Dodaj do ulubionych

Poród rodzinny??????

IP: *.* 04.10.01, 14:51
To moja pierwsza ciąża,31 tydzień.Nie mogę doczekac sie porodu choć trochę się boję.Bardzo chciałabym rodzić z mężem choć nie wiem czy to dobry pomysł.Jeśli macie juz to za sobą napiszcie czy warto,jak było i wszystko co mnie przekona,że to słuszna decyzja.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 15:05
      Chociaz jeszcze nie rodzilam to mysle, ze warto w takiej chwili byc z kims bliskim i to nie tylko dlatego ze jest Ci razniej ale takze dlatego ze powstaja jeszcze silniejsze wiezy rodzinne. Ja mam ten problem, ze moj maz boi sie byc przy moim porodzie, ale mam nadzieje, iz przez pol roku ktore mi jeszcze zostalo uda mi sie go przekonac.Sylwik
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 15:18
      Na zadane w tytule pytanie odpowiadam: TAK!!!U nas to ja podchodzilam w pewna rezerwa do zglaszanej przez mojego meza checi uczestniczenia w porodzie, uwazalam jednak, ze nie moge go zniechecac, czekalam, ze mu przejdzie. Ale nie przeszlo, no i dzieki Bogu, bo bez Krzyska na pewno moj porod wygladalby inaczej. Chyba bardziej zwyczajnie... A tak, mialam wrazenie, ze na calym swiecie nie dzieje sie nic wazniejszegosmile))Pozdrawiam cieplo, Marta
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 15:43
      Ja też jeszcze jestem przed tym wydarzeniem i bardzo chciałabym rodzinny. Mój mąż niestety jest przeciwnego zdania, bo jak twierdzi nie wytrzyma tego. Mimo wszystko uważam, że zawsze należy spróbować. Przecież w razie czego zawsze może wyjść, albo Ty możesz poprosić żeby wyszedł. Ja nie będę zmuszała swojego męża, żeby był przez cały czas przy porodzie, zresztą też nie jestem pewna, czy nie czułabym się trochę skrępowana. Ale będę go bardzo namawiać do tego, żeby był ze mną w 1 okresie porodu, chyba nie jest to żaden straszny widok (uświadomcie mnie, jeśli się mylę). I oczywiście żeby zaraz po urodzeniu był przy dziecku i przy mnie. A na sam moment "wychodzenia" dzidziusia - no trudno - może wyjść na korytarz.Pozdrawiam,Magdzi
    • Gość: kzk Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 15:50
      Czesc, widze, ze nie tylko ja mam strachliwego meza. Moj takze jest przerazony mysla o porodzie. Nawet nie byl dotad ze mna na usg. Namawiam Go ale dotad nic mi z tego nie wyszlo. Moj termin to 22 marca wiec moze gdy moj brzuch uroscie, zmieni zdanie.Pozdrawiam wszystkie "Twarde Babki" a wiec wszystkie Was,Kasia
      • Gość: guest Re: Poród rodzinny - do kasiaz IP: *.* 04.10.01, 15:58
        Hm, ja nie mam tyle czasu co Ty, ale też mam nadzieję, że zmieni zdanie (przynajmniej co do pierwszego okresu porodu). Jakby Ci się udało, to daj znać, jaki argument pomógł.Powodzenia i pozdrawiam,Magdzi
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 17:33
      Ja pierwsz raz rodzilam bez meza, bo to inne czasy byly ;)I zle mi bylo. Potem juz byl maz, bylo dobrze, wybieramy sie trzeci raz razem :))))
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 17:36
      jestem dwa tygodnie po porodzie i to rodzinnym właśnie. Z mojego punktu widzenia było to najwspanialsze doznanie w całym moim małżeństwie i życiu. Mój mąż nie jest w stanie do końca opisać swoich doznań, ale na pewno nie żałuje, wręcz przeciwnie. To że był z nami bardzo mi ułatwiło sprawę, jednocześnie jemu pomogło stać się prawdziwym ojcem już w chwili gdy znależliśmy się w pokoju porodowym. Gdy dziecko przyszło na świat nie spuścił go ani na chwilę z oka i bardzo się denerwował gdy zostało zabrane do odśluzowania,bo rodziło się z pępowiną wokół szyjki.Oczywiście pozwól sobie na podjęcie ostatecznej decyzji nawet w trakcie porodu, może się okazać, że w ostatniej chwili zmienisz zdanie co do twojego porodu, poroznmawiajcie o tym już teraz, żebyś nie miała potem problemu z komunikowaniem swoich potrzeb na gorąco. Na pewno twój komfort psychiczny jest tu najważniejszy. Ja poród rodzinny z całego serca polecam!
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 17:36
      jestem dwa tygodnie po porodzie i to rodzinnym właśnie. Z mojego punktu widzenia było to najwspanialsze doznanie w całym moim małżeństwie i życiu. Mój mąż nie jest w stanie do końca opisać swoich doznań, ale na pewno nie żałuje, wręcz przeciwnie. To że był z nami bardzo mi ułatwiło sprawę, jednocześnie jemu pomogło stać się prawdziwym ojcem już w chwili gdy znależliśmy się w pokoju porodowym. Gdy dziecko przyszło na świat nie spuścił go ani na chwilę z oka i bardzo się denerwował gdy zostało zabrane do odśluzowania,bo rodziło się z pępowiną wokół szyjki.Oczywiście pozwól sobie na podjęcie ostatecznej decyzji nawet w trakcie porodu, może się okazać, że w ostatniej chwili zmienisz zdanie co do twojego porodu, poroznmawiajcie o tym już teraz, żebyś nie miała potem problemu z komunikowaniem swoich potrzeb na gorąco. Na pewno twój komfort psychiczny jest tu najważniejszy. Ja poród rodzinny z całego serca polecam!
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 20:17
      Ja też szczerze polecam poród rodzinny. Jest wiele argumentów za:-mój mąż stwierdził, że w życiu by nie przypuszczał, że kobieta musi znosić tyle bólu - jemu się wydawało, że to wszystko co się mówi o porodzie jest bardzo wyolbrzymione. potem naprawdę patrzył na mnie z dumą, że tyle znioslam i z wdzięcznością, że tak dzielnie wydałam na świat naszą córeczkę-ja czułam się raźniej i pewniej w obcym, jak by nie było miejscu, jakim jest szpital. Mąż był obok jako ta przyjazna dusza zwłaszcza, że rodziłam w nocy, było pusto w calym szpitalu i chociaż z nim moglam sobie pożartować lub porozmawiać między skurczami-miałam pewność, że mąż wszystkiego przypilnuje o czym ja bym zapomniala, i że On dopilnuje by się mną należycie zajęto-poza tym poprostu był obok No to do dzieła, ale nie naciskaj na męża zbyt mocno. Mój też nie byl do końca przekonany ale potem był naprawdę zadowolony, że się zdecydował być przy mnie (mimo, że pępowiny nie przecinał). Pozdrawiam anuś
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 04.10.01, 23:44
      Hej,ja zanim urodziłam też miałam wątpliwości, czy rodzić z mężem. Nie wiedziałam jak to będzie, czy ja będę chciała, żeby on był, czy on zechce brać udział w porodzie. Było to przecież dla nas zupełnie nowe wydarzenie. No i poród się zaczął, byliśmy oczywiście razem - wszystko wynikło naturalnie. Teraz uważam, że mąż jest batdzo potrzebny - trzymała mnie za rękę, ocierał pot z czoła i szeptał co mam robić. Następnym razen też na pewno będziemy razem :-).PozdrawiamAsia
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 05.10.01, 08:28
      Podpisuję się obiema rękami.Mój mąż początkowo się krzywił na propozycję porodu razem, ale potem poszedł ze mną do szkoły rodzenia i jakoś naturalnie "zachciał". W czasie porodu on jeden był przytomny, a ja na nim zwisałam przez kilka godzin. Przy finale dzielnie mi pomagał, przecinał pępowinę a gdy mnie zszywali po wszystkim, siedział z młodym na ręku i ze łzami w oczach, wzruszony, opowiadał synowi o tym, co będą robić, jak trochę urośnie. Myślę, że wtedy zrodziła się między nimi prawdziwa więź, którą inaczej musieliby budować długo dłużej - Tata pracujący na budowanie tej więzi ma niewiele czasu. A potem mówił, że dla niego najgorsze było to, że przez tyle godzin nie mógł mi w żaden sposób pomóc. Na "taktowne" pytaniaczy uczestnictwo w porodzie nie zniechęciło go do żony, nieodmiennie odpowiada że jest to egzamin z dojrzałości a nie film erotyczny. A teraz oczywiście nie ma mowy, żeby mógł nie pójść ze mną po raz drugi, ta kwestia jest oczywista, tak jak całe małżeństwo i jego obecne życie. Sądzę, że mąż powinien rodzić z żoną AlinaD
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 05.10.01, 11:04
      Ja jestem chwilę po tym wydarzeniu. I myślę, że naprawdę warto aby mąż był przy Tobie. Mój był i dzięki temu urodziłam bez stresu i szybciutko. Wiem, że gdyby go nie było to:1. umarłabym z pragnienia2. rodziłabym o 100 godzin dłużej, bo jak poszedł po picie to sama nie umiałam przeć.3. urodziłabym pod szpitalem, bo jak zobaczyłam salę porodową (całą ciemno zieloną od góry do dołu i jej wystój) to moją pierwszą myślą była ... SZYBKA EWAKUACJA!!!!!4. A poza tym to nieopisane uczucie jak widzisz, że Twój mąż płacze ze wzruszenia (ja widziałam to po raz pierwszy). Mój robił to przez 2 godziny po porodzie. Co sobie przypomniał to w płacz. Zachęcam więc gorąco!!! Naprawdę warto.PozdrawiamMłoda dumna mama.
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 05.10.01, 14:30
      Oj ja jestm jak najbardziej za. Dwa razy rodziłam z mężem. Za pierwszym razem poród trwał ok. 10 godzin i skończył się cc. Piotrek bardzo mi cały czas pomagał, pocieszał. Potem był przy cc. Jak tylko Karolę wyjęli z brzucha - nie spuszcał jej z oczu. Potem jak trafiła do inkubatora kursowal od niej do mnie (ja musiałm 8 godzin leżeć).Za drugim razem miałam planowe cc. I Piotrek też był ze mną. Uważam że nawet przy cc obecność męża jest b. ważna nie mówiąc już o naturalnym porodzie. Nie chciałabym rodzic bez niego.PozdarwiamMagda
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 05.10.01, 23:08
      Zdecydowanie TAK. Kazdy chłop wytrzyma tylko niektórych straszą koledzy. Pięknie jest być razem w tej chwili i razem powitać maluszka. W czasie oczekiwania mąż może dawać znak, że nadchodzi skurcz, a to bardzo pomaga w oddychaniu.Ja początkowo nie chciałam żeby mąz był przy porodzie, ale uczestnictwo w szkole rodzenia zmieniło moje zdanie. Teraz zanic w świecie mąż nie pozwoliłby odebrać sobie tych chwil spędzponych ze mną w szpitalu,Jak się zaczyna poród okrywają cię wiec nic krępującego mąż nie będzie widział. Pa
    • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 06.10.01, 17:55
      CześćPoród rodspominam najmilej jak tylko można. Kiedy mąż przyjechał do szpitala jeszcze nie miałam takich silnych bólów. Kiedy kazali położyć mi się by podpiąć KTG, a mąż stał koło mnie i dotykał mnie po dłoni myślałam że go zabiję zaczęłam się zastanawiać po co ja chciałam żeby on tu był. Wysłałam go do bufetu żeby zjadł śniadanie. To było najdłuższe oczekiwanie na niego był pół godziny a ja myślałam o wieczności. Wtedy zrozumiałam jak bardzo mi go brakuje i że bez niego nie urodzę. Od tej pory masował mi plecy przy każdym skurczu i nie pozwoliłam mu odejść już nigdzie. Myślę, że dzięki niemu czas jakoś szybko minął. Od masowania ręce go bardzo bolały. Kiedy parłam oglądał główkę jak wychodzi. Trzymał mnie za rękę i ocierał czoło Ale najcudowniejszy moment nastąpił gdy dziecko było na świecie. Wzięli małego Adasia do inkubatora, a ja leżałam na sali poporodowej w ciemności i tylko światło z korytarza oświetlało pokój i łzy mojego męża i najcudowniejsze podziękowanie za mój wysiłek i za dzidziusia. Tego nigdy nie zapomnę i jeszcze teraz mam łzy jak sobie to przypomnę. Życzę Ci łatwago i szybkiego porodu, zdrowego dziecka i wszystkiego najlepszego
      • Gość: guest Re: Poród rodzinny?????? IP: *.* 06.10.01, 21:03
        Ja się strasznie cieszę, że przyszło mi rodzić w czasach, kiedy mąż przy porodzie to norma, bo co ja bym przez tyyyyyle godzin robiła samiutka na porodówce??? Nie będę powtarzać i długo stukać, bo wszystko, co pamiętam z naszego porodu rodzinnego, jest opisane w pracach konkursowych na trzeciej pozycji po wejściu ze strony głównej edziecka. Chyba dokładniej już nie można :-). Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka