jakubisia
24.10.06, 14:28
z całego serca współczuję,bo to na pewno bardzo przykra sytuacja i więcej nic
nie można powiedzieć bo sama wiesz najlepiej co można czuć w takiej
chwili,ale po części byłam w podobnej sytuacji.Było to 2 lata temu
paxdzierniku,urodziłam przez cc pięknego synka ale po 10 minutach coś się
zaczeło dziać : panika wśród lekarzy,szlejące i biegające położne itd.Kiedy
mnie zawieziono już na salę to przyszedł ordynator i powiedział że stan
dziecka jest krytyczny bo się dusi.Dosłownie tak powiedział i szykują
transport na odział oiom bo tu nie dadzą rady Go uratować.Dla mnie szok
ogromny bo przed chwilą słyszałam jak płacze,dostał 9 pkt 3400 waga więc dla
mnie więcej nic nie było do szczęścia potrzebne.Zdrowy syn a tu jednak
nie.Okazało się że mały zachłysnął się wodami płodowymi i od razu obustronne
zapalenie płuc.Walczono o jego życie prawie 1 miesiąc.Dzisiaj jest wesoły 2-
latkiem,wspaniały dzieckiem,ale jak sobie to wszystko przypomnę to krew mnie
zalewa.Dla mnie najgorsza rzeczą było zostac na sali z dwójką innych mam,ze
zdrowymi dziećmi a ja sama czekająca tylko na wiadomośc od męza co z małym bo
był w innym szpitalu.Kiedy mąż poprosił lekarza aby mnie położono na osobnej
sali bo były też pojedyncze lub na ginekologi na piętrze niżej,to lekarz
odpowiedział ,nie przesadzajcie bo nie ona jedna w takiej sytuacji,lepiej
zrozumie macierzynstwo,nie zaniknie instynk itd dla mnie bzdury,ponieważ
spędzając czas w szpitalu wlepiałam oczy w zdrowe dzieciaki,w szczęśliwe
mamy.Bardzo się oczywiście z tego cieszyłam patrzac na więź matki z
dzieckiem,ale... ale w sercu rozpacz i walka sama ze sobą.Nauczyło mnie to
jednego -wytrwałości i wiary w to ze będzie dobrze bo musi być dobrze.
Życze Tobie z całego serca aby wszystko z kolejną dzidzią było dobrze i
pamiętaj że musi.W życiu widzisz tak niestety jest jedni z górki drudzy pod
górę ocierając litry łez.
pozdrawiam i życzę powodzenia.