chcę
      > ryzykować tego, że oprócz rodzenia i w ogóle, będę się jeszcze martwiła, jak
      > mój mąż się ma. A on - pewnie będzie zagubiony i nie będzie umiał mi pomóc -

      Mysle, ze nie doceniasz meza. Moj nalezy do tych raczej miekkawych, niesmialych
      i niezbyt pewnych siebie, a podczas porodu okazalo sie ze jest duzo twardszy i
      bardziej zdecydowany niz to kiedykolwiek podejrzewalam. Pomogl mi niesamowicie
      na wiele roznych sposobow - nie wyobrazam sobie, ze mogloby go przy porodzie
      nie byc, pomimo, ze mialam przy sobie rowniez dwie doskonale polozne.

      Chyba ze Twoj jest jakis rzeczywiscie histeryczny, ale to zawsze mozna go
      wykopac z sali jak sie zrobi zbyt denerwujacy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka