Witajcie,
powolutku się pakuję, torby uprane, wyprawka gotowa, Tantum Rosa grzecznie
czeka w saszetkach. No i tu stanęłam przed logistycznym dylematem. Jakkolwiek
kuriozalnym może się wydawać, naparwdę nie umiem jakoś znaleźć dobrego patentu
na przetrzymywanie rozpuszczonego preparatu w szpitalu.
Znajoma mówiła, że jej mama przyniosła litrowy słoik, w którym trzymała
rozpuszczone saszetki. No ok, więc wyobrażam sobie, że kilka razy dziennie po
porodzie człapię przez oddział do łazienki: kosmetyczka, ręcznik, czysty duzy
podkład w ręku, woreczek na brudny, czyste majteczki siateczkowe przygotowane
i jeszcze ten słoik, chyba na głowie. A potem stoję pod prysznicem i co, ze
słoika na rękę i chlup, chlup?
No to może jakaś butelka, ale jaka? To przeca sterylne musi być. Może taki
spryskiwacz jak do pryskania kwiatków kupić z pompką?
Śmiejcie się śmiejcie

Ale no jak, z miską na przykład przez oddział hyc,
hyc, rozchlapując? Podzielcie się szpitalnymi patentami na takie gadżety
Dzięki.
Natalia