Dodaj do ulubionych

Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz ???

12.10.06, 10:40
Witajcie,

powolutku się pakuję, torby uprane, wyprawka gotowa, Tantum Rosa grzecznie
czeka w saszetkach. No i tu stanęłam przed logistycznym dylematem. Jakkolwiek
kuriozalnym może się wydawać, naparwdę nie umiem jakoś znaleźć dobrego patentu
na przetrzymywanie rozpuszczonego preparatu w szpitalu.

Znajoma mówiła, że jej mama przyniosła litrowy słoik, w którym trzymała
rozpuszczone saszetki. No ok, więc wyobrażam sobie, że kilka razy dziennie po
porodzie człapię przez oddział do łazienki: kosmetyczka, ręcznik, czysty duzy
podkład w ręku, woreczek na brudny, czyste majteczki siateczkowe przygotowane
i jeszcze ten słoik, chyba na głowie. A potem stoję pod prysznicem i co, ze
słoika na rękę i chlup, chlup?

No to może jakaś butelka, ale jaka? To przeca sterylne musi być. Może taki
spryskiwacz jak do pryskania kwiatków kupić z pompką?

Śmiejcie się śmiejcie smile Ale no jak, z miską na przykład przez oddział hyc,
hyc, rozchlapując? Podzielcie się szpitalnymi patentami na takie gadżetysmile

Dzięki.

Natalia smile
Obserwuj wątek
    • malgosiek2 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 10:50
      0,5 litrowa butelka po wodzie min.z korkiem-taka jak dla sportowcw.
      Lejesz-spryskujesz itp sobie na krocze.
      Pzdr.Gosia
      • nat.wroclaw Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 10:53
        O to, to to! Kurcze nie wpadłam na to, ciemna komenda.
        Dzięki śliczne smile

        Nat.
    • basiuniagp Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 11:51
      ja miałam taka zwykła butelkę po wodzie mineralnej ze sportowym ustnikiem
      (o,75l), mąż codziennie przywoził świeżą dostawę rozpuszczonej tatntum rosy i ja
      przelewałam sobie do tej sportowej butelki
      jak szłam do toalety to zabieralam ze sobą po prostu butelkę i tak płukalam
      krocze smile
      polecam, bo sposób sprawdzony nietylko przeze mnie,
      krocze bardzo szybko sie zagoiło smile
      teraz też jestem na to przygotowana smile

      pozdrawiam!
      • marcelin4 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 12:33
        Polecam butelkę ze spryskiwaczem - taką do kwiatów!
        • kameleon_f1 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 12:39
          ta butelk z "dziubkiem" to bardzo fajny pomysł. można tez samemu rozpuścić w
          szpitalu.
        • nat.wroclaw Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 12:41
          Marcelin,

          ale poważnie? Bo rozumiem, że butelki po wodzie mineralnej ze sportowym korkiem
          (ustnikeim) proponowane wyżej przez dziewczyny, to jakoś wiadomo - muszą być
          czyste, bo woda to w końcu produkt spożywczy. A taka przemysłowa plastikowa
          butelka, z plastikową rurką w środku - pies wie. Ale serio pytam, stosowałas
          takie "psik, psik" i grało?

          Temat zaczyna mnie fascynować smile
          • marcelin4 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:27
            Osoboście nie stosowałam, ale znajoma tak - ona właśnie mi tę butelkę
            poleciłam. Mówiła, że po porodzie wszystko jest obolałe i takie lekkie
            spryskiwanie krocza jest zbawienne. Sama rodzę "na dniach" i taką butelkę już
            mam smile Oczywiście trzeba ją wcześniej wyparzyć (oczywiście musi to być NOWA
            butelka)!!
            • komyszka spryskiwacz zdecydowanie 12.10.06, 13:34
              przed uzyciem spryskiwacz po prostu należy zdezynfekowac- ja przelałam kilka
              razy wrzącą wodą. jak dla mnie to rewelacyjny patent na aplikacje tantuum rosa
              duzo lepszy niz butelka z "dziubkiem" z której jak dla mnie lało sie
              niemiłosiernie po prostu i zamiast lekko zwilzonego krocza miałam zalane pół
              koszuli. ze spryskiwaczem nie ma tego problemu, dodatkowo mozesz regulowac sobie
              strumien. ja zdecydowanie polecam ten wlasnie sposób.
            • nat.wroclaw Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:34
              No wyparzyć, wyparzyc, tylko takie butelki zazwyczj sa z plastiku, wiec mozna je
              umyć w gorącej wodzie, chyba raczej bez detergentów, co? Ale wyparzyć wrzątkiem,
              nie nada.

              No i wiadomo, że nowa! Nie widze inaczej smile Dzięki za pomysł smile

              Pozdr
            • budzik11 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:36
              Plastikowej butelki nie da się wyparzyć, bo nie wytrzymuje wrzątku. Wcale nie
              musi być wyparzona, bez przesady. Ręcznika, papieru toaletowego, podkładów
              przecież nikt nie wyparza i nie dezynfekuje. A Tantum Rosa ma chyba właściwości
              bakteriobójcze.
              • komyszka Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 16:41
                przelałam 3-4 razy wrzącą wodą- z butelka absolutnie nic sie nie stało.
    • budzik11 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:34
      Również polecam butelkę "z dzióbkiem". A dlaczego chcesz trzymac rozpuszczoną
      saszetkę w słoiku? Ja szłam do łazienki z butelką i saszetką, nalewałam ciepłej
      wody z kranu, wsypywałam proszek i mieszałam w toalecie. Przecież taki
      przygotowany wcześniej roztwór będzie po prostu zimny - jak tu się tym myć?? I
      co to za szpital, że nie macie łazienek przy pokojach? Wydawało mi się, że
      teraz to już standard...
      • nat.wroclaw Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:43
        > I co to za szpital, że nie macie łazienek przy pokojach? Wydawało mi się, że
        > teraz to już standard...

        A to zabrzmiało nawet zabawnie, zwłaszcza to "nie macie" smile Trochę klimat cioci
        z Ameryki, która dziwi się, że trawa w Polsze nie całkiem zielona i drogi takie
        jakby krzywe. Ja mam łazienkę, ale w domu, tej szpitalnej jakoś nikt mi nie
        podarował, wiec nie mam żadnej, ani w pokoju ani poza nim smile

        Zaś ad rem - to ja chyba wolałabym rozpuszczać to Tantum Rosa w gotowanej
        wodzie. Chociaż, z 2 strony, skoro biorę prysznic, to może tantumowi kranówka
        nie zaszkodzi. Echh rozterki, rozterki big_grinDD

        Pozdrówka
        • budzik11 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:46
          Nia chciałam żeby to jakoś pretensjonalnie zabrzmiało... Ja rodziłam
          w "zaściankowym" szpitalu na prowincji, nic nie płaciłam, a pokoje poporodowe
          wyposażone były w toalety z kabinami, myślałam, że to jest standard - nie
          wyobrażam sobie częstych spacerów po oddziale po porodzie, jeszcze z "bagażem"
          kosmetyków...
          • nat.wroclaw Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 13:50
            To przymknąwszy oczy zobacz taki obrazek: długi korytarz, posadzka z granitu,
            charakterystyczne przedwojenne łukowate wysokie okna, ciężkie drewniane drzwi i
            babeczki z podkładami poporodowymi miedzy nogami drobiące: tup tup tup jak
            Chinki - bo majteczek NIE WOLNO! (mój mąż mówi na taki krok "Twist again") smile)
            • nat.wroclaw ee za wcześnie mi się wysłało ... 12.10.06, 13:54
              ... bo chciałam dodac, że szpital szpitalowy nierówny. Choc to truizm przecie.
              I w prowincjonalnym małym szpitaliku lepiej być może niz w wielkim miescie, w
              wielkiej klinice, gdzie decyzja o remoncie toalety musi przejść przez ręce stu
              piętnastu urzędników i pracowników administracji.
              • budzik11 Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 12.10.06, 14:10
                No to współczuję... Ja - tak jak napisałam, nie płaciłam ani złotówki za poród,
                osobną salę (leżałam na 4-osobowej), jakiś ekstra standard - a było fajnie,
                czysto, przyjemnie. IMHO to nie fair, że nie ma toalety - zachowanie higieny i
                komfortu kobiecie to podstawa w połogu.
                • nat.wroclaw Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 12.10.06, 14:31
                  Pozostaje mi wiec miec nadzieję, że brak toalety w pokoju i konieczność udania
                  się do niej przez korytarz nie uniemożliwi mi zachowania połogowej higieny.

                  Zawsze przeciez będe miec przy sobie butelkę z dziubkiem lub spryskiwacz (jak
                  siebie znam, to bedę miec obie rzeczy smile)))

                  Mam tez nadzieję, że mimo tej nieszczęsnej toalety od korytarza na mojej
                  2-osobowej sali tez będzie fajnie czysto i przyjemnie smile

                  Damy radę, byle celnie psikac smile
                  Nat

                  ps. Śliczna wizytówka Budziku - wywołuje efekt niecierpliwego przebierania
                  nogami pod stołem z jednoczesnym "Ja też, ja też - juz chcę!" smile)
                  • budzik11 Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 12.10.06, 14:39
                    Mnie to chyba się w głowie poprzewracało (ale nie wiem, od czego) - kiedyś
                    pisałam nawet na forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=28466906&a=28469923
                    o bidecie. IMHO bidet na oddziale położniczym to podstawa, uwłaczające jest,
                    żeby się kobiety po porodzie musiały podmywać wodą z butelek jak tirówki w
                    lesie.. Ale ja mam chyba skrzywienie na punkcie higieny.
                  • ela124 Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 20.10.06, 23:38
                    Do Nat.Wroclaw
                    Nie wyobrażam sobie tego jak bez toalety psikasz sobie po kroczu i podmywasz
                    się, tego się chyba nie da zrobić. Ale moja rada jest taka: czy będziesz po
                    porodzie naturalnym czy po cc to poproś koleżankę (przyjaciółkę)lub jak masz
                    siostrę, niech idzie z Tobą pod prysznic, będzie Cię pilnować przed
                    zasłabnięciem, poda Ci kosmetyki, umyje głowę, mnie tego brakowało.
                    pozdrawiam
                    Ela
                    • nat.wroclaw Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 21.10.06, 17:12
                      Hej Ela,

                      > Nie wyobrażam sobie tego jak bez toalety psikasz sobie po kroczu i podmywasz
                      > się, tego się chyba nie da zrobić.

                      Kurcze, chyba już jestem strasznie ociężała ciężarówka, bo nie bardzo
                      rozumiemsmile) Serio. W sensie jakiej toalety? Pomieszczenia, toalety osobistej?
                      Chodzi Ci o to, że nie wyobrażasz sobie, że _poza_ toaletą _pomieszczeniem_ nie
                      da się psikac po kroczu? NO ja zasadniczo tez sobie tego nie wyobrażam, chyba,
                      że już w domu. CZy z tego, co napisałam zrozumiaas, że leżąc w sali na łóżku
                      chciałabym polewać się tantum rosa z góry na dół?


                      > poproś koleżankę (przyjaciółkę)lub jak masz
                      > siostrę, niech idzie z Tobą pod prysznic, będzie Cię pilnować przed
                      > zasłabnięciem, poda Ci kosmetyki, umyje głowę,

                      W szpitalu, gdzie chcę rodzić pierwszym wyjściom pod prysznic towarzyszy
                      pielęgniarka i doświadczenia moich znajomych sa takie, że nie były zostawione
                      same sobie i bardzo pieczołowicie się nimi zajmowano - własnie pilnując, żeby
                      nie zemdlały, żeby się spokojnie umyły, przebrały. Nie ma też problemu, żeby w
                      kapieli pomagał mąż - ale to chyba, jak łazienka jest wolna w miarę. smile)

                      Pozdrówka, siostry nie mam, a od przyjaciółki wolę chyba męża.

                      Nat
                      • ela124 Re: ee za wcześnie mi się wysłało ... 23.10.06, 23:57
                        Hej Natka!
                        Faktycznie chyba źle zrozumiałam i oczyma wyobraźni widziałam Ciebie jak się
                        spryskujesz non stop co 5 minut, żeby mieć tam sterylnie przez cały czssmile).
                        Jak ja byłam w szpitalu to nikomu nie towarzyszyły pielęgniarki przy pierwszej
                        kapieli, więc jak widziałam moją koleżankę z pokoju przy której była non stop
                        jej przyjaciółka i pomagała jej przy braniu prysznica, potem suszyła i układała
                        włosy to troszeczkę zazdrościłam. Ja dawałam radę sama, ale równie dobrze
                        mogłam się czuć tak źle, żeby nie zejść samej z łóżka. Dlatego te moje rady.
                        Nie chciałam Cię urazić.
                        Pozdrawiam
                        Ela
                        • nat.wroclaw eeej no co ty :) 24.10.06, 08:55
                          Nic osobistego przeca smile

                          Spryskiwanie w pierwszej chwili wykluczyłam, bo nie sądziłam, że
                          bakteriologicznie akceptowalne jest uzycie w tym celu przemysłowego psikaczka do
                          kwiatków (ale sprawdziło i poleciło to juz kilka osób, więc pomysł wart próby,
                          po uprzednim wyparzeniu psikacza).

                          W pierwszym poście opisałam raczej kłopot z wędrówką przez szpitalny korytarz i
                          podprysznicową ekwilibrystykę na okolicznośc ewentualnego słoika / miseczki.

                          W kilku poznanych przeze mnie szpitalach jest taki zwyczaj, że panie
                          pielęgniarki nawet zabraniają łazić samodzielnie i proszą, żeby pod 1 prysznic
                          - tylko z nimi, a gdy sie dłużej leży bez ducha po porodzie, przychodzą i
                          "pionizują" osłabioną pacjentkę i prowadzą ją do łazienki na mycie.

                          Co do przyjaciółki .. hmm kurcze. Bez wątpienia - jest to wielka pomoc i wygoda.
                          Ale, gdyby ktos przy mnie był częściej i dłużej niż przewidują niedługie
                          odwiedziny - (poza mężem), czułabym sie nieswojo ze względu na współmieszkanke
                          pokoju. Poza tym, mam jakies takie wewnetrzne zboczenie, że poród to taka
                          giga-intymna rzecz dla mnie. Nie będę rodzić w swoim mieście, tylko 30 km dalej.
                          Jadąc tam nie zamierzam informowac sms-em rodziców, że "juz się zaczęło" -
                          przede wszystkim, żeby się nie denerwowali, bo to sercowcy.

                          I .. tu pewnie padna na mnie gromy - kurcze, wolałabym, żeby w szpitalu nie
                          odwiedzali mnie i małej rodzice, teściowie, rodzeństwo, znajomi. Te płaszcze,
                          kurtki w rękach, papcie z worka, kompot w reklamówkach, goraco, chuchanie,
                          schylone wielkie głowy nad dzieckiem, szu szu szu krzesłami. Brrrrr. Świrnieta
                          pewnie jestem, wiem, ale szpital to dla mnie jakies takie miejsce sakrum - ma
                          być spokój, cisza, czysto i bez pielgrzymek. heh ..

                          Serdeczności
                          Nat
                          • ela124 Re: eeej no co ty :) 31.10.06, 23:24
                            Hej Nati!
                            Każdy ma inne odczucia, ale ja w szpitalu zrobiłam ten błąd, że zapowiedziałam
                            wszystkim znajomym żeby "broń boże" mnie nie odwiedzali. Gorzko tego żałowałam.
                            Przyszła do mnie tylko przyjaciółka, za wyjątkiem męża, dobrze że gazety
                            babskie przyniosła. Ja na drugi dzień po cc z delikatnym makijażem, żądna
                            gratulacji a tu nikt!! Nie myślałam,że będę się czuć tak dobrze. Przemyśl to! W
                            razie czego, ja przyjdę do Ciebie i będę robić tłum!
                            pozdrawiam
                            Ela
                          • budzik11 Re: eeej no co ty :) 02.11.06, 11:28
                            wow, super opiekę miałaś, super połozne!!! U nas nikt sie nie interesował
                            położnicami, nie wiedziałam, co mam zrobić z dzieckiem jak chciałam iśc pod
                            prysznic (akurat leżałam sama na sali) - wzięłam ją w tym wózeczku ze sobą do
                            łazienki. Co więcej - trzeba było miec własne sztucce i kubek, które same
                            musiałyśmy po sobie myć, szpital dawał tylko talerze, które też same musiałysmy
                            odnosić do kuchni (salowe nie zbierały).
    • mikasara Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 12.10.06, 17:16
      używałam spryskiwacza, takiego do kwiatów. sprawdził się rewelacyjnie.
      delikatny deszczyk to było to co dawało duuuużą ulgę. polecam
      • agawa5 Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 24.10.06, 08:41
        Ja uzywalam tantum rosa dopiero po powrocie do domu wiec nie poradze Wam. W
        szpitalu położne spryskiwały nam krocza płynem dezynfekujacym i przemywaly tez
        ciepłym roztworem kalium (polewały dokladniej mówiąc).
    • czarna_buzia Re: Tantum Rosa: słoik_butelka_miska_spryskiwacz 02.11.06, 14:53
      pierwszy raz czytam o tym specyfiku.
      co on tak naprawdę robi? goi? myje, dezynfekuje???
      do szpitala mam kupiony płyn do higieny intymnej z wyciągiem z kory z dębu. czy
      to nie wystarczy?

      dzięki za info, pozdrawiam czb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka