Dodaj do ulubionych

finanse i dziecko

17.10.06, 14:15
witajcie!!
powiedzcie mi jak radziłyście sobie finansowo z maluszkiem
bardzo chcemy mieć dzidziusia i stramy sie o niego już 9 miesięcy !!
ale martwię się czy sobie poradzimy finansowo?!
-wsumie oboje pracujemy i mieszkamy z teściową (opłaty dzielimy) - ale co to
za zarobki? (budżetówka - ja 660- on- 900 minus raty rachunki i życie) - a na
zmianę na inna pracę narazie niema co liczyć

wiem że niektórzy są w gorszej sytuacji niż my ..ale.. same wiecie...chcę
żeby to maleństow miało to czego ja niemiałam!!!
jak sobie pomyślę o tym wszystkim to...
Obserwuj wątek
    • an_ni Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:23
      no to ma raczej marne szanse zeby mialo wiele poza pieluchami i najtanszym
      mlekiem sad
      dziecko jest baaaardzo drogie !
      wiec albo postaracie sie o lepsza prace albo zmienicie podejscie zeby dziecko
      mialo wszystko bo sie sfustrujecie ...
      a BTW ile macie lat?
      • antyka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:40
        mysle, ze mozecie dac rade
        rzeczy da dziecka mozecie przeciez kupic uzywane,
        w lumpexach mnostwo tego jest, wozek po kims znajomym,
        z komisu
        dziecko w wersji ekonomicznej wcale tak duzo nie kosztuje
        nie musisz przeciez kupowac lezaczkow, monitorow oddechu, cudow wiankow
        szczepionek skojarzonych!

        a mleko? przez pol roku mozesz karmic wylacznie piersia -
        kosztuje to tylko tyle, co zjesz

        najwazniejszy wydatek - to pieluchy, ale i tu mozesz zainwestowac w tetrowe i
        je po prostu prac...
        • moreno500 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 23:25
          a jak będą problemy z karmieniem? poradni laktacyjnych nie refunduje NFZ. wcale
          to wszystko nie jest takie proste. a jakieś leki? a jakaś extra płatna wizyta u
          lekarza, bo sie w NFZ limity skończą???? itd....
          • kania_kania Re: finanse i dziecko 18.10.06, 14:11
            Nie musza sie wcale konczyc, wystarczy, ze do specjalisty mozna sie zapisac, na
            za 3 miesiace... Co w przypadku malego dziecka jest zbyt dlugim czasem oczekiwania.

            Dziecko kosztuje. I nawet w wersji ekonomicznej sa to spore wydatki, ktore
            pozniej TYLKO ROSNA.

            Kania
    • dorotka.k1 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:39
      Cienko to widzę. Jak policzysz samą wyprawkę to Ci wyjdzie pewnie z tysiąc albo
      półtora. A potem pieluchy, ubranka co chwilę większe, odżywki, kosmetyki itd. A
      czy w tej chwili udaje wam się coś odłożyć z bieżącej kasy? Bo jak nie, albo
      niewiele to sama sobie odpowiedz. Przyznam się, że ja bym nic nie odłożyła z
      takich pensji, nawet jakbym się starała. No ale to też zależy, gdzie mieszkasz.
      Ja mieszkam w Warszawie i za samo mieszkanie płacę ponad 500 zł (+prąd, gaz,
      telefon).
    • jola427 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:45
      A napisz jeszcze ile Wam zostaje, rachunkach i życiu, bo marnie to widzę.
      Zdrowe dziecko to dużo wydatków, o chorym nie wspomnę. Poza tym przecież jest
      jeszcze pytanie kto zajmowałby się dzieckiem. Ty, czy teściowa? Bo jak Ty to
      Twoje dochody odejdą, a bądźmy szczerzy za 900 zł. to w 2 osoby ciężko a co
      dopiero z dzieckiem. Przemyślcie to jeszcze. Było kiedyś na forum taki
      wątek: "Ile kosztuje dziecko". Poszukaj w wyszukiwarce. Odpowiedzi dadzą Ci do
      myślenia. Nie myśl, że Ci odradzam, ale dobrze radzę przeanalizujcie to jeszcze
      raz. Może pomyślcie o jakiejś lepszej pracy.
      Pzdr. Jola
      • pitu_finka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:54
        No nie przesadzajcie, czy naprawde biedniejsi ludzie nie moga miec dzieci????
        Ja sie zgadzam z Antyka, ze wcale wyprawka nie musi tyle kosztowac jak sie
        czlowiek postara. Ciuszki w lumpekasach mozna kupic za grosze i sa o wiele
        ladniejsze niz te tanie w sklepach a nawet ladniejsze niekiedy niz w ogole sa w
        sklepach polskich. To oczywiscie zalezy od tego co chcecie dziecku dac, ale
        chyba najwazniejsze co mozecie mu dawac to milosc.

        A to ze dobrze byloby pomyslec o innej pracy, to inna bajka.
        • m.k.25 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 09:28
          Dokładnie....dziecko moze kosztować majątek, ale nie musi.nie trzeba kupowac
          wszystkich bajerów, gażdżetów,firmowych ubranek, nie trzeba wcale chodzić do
          ginekologa prywatnie(ja chodze państwowo choć satać mnie na prywatne wizyty i
          bardzo sobie chwalę).Poza tym jest jeszcze coś takiego jak OPIEKA SPOŁECZNA do
          której można się zgłosić z niskimi dochodami-wkońcu nie muszą z niej korzystać
          tylko cheljący menele.Dziewczyna pracuje, jej facet też-im się nalezy!!!A nie
          jakimś wyłudzaczonm, którzy w zyciu nie pracowali albo przepiają zasiłki na
          dzieci.
    • ineska2 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 14:55
      wozek mozesz kupic uzywany juz za 300zl,lozeczko za 100 (plus jakis
      materac),ale niektore mamy spia z dziecmi,ubranka moze po kims z rodziny,albo
      uzywane,nie sa drogie, a tesciowie napewno nie beda sie mogli oprzec, zeby
      czegos nie kupic.Co do kosmetykow to mydelko bambino 1,30zl krem bambino (taki
      i do ciala i pupy) mniejsze opakowanie 3,50, wieksze 5,50, oliwka tez kolo 7zl
      i wiecej nie potrzebujesz.W szpitalu pewnie dostaniesz probki kosmetykow dla
      dzieci i nop sudocremu na odparzenia.Do pol roku mozesz karmic tylko
      piersia,pozniej zeby zaoszczedzic mozesz sama robic przeciery warzywne.Na
      pieluchy jednorazowe musisz liczyc miesiecznie kolo 100.Oczywiscie musisz miec
      zapas np na krople przeciw kolce (kilkanascie zl) itp. Moze masz tez jakas
      kolezanke, ktora niedawno rodzila,my sie z kolezankami wymieniamy np zabawkami
      itp,zeby zmniejszyc koszty, bo zabawki troche kosztuja.A dziecko przede
      wszystkim bedzie potrzebowalo Ciebie,nie sadze,zeby na jego przyszlosci zawazyl
      np brak maty edukacyjnej za ponad 100, jesli sama poswiecisz mu czas i sie
      bedziesz z nim bawila.
    • zebra12 Nie przesadzajcie! 17.10.06, 14:56
      Są i samotne matki, które mają na dwójkę, trójke dzieci razem około 1000 zł i
      żyją! Czemu stresujecie dziewczynę? Moje pierwsze dziecko urodziłam na
      studiach. Nie pracowałam, bo dzienne studia nie dawały takiej możliwości. Mąż
      tylko dorywczo. Jakoś skromnie, bo skromnie, ale sobie poradziliśmy. Dziś córa
      ma już lat 10. Teraz dopiero kosztuje! Najdroższa jest szkoła i zajęcia
      pozalekcyjne. Nadal nie mamy własnego mieszkania. Też pracuję w budżetówce, mąż
      nadal tylko dorywczo - jest artystą malarzem. Czekamy na trzecie dziecko. Może
      razem mamy na miesiąc jakieś 2000. Nie mamy auta, bo nas nie stać, nie jeździmy
      na wczasy, bo nie mamy na to pieniedzy, ale dzieci jakoś nieszczęśliwe nie są!
      Ważna jest miłość i wzajemne zaufanie.
      • karolcia67 Re: Nie przesadzajcie! 17.10.06, 15:40
        Zgadzam się z zebrą12, ma rację, liczy się nie tylko kasa, znam rodziny gdzie
        dzieci mają wszystko prócz miłosci i czasu rodziców, wszystko niańki,
        przedszkola itp, a dzieci do obcych pań - niań jak malutkie mówią mamo!!!!????
        My mamy już 2 w tym jedno powaznie chore, teraz czekamy na 3 planowane, mimo ze
        żyjemy za około 2300 ale mozna jak się chce, wczasy to u nas raz na jakis czas,
        ale wszyscy jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi. Najważniejasze zdrowie, jak go
        nie ma to choćby kasy jak lodu to po cóż ci ona? a może być też tak że za parę
        lat jak się zachce dzidziusia to akurat nie bedzie mozna zajść w ciążę?
    • dorotka.k1 Zauważcie... + do an372 17.10.06, 15:12
      Zauważcie, że an372 napisała, że chciałaby dać dziecku to, czego sama nie
      miała, a to chyba nie oznacza, żeby dziecko z braku łożeczka spało z mamą.
      Oczywiście, że miłość najważniejsza, ale niektóre rzeczy dziecko po prostu musi
      mieć.
      Do an327: policz, czy Ci coś teraz zostaje i czy jeszcze jesteś w stanie coś
      przyoszczędzić. No i rachunek bedzie prosty.
      • iwkabieniek Re: Zauważcie... + do an372 17.10.06, 15:28
        Sadze,ze tak jak pierwsza wypowiedz. Dziecko kosztuje i to dosc sporo a im
        wieksze tym drozsze. Ale to nie powód by rezygnowac z macierzynstwa, pamietaj
        ze "bedzie problem, bedzie rada". Mysle jednak ze przede wszystkim powinnas
        zmienic nastawienie. Nie bedzie Cie stac na wszystko i nie bedzie Cie stac na
        wszystko nowe. Jezeli przyzwyczaisz sie do tej mysli to gratuluje i zycze
        szybkiej ciaży.
        Poza tym milosc dana dziecku jest 100 x wazniejsza niz nowe, wymyslate rzeczy.
        Pozdrawiam.
      • ineska2 Re: Zauważcie... + do an372 17.10.06, 16:29
        pewnie to aluzja do tego, co napisalam o lozeczku. podalam, ze kosztuje kolo
        100, a niektore mamay po prostu wola spac z dzieckiem, zwlaszcza, kiedy karmia
        piersia, czesto mozna o tym przeczytac, wiec jesli to mozliwe, mozna sie
        wstrzymac z zakupem lozeczka i kupic je np dopiero za kase z becikowego. Nie
        sadze, zeby dziecko pamietalo, ze przez pierwsze tygodnie nie mialo swojego
        lozeczka i czulo sie z tego powodu pokrzywdzone.
        • ewaadax Re: Zauważcie... + do an372 18.10.06, 16:48
          Kobiety! nie straszcie tej pani, dziecku potrzebaprzedewszystkim miłości.A co
          do łózeczka powiem coś z własnego doświadczenia.Ja dostałam w prezencie cudowne
          łóżeczko, kolorowe z bajerami aż same oczy sie śmiały do niego.I cóz z tego
          żadne z moich dzieci nie chceiały tam spać.Gdy tylko ich tam kładłam od razu
          płakały, albo sie budziły gdy przenosiłam bo usypiały na rekach.Teraz oczekuje
          trzeciego i nie przykładam az takiej wielkiej wagi do rzeczy
          materialnych.Troszke ubranek mam troche oczywiście dokupie nowych a jak urodze
          to jakoś to bedzie.Modle sie tylko o to żeby dzieciątko moje bylo zdrowei
          pamietaj to jest najważniejsze.POradzicie sobie.Powodzenia.
    • jola427 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 15:30
      Ja rozumiem, że można oszczędzać, ale przecież na jedzeniu nie oszczędzi.
      Dziecku jeść trzeba dać, nawet jak zabraknie pieniędzy. A jak dziecko
      zachoruje? W tej chwili na leki dla dziecka wydaje się fortunę. A przecież
      dziecko rośnie, potem pójdzie do szkoły. Wydatki się nie zmniejszą.
      Można kupić używane rzeczy, ubranka, tanie kosmetyki, używać tetrowych pieluch,
      pupę myć zamiast chusteczek, ale jak z jakiegoś powodu matka nie może karmić,
      to na mleko idzie fortuna.
      Ja też nie mam fortuny, ale w tej chwili na dziecko wydaję ok. 500 zł.
      miesięcznie, a mała ma już 16 mies., a też kupuję ubranka w ciuchach (nie
      wszystkie, co prawda, bo czasami nie trafia się nic konkretnego) i nie
      kupowałam mat edukacyjnych po 100 zł.
      Dlatego napisałam, nie odradzam, tylko podpowiadam, żeby przeanalizowali ile im
      zostaje pieniążków, bo jak zostaje 200 zł, to są marne szanse, żeby żyli
      normalnie. Chyba, że nagle teściowie przejmą część wydatków. Ale czy będzie to
      miało sens? To już pytanie do nich.
      • pitu_finka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:04
        Zgadzam sie z Toba, ze dziecko kosztuje. I ze im wieksze tym kosztuje wiecej.
        Ja w ogole uwazam ze ludzie ktorzy juz troche popracowali powinni miec jakies
        oszczednosci, bo samemu mozna zachorowac. I to niezaleznie od zarobkow. Troche
        trzeba odkladac. Ale uwazam ze to przerazajace zeby ktos nie decydowal sie na
        dziecko ze strachu ze sobie nie poradzi finansowo jak dzieciak pojdzie do
        szkoly! Takie zycie byloby fatalne, a ponadto to sie moze przytrafic kazdemu,
        nawet takim co teraz swietnie zarabiaja (choroby i inne nieszczescia). Jak juz
        ktos napisal - jest problem jest rada. Pod warunkiem ze ma sie wole rozwiazania
        problemu. Nie mowie ze bedzie latwo, ale pewnie sie da.
        • jola427 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:22
          A jak myślisz skąd biorą się te wszystkie zagłodzone dzieci? Takie, które
          właściwie nie mają nic.Właśnie zmyślenia, że jakoś będzie. Kiedyś jakiś facet w
          programie Drzyzgi powiedział, że ma dużo dzieci, bo "każde dziecko niesie ze
          sobą chlebek". No nie mogę się z tym zgodzić. Nie w dzisiejszych czasach.
          Nie chodzi mi o to, żeby ludzie którzy mają mało pieniędzy nie mieli dzieci,
          tylko, żeby zmienili coś najpierw w swoim życiu, znaleźli lepszą pracę. Autorka
          od 9 mies. stara się o dziecko. Przez 9 mies. można znaleźć pracę może nie
          jakąś super, ale chociaż taką za tysiąc. Przyznasz chyba, że lepiej by im było,
          gdyby oboje zarabiali po te 900 zł.
          Dziecko to nie zabawka i napradę należy do tego tematu podejść poważnie, a nie
          tak, że jakoś to będzie.
          • pitu_finka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:34
            Ale ja wcale nie uwazam ze w ten sposob nalezy do tego podchodzic. Przyznasz
            chyba, ze autorka watku jest odpowiedzialna skoro o tym mysli i ze ona akurat
            potrafilaby te sytuacje rozwiazac. Po prostu uwazam ze nie mozna konus kto
            bardzo chce miec dziecko napisac ze nie moze go miec bo go na to nie stac.
            Mozna byc biednym czlowiekim ale nie jakims lumpem i wtedy mozna jak sie chce.
            A jak sie jest lumpem to sie te dzieci ma i bez przyzwolenia forumowych
            kolezanek. I tylko o to mi chodzilo.
          • ineska2 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:36
            nie maja za wiele kasy, fakt, ale tez mieszkajac z tesciami i dzielac z nimi
            wydatki maja duzo mniejsze koszty utrzymania.w pierwszym roku po slubie moj maz
            na stazu zarabial 500zl, ja 700 i mieszkalismy w wynajmowanym mieszkaniu, za
            sam czynsz i wynajem placilismy 600zl, do tego rachunki itp, i jakos nie
            glodowalismy. Duzo zalezy od organizacji, no i - tu sie zgadzam z wieloma
            wypowiedziami - swiadomosci tego, ze wszystkiego miec sie nie bedzie. Ale to,
            ze dziecko nie bedzei mialo wszystkiego nie znaczy, ze lepiej wogole z tego
            dziecka zrezygnowac.a do rodzin, w ktorych dzieci gloduja jest im naprawde
            daleko.
            • pitu_finka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:44
              Ni i wlasnie Ineska trafia w samo sedno problemu. Jedni maja w zyciu lepiej
              inni gorzej i tak juz jest. Ale nie moze byc tak ze dzieci maja tylko Ci ktorzy
              maja lepiej, bo wtedy juz by na pewno grozil nam jakis demograficzny krach.
      • dorotka.k1 Zgadzam się z Tobą 17.10.06, 16:06
        Ja rozumiem, że można bardzo chcieć dziecka i że dziecko najbardziej potrzebuje
        miłości, ale odrobina zdrowego rozsądku przy planowaniu ciąży też jest
        potrzebna. Ja mam taki charakter, że nie potrafię myśleć: "jakoś to będzie".
        Jak podejmuję decyzję to się zastanawiam mniej lub bardziej jakie będzie to
        miało konsekwencje. Ale to ja... Każdy żyje jak chce, a i każdy mówi co chce,
        dlatego mówię co myślę. A w przypadku dziecka nie chciałabym z góry zakładać
        planu minimum (wszystko używane, najtańsze itd). Mnie takie ciągłe oszczędzanie
        na wszystkim po prostu by okropnie męczyło.
        • xentia Re: Zgadzam się z Tobą 17.10.06, 16:57
          No zaraz zaraz a pomoc Państwa to gdzie ?? Ja wiem że ta pomoc jest taka że
          lepiej nie mówić ale z tego co piszesz wasz wspólny dochód to jakieś 1500 zł
          więc dzieląc to na trzy nie wyjdzie wiecej niż 504 zł na osobe a co za tym idzie
          należy Ci sie podwójne becikowe oraz zasiłek rodzinny + zasiłek wychowawczy
          jeśli będziesz na takim czy też inne dodatki z różnych tytułów. Był kiedyś
          artykuł o tym w gazecie. Najgorsze jest kupienie pierwszych rzeczy bo to sumując
          nieźle kosztuje. Ja wiekszość rzeczy kupuje używane na allegro czy w sklepach.
          Tam można kupic całe zestawy dla malucha za 20-30 zł naprawde rzeczy w super
          stanie. Do tego pamietaj o rodzinie, możesz podzielić rzeczy i poprosić o zakup
          tego czy tamtego tak żeby sie nie okazało że masz same śpiochy a zero body na
          przykład.
          pozdrawiam i trzymam kciuki za to żebyśmy kiedyś mogli żyć w kraju faktycznie
          prorodzinnym a nie teraz w tej farsie którą nazywa sie polityką rodzinną sad -
          wlaśnie widac jak to jest naprawdesad
    • syrenaa Re: finanse i dziecko 17.10.06, 16:55
      Mój Mąż zarabia 1200 zł, ja mam 400 zł wychowawczego, nie mamy swojego
      mieszkania, wynajmujemy 500 zł (300 wynajęcie + 200 czynsz), karmię mlekiem
      modyf. na miesiąc idzie 200 zł, przeciery owocowe i warzywne robię z własnych z
      działk, oboje studiujemy zaocznie, więc na życie zostaje niewiele ale musimy
      sobie jakoś radzić, z jedzieniem pomagają Nam rodzice, ubrania kupuję w
      lumpeksach, wózek kupiliśmy za becikowe, łózeczko + zabawki mamy po dziecku
      mojej siostry. Tak więc nie zastanawiamy się nad przyszłością co będzie dalej
      tylko żyjemy chwilą, najważniejsze że wszyscy jesteśmy zdrowi, a kombinować z
      kasą można, znaleźć lepszą pracę, są pożyczki, kredyty, debety itp.
      Najważniejsze to zapewnić dziecku miłość.Pozdrawiam.
      • an372 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 18:24
        no... przeczytałam uważnie wszystkie wasze za i przeciw iiii.... stwierdzam
        bedzie co ma być...!!!!
        - podejzewam że moi rodzice coś kupią (np. wuzek) a jak nie to jakiś w komisie
        kupię
        - łuzeczko + ciuszki na początek mam (koleżanki , siostra itd.)
        - tesciowa tez pracuje więc dziecko bedę zawozić do mojej niepracującej siostry
        (ona ma 3 dziweczynki)- ewentualnie żłobek (u mnie na osiedlu ok 100 zł)
        - a jażeli chodzi o "dać dziecku to czego sama niemiałam" chodziło mi
        przedewszystkim o okazywanie ""MIŁOSCI OD RODZICÓW"" (nie przez prezenty)-
        jak i o okres jak bedzie starsze (żeby mi niebyło szkoda dac dziecku na
        kolonie czy fajną zabawkę - ja tego niemiałam)!

    • majowa-panna Re: finanse i dziecko 17.10.06, 23:14
      jak czytam niektóre wypowiedzi w tym wątku to dochodze do wniosku że ten
      przyrost naturalny w Polsce to jeszcze jest dziwnie wysoki... ja rozumiem
      chłodne kalkulacje z ołówkiem w ręku, ale miejcie też trochę serca - dziecko
      przede wszystkim potrzebuje miłości. chyba nie boicie się tego, że zamiast
      ulubionej szminki trzeba będzie kupić paczkę pieluch? ja mam 3 starsze siostry
      i bynajmniej w młodości ani im ani mi się nie przelewało, ale dziękuję mojej
      mamie że jest nas aż tyle i że rodzice dali nam coś innego niż elektroniczną
      czy nieelektroniczną nianię, maty edukacyjne, szczepionki skojarzeniowe i wózki
      trójkołowe...
      • phantomka Re: finanse i dziecko 17.10.06, 23:39
        Od kiedy dziecko zywi sie sama miloscia?? To chyba dobrze, ze ktos na trzezwo,
        przed ciaza, podchodzi z rozsadkiem do tematu "dziecko" Dziecko mozna miec
        nawet bedac bezrobotnym, tylko co potem? Ja bym jednak poczekala choc troche na
        jakies perspektywy lepszej pracy.
        • majowa-panna Re: finanse i dziecko 17.10.06, 23:53
          nie twierdzę że mamy się mnożyć jak króliki, ale tylko to że dziecko do
          szczęścia naprawdę potrzebuje mniej niż się niektórym wydaje. to dorośli
          napędzani są przez różne akcje typu - zamroź krew pępowinową bo inaczej
          będziesz złym rodzicem, kup takie i takie ksiązeczki edukacyjne bo inaczej
          twoje dziecko sobie nie poradzi w pięciolatkach, jeśli laktator to tylko Avent,
          itd.

          -
    • imoan8 Re: finanse i dziecko 17.10.06, 23:57
      Patrząc na przypadki różnych znajomych, mogę śmiało powiedzieć, że dziecko
      potrzebuje fajnych, kochajacych rodziców. Reszta zawsze sie jakoś znajduje. 1500
      zl to tyle ile i my mielismy, gdy zabralismy się (skutecznie) za dziecko.
      Wiedzielismy, że nie będzie łatwo ale też do głowy nam nie przyszło by z tego
      powodu rezygnować - w ten sposób całe życie mozna odkładać decyzje. Nam sie
      akurat poszczęściło i teraz mamy więcej pieniędzy, ale nie planowalismy tego i
      myslę, że i bez tego byłoby dobrze.Pozdrawiam
      • dorotaww Re: finanse i dziecko 18.10.06, 09:56
        Pieniądze raz sa raz ich nie ma...a czas na dziecko nie zawsze jest, lata leca,
        jakby człowiek patrzył wyłącznie na to ile ma pieniędzy ile samochodów itp..nie
        miałby dzieci..prawda dziecko kosztuję ale najwazniejsze jest aby było zdrowe,
        csła reszta się ułoży..jeśli teraz jest gorzej z finansami nie jest powiedziane
        że tak będzie zawsze, kiedyś może być lepiej..warto mieć dla kogo mieć...
    • joanna_poz Re: finanse i dziecko 18.10.06, 11:31
      za te pieniądze chyba we dwójkę zyjecie już dość skromnie i oszczędnie, a cóz
      dopiero w trojkę z dzieckiem.
      zgodzę sie, że w pierwszych miesiącach utrzymanie dziecka nie kosztuje aż tak
      wiele, z wielu rzeczy mozna faktycznie zrezygnować bez zadnej szkody dla
      dziecka.
      ale potem, kiedy będzie starsze? bedzie Ci bardzo źle z tym, ilu rzeczy sobie i
      dziecku przede wszystkim musisz odmówić z braku pieniędzy po prostu.

      drogie zabawki czy jakiekolwiek zabawki to jedna, moze nieistotna strona medalu.
      Tylko co zrobiłabyś tak jak ja kiedy bałabys się o swoje dziecko że moze miec
      białaczkę a lekarz bezpłatnie przyjmie Cie za parę miesięcy? albo że ma jakies
      szmerki w sercu a kardiolog - prosze bardzo za pól roku.

      Na Waszym miejscu zadbałabym bardziej o wiekszą stabilizację finansową w lepiej
      płatnej pracy. Niestey powtórzę to co napisały juz inne mamy: samą miłością
      dziecka nie utrzymasz.
      • karolcia67 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 12:50
        Śmieszne, ja żyłam przez 14 lat za 1 pensję (najpierw to było 1200 zł potem
        1600) i miałam 2 dzieci, mamy wszystko co jest potrzebne do tego żeby
        normalnie zyć, czysty dom, najedzone dzieciaki, a że nie stać mnie na zabawkę
        za 90 czy 120 zł to co? lepsza miłość, wspólny spacer, bajka na dobravnoc,
        obecność rodzica, niz zabawka. Wyglada na to że reklama w telewizji (ta w
        której kobieta rodzi odkurzacz) jest adekwatna do tego co myślą teraz niektórzy
        ludzie. A jeżeli chodzi o lepszą stabilizację, w dzisiejszych czasach trzeba
        się cieszyć z tego co się ma, bo za chwilke i ta praca może pozostać marzeniem,
        znam rodziny żyjace za 1000zł i wcale totalej biedy nie klepią (mają 1
        dziecko), wszystko zależy od organizacji finansow i tego jakie układy panuja w
        rodzinie. Jak nadal tak bedziemy patrzeć na życie , ze moje dziecko musi mieć
        wszystko to dziecko bedzie mieć zabawki, komputer, wszystko tylko nie czas
        rodziców poswięcony dla niego. Brutalne ale prawdziwe.
        • eyes69 No wlasnie... :) 18.10.06, 12:55
          I tak na logike...
          Nawet jesli ktos ma wieksza pensje, nawet dwie i "stac" go na dzieci, to w
          momecie, kiedy prace sie straci, to dzieci sie odda??? Bo za malo kasy bedzie???

          Praca to nic pewnego, tak jak pieniadze.
          • joanna_poz Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:27
            wtedy ma np. jakies oszczędności na czarna godzinę żeby przezyc okres bez pracy.

            nie bardzo rozumiem również, dlaczego wg was większe zarobki muszą sie równać
            brak czasu i zaniedbanie emocjonalne dziecka?
            • eyes69 Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:29
              Oszczedosci sa, jesli ma sie z czego odkladac.
              Mozna zarabiac "duzo" i duzo wydawac...

              Nie uwazam, zeby wieksze zarobki rownaly sie brakiem czasu i zaniedbaniem
              emocjonalnym dziecka.
              • joanna_poz Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:37
                przyznasz jednak, że z jednej pensji rzędu 1000 zł nie odłożysz nic.
                z dwóch pensji rzedu 1500 zł jak u autorki wątku - również nic.
                gdzie tu jakiekolwiek bezpieczeństwo finansowe na wypadek wspomnianego przez
                Ciebie bezrobocia?

                co do bzdurnosci tezy: pieniadze (czyli zabawki, komputer itp) = brak czasu
                rodzica dla dziecko to było do autorki postu powyzej Twojego.
                • eyes69 Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:42
                  Przyznam.
                  I bez pomocy osob trzecich bedzie trudno...

                  • joanna_poz Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:51
                    niestety.

                    ja akurat na pomoc osób trzecich po prostu nie liczę.
                    liczymy tylko i wyłącznie na siebie, bo i dlaczego nasi rodzice mają nadal
                    utrzymywać swoje dorosłe dzieci czy cokolwiek dokładać do naszego życia.
                    i obca jest mi zasada: jakoś to będzie...
                    • eyes69 Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 13:59
                      W moim malzenstwie roznie bywalo z finansami.
                      Maz malo nie zarabia, ale druga pensja u nas musi byc po prostu, bo wynajmujemy
                      mieszkanie (jeszcze) i to nasz najwiekszy wydatek.
                      Gdybym miala sie decydowac na dziecko, nie majac pracy, to zdrowy rozsadek
                      podpowiadalby mi, ze "jescze nie".
                      Na szczescie prace mam, ale jestem wiecej niz pewna, ze ja strace po
                      macierzynskim. uncertain

                      Na szczescie mamy ziemie i pieniadze na dom.
                      To jest to "swiatelko w tunelu".

                      Oczywiscie, ze liczyc mozna tylko na siebie...
                • karolcia67 Re: No wlasnie... :) 18.10.06, 15:34
                  > co do bzdurnosci tezy: pieniadze (czyli zabawki, komputer itp) = brak czasu
                  > rodzica dla dziecko to było do autorki postu powyzej Twojego.

                  cos ci powiem, matka w pracy, ojciec rzed TV lub na odwrót, ewentualnie praca
                  dodatkowa do domu bo dziecku trzeba kupić ....koło się zamyka, dziecku zostaje
                  komp, ewentalnie tv i bajka bo rodzice zrabiaja na zabawki, itp., znam mase
                  takich rodzin, niestety i gdybym tego nie znała nie pisałabym...co do kasy nie
                  przelewa mi się, mam tyle żeby godnie zyć, na nic mi nie brakuje, na dokładkę
                  mam dziecko ciężko chore, na wózku, a jednak STAĆ mnie żeby zdecydować się na 3
                  dziecko, i wiem że nieraz przychodzi mi zrezygnować z ciuszka czy eleganckich
                  butów, ale nie żałuję tego.
    • marysiowamama Re: finanse i dziecko 18.10.06, 13:04
      My w podobnej sytuacji zdecydowaliśmy sie na dziecko. Nie wiem jakie masz
      nastawienie do wielu spraw, ale my np.ratowaliśmy sie ubrankami "w spadku" i z
      ciuchlandów, które często były w lepszej formie niż te kupione nowe i raz
      wyprane. To samo wózek, łóżeczko.
      Zostają Ci pieluchy i kosmetyki. Teraz podejdę trochę inaczej do tej ciąży i
      zaczne od pieluch z Rossmanna które kupowałam już dla starszej córeczki (tylko
      te oddychające!!!)są dużo tańsze od Pampersów i całkiem niezłe. Zobaczymy jak
      się sprawdzą. Z kosmetyków za namową lekarza kupowaliśmy tylko mydełko Bambino.
      Podobno rzadko uczula, do tego jest tanie i śliczne pachnie. Zrezygnowaliśmy z
      oliwek, też za namową lek.bo tak naprawde noworodek ma wystarczajaco samoistnie
      natłuszczoną skórę. Stosowanie jej jest trochę nieuzasadnione.
      Wydawaliśmy na takie malutkie dziecko(przy Pampersach i słoiczkach)ok.100zł/m-ąc
      Oczywiscie ktoś się może sprzeciwić i powiedzieć że chce dla swojego dziecka
      wszystkiego co najlepsze. Oczywiście jak go stać nie ma sprawy. Ja tez bym
      chciała kupować wszystkie ubranka w H&M a nie tylko na wyprzedazach. Pan który
      podpisywał ze mną umowę o telefon strasznie marudził że dziecko tak bardzo
      kosztuje, bo oni na kilku m-czne dziecko wydają 800z!!! Ja mu na to że tyle to
      my mamy na życie na cały m-ąc.
      Do tego przy Waszych dochodach dostaniecie na bank zasiłek wychowawczy. To ok
      450zł. Niewiele ale zawsze coś. Oblicza się to tak że dochód męża netto dzieli
      się na 3(na:mężą,Ciebie i dziecko)i nie może być więcej niż 550zł/os. Możesz go
      pobierać chyba 2(lub 3)lata. Twój dochód traktowany jest jako utracony. Do tego
      jeszcze becikowe.
      Możesz się ratować jak ja sprzedając potem ubranka na Allegro. Możesz tez
      zrobić jak moja znajoma, która po urodzeniu zapowiedziała wszystkim
      odwiedzającym aby nie przynosili zabawek i ciuszków(te też kupowała w
      ciuchlandach i na Allegro)tylko pieluchy. Uzbierała się pokaźna kolekcja.
      I karm piersią, to wielka oszczędność i zastrzyk zdrowia dla dziecka.
      Dasz rade !!!
    • zolza78 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 13:22
      moje miesięczne wydatki (Warszawa):
      prywatny żłobek / niania 1200 PLN
      jedzenie 300-350 PLN
      kosnetyki (pieluchy, chusteczki) 200 PLN
      ubranka mam z ciucholandów, dokupuję tylko nowe body, skarpetki, czapki,
      rękawiczki, buciki cieplejsze - różnie wychodzi, czasem ok. 100, czasem 150 PLN.
      Nie liczę lekarzy (np. w tym miesiącu musiałam iść pilnie do neurologa i
      MUSIAŁAM prywatnie, bo wszędzie w państwowych przychodniach słyszałam: w tym
      roku zapisów już nie ma - miałam czekać do stycznia???), nie liczę oczywiście
      tez wizyt w aptece, gdzie głupi sterimar na nawilżanie noska kosztuje ok. 20
      PLN, a przecież każda wizyta u lekarza (niestety, sezon zimowo jesienny ma to
      do siebie, że dzieci częściej chorują) to również wizyta w aptece i
      przynajmniej 50 PLN, nie liczę szczepionek skojarzonych (fakt, można szczepić
      zwyczajnymi) i Pneumokoków (każda dawka jakieś 300 PLN).

      Słowem - dziecko kosztuje kuuuuupę kasy. i o ile pewne wydatki da się
      przewidzieć i na nich zaoszczędzić, to na niektórych wydatkach typu: lekarze i
      lekarstwa oszczedzać się po prostu boję.
      • marysiowamama Re: finanse i dziecko 18.10.06, 13:33
        Jak Cię na to stać to tylko pogratulować dziecku. Moje nie jest szczepione na
        pneumokoki i nie bedzię. Na skojarzone fakt składka była rodzinna. Prywatnego
        przedszkola mieć nigdy nie będzie i niani tez. I tak jak we wcześniejszym moim
        poście dodam jeszce raz że mozna taniej. Czasami nie ma wyjścia. Jest skromnie
        ale z wielka dawką miłości, I żeby było jasne moje dziecko nigdy nie chodziło
        głodne, brudne, ani zaniedbane.
        A sterimar owszem kosztuje 20zł, ale każdy kto go kupował wie na ile starcza.
        Owszem chorowite dzieci pewnie kosztują ale ja na szczęście przez 2,5 roku
        byłam może dwa razy w aptece po lekarstwa przepisane przez lekarza(i nie
        dlatego że oszczędzam na tym tylko dziecko nie chorowało)
        Jedzenie też można samemu robić co zresztą zalecaja szkoły rodzenia.
        Poprostu im więcej się ma tym więcej się wydaje !!!!!!!
        p.s. do zolza78: co Twoje dziecko je że wydajesz do 350zł na jedzenie???
        • zolza78 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 13:43
          Prywatnego
          > przedszkola mieć nigdy nie będzie i niani tez.

          Zazdroszczę, że masz w pobliżu babcię, albo nie pracujesz i możesz sobie
          pozwolić na nie-wydawanie-kasy na żłobek / nianię, ja nie mam wyjścia, pracuję
          na cały etat, babcie mieszkaja 300 km od nas, z kimś dziecko musi zostawać, do
          pracy go przeciez ze sobą nie zabiorę.

          Owszem chorowite dzieci pewnie kosztują ale ja na szczęście przez 2,5 roku
          > byłam może dwa razy w aptece po lekarstwa przepisane przez lekarza(i nie
          > dlatego że oszczędzam na tym tylko dziecko nie chorowało)

          gratulacje. i odpukac, żeby tak chowało się dalej.

          >>Jedzenie też można samemu robić co zresztą zalecaja szkoły rodzenia.

          Jak się ma na to czas, moja droga. ja wstaję o 5.30, żeby o 6.45 wyjśc z domu,
          dojechac do żłobka na 7.30, a do pracy na 8. Wychodze o 16 (jak dobrze
          pójdzie), biegiem do żłobka, jesteśmy w domu na 17 przy dobrych wiatrach, przy
          ładnej pogodzie wolę z nim jeszcze trochę pospacerowac, niż biec do domu
          gotowac zupki. O 19 kąpiel i ok. 20 najpóźniej Młody śpi. Pozostaje jesczze
          przeciez cała masa rzeczy do zrobienia: pranie, prasowanie, jakąś kolację dla
          siebie i dla męża, idę spać PADNIĘTA po całym dniu ok. 22.

          co Twoje dziecko je że wydajesz do 350zł na jedzenie???

          Bebilon 2, 4 razy dziennie 180 ml,
          zupka 190 ml (ok. 3,50-4 PLN),
          2 deserki (czasem 3)
          2 soczki po 175 ml

          mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją, hmmm... ciekawość.
        • kania_kania Re: finanse i dziecko 18.10.06, 16:19
          > Owszem chorowite dzieci pewnie kosztują ale ja na szczęście przez 2,5 roku
          > byłam może dwa razy w aptece po lekarstwa przepisane przez lekarza(i nie
          > dlatego że oszczędzam na tym tylko dziecko nie chorowało)

          Ja w ciagu wrzesnia wydalam na Mloda 1100 zl na same rzeczy zwiazane z lekarzem.
          Dlaczego? Bo NFZ niektorych fanaberii nie refunduje. Aparat ortodontyczny na
          zuchwe - 600 zl (na szczeke bedzie tez 600 zl ale czekamy az sie mega krzywe
          dwojeczki wyrzna), wizyta u ortodonty 100zl, pantonogram 100 zl. Nastepnie
          wizyta kontrolna u ortopedy 100 zl, buty ortopedyczne 200 zl.

          Zeby nie bylo, z mojej pensji place miesiecznie takie pieniadze na zdrowotne i
          chorobowe, ze niejeden chcialby zarabiac. Ale w sytuacji, gdy na zdjeciach rtg
          widac, ze Mlodej zeby stale rosna na zakladke a czesc zalazkow juz teraz jest
          poodwracana o 90st, to nie bede czekala na wizyte w NFZ 4 miesiecy, zeby
          zaoszczedzic 100 zl... Bo aparatu NFZ nie refunduje.

          Poki Mlodzi byli mali tez mialam niskie koszty. Jakies papu, spacerek, serek,
          pieluchy, ciuchy od znajomych i bylo OK. Teraz, na Mloda miesiecznie idzie
          wiecej niz na mnie i meza razem wzietych. Chociazby dlatego, ze dzinsy dla
          9latki kosztuja duzo wiecej niz spodenki dla malucha i trzeba je wymieniac 2-3
          razy w roku. A jeszcze musza spelniac pewne wymogi formalne (definiowane w danym
          momencie przez ich uzytkowniczke). Do tego dochadza wyjazdy (jakies kolonie czy
          zimowisko), imprezy u kolezanek (cos trzeba kupic na urodziny czy imieniny).

          W maju byla komunia. Nie mam jakiegos bzika na tym punkcie, Mloda miala
          sukienke, jak inne dziewczynki (szyte hurtem dla calej grupy), wiec drogo to nie
          wyszlo. Do tego buty, 3 pary rajstop (na komunie i bialy tydzien), 200 zl
          haraczu na kosciol, prezent (ode mnie, meza i bylego - rower). No i impreza dla
          kilku osob (doslownie, bo byli na niej chrzestni, my i Mlodzi). I koniec koncow,
          zeby oplacic Mlodej kolonie musialam brac pozyczke w banku, bo juz kasy nie
          wystarczylo.

          Tak wiec oszczedny tryb zycia jest dobry, gdy dziecku niewiele potrzeba (mama
          blisko, nie chodzi do pracy, zrobi papu, zaceruje dziure w spodniach), inymi
          slowy, gdy jest male. Ale pozniej juz nie jest tak rozowo. Same ksiazki (i nie
          mowie o szkolnych) kosztuja kupe kasy, a dzieci maja swoje pasje i niestety nie
          naleza one do najtanszych... A sterimar, dla wiecznie zakatarzonego dziecka
          wystarcza na 2 tygodnie...

          Kania
          • maretina kania... 18.10.06, 18:45
            najbardziej sposobal mi sie argument o komuni swietej. boski po prostu!

            ludzie mlodzi czesto maja male pobory, potem zazwyczaj ich sytuacja sie poprawia.
            nie kazdy musi miec wystawna komunie ( kredyt na to, uwazam to za przerost formy
            nad trescia. komunia to sakrament i nie ptrzebuje oprawy weselnej) i aparat za 6
            stow. pewnie sa tansze odpowiedniki, domyslam sie, ze sa bardziej uciazliwe i
            mniej estetyczne, ale bez przesady!
            poza tym w moim miescie aparat mozna sobie zalozyc na raty. co miesiac placic po
            50 zl.
            nie wiem tez jak mozna w takim watku pisac o imprezach u kolezanek i prezentach.
            moze dla Ciebie w macierzynstwie to ma duzy walor. dla mnie zaden. powolujac
            syna na swiat przez mysl nie przeszly mi takie dyrdymaly, o ktorych Ty piszesz w
            kilku postach. to sa rzeczy w ogole nie istotne.
            • kania_kania Re: kania... 19.10.06, 12:43
              > nie wiem tez jak mozna w takim watku pisac o imprezach u kolezanek
              > i prezentach .
              > moze dla Ciebie w macierzynstwie to ma duzy walor. dla mnie zaden. powolujac
              > syna na swiat przez mysl nie przeszly mi takie dyrdymaly, o ktorych Ty piszesz
              > w kilku postach. to sa rzeczy w ogole nie istotne.

              Dla Ciebie to rzecz nieistotna, a dla Dziecka? Widzisz, mam dwoje dzieci w wieku
              szkolnym. Urodziny lub imieniny kogos sa przynajmniej raz w miesiacu. Moja corka
              jest bardzo lubiana w klasie i odstaje zaproszenia na wiekszosc imprez.

              Sama sie zastanow co dalej? Ma odmawiac? Bo mamy nie stac? Przeciez to jej zycie
              towarzyskie i to tez trzeba brac pod uwage planujac dziecko. Podobny dylemat
              mamy, gdy chcemy kogos zaprosic. Kasia juz wie, ze na zaproszeniach sie pisze -
              spotkanie towarzyskie, prosze przychodzic BEZ prezentow. Inaczej wiekszosc
              kolezanek musialaby odmowic lub rodzice wygrzebali ostatnie pieniadze, zeby
              kupic cos Mlodej...

              Zycie dziecka nie ogranicza sie do okresu niemowlectwa, kiedy to nie ma
              praktycznie zadnych spolecznych potrzeb.

              A dochody moga ale nie musza wzrosnac - co widze na co dzien odbierajac corke ze
              szkoly.

              Kania
              • maretina Re: kania... 19.10.06, 13:45
                sluchaj, pomysl, ze nie kazdy zyje imprezami. naprawde.
                poza tym do wieku szkolnego i imprez kobieta w ciazy ma kilka lat.
                gdyby padly argumenty o edukacji itd to bym siedziala cicho, ale imprezy?
                litosci!
                prezenty dla rowiesnuikow mozna kupic tanie. dziecko tez moze je samodzielnie
                wykonac. widze, ze wprawnie wprowadzasz swoje dzieci w swiat konsumpcji. ja
                postaram sie to zlagodzic, chce nauczyc syna , ze kasa to nie wszystko, ze
                szczescie daja ludzie i ich uczucia.
                dodam tylko, ze biedy nie klepiemy.
                • joanna_poz Re: kania... 19.10.06, 14:18
                  jasne, że nie kazdy zyje imprezami..
                  z drugiej strony co w tym złego że dzieciaki chcą sie spotykac.

                  ale jeśli nie na imprezy to skąd wziąć przy takim budżecie na:
                  - wyjscie do zoo (pojdziesz już z 2latkiem)
                  - wyjście do kina, muzeum, na basen
                  - wyjazd gdzies za miasto, na jakikolwiek urlop
                  - o większym mieszkaniu, gdzie dziecko miałoby swoj pokoj nie wspominam bo to
                  grubsza sprawa

                  wszystko to obrzydliwa konsumpcja? oczywiscie, że można z tego zrezygnowac...
                  • maretina Re: kania... 19.10.06, 14:39
                    skupcie sie na tym czego potrzebuje rodzina po narodzeniu dziecka, bo nie ma
                    sensu strzepic jezyka o pozniejszych latach. nikt z nas nie wie czy za rok lub
                    dwa nasza sytuacja finansowa bedzie taka sama , lepsza czy nie daj boze gorsza.
                    • kania_kania Re: kania... 19.10.06, 17:11
                      Problem polega na tym, ze dziecko to nie tylko okres niemowlectwa. Niemowlak nie
                      kosztuje duzo pod warunkiem, ze jest ZDROWY. A nikt Ci nie zagwarantuje, ze
                      urodzisz zdrowe dziecko.

                      Tak wiec wniosek jest prosty, przy najnizszych mozliwych dochodach decydowanie
                      sie na dziecko jest obarczone maksymalnym mozliwym ryzykiem. Leki dla matki,
                      ktora ma problemy z podtrzymaniem ciazy tez kosztuja. Leczenie alergika jest
                      nawet bardzo kosztowne.

                      Jesli nie ma sie zaplecza finansowego a los bedzie okrutny zycie zamienia sie w
                      gehenne. A przeciez nie o to chodzi. Nie sadzisz?

                      Kania
    • anulka59 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 13:28
      Dołącze swoje kilka słow do tych powyżej.Żeby mieć dziecko leczyłam się
      2lata.poszło 3500 na leczenie wyprawka ponad 1000 więc dziecko pojawiło się na
      świecie gdy mieliśmy i mamy długi i TYLKO JEDNĄ WYPŁATĘ WYNOSZĄCA 1000zł.Jest
      ciężko lecz nie wyobrażam sobie życia bez naszego synka.
    • mibre Re: szwajcarskie gadanie:( 18.10.06, 13:59
      Denerwuje mnie takie gdybanie, mieć czy nie mieć dziecka!Jak chcesz je miec to
      poprostu je miejsmileA to czy starczy Ci kasy zależy tylko od Ciebie,od Was.Nie
      da się przewidzieć, co będzie jutro, za tydz, rok.Oczywiście im jesteś lepiej
      wykształcona,masz większe doświadczenie łatwiej Ci dostać dobrą pracę.
      Ja teraz jestem w drugiej ciąży, zarzekałam się, że mnie nie stać na drugie
      dziecko-ha ha. Aż zapragnęlismy je mieć -przy pierwszym szalałam z
      zakupami,kupując wiele niepotrzebnych pierdół, teraz wiem,że postąpię
      rozsądniej, bo mam doświadczenie, a kasa jesr rzeczą drugorzędną. Synek nie
      jadł słoiczków,choć mu wmuszałam, za to chętnie zupę z naszego gara, bawił się
      najchętniej starym kablem-nieedukacyjnym...choroby bezspornie kosztują, ale ja
      zawsze robię syrop z cebuli z miodem i udaje się zapobiegać.Fakt chodzi do
      prywatnego przedszkola, ale nie ma innego wyjścia-i tak taniej niż
      opiekunka.Zawsze jest jakieś wyjście, możecie pomysleć o pilonowaniu innego
      dzieciaka,siedząc z domu z własnym. Mąż może na urlopie jeździć za granicę.To
      właśnie życie niesie wiele rozwiązań, to czy dacie radę czy nie zależy tylko od
      Ciebie.
      Oczywiście fajnie być pięknym i bogatym, ale życie to nie bajka.
      Dasz radę!!!
      • kania_kania Re: szwajcarskie gadanie:( 18.10.06, 15:44
        > Denerwuje mnie takie gdybanie, mieć czy nie mieć dziecka!Jak chcesz je miec to
        > poprostu je miejsmileA to czy starczy Ci kasy zależy tylko od Ciebie,od Was.Nie
        > da się przewidzieć, co będzie jutro, za tydz, rok.

        A mnie denerwuje takie podejscie... Pozniej z takiego podejscia do zycia sa
        ludzie, ktorzy zyja tylko z opieki spolecznej. I nie mowie o marginesie. W
        klasie mojej corki jest wiele takich dzieciakow. Sa czyste, rodzice o nie dbaja.
        Ale nigdy nie przynosza nowych karteczek do szkoly, nie maja modnych (co nie
        rowna sie markowych, Mloda tez nie chodzi w markowych ciuchach) ciuchow.
        Wszystko jest szare, stare, sprane. teraz w te chlodne dni chodza w cienkich
        kurteczkach, bo matka czeka na dodatek z OPSu, zeby w ciuchlandzie wygrzebac cos
        cieplejszego, bo zeszloroczne sa za male.

        Wiem, ze nic nie zastapi matczynej milosci, ale jak matka, ktorej nie wystarcza
        pieniedzy na jedzenie do konca miesiaca, ma byc mila i wesola? Dzieci w wieku
        szkolnym potrzebuja akceptacji grupy, a ciezko taka akceptacje zdobyc, gdy sie
        nic nie ma...

        Ja tez mialam drugie dziecko, bo chcialam i moj owczesny tez chcial. Nie
        myslelismy o tym co bedzie pozniej. A pozniej byl dom samotnej matki, OPS,
        alimenty. Dzieci nie zasluguja na to, zeby placic za bledy rodzicow.

        Tak wiec decyzja o dziecku powinna byc bardziej swiadoma niz zaciagniecie
        kredytu w banku i bardziej wyliczona. Bo to sa koszty i czasowe i materialne. A
        na dodatek jest to istota zyjaca, czujaca, myslaca. Bezkrytyczna. I taka
        najlatwiej skrzywdzic.

        Kania
        • komyszka Re: szwajcarskie gadanie:( 18.10.06, 17:40
          rozsądnie napisane. zgadzam sie z kanią w zupełności. owszem- nie tylko ludzie
          zamożni maja prawo mieć dzieci ale wychodzenie z założenia "jakoś to będzie"
          przy (przepraszam autorke watku) smiesznych zarobkach to conajmniej brak
          odpowiedzialnoci i wyobraźni. dziecko kosztuje- to prawda niepodważalna.
          "ciuszki z second handów, tańsze pieluchy, państwowe szczepienia, domowe
          jedzonka itp" to jedna z mozliwych opcji. mozliwa. ale nie 100% -owo pewna. i
          każda kobieta planująca dziecko ale musząca sie liczyć z finansami powinna wziąć
          pod uwage ze: moze nie móc karmic piersią ( a w ogólnym rozliczeniu mleko
          modyfikowane to duza kasa), dzeicko może być alergikiem lub po prostu reagowac
          tak na określone produkty (i co zrobic_ katowac pieluchami za 30 zł dalej?),
          jedzonka ze słoiczków wcale nie sa tansze niz własne danka (woda do zmywania
          naczyn, gaz+ potrzebne produkty spokojnie dadza koszt słoiczka) zwiększona ilość
          prania + woda do kąpieli (miesiecznie przy dziekciu zuzywa sie zdecydowanie
          wiecej wody co pieknie widac po rachunku), + milion niespodziewanych wydatków
          które moga zaskoczyc "po drodze". nie namawiam nikogo do rezygnacji z marzeń ale
          do rozsądnego rozważenia sprawy. nie chodzi przeciez tutaj o oplywanie w luksus
          ale i tez nie o biedowanie i karkołomne żonglowanie finansami aby starczyło do
          pierwszego.
    • melka_x Re: finanse i dziecko 18.10.06, 17:34
      Nie dam Ci wielu konkretnych rad, bo na szczęscie nie mamy problemów
      finansowych, ale stwierdziłam, że napiszę, żeby dodać Ci otuchysmile, bo niektóre
      foremki pitoląwink dowartościwując się Twoim kosztem (ach, ach ach jaka jestem
      odpowiedzialna i zaradna). Moje dziecko kosztuje dużo, ale to dlatego, że
      jesteśmy leniwi i możemy sobie na to pozwolić. Gdyby trzeba było kosztowałoby
      niewiele. Najpoważniejszy stały wydatek to pieluchy, ale są tańsze marki, są
      różne promocje. Akurat z tetrą to bym próbowała policzyć, czy nie wyjdzie na to
      samo (koszty ciągłego prania i prasowania), ale może rzeczywiście jest taniej.
      Chusteczki można ograniczyć do minimum i myć maluchowi pupę pod kranem.
      Najtańsze, a niezłe oliwki, mydełka i najprostsze, ale skuteczne kremy do pupy
      też nie kosztują dużo. Ubranka możesz kupić używane, możesz też rozpuścić
      wieści wśród znajomych, być może dostaniesz sporo w prezencie. Używany, prosty
      model wózka też nie kosztuje dużo. Karmienia piersią nic nie kosztuje (i tak
      musisz jeść). Jak dziecko będzie większe to zamiast kupować mu jedzenie w
      słoikach sama możesz trzeć zupy, warzywa i ta minimalna ilość mięsa jaką może
      zjeść niemowlę kosztują gorsze. Zabawki możesz sobie na początku prawie
      darować, najpierw i najtańsza grzechotka będzie interesująca, a później i tak
      małe będzie chciało się bawić normalnymi przedmiotami (nasze nawet nie patrzy
      na swoje zabawki, za to piloty, telefony, kubek czy nawet kapeć są przedmiotami
      pożadania). Karuzelki, maty edukacyjne, jeździdełka są miłe, ale niekonieczne
      dziecku potrzebne do szczęścia (a akurat moje dziecko drogiej maty nienawidzi,
      za fotelikiem też nie przepada). Opieka lekarska - ja znalazłam prywatną
      przychodnię mającą umowę na część usług z NFZ i do tej pory nie zapłaciłam ani
      razu ani za ciągłe wizyty u pediatry (a mieliśmy problemy i był okres, że co
      tydzień byłam u pediatry), ani za konsultacje ze specami (chirurg dziecięcy,
      neurolog). Zapłaciłam za wizyty u 2 innych specjalistów, ale to dlatego, że nie
      chciało mi się do nich jechać, a blisko są tylko prywatni. Na pewno później
      jest gorzej, dziecko więcej je, dochodzą wydatki na opiekunki /złobki/
      przedszkola, zabawki, zajęcia pozalekcyjne. Mając dziecko macie jednak
      motywację, by starać podwyższać zarobki. I nikt nie da gwarancji tym, którzy
      dzisiaj mają lepszą sytuacją finansową od Was, że za kilka lat nie zmieni im
      się na gorsze. A argument o ewentualnej chorobie jest o tyle do bani, że niemal
      każdemu, także osobom relatywnie zamożnym może się zdarzyć, że dziecko będzie
      wymagało tak kosztownego leczenia, że rodziców nie będzie na to stać.
    • madziorek27 Re: finanse i dziecko 18.10.06, 17:59
      Witam !Kochana moja kumpela do ręki dostaje 1200 zł., jej mąż nie pracuje (nie
      ma prawa do zasiłku).Mają samochód (używany) , mieszkają też z rodzicami i też
      dzielą wszystkie rachunki na pół a Kacperkowi (ma już 4 latka) nic nie brakuje
      (jest dobrze ubrany , najedzony , zdrowy , latem wyjeżdża na kilka dni na
      wakacje z rodzicami (pod namiot ale ważne że wyjeżdża i wie jak wygląda morze ,
      góry).Najważniejsze że jest kochane , ma dach nad głową i rodzinę i nic mu nie
      brakuje.Wiem że wszystko naprawde kosztuje (ja 4 lata starałam się o dziecko i
      zaczym je urodziłam też wydawałam dużo kasy na leczenie).Niestety takie
      życie .Kochana najważniejsze żeby Twój maluszek był zdrowy a reszte życie same
      ułoży scenariusz.Ja osobiście bardzo bym chciała wydawać pieniądze na moją
      dzidzie ale niestety zmarła , a dodam że ja nie pracuje a mój mąż do ręki
      dostaje 1400 zł i uważam że i tak nie jest źle bo są ludzie którzy żyją
      naprawdę w nędzy , a przecież każdy człowiek zasługuje na przyzwoite
      życie.Kochana życzę Ci wszystkiego dobrego a przede wszystkim zdrowej dzidzi i
      nie marwt się na zapas - najpierw 9 m-cy ciąży smile
      • an372 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 07:29
        noooo nareszcie przeczytałam coś optymistycznego!!!!!!

        bo ja chyba jestem już w tej ciąży!!!! (testu nierobię bo niechcę zapeszać,
        jeszcze poczekam parę dni)

        pozdrawiam i dziękuję za rady !!!
        • maretina Re: finanse i dziecko 19.10.06, 18:30
          powodzenia!smile
          jesli serio jestes w ciazy. daj znac, pozbieram troche ubraneksmile
    • maretina Re: finanse i dziecko 18.10.06, 18:02
      jesli uda sie karmic piersia to na poczatek nie potrzebujecie duzo. wyprawke
      mozna kupic tania. kasa to nie wszystko, wasze dochody sa niskie, to na pewno
      jakas pomoc z gminy bedzie sie nalezala no i podwojne becikowe.
    • delfina77 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 09:36
      Ja ci powiem tak: nie uważam, że trzeba być super majętnym żeby decydować się na
      dziecko, ale jakieś zaplecze finansowe musi być. Przykładem są mój szwagier i
      szwagierka, którzy mają córcię, przy czym tylko on pracuje (1200zł). Też
      mieszkają z teściami więc nie mają tak ogromnych opłat jak w samodzielnym
      mieszkaniu, ale sami kupują jedzenie i rzeczy dla siebie i dziecka. I nie
      zostaje im nic. Na początku mówili, że nie szkodzi, że dają radę, ale po roku
      mają dość - żadnych rozrywek, żadnego wyjścia do kina czy do kawiarni, bo nie
      stać ich chociażby na te 40zł miesięcznie nadprogramowo. Gdy do tego pękła rura,
      okazało się, że nie ma z czego dać na remont. I w tej sytuacji on wyjechał do
      pracy do Niemiec a ona siedzi sama z dzieckiem tu. Więc wszystko jest ok o ile
      nie pojawią się wydatki nieplanowane, a tego nie można przewidzieć
      • mamamisiasia Re: finanse i dziecko 19.10.06, 10:19
        No wlasnie nieplanowae wydatki.Niestety, pomimo calej tej propagandy
        prorodzinnej nasze panstwo dba bardziej o emerytow niz o mlode matki (stad
        niski poziom urodzin). Nikt nie wezmie pod uwage, ze rodzinie moze byc ciezej
        niz emerytowi, ktory ma staly dochod. Zreszta dzieci nie mniej choruja niz
        starsi. Mnie dziecko nie kosztowalo prawie nic (oprocz wyprawki i zabawek)
        przez pierwszy rok. Karmilam go piersia (zreszta ponad 2 lata, wiec wogole nie
        kupowalam mieszanek), nie kupowalam sloiczkow, tylko kilka mrozonek, z ktorych
        gotowalam. Problemem bylo to, ze mial alergie, wiec musialam "inwestowac" we
        wlasne jedzenie. Gdyby nie to, to pod wzgledem jedzenia nie ponosilam prawie
        zadnych kosztow. Niestety im dziecko wieksze, tym wieksze koszty- i z tym sie
        trzeba liczyc. I Najgorzej wlsanie jak zaczna sie problemy ze zdrowiem, wiec
        lepiej chyba nie planowac nic na styk. Co do rozrywek- to nas stac na nie, a
        nie chodzimy, bo nie mamy malego z kim zostawic.Pewne rzeczy mozna przelknac
        (nie wiem juz co to kino, ale z internetu tez mozna niezle filmy sciagnac), bo
        w koncu cos za cos- ale wlasnie jak sie zdarzy cos losowego, to bedziesz
        musiala liczyc na rodzine.
      • maretina delfino 19.10.06, 22:15
        zapytaj szwgra i jego zone czy chociaz przez chwile zalowali decyzji o poczeciu
        dziecka. czy woleliby miec na kino albo na wspomniana rure i nie miec dziecka?
        dam sie posiekac, ze nie uslyszysz twierdzacej odpowiedzi!
        zycie jest ciezkie.nie twierdze inaczej, ale mimo wszystko sa sprawy, ktore sa
        najcenniejsze i nie jest nimi kasa!
        • delfina77 Re: delfino 20.10.06, 12:46
          Ja nie twierdzę, że żałują tego, że mają dziecko, na pewno tak nie jest! Faktem
          jednak jest, że mogli się wstrzymać z tą decyzją rok-dwa, oboje są jeszcze
          bardzo młodzi. Ona znalazłaby pracę, do której mogłaby wrócić po ciąży, on też
          może zarabiałby lepiej. A tak - są rodziną na odległośc, a to nie jest dobre.
          Ale to ich życie, nie moje i przykre jest to, że mąż nie jest w stanie sam
          utrzymać rodziny
    • budzik11 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 10:31
      Dziecko wcale nie jest takie drogie. Najwięcej wydatków jest oczywiście na
      początku, bo trzeba kupić wyposażenie typu wanienka, łóżeczko, przewijak,
      fotelik samochodowy (ale na upartego myć dziecko można w większej misce, spać,
      przynajmniej na początku może w wózku, przewijaka też wcale nie trzeba mieć),
      ubranka, pieluchy.
      Ale na wszystkim mozna oszczędzić. Ja przez pierwsze pół roku karmiłam
      wyłącznie piersią, ubranka kupowałam albo w szmateksie, albo dostawałam od
      rodziny, pieluchy - Pampersy używam tylko na noc, a na dzień zwykłe "pieluszki
      jednorazowe dla niemowląt", kosmetyków nie używamy poza mydełkiem i
      czasemoliwką (a i to Bambino, więc niedrogie). Zabawki też w większośc to
      prezenty.
      To, że dziecko jest b. drogie - to mit. No, chyba że się zakłada, że takie
      dziecko musi mieć wózek za 3 tys., matę edukacyjną, karuzelkę na łóżeczko,
      baldachim, monitor oddechu, nianię elektroniczną, drogie kosmetyki i drogie
      pieluszki, że karmi się sztucznym mlekiem itd. A jak się chce, to można
      wychowywać dziecko naprawdę za nieduże pieniądze. Inna sprawa - co z
      tymdzieckiem zrobić później - kto się nim będzie zajmował jak będziesz chciałą
      wrócić do pracy - żłobek czy niania kosztują, jak będziesz chciałą pójść na
      urlop wychowawczy - to zostaniecie z jedną pensją, no, chyba, że masz kogoś,
      kto za darmo zajmie się dzieckiem. TO jest wg. mnie największy finansowy
      problem, a nie kosmetyki, ubranka czy pieluchy.
    • pani_kawka Re: finanse i dziecko 19.10.06, 11:18
      podziwiam dziewczyny które decyduja się na dziecko przy takich zarobkach....
      mam nadzieję, że nie zostanę zle odebrana ale dla mnie to życie na "pół
      gwizdka". Wiem, że kasa nie jest najważniejsza i przez pierwsze kilka lat
      dziecko mało potrzebuje - ale przy założeniu, że dziecko jest zdrowe i mało
      wymagające. W przypadku jakichkolwiek problemów zdrowotnych wszelkie wyliczenia
      idą w łeb, a wtedy może warto byłoby aby rodzice dysponowali jakimiś
      oszczędnościami aby można spokojnie dziecko leczyć / zapewnić lekarstwa /
      dodatkowe zabiegi itd.

      Zdaję sobie sprawę jednak, że dużo zależy od rodziców i ich samopoczucia /
      zaradności. Dla jednych (np. dla mnie) 1500 PLN na rodzinę z małym dzieckiem to
      kwota za którą ciężko wyżyć, a inni dają sobie znakomicie radę. Uzależnione to
      jest chyba głównie od stylu życia, przyzwyczajeń, środowiska w którym się żyje,
      itd. Dlatego też nie dziwią mnie osoby które z takimi zarobkami decydują się na
      dziecko chociaż sama nigdy bym się nie zdecydowała wink
      • zolza78 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 12:50
        Zgadzam się Tobą w zupełności.
        Dla mnie 1500 PLN nie jest do przeżycua w ciągu miesiąca i to nie tylko
        dlatego, że wydaję na nianię 1200 PLN miesięcznie. Jak nie było dziecka, tez
        nie wyżylibyśmy za takie pieniądze. Dlaczego? Bardzo proste: nie mieszkamuy
        kątem u rodziców, nie z nikim dzielimy rachunków. PODSTAWOWE opłaty miesięczne
        (w tym niestety rata kredytu hipotecznego)wynoszą nas 1400 PLN.

        Coś by trzeba jeszcze czasem zjeść, prawda?
        • zolza78 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 12:51
          miało być : nie dzielimy z nikim rachunków
        • eyes69 Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 12:55
          To Ty sobie nie wyobrazasz, ze mozna przezyc za mniejsze pieniadze.
          A mozna.

          Sama mam spore wydatki, wynajmuje mieszkanie, mieszkam w miescie, gdzie ceny sa
          takie same jak w Warszawie, czyli wysokie.

          Mimo to znam rodziny, ktore sa w stanie wyzyc i oplacic mieszkanie
          za "niewielkie" pieniadze.

          • zolza78 Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:03
            z wynajmowanymi mieszkaniami można jeszcze pokombinować, tzn. poszukać tańszego.
            rata kredytu na moje (raptem 52 m kw.) mieszkanie wynosi 850 PLN, opłat też nie
            ustalam sama, tylko MUSZĘ podporządkować się stawkom narzucanym przez
            spółdzielnię, STOEN, TPSA itd. nie mamy ryczałtu, ani żadnych zniżek, z nikim
            też nie możemy się "dogadać" w celu obniżenia opłat.
            • eyes69 Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:05
              Mozna pokombinowac - ja dorwalam bardzo tanie. Za 900zl plus oplaty.
              I ja sobie nie wyobrazam przezyc za 1500zl, ale wiem, ze mozna.
              • zolza78 Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:09
                m.in. z tego powodu nie chciałam już dłużej wynajmować, wolałam tyle samo co za
                wynajem płacić na swoje własne mieszkanie.

                Jeśli masz w tej cenie mieszkanie dwupokojowe, to faktycznie niedużo.
                • eyes69 Zolza 19.10.06, 13:31
                  Chcialabym dwa pokoje za taka cene. smile
                  • zolza78 Re: Zolza 19.10.06, 13:32
                    to jednak nie płacisz niewiele za mieszkanie wink
              • kania_kania Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:10
                Nie no - mozna. Mozna i za mniej. Ale to chyba juz podchodzi pod wegetacje a nie
                przezycie... Przynajmniej w Warszawie.

                Kania
                • eyes69 Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:30
                  W Gdansku tez raczej nie przezyjesz za taka kase, jesli nie masz swojego
                  mieszkania, najlepiej domu...

                  Nie mniej jednak ludzie tak zyja. I zyja. wink

                  Nie wiem jak, bo nie jestem w takiej sytuacji...
                  • karolcia67 Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 14:33

                    > W Gdansku tez raczej nie przezyjesz za taka kase, jesli nie masz swojego
                    > mieszkania, najlepiej domu...

                    Wiesz ile kosztuje utrzymanie domu? za sam opał na rok wydaje około 2000zł
                    czasem jak była zima taka jak w tym roku jeszcze wiecej ! plus do tego inne
                    opłaty....a tu dach przecieka, a tu trzeba zrobić chodnik, i nikt rano nie ma
                    ciepło bo sam musi ogień w centralnym złożyć, odśnieżyć sam, itd...zresztą moja
                    kumpela napaliła się na dom, miała m - 4, mówiła że opłaty ją zabiją, po
                    wybudowaniu i pomieszkaniu około 3 lat sprzedała bo stwierdziła ze zycie na
                    blokach tańsze i przedewszystkim prostsze. Więc mysle że nie ważne gdzie kto
                    mieszka wszystko kosztuje.
                    • eyes69 Wiem... 19.10.06, 14:36
                      2000zl na rok to bardzo malo.
                      Moja ciocia wydaje 900zl miesiecznie za ogrzewanie swojego domu.
                      • karolcia67 Re: Wiem... 19.10.06, 15:19
                        A zrzuca węgiel i składa codziennie ogień ? raczej nie, tylko odkręca zaworek i
                        ma ciepło....na to nas nie stać. Nie doliczam przywozu wegla i wywozu popiołu
                        bo wtedy kwoty są dużo większe.
                        • eyes69 Re: Wiem... 19.10.06, 15:25
                          To i tak taniej niz mieszkanie w bloku, o tej samej powierzchni...
                          Moja mama ma mieszkanie 112m2. I sam czynsz miesiecznie wynosi ja ponad 1000zl,
                          nie wspomne o innych oplatach.
                          Takze dom, a mieszkanie to wielka roznica.
                          • karolcia67 Re: Wiem... 19.10.06, 15:54
                            Masz rację jest różnica, jak ja remontuję mam 7 pokoi do malowania, jak tynk z
                            zewnątrz spada czy zalewa mi piwnice, czy kapie mi na głwe z dachu, nie
                            dzwonię do spółdzielni żeby coś zrobili tylko wywalam kase i wynajmuje kogos
                            kto zrobi, szamba też wróbelki nie wyniosą, na blokach mają kanalizację, ja co
                            miesiąc 140 zł za wywóz płace. W czynszu płaci się np, gaz ja go musze kupić w
                            butli osobno, plus jechać po niego....tylko się kazdemu wydaje że mieszkanie w
                            swoim domu nic nie kosztuje...a poza tym co kwartał płaci się podatek od
                            nieruchomości...no ale za to latem mam ogród, basen, i pełna laba nie trzeba
                            nawet jechać na wczasy wink
                            • eyes69 Re: Wiem... 19.10.06, 16:00
                              Zawsze sa wydatki.
                              Moja mama na remonty nie wydaje malo.

                              Nie mniej jednak, bede miala dom, wiec chociaz te wczasy wyjda mnie tanio. smile

                              Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Gdansku kupono kawalerki rowna sie posiadaniem
                              niewielkiego domu.
                              A dwa pokoje to juz ziemia i dom. smile
                              • joanna_poz Re: Wiem... 19.10.06, 16:09
                                to ja się tylko włączę, ze jednak utrzymanie domu (mam tu na mysli bieżące
                                koszty) wychodzi naprawdę niewiele drozej w porowaniu z mieszkaniem smile
                                po roku mieszkania w domu, jak podliczyłam koszty to sie złapałam za głowe, bo
                                utrzymanie kawalerki 44 metrowej wychodziło mi niewiele taniej... o róznicy w
                                wygodzie i komforcie nie wspominam.
                                eyes - marzenie o domu to naprawde fajne marzenie, warte realizacjismile
                                • eyes69 :) 19.10.06, 16:14
                                  Na szczescie marzenia sie spelniaja... smile

                                  Mam dzialke i kase na domek - teraz tylko formalnosci.
                                  A to obawiam sie, ze moze potrwac... sad
                                  • karolcia67 Re: :) 19.10.06, 18:31
                                    > Mam dzialke i kase na domek - teraz tylko formalnosci.
                                    > A to obawiam sie, ze moze potrwac... sad
                                    życze powodzenia, to nic że to potrwa, ważne że będziesz potem miała swoje
                                    upragnione i bedziesz mogła, nooooooooo prawie wszystko na swoim podwórku wink i
                                    masz rację marzenia się spełniają wystarczy bardzo chcieć.

                • joanna_poz Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 13:58
                  kania_kania napisała:

                  > Nie no - mozna. Mozna i za mniej. Ale to chyba juz podchodzi pod wegetacje a
                  ni
                  > e
                  > przezycie... Przynajmniej w Warszawie.
                  >
                  > Kania


                  zgadzam się.
                  to wegetacja polegająca głownie na odmawianiu sobie prawie wszystkiego. bo nie
                  starcza to nawet na zaspokajanie podstawowych potrzeb. o innych nie wspominając.
                  a niestety odmawianie własnemu dziecku chyba boli najbardziej.
                  • maretina Re: Ale to sa Twoje wydatki 19.10.06, 22:13
                    dltego lepiej nie miec dziecka, to wcale nie boli, prawda? skad wiesz co jest
                    lepsze dla kogos?
                    poza tym to co dla Ciebie bedzie dobrem podstwowym, dla kogos innego bedzie
                    dobrem zbednym. ludzie maja rozne gusta i potrzeby.
                    gdyby ludzie we wszystkim kierowli sie zasobnoscia konta, to 2/3 globu powinno
                    nie zakladac rodzin.
    • veneda Re: finanse i dziecko 19.10.06, 13:06
      Hej
      Ja zaszłam w ciąże kilka dni po ślubie. Nie planowaliśmy tego wogóle ale
      cieszyłam się. Oboje z mężem nie mieliśmy żadnych dochodów. Pomagali nam rodzice
      (ze swoich skromnych!!! emerytur). Bałam się jak sobie poradzimy, ale bardzo
      chciałam mieć to dziecko. W 6 miesiącu okazało się że dziecko ma poważne wady i
      nie będzie żyło (brak przyczyny). Dziecko zmarło chwilę po porodzie. Teraz znów
      jestem w ciąży (jak narazie wszystko jest ok). Zarabiamy z mężem ok. 2200zł.
      Mimo to i tak nie wiemy jak sobie poradzić z wydatkami. Nie żałuje ani tamtej
      ciąży, ani tej.
      Myślę że wasze dziecko głodne nie będzie, a reszta napewno się jakoś ułoży, bo
      będziecie mieli się dla kogo starać.
      Życze wam ślicznego, ZDROWEGO bobaska smile).
    • grubaska20 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 13:25
      temat samonapędzająca się machina.. prawdą jest taka, że nie ma takich
      pieniędzy, których nie dałoby się rozdysponować na dziecko. ale z drugiej
      strony, są też ludzie żyjący naprawde skormnie, nie pracujące jedno z
      rodziców..i oni też jakoś dają radę, daja radę, bo muszą. kwestia tylko tego,
      czy dane małżeństwo chce radzić sobie w okreśłony sposób.
      oczywiście, dziewczyny dywagujące, fantazjujące wręcz o tym, jak to tanio można
      się opędzić.. ok, tylko nie zawsze się da. na przykład moje dziecko od
      pierwszych dni uczulało wszystko! proszek do prania- tylko jelp jest ok (po
      lovelli cały wysypany!), pieluszki- tylko pampers (ja tez nie rozumiałąm
      wcześniej, jak pieluszka może uczulać, otóż może. tj wkład zbrylający w
      pieluszce to przeciez chemia i właśnie na tym to polega) do kąpania tylko
      oilatum-60 parę złotych 500ml, zależnie od apteki, do pyszczka kremik też
      oilatum- tubeczka 18zł, do dupki tylko sudocream-ok 40 zł. mało tego, mieliśmy
      na początku kłopoty z synkiem, konsultacje neurologiczne po całym kraju też
      kosztowały, pomijając już koszty paliwa. skojarzona szczepionka acelularna (dla
      dzieci z jakimś tam ryzykiem pod katem centralnego ukłądu nerwowego, zaleca się
      tylko takie szczepionki) ok 200zł za jedną, nie pamiętam dokładnie. może się
      zdarzyć bardzo różnie, świadomie planując pewne rzeczy, powinniśmy przyjmować
      ewentualność najgorszego wariantu. jednak to nie do końca tez tak, ponieważ
      wtedy posiadanie potomstwa mogłoby się okazać poza zassięgiem dużej części
      społeczeństwa.
      napewno można obejść sie naprawdę skromnymi kwotami, jednak nie zawsze się da i
      tylko dlatego o tym piszę
      • maretina grubasko 19.10.06, 13:53
        nie musze kupowac najtanszych rzeczy i liczyc ile wydam na syna.
        ale! od dermatolozki wiem, ze oilatum to perfumowana parafina, ktos kto nie ma
        kasy lub uwaza, ze 60 zl na plyn do kapieli to duzo, moze kupic w aptece
        parafine za cale 5 zlotych. 45 masz w reku.
        pampers uczula? sa inne pieluchy, moze sie zdarzyc, ze tylko pampers uczula smile,
        mozna gtez wtedy zakladac tetre.kremik 18 zl, ale starczy na caly rok, a
        bambino jest tanszy.ja kupuje mustelle, bo lubie.
        szczepionki sa drogie, jesli rodzina nie moze wspomoc na ten cel, to te z nfz
        nie zabija dziecka. wierz mi. wielu moich znajomych zyjacych skromnie szczepilo
        zwyklymi szczepionkami a ich dzieci sa sliczne, zdrowe i bardzo madre.
        niczymnie roznia sie od rowiesnikow zaszczepionych szczepionka za kilkaset
        zlotych. czesto ulegamu marketingowi i reklamom, zbyt czesto. ja tez ulegam,
        dlatego wybulilam mase pieniedzy an drogie szczepionki, chociaz nie
        musialam.wszystko to kwestia wyboru.
        dobrego neurologa mozna znalesc w swopim miescie lub wojewodztwie, jesli brak
        pieniedzy na leczenie dziecka, miejskie osrodki pomocy spolecznej nie robia
        klopotow z refundacja lekow itd. wiem o tym, bo takiej wiedzy wymaga moja
        praca. mozna wszystko zrobic taniej, tylk to wymaga poswiecenia i czasu.
        • grubaska20 Re: grubasko 19.10.06, 14:24
          marta, oczywiście! ja absolutnie tego nie neguję. chodzi mi tylko o to, że
          dzieci bywają naprawde różne i przeboje nimi także. dlatego zakłądanie
          optymistycznego wariantu i przyjmowanie opcji- jakoś to będzie, może okazać się
          gubne. aczkolwiek, tak jak pisałam, są ludzie którzy muszą sobie radzić za
          pieniadze znacznie mniejsze niż autorki wątku i daj boże sobie świetnie radza.
          chodzi mi tylko o to, żeby nie popadać w skrajny entuzjazm, mogący wypływac z
          wypowiedzi niektórych dziewczyn. można z nich wnioskować ze utrzymanie malucha,
          to tak naprawde grosze, natomiast w konfrontacji z moim doświadczeniem i po
          ekscesach z jasiem, ta teoria nijak nie chce wpasować się w rzeczywistość. po
          prostu zdarzają się sytuacje inne niż przeciętne, co uważam warto uwzględnić w
          swoich planach i kalkulacjach.
          ..wogóle to chore i popieprzone, ale niestety prawdziwe, że posiadanie dziecka
          należy rozpatrywać także w kategoriach finansowych..
          • piekny_klusek Re: grubasko 19.10.06, 14:29
            > ..wogóle to chore i popieprzone, ale niestety prawdziwe, że posiadanie
            dziecka
            > należy rozpatrywać także w kategoriach finansowych..

            święte słowa
        • komyszka Re: grubasko 19.10.06, 14:39
          co do kosmetyków- zgadzam sie w 100%.
          pieluchy- nigdy nie przewidzisz co uczuli lub bedzie po prostu kiepskie dla
          Twojego dziecka. moje nie jest uczulone na zadne pieluchy ale tylko huggiesy
          spełniaja swą rolę (a próbowałam chyba wszystkich dostepnych na moim miejscowym
          rynku zbytu). tetra piszesz...- wypierz dziennie kilkanaście pieluch, dobrze
          wypłucz- zobaczysz jak to sie "opłaci" przy rachunku za wode ( oczywiscie pisze
          tutaj w odniesieniu do matek które jednak muszą liczyc sie z wydatkami).
          szczepionki- grubaska pisała o szczepionkach specjalistycznych (nie
          skojarzonych, (które sa faktycznie "bajerem"), które ISTOTNIE różnia sie od tych
          zwykłych i są koniecznością dla dzieci np. z zaburzeniami neurologicznymi. a
          kosztuja sporo. piszesz o refundacji przez MOPS-y. masz widocznie szczescie do
          przyjaznych i SPRAWNIE DZIAŁAJĄCYCH ośrodków tego typu. ilu potrzeba podań,
          motywowania, zaświadczeń i czasu ( który czesto ze wzgledów na stan dziecka jest
          bezcenny)aby coś sobie zrefundować wie tylko ten kto o cos takiego sie starał.
          mówisz ze dobrego lekarza mozna znalezc w swym miescie. naturalnie. ale musisz
          zapłacic za prywatną wizytę albo czekac 3 miesiące na termin w panstwowej
          przychodni. itd. itp. piszesz maretino ze nie musisz kupować najtanszych rzeczy
          i liczyc ile wydasz na syna. moze wiec za swoja własna rada spróbowałabys
          poświęcić troche czasu i "wszystko zrobic taniej". tak w ramach eksperymentu,
          uczciwie. i nie pisze tego złośliwie. wtedy mozna doradzac rodzinie o dochodach
          ponizej sredniej krajowej a starającej sie o dziecko.
          pozdrawiam!
          • maretina Re: grubasko 19.10.06, 18:27
            o pieluchach nie pisalam w kontekscie oszczednosci tylko uczulen.
            co do mopsu wiem co mowie, przynajmniej w moim miescie. tak jak pisalam mam taka
            prace, ze dobrze sie w tym orientuje.nie trzeba wcale przechodzc takich dziwnych
            rzeczy, o ktorych pisalas. poza tym to jest alternatywna na czarna godzine.
            ja podobnie jajk grubska pisalam o szczepionkach zwyklych nie dodatkowych.
            skojarzone maja ten plus, ze jest jedno wklucie. te na nfz nie. trudno. od
            wiekszej ilosci zastrzykow dziecko nie umrze, a rodzice maja kase na cos innego.

            nie musze robic taniej, jestem leniwa i wygodna, zatem wydaje pieniadze. mam
            natomiast kolezanki, ktore tak robia. radza sobie swietnie. to jest mozliwe!
            nasze matki nie mialy takich mozliwosci jak my a jednak my istniejemy i z tego
            co czytam mamy sie dobrze.
            co do przychodni i czekania na wizyty. malo dzieci cierpi na tak powazne
            choroby, zeby nie mogly czekac na wizyte w poradni, te ktore nie moga sa
            hospitalizowane i badane n biezaco.
            poza tym zboczylismy z dyskusji. dziewczyna pytala czy jej budzet domowy starczy
            na skromne zycie z dzieckiem, nie pytala o luksusy, sadze, ze jest swiadoma
            wartosci pieniadza, bo majac taki dochod na pewno zyje skromnie. pewnie sie
            zdziwisz, jaka potrafi byc zaradna.
            jesli Ty bez cienia zlosliwosci radzisz mi oszczednosci i tanie zycie, to ja (
            oczywiscie tez bez odrobiny zlosliwosci) polecam Ci to amo. zobaczysz, ze MOZNA.

            z mojego doswiadczenia wynika, ze prywatni lekarze na sile zapisuja na kolejne
            wizyty( tak mialam u ortopedy, ktory wciskal nam kit, ze syn ma dysplazje. w
            szpitalu okzalo sie, ze bioderka jak malowane). moje dziecko jest pod stala
            opieka dwoch specjalistow: neurologa i genetyka. chodze do poradni, za
            darmo.tylko na pierwsza wizyte czeklam 4 tygodnie. reszte ustal lekarz podczas
            wizyty( te byly wtedy, kiedy trzeb, nie czekmy w gigantycznych kolejkach) nie
            musze juz biegac, ponownie sie rejestrowac. jedno skierowanie na rok. jestem
            zadowolona. jedyne badania jakie robilam dziecku za wlasne pieniadze to mocz.
            nic wiecej.
            • grubaska20 Re: grubasko 19.10.06, 21:40
              maretina, skojarzona to raz, pisaam o szczepionce acelularnej - dokadnie 220pln
              za jedno szczepienie
              • maretina Re: grubasko 19.10.06, 22:09
                grubaska20 napisała:

                > maretina, skojarzona to raz, pisaam o szczepionce acelularnej - dokadnie 220pln
                >
                > za jedno szczepienie
                czy jest ona wymogiem dl wszystkich dzieci? nie sadze, nikt nam takiej nie
                zalecal. po 2 roku zycia robimy pneumokoki, bo kajtek ma za soba zapalenie pluc.
                pneumokoki po 2 rozu zyci kosztuja kilkadziesiat zlotych po drugim roku zycia (
                pytalam w sanepidzie) a przed drugim rokiem zycia placisz kilkaset zlotych za
                jedna dawke. marketing firm farmaceutycznych jest swietny!
                • komyszka Re: grubasko 20.10.06, 07:41
                  czy Twoje dziecko ma problemu natury neurologicznej?
                  jesli tak- przykro mi. jesli nie- nie wypowiadaj sie na tematy na które masz
                  niewiele do powiedzenia. po zastosowaniu zwyczajnej szczepionki problem
                  neurologiczny moze powrócić ze zdwojona siłą. wiem bo problem ten dotyczy mnie w
                  pewnym stopniu i widziałam również jakie skutki miało podanie nieodpowiedniej
                  szczepionki dziecku przyjaciółki leczącemu się na wnm i asymetrię.
                  co do poprzedniego postu- JA wiem jak wygląda życie za "grosze" wiec nie pisz
                  prosze jak mam planowac swe wydatki. dzis moja sytuacja materialna jest
                  nieporównywalnie lepsza ale to nie upoważnia mnie do dawania bezsensownych rad
                  opartych na braku doświadczenia w danym temacie. póxniej dziewczyna czyta teksty
                  w stylu "jakoś to bedzie, dacie rade" i goni w pietke, daje rade, owszem. tylko
                  jakim kosztem? może zamiast idiotycznie radzić "nie patrz na nic, bedzie dobrze,
                  róbcie dziecko", podpowiedzieć: "rozejrzyjcie sie za lepszą pracą, odłóżcie
                  troche pieniędzy na wszelki wypadek, zorientujcie sie kto i czy NA PEWNO bedzie
                  w stanie udzielić wam realnej pomocy (a nie w ciemno liczyc na koleżanki,
                  lumpeksy i MOPS)". wiem ze paranoiczne jest zakładanie ze dziecko bedzie chore
                  lub "problematyczne" i z tego powodu powstrzymywac sie przed posiadaniem
                  potomstwa ale ZDROWY ROZSĄDEK i elementarna odpowiedzialnosc sa zawsze w cenie.
                  i warto sie zastanowic czy przy biezacych dochodach które ledwo starczają do
                  pierwszego zaczynac starania o dziecko.
                  pozdrawiam.
        • manab Re: grubasko 19.10.06, 16:28
          Garść uwag:
          "od dermatolozki wiem, ze oilatum to perfumowana parafina, ktos kto nie ma
          > kasy lub uwaza, ze 60 zl na plyn do kapieli to duzo, moze kupic w aptece
          > parafine za cale 5 zlotych. 45 masz w reku."
          Próbowałam i jednego , i drugiego. Po patrafinie dziecko było tłuste, jakby
          kąpało się w oleju. To żaden zamiennik, niestety.
          "kremik 18 zl, ale starczy na caly rok"
          Krem Oilatum, który rewelacyjnie działa na skórę mojej córki, starcza najwyżej
          na miesiąc. Inne kremy ja uczulały.
          "dobrego neurologa mozna znalesc w swopim miescie lub wojewodztwie"
          W moim małym mieście nie przyjmuje żaden neurolog dziecięcy, w mieście
          sąsiednim przyjmuje jeden - zapisy 3 miesiące naprzód.
          W teorii wszystko może wyglądać pięknie, gorzej z praktyką.
    • maxima13 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 14:00
      Gdyby każdy chciał patrzec na finanse, to nikt nie miałby dzieci.... My tez nie
      mamy za ciekawej sytuacji a zdecydowaliśmy sie na drugie po 7 latach. Później
      byłoby za późno... Na razie dziecko kosztuje mnie tyle, co pampersy ( no i
      oczywiście proszek do prania i kosmetyki raz na jakis czas). Karmię piersią,
      rzeczy mam po starszej córce i po kuzynach. Łóżeczko ma 15 lat ( jest
      odnowione) . Wózek odkupiłam używany. Teraz wiem , że dobrze zrobiliśmy
      decydując sie na drugie dziecko. Za rok skonczą nam sie raty i bedzie ok.
      • joannakaw1 Re: finanse i dziecko 19.10.06, 14:59
        My mamy około 2000 netto miesięcznie razem. Ja jeszcze studiuję i płacę 400 zł
        miesięcznie czesnego. Właśnie czekamy na dzidziusia (39 tc), mamy juz wszystko
        dla niego kupione (łącznie z dość duzym zapasem pieluch jednorazowych, herbatką
        na koli i na laktację). Kupiliśmy nowy wózek, łóżeczko, pościel, kocyki,
        pieluchy i kosmetyki - wydaliśmy na to mniej niż 2000 zł z tym, że wózek
        kosztował 980 zł. Masę rzeczy dostaliśmy od znajomych (ubranka, zabawki, fotelik
        sam., leżaczek, elek. nianię, wanienkę z przewijakiem). Do lekarza chodzę do
        państwowej przychodni, poród rodzinny (za darmo w moim szpitalu) bez zzo. Dam
        też wykazać się rodzinie - sami pytają co dla dziecku kupić jak przyjdą do
        niego. po raz pierwszy. Jestem dobrej myśli - więcej wydałam żeby zajść w ciążę smile)
        Moja bratowa też jest w ciąży (oboje studiują, żyją ze stypendium) - kupuje
        ubranka z lumpeksie, łóżeczko na allegro a wózek w komisie.
        Teraz dziecko potrzebuje tylko kochających rodziców. Wydatki, moim zdaniem, to
        się zaczną wraz z pójściem do przedszkola).
        Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka