Dodaj do ulubionych

Zostałam mamą!

IP: *.* 23.04.02, 09:54
Po dłuższej nieobecności jestem znowu z Wami , już w nowej roli – najszczęśliwszej mamusi. A wyglądało to tak:Termin miałam na 15.04 i moje „przeczucia” mówiły mi, ze raczej urodzę po terminie. W piątek 12.04 mój luby oznajmił, że w sobote musi jechać w delegacje na Śląsk . Nie byłam zachwycona , ale pomyslałam, że mała chyba nie będzie miała zamiaru ujrzeć swiat 13. Oczywiście myliłam się. Rano o 08.30 odeszły mi wody , mój kochany był już w okolcach Piotrkowa , więc pedem zawrócił i zanim ja się spakowałam i dojechałam do szpitala on już na mnie tam czekał. Na izbie przyjęć stwierdzili rozwarcie na 1 cm i słabe skurcze. Na porodówce znalazłam się ok.11.00 , o 12.00 po podaniu oksytocyny skurcze się nasiliły. Musiałam leżeć pod KTG i ten czas wspominam najgorzej z całego porodu, pozycja leżąca jest po prostu beznadziejna. Skurcze bardzo bolały i między nimi również nie miałam wytchnienia. Dopiero kiedy pozwolono mi usiąść na piłce poczułam kolosalną ulgę. Skurcze mniej bolały, między nimi nomalnie rozmawiałam z mężem i położną. Rozwarcie postępowało stopniowo. Moje kochanie było cały czas ze mną , podnosiło mnie na duchu , masowało i starało się pomóc na wszelkie sposoby. Skurcze bolały coraz bardziej , tak ,że o 16.00 wlazłam do wanny , co również bardzo pomogło. Miedzy skurczami byłam już tak wyczerpana , ze zasypiałam i nawet coś mi się śniło. Gdzieś w okolicach 17.00 ból stał się prawie nie do zniesienia , rozwarcie na 7 cm. Teraz wszystko potoczyło się błyskawicznie – poczułam coraz silniejsze skurcze, byłam bardzo skupiona na sobie i pamietam jedynie pytanie położnej „ Czy już popiera?” I rzeczywiscie zaraz potem musiałam zacząć przeć. Byłam już na łóżku porodowym , ale w pozycji klęczącej , która podyktowało mi własne ciało. Zjawili się lekarze w liczbie 2 i również 2 połozne .Musiałam położyć się na łóżku, kazano mi wolno oddychać i mocno przeć . Po 2 skurczach partych główka zaczęłą się pokazywać ; niestety tętno dziecka spadało i zdecydowano zastosować próżnociąg. Za chwilę mała była już z nami , położono mi ją na chwilę na brzuchu , potem zabrano do zważania i zmierzenia. Najpiękniejszą chwilą było dla mnie , kiedy zobaczyłam córeczkę i mój mąż ze łzami w oczach powiedział, że jest teraz bardzo szczęśliwy. Aleksandra urodziła się o 18.10 , ważyła 2950 g i miała 56 cm. Nie pisałam tu dużo o bólu , który jest naprawdę powalający. Nie wiedziałam, ze potrafię tak głośno krzyczeć! W pewnym momencie nawet chciałam, żeby zrobili mi cesarkę i wszystko się już skończyło. Ale o dziwo jakoś nie przyszło mi w ogóle do głowy , żeby poprosić znieczulenie . Byłam tak skupiona na sobie i myślałam tylko o tym, że niedługo zobaczę moją kruszynkę. Czas płynął bardzo szybko i te 6 godz. skurczy i ogromnego bólu wydaje mi się krótką chwilą. Cieszę się , ze zmierzyłam się z własnym ciałem i przetrwałam. Bardzo chciałam poczuć ten rodzaj bólu, jaki trzeba znieść , by urodzić . Jest naprawdę ogromny, ale nie żałuję , że musiałam go znieść , to niezapomniane i cudowne przeżycie , jeśli zgadzasz się na to cierpienie i przyjmujesz je jako coś naturalnego. Niestety straciłam sporo krwi , ponieważ okazało się , że miałam żylaki w kanale rodnym, które popękały podczas porodu . Z tego powodu byłam bardzo wyczerpana i musiałam jakiś czas spędzić pod kroplówka. Ze szpitala wyszłam dopiero po tygodniu, bo mała przechodziła żółtaczkę. Jestem bardzo szczęśliwa i poród wspominam naprawdę dobrze . Lekarze i położne byli wspaniali. Trochę gorzej wspominam pobyt w szpitalu , głownie z powodu małego zainteresowania pielęgniarek od noworodków. Córcia była cały czas ze mną i w zasadzie nie miałam z nią problemów ; jadła i spała. Ale niektóre dziewczyny bardzo przeżywały brak pokarmu, bały się przewinąć czy ubrać dziecko . Pomocy można było oczekiwać jedynie ze strony współlokatorek. Dużym minusem były też tabuny odwiedzających . Cały czas ktoś przychodził, nawet z małymi dziećmi! Boję się , czy mała nie podłapała jakiegoś wirusa , bo ma mały katarek. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki czekajace na swoje maleństwa oraz wszystkie mamy kwietniowe. Ania1Ps. Mała Ola jest bardzo grzeczna , budzi się co 3 godz. na jedzenie i prawie cały czas śpi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zosia Re: Zostałam mamą! IP: *.* 23.04.02, 11:51
      Nasze najserdeczniejsze gratulacje!!!! Duzo zdrowia dla coreczki, mamusi i calej rodzinki!!
    • Gość: KasiaL Re: Zostałam mamą! IP: *.* 23.04.02, 12:29
      O rany! No nareszcie! Tak czekałam na Twój post o takim tytule! Serdeczne gratulacje! I niech malutka będzie nadal taka grzeczniutka :-)Buziaki!Kasia
    • Gość: grabofon Re: Zostałam mamą! IP: *.* 23.04.02, 20:37
      Aniu! Serdeczne gratulacje także ode mnie i od Majki, która też ujrzała swiat 13 kwietnia 2002 (tyle, że nieco wcześniej, bo o 7.56). U mnie to trwało od 22.00, kiedy to poczułam skurcze, o 0.30 znalazłam się na porodówce, ale bez znieczulenia bym chyba nie wyrobiła, bo moja odporność na ból jest strasznie niska.Majeczka ma swoje lepsze dni-kiedy sypia po 2-3 godziny, je i śpi dalej oraz gorsze, kiedy wisi przy cycku i za nic w świecie nie daje się odłożyć. Teraz zasnęła, więc mam chwilkę, żeby poczytać, co ciekawego na forum.Buziaczki, :hello:Becia
    • Gość: JustynaPP Re: Zostałam mamą! IP: *.* 23.04.02, 22:17
      Gratulacje! Zyczę dużo zdrowia Tobie i Małej! a katar sam przejdzie, zobaczyszJustyna
    • Gość: suzimuzi Re: Zostałam mamą! IP: *.* 28.04.02, 05:51
      Aniu!Spoznione ale bardzo serdeczne gratulacje i zyczenia wszystkiego, wszystkiego co najlepsze.:love: Suzann z Jasiem i Izunia
    • Gość: MagdaK30 Re: Zostałam mamą! IP: *.* 03.05.02, 18:41
      Cześć Aniu! Gratulacje!Pamiętasz? Miałyśmy ten sam termin, ja urodziłam 26-go bardzo podobnie jak Ty, opisałam to w skrócie w osobnym poście, jak masz czas i ochotę to zajrzyj!PozdrawiamMagda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka