Dodaj do ulubionych

zzo - minusy

20.10.06, 20:01
hej Dziewczyny, jestem w 37 tc i mam od tygodnia bóle przepowiadające.
Wcześniej chciałam rodzić bez znieczulenia, ale powili dochodzę do wniosku ze
mogę nie dać rady. Strasznie boje się bólu. Ale boję się też zzo. Ze mi źle
się wbiją, że dzidzia może byc po tym jakoś naćpana czy coś. Prawdę
powiedziawszy niewiele o tym wiem, bo akurat kiedy w szkole rodzenia o tym
mówiono to leżałam w szpitalu. Rozumiem zalety zzo, ale czy któraś z Was
mogłaby mi przybliżyć wady zzo? Albo poprostu rozwiać moje wątpilwości bo moze
niepotrzebnie wymyślam sobie problemy.
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: zzo - minusy 20.10.06, 20:04
      dziecko moze byc nacpane po dolarganie,nie po zzo.Ponoc zzo jest ok ale ja sie
      boje wlasnie tego wklucia w kregoslup,zreszta boje sie wszelkiej masci igiel.
      • jonaska Re: zzo - minusy 20.10.06, 20:19
        ale to wkłuwanie nie boli,,najpierw znieczulają czymś to miesce, ja czułam
        takie rozpieranie jak po zastrzyku u dentysty, ale to nie ból!!!
    • kasia_266 Re: zzo - minusy 20.10.06, 20:28
      trzymam kciuki za ciebie.ja jestem w33 tyg.Powodzenia!
    • moreno500 Re: zzo - minusy 20.10.06, 20:31
      zzo jest podawane do układu nerwowego, a nie krwionośnego, a tylko krwionośny
      jest połączony z dzieckiem. wkłucie nie boli, miałam 2 razy, naprawdę luz.
      • demarta Re: zzo - minusy 20.10.06, 20:37
        nawet gdybyś wyczekiwała na ból w momencie wkłucia, to się chyba nie doczekasz,
        bo albo stres ci to uniemożliwi, albo skurcze pochłoną całe twoje skupienie i
        nawet tego nie zauważysz - NAPRAWDĘ wink))
        • karolina216 Re: zzo - dotyk anioła 20.10.06, 20:55
          ja odczułam trochę ból ale w porównaniu zer skurczami to byłop nic! Dodam, że
          mam niski próg wytrzymałości. Nie zdecydowałabym się na poród bez!!!
          Są czasem komplikacje, ale to są sporadyczne przypadki- poszukaj czegoś więcej
          na ten temat bo nie chcę Cię w błąd wprowadzić (słyszałam o tym, że pewna
          kobieta miała sparaliżowane ciało od pasa w dół, a spowodowało to złe wkłucie)
          jak napisałam, są to sporadyczne przypadki i ja wspaniale wspominam zzo! było
          dla mnie jak dotyk anioła...
          • moreno500 Re: zzo - dotyk anioła 20.10.06, 21:02
            > na ten temat bo nie chcę Cię w błąd wprowadzić (słyszałam o tym, że pewna
            > kobieta miała sparaliżowane ciało od pasa w dół, a spowodowało to złe wkłucie)
            plota.....tam, gdzie się wkłuwają nie ma już rdzenia kręgowego
            • demarta Re: zzo - dotyk anioła 20.10.06, 21:07
              ten paraliż to ewentualnie przy puncki mógł się zdarzyć, ale żeby przy zzo?
              pierwsze słyszę.... no a jeśli to się naprawdę zdarzyło, to ktoś się nieźle
              musiał walnąć. ale prawdopodobieństwo, że to się zdarzy jest równe temu, że po
              cc zostawią gumową rękawiczkę w brzuchu.
              • moreno500 Re: zzo - dotyk anioła 20.10.06, 21:12
                i szmatkę!
                • lena99 Re: zzo - dotyk anioła 20.10.06, 21:42
                  He, he, akurat w dzień po moim cc szukali .... nożyczek..... zagubionych na
                  sali operacyjnej, więc wszystko może się zdarzyć tongue_out
                  • moreno500 Re: zzo - dotyk anioła 21.10.06, 17:28
                    dobresmile
    • reninka72 Re: zzo - minusy 20.10.06, 21:46
      Ryzyko przy zzo:
      - spadek cisnienia tetniczego u matki
      - mozliwy spadek tetna u plodu
      - silne bole glowy lub krzyza utrzymujace sie po porodzie
      - goraczka po porodzie
      - spowolnienie porodu, czyli koniecznosc podania oksytocyny (ale moze tez byc
      odwrotnie, czyli gdy matka bardzo cierpi z bolu, ulga, jaka odczuwa przy podaniu
      zzo moze przelozyc sie na przyspieszenie akcji porodowej)
      - zwiekszenie prawdopodobienstwa porodu kleszczowego.
      - przy duzych dawkach moze zachodzic potrzeba zalozenia cewnika do odprowadzania
      moczy gdyz matka nie moze chodzic.

      Jezeli chodzi o mozliwosc uszkodzenia nerwow podczas wklucia to ryzyko jest
      minimalne, ok. 1:10000

      Jak widzisz nie ma tu niczego naprawde groznego ani dla matki ani dla dziecka i
      oczywiscie wymienione wyzej sytuacje zdarzaja sie rzadko. Zdecydowana wiekszosc
      kobiet rodzacyzh z zzo bardzo sobie chwali ten rodzaj znieczulenia.
    • 01martaz1 Re: zzo - minusy 21.10.06, 12:02
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Troche się uspokoiłam.
      • wesola_magda Re: zzo - minusy 21.10.06, 12:24
        Rodzilam z zoo, bo wszystkie moje kolezanki, ktore rodzily, bardzo sobie
        chwalily.

        Wklucia nie czulam.

        Potem przez kilka godzin nie moglam ruszac nogami. Lezalam jak kloda. Bolu tez
        nie czulam. W ogole nic nie czulam. Spac mi sie chcialo (bo rodzilam w nocy).
        Ogolnie nie ma nic zlego w tym, ze nic nie boli.

        Ale akcja porodowa bardzo zwolnila (u zadnej z moich kolezanek, ktore polecaly
        zoo, akcja porodowa nie zwolnila) i lekarka mowila, ze to przez zoo i potem
        stanela na 9,5 rozwarcia i mialam przy takim rozwarciu rodzic.

        Ale nie rodzilam, bo corka nie byla dobrze ustawiona glowa w kanal miednicy
        mniejszej. Lekarka znowu powiedziala, ze to przez zoo, bo miesnie macicy
        slabiej pracuja. W tym momencie paraliz nog odpuscil juz zupelnie, czulam silne
        bole i przez 2,5 godziny robilam przysiady i skakalam na pilce, zeby corka sie
        obrocila. W koncu obrocila sie, ale nie do konca. Mimo to lekarki zadecydowaly,
        ze moge urodzic naturalnie. Efekt jest taki, ze od ponad roku chodze z małą
        na rehabilitacje, bo po porodzie zrobil sie jej krecz szyi.

        Sama jestem ciekawa, czy to ze dziecko zle sie ustawilo do porodu, to naprawde
        wina zoo. Wczesniejsza informacja o porodach kleszczowych po zoo, jakby
        potwierdza te mozliwosc.
        • amwaw Re: zzo - minusy 21.10.06, 13:04
          1.Spartaczyli Ci zzo.Powinnaś czuć skurcze.
          2.Niewstawienie się dziecka w kanał rodny ma tyle do zzo co pięść do nosa.
          Kleszcze owszem częściej są stosowane przy zzo, ale kiedy dziecko już dawno jest
          w kanale macicy-zzo może powodować zwiotczenie mięśni DNA macicy i spowolnić
          ostatni etap porodu-najczęściej podane zresztą w zbyt dużej dawce.
          Inna sprawa, że ewidentnie lekarze tam gdzie rodziłaś niewiele wiedzieli o tm
          jak a.powinno się podać zzo( za duża dawka, za wcześnie) b.jak zzo wpływa na
          poród.Przykre.Współczuje.
        • lena99 Re: zzo - minusy 21.10.06, 14:53
          Mam nadzieję, że z Toim dzieckiem będzie wszystko ok.
          Ja też przy pierwszym porodzie dostałam zbyt dużą dawkę zzo, nic nie czułam od
          pasa w dół. Dziecko też źle się wstawiło w kanał rodny. Ale to na pewno nie
          przez zzo (przynajmniej w moim przypadku), ale m.in. przez leżenie w I fazie
          porodu. No i przez beznadziejne położne, które oprócz gadania nie robiły nic. U
          mnie skończyło się cc. Ale nie wyobrażam sobie jak mozna prawidłowo przeć bez
          czucia - stąd pewnie zwiększony odsetek próżnogiągu czy kleszczy przy zzo.

          Natomiast przy drugim porodzie dostałam odpowiednią dawkę zzo - mogłam robić
          wszystko, chodzić, skakać, było świetnie. Akurat na czas parcia znieczulenie
          ustąpiło.

          IMO w Twoim przypadku to wina nieumiejętnie podanego zzo, oraz nie zrobienie cc
          mimo wskazania.
          Pozdrawiam
          • moreno500 Re: zzo - minusy 21.10.06, 17:31
            dobrze podane zzo powinno zejść przed parciem, a parcie odbywa się "na żywca".
            czyli po prostu Ci źle podali za pierwszym razem.
            • lena99 Re: zzo - minusy 21.10.06, 17:48
              Tak, masz rację.
              Ale sporo dziewczyn pisze na forum, że parły "na wyczucie", bo jeszcze
              znieczulenie działało. I być może dlatego więcej porodów kończy się zabiegowo
              przy znieczuleniu. Przynajmniej ja tak sobie to tłumaczę...
              • moreno500 Re: zzo - minusy 22.10.06, 16:27
                bo w Polsce generalnie anestezjolodzy nie potrafią znieczulac porodów
                niestety....
    • madziorek27 Re: zzo - minusy 21.10.06, 13:16
      W moim przypadku po zzo jedynym minusem był ból kręgosłupa , który odczuwalny
      był jeszcze kilka tygodni(szczególnie przy zmianie pogody-naprawdę!) od c.c ,
      ale to wszystko naprawdę da się przeżyć!Ja musiałam mieć c.c i zzo bo miałam
      gestoze a co za tym idzie w parze to wysokie ciśnienie (220/120).Jeśli chodzi o
      sam zastrzyk to naprawdę nie boli!Pewnie też bałam się że źle zrobią mi ten
      zastrzyk i coś się stanie , ale byłam naprawde w dobrych rękach.Powodzenia i
      napewno wszystko będzie ok.!smile
      • ivvette Re: zzo - minusy 21.10.06, 19:48
        w moim przypadku zzo przyspieszyło poród . Odeszły mi wody ,miałam skurcze co
        dwie minuty i zero rozwarcia,więc propozycję podania zzo odebrałam bardzo
        ochoczo winkPodano i przy 1,5 cm rozwarcia ,maiłam 4 dawki (łacznie z szyciem).
        Skurcze parte tylko 10 minut. Cewnika nie miałam.Miałam trochę podwyższoną
        temperaturę ale szybko spadła. Dwie godz po porodzie poszłam sama pod
        prysznic ,siedziałam ,schylałam się -wyglądałam troche blado ale czułam się
        świetnie ,jak w euforii. Wszyscy mi mowili ,że wyglądam świetnie ,napewno nie
        jak kobieta ,krtóra urodziła przed kilkoma godzinami. Krocze mnie o dziwonie
        bolałao,dopiero po 3 dniach ,kiedy rana się goiła i szwy zaczęły sciagać to
        fakt-zaczęło boleć ,ale po ich usunięciu było już ok. Przez dwa mies po
        porodzie odczuwałam bóle kręgosłupa ,może to przez zzo ale jeśli miąłabym
        rodzić jeszcze raz to tylko z znieczuleniem.
        • ola07 Re: zzo - minusy 21.10.06, 22:46
          Dobrze podane znieczulenie jest naprawdę bezpieczne,a ulga niesamowita.Ja
          miałam poród wywoływany,przez pierwsze 3 godz. zwijałam sie z bólu,a potem po
          podaniu znieczulenia,oglądałam sobie telewizję i zapomniałam zupełnie że rodzęsmile
          i w moim przypadku znieczulenie również przyspieszyło rozwarcie z 5cm po
          godzinie było 10.
    • t.nina1 Re: zzo - minusy 22.10.06, 11:56
      Obie córki rodziłam bez znieczulenia, ale po drugim porodzie leżałam na sali z
      dziewczyną, która za namową lekarza zdecydowała się na zzo i przez cały pobyt
      ze mną na sali przeklinała tę chwilę (starsza położna schodząca ze zmiany
      kiwała jej głową, że ma nie brać tego znieczulenia). Nie wiem co zrobiono źle,
      ale z jej relacji wynika, że traciła czucie w rękach, czuła ich drętwienie
      (lekarz podający zzo szedł w zaparte, że to niemożliwe). Oczywiście na sali
      porodowej od razu popłoch wśród położnych i lekarzy, co nie działało na nią
      uspokajająco. W rezultacie i tak czuła cały poród, do tego najadła się strachu,
      choć drętwienie rąk ustało. To był jej trzeci poród, urodziła w 2 godziny,
      dziewczyny które rodziły z zzo razem z nią (u nich zadziałało) dużo później,
      ale one ponoć sobie w czasie porodu na łóżkach obok dyskutowały i podśmiewały,
      a wspomniana walczyła z bólem porodowym.
      Acha, przy mnie pytała lekarzy jak to się stało, że tak podziałało
      znieczulenie, nikt nie udzielił jasnej odpowiedzi.
    • gosika78 Re: zzo - minusy 22.10.06, 20:34
      Jak dla mnie żadnych minusów.
    • olik35 Re: zzo - minusy 22.10.06, 22:38
      Jak dla mnie (rodzilam miesiac temu) zoo to czyste blogoslawienstwo. Jesli toc
      jest nie tak to tylko i wylacznie dlatego, ze podal to ktos kto nie za bardzo
      to potrafil. Jesli jest dobrze dobrana dawka to wszystko jest OK. A dobre zoo
      to nie takie ktore cie calkiem sparalizuje, tylko takie ktore pozwoli ci czuc
      ze chcesz przec, dzieki czemu dobrze i szybko urodzisz dziecko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka