Dodaj do ulubionych

Rodzi sie dziecko i...?

IP: *.* 16.07.02, 04:20
No wiec jak to jest, rodzi sie dziecko i co potem? Obejrzalam tyle programow o porodach ale zawsze "akcja" konczyla sie na momencie urodzenia dziecka po czym pokazywano szczesliwa mame z malenstwem na reku. A co sie dzieje w miedzyczasie? A lozysko, mycie, szycie etc? Moze ktos mnie oswieci?Edyta
Obserwuj wątek
    • Gość: gemma Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 16.07.02, 12:59
      U mnie było tak: jak już urodziłam Zuzkę i dostałam ją na brzuch, to byłam tak szczęśliwa, że resztę pamiętam jak przez mgłę. Łożysko rodzi się niedługo po dziecku, ale szczerze mówiąc ja nie pamiętam, czy w czasie tego "rodzenia" miałam Zuzkę przy sobie, czy akurat była badana... Nie pamiętam też, ile czasu minęło od urodzenia Zuzki do zostawienia mnie wreszcie sam na sam z nią. :hap: Po prostu cała reszta po urodzeniu dziecka dzieje się jakby gdzieś obok - dla mnie liczyło się tylko to, że nareszcie ją mam przy sobie. Potem jedynie dość niemiłym przeżyciem było dla mnie szycie, ale dało się znieść. Potem na dwie godziny zostałam w sali porodowej, mogłam mieć Zuzię przy sobie, choć położna co chwilę przychodziła i sprawdzała, czy nie śpię (jak można spać w takiej chwili? ;) ). Po tych dwóch godzinach odwieźli mnie do sali, dostałam kolację i po wszystkim. Pewnie Ci nie pomogłam zbyt wiele, co?POzdrawiam :hello: i powodzenia gemma
    • Gość: AniaSK Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 16.07.02, 13:14
      U mnie było tak, że zaraz po narodzinach położona mi Misia na brzuchu, na chwilę. Potem uroczystę odcięcie pępowiny i mały powędrował do kącika noworodka, a ja w tym czasie (kilka min. po porodzie) urodziłam łożysko (zupełnie bezbolesne, masz wrażenie, że coś Ci stamtąd jeszcze wypadło). Potem położna sprawdziła, że łożysko nie urodziło się całe, więc czyszczenie i potem musiałam leżeć ok. 6h bez wstawania. A mały po "obejrzeniu" dostał się w ręce taty i czekali razem na mnie w pokoju (poród rodzinny).
    • Gość: Berenika Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 16.07.02, 14:45
      ja rodziłam w znieczuleniu, więc nie wiem, czy to reprezentatywne. Zaraz po urodzeniu dostałam Anusię na pierś i poprzytulałam. Ppotem zabrano ją do kącika nowordkowego, obmierzono, zaszczepiono, umyto (pod okiem taty). Ja w tym czasie, ku swojemu zdumieniu, urodziłam łożysko - kompletnie bezwiednie. Potem zostałam zszyta, to dosyć długo trwało, prawie 40 minut. Strasznie ściubolenie. A potem już dostałam Anusię do piersi i leżałyśmy sobie przez dwie godziny prawie. Umyto mnie pewnie jakoś w trakcie, ale zupełnie tego nie kojarzę. Straszny miałam odlot po tym znieczuleniu i po Dolarganie.
    • Gość: 020502 Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 16.07.02, 17:47
      A ja miałam cc więc swoich doświadczeń w tej kwestii nie mam, leżałam jednak w szpitalu przed porodem kilka dni i miałam okazję zaobserwować kilka porodów (no może niezupełnie :) ). Najpierw krzyczy mama :), po jakimś czasie dłuzszym :( lub krótszym :) słychac krzyk dziecka. Potem jakiś czas spokój (to czas na odcięcie pępowiny, urodzenie łożyska), potem dzidzia jest przenoszona do pokoju noworodków w asyscie taty najczęściej :) a z porodówki czasem słychac jęki (to szycie). A potem mama na wózeczku pzrewożona jest do sali, przynoszone jest dziecko i cała trójka (bo i tatus oczywiście :) )przygląda się sobie nawzajem. Po kilku godz. (co najmniej 2 - ale to w zależności od sił rodzącej) mama wstaje pod prysznic a salowa prześcieła łóżko. Jesli mama nie ma sił wstac to pielegniarka umyje mame i prześciele łózko (nowe podkłady itd.).Potem dzidzia jest cały czas z mamą, chyba, ze mama jest bardzo słaba, wówczas maluszek śpi "nan noworodkach" a mama odpoczywa na sali. :) :) :)Tak było w szpitalu, w którym rodziłam, ale chyba wszędzie jest w miarę podobnie.
    • Gość: Mika_P Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 16.07.02, 22:12
      Ja już kiedyś opisywałam swój połóg i jak dotąd to najdłuższy opis połogu na tym forum. Skopiuję dla Ciebie ze starego postu:"Co sie dzieje z mamą, pytasz ? no, dobra, ale bedzie z drastycznymi szczegółami - żartuję, ale lepiej nie czytac tego przy jedzeniu Najpierw czeka się około pół godziny na łożysko. Moje jakos nie chcialo współpracować i połozna delikatnie pociągałą za pępowine żeby sprawdzić, czy już się odlepiło. Najgłupsze uczucie na swiecie, jak ktoś ciagnie za sznurek, ktorego koniec jest w twoim brzuchu W koncu wyszło, w lekkim skurczu partym. Takie małe chlup. Mój mąż widzial to katem oka i twierdzi, że przezył prawdziwy szok - pierwszą jego reakcją była myśl "Wątroba wypadła". Potem dostalam zastrzyk - znieczulenie miejscowe przed szyciem. Nigdy nikt mi żadnych szwów nie zakladał, wiec wyobrażałam sobie, że to jest szybkie i łatwe, ale do dziś mam niejasne wrażenie, że pan doktor cyzelował koniczynki i inne kwiatki, zamiast zszyć to po prostu Sporo krwi sie wylewa w czasie okurczania się macicy, więc na sali porodowej po prostu położne wkladają kobietom między nogi złozone płótno i co kilka- kilkanascie minut je zmieniają. Im dalej, tym mniej krwi, ale jeszcze przez ładnych kilka dni ilość przekracza obfitą miesiączkę. Drugie głupie uczucie jest jak na przyklad kaszlniesz albo zaśmiejesz się - bo wtedy krew tryska strumyczkiem pod ciśnieniem. Mnie się poszczęsciło, bo Mis urodził się o 10.45 i jak skonczyły sie zabiegi z łozyskiem i szyciem, od razu dostalam obiad - szpitalny, wiec nie za obfity, ale w sam raz dla mnie. Nawet nie widziałam, że bylam strasznie glodna, dopoki połozna nie postawiła przed mną talerza. Na sali porodowej się leży, nic od czlowieka nie wymagają. Ale na oddziale już po kilku godzinach trzeba wstać i zrobić siusiu. Naprawdę, bardzo milo jest odzyskac duuuży pęcherz i moc korzystać z toalety co kilka godzin, a nie biegac co kwadrans.Jak znieczulenie przestaje dzialąć, to zaczyna boleć pupa i boli tak 7-10 dni. Ja odcierpiałam maximum z podanego okresu, ale skoro mój pan doktor twierdził, że 7 też sie zdarza, to mozliwe, że coś w tym jest.Przepraszam za obrzydliwe szczegóły, ale pisałaś, że chcesz być przygotowana na najgorsze. To nie jest takie straszne, tylko że nic o tym nigdzie nie piszą. Wszystko, co czytałam, kończy się ogólnikowo - czekanie na urodzenie łozyska i ewentualne szycie. Połóg taktuje się w książkach i prasie po macoszemu, ale wcale się nie dziwię, bo nawet mój opis brzmi obrzydliwie, chociaż starałam się byc delikatna. Cóż, ale w nagrodę ma się dzidziusia Życzę Ci, żeby Twój urodził się szybko i lekko i był zdrowy i śliczny. Mika "Sam wątek ma adres:http://forum.edziecko.pl/download_thread.php?site=edziecko&bn=edziecko_emamaarch1&thread=989313804i zwracam honor społeczności: wcale nie mój opis jest najdłuższy. :lol:I jeszcze strona o połogu, ciagle działająca, choć osttanio podawałam link rok temu:http://www.poradnik.rodzinny.pl/prr/prr7.htmlCiebie też pozdrawiam, ET, i zycze, żeby było miło i łatwo :bic:
    • Gość: E.T. Re: Rodzi sie dziecko i...? Dzieki! IP: *.* 16.07.02, 23:52
      Wielkie dzieki! Szczegolnie dla Miki - nareszcie wyczerpujace informacje. Przynajmniej wiem czego sie spodziewac.
      • Gość: franciszek Re: Rodzi sie dziecko i...? Dzieki! IP: *.* 17.07.02, 04:21
        To o az takie szczegoly Ci chodzilo? I czemu ja to przeczytalam dwa tygodnie przed? Podobno rzeczywiscie lozysko-istna watroba, nie bylam na tyle przytomna zeby to zauwazyc, ale maz mnie oswiecil, a do szycia mnie nie znieczulali, albo tez nie pamietam. Majaczy mi sie tylko taki ruch reki lekarza, w gore w dol itd. Poza tym tutaj biora Ci odcisk z palca, ja potem rano przestraszylam sie ze mi zsinial , bo tego tez juz nie czulam.Po dwoch godzinach ,kiedy sie obudzilam przewiezli mnie,ale byla dopiero 5 rano , wiec na jedzenie musialam poczekac. Dostalam karte z menu i mialam sobie na te dwa dni wybrac co bede jesc, troche zabawne bo w szpitalu bym sie tego nie spodziewala akurat.Za niedlugo opowiem Ci jak jest teraz, bede bardzo na biezaco...A Twoj maz sie wybiera? Kasia
        • Gość: Mika_P Re: Rodzi sie dziecko i...? Dzieki! IP: *.* 17.07.02, 10:14
          Ja łozysko widziałam kątem oka, jak je oglądała połozna, i byłam strasznie zdumiona, że jest ono tak wielkie.Kiedyś czytałam, że gdzieś w Oceanii był taki zwyczaj, że po porodzie ojciec dziecka brał łozysko, płukał je w morskiej wodzie, wkładał do skorupy orzecha kokosowego i wysyłał w świat, żeby odpłynęło gdzieś daleko, daleko... I dlatego wydawało mi się , że bedzie raczej nieduże, a nie takie, że połozna ledno je utrzyma oburącz ;-)
        • Gość: Silije Re: Rodzi sie dziecko i...? Dzieki! IP: *.* 18.07.02, 14:41
          U mnie było trochę inaczej, bo łożysko nie chciało się odkleić w tempie odpowiadającym personelowi medycznemu, a więc lekarka wzięła się za wyciskanie go ze mnie. I zaręczam, że to był najgorszy ból w całym kilkunastogodzinnym porodzie, bo wrzasnęłam sobie wtedy jedyny raz. Na szczęście ten paskudny rękoczyn nie trwał długo, potem dostałam porządne znieczulenie do szycia, po którym nie czułam żadnego bólu i było mi jakoś tak dobrze i lekko, położna umyła mnie natychmiast cieplutka wodą. Na sali poporodowej leżałam może ze dwa, trzy kwadranse z mężem i córeczką, gadałam przez komórkę z rodzicami i teściami, a potem na oddział. Przydarzył mi się jeszcze porządny spadek ciśnienia i zasłabłam wstając do łazienki, ale po krótkim odpoczynku było już dobrze, swobodnie chodziłam po szpitalu i zajmowałam się maleństwiem. Nawał mleczny był dla mnie bardzo bolesnym i trudnym do zlikwidowania przeżyciem, za to nigdy nie zaznałam, co to poranione brodawki.
    • Gość: słonik Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 17.07.02, 14:37
      Tak prawdę mówiąc ( pisząc )jak urodzi się dziecko to w zasadzie z reszty "po" niewiele się pamięta. Rodzenie łożyska już nie boli-my mieliśmy bardzo zabawną sytuację-położna rozochocona faktem ,że mój mąż cały poród pstrykał zdjęcia, po urodzeniu złapała łożysko z satysfakcją i zaczęła autentycznie z nim pozować. Stwierdziła, że dokumentacja zdjęciowa z porodu powinna być kompletna.Nawet nie myślałam, że to jest taka "kupa mięcha"-niesamowite-gdzie to się zmieściło?-potem faktycznie jest znieczulenie miejscowe do szycia krocza. Samo szycie trochę czułam, ale do przeżycia. Zresztą naprawdę potem to już wszystko jest pestka, ja tylko chciałam mieć swoje dziecko i nie mogłam się na nie napatrzeć-zresztą na jedną i drugą sztukę. Połóg już przebiega indywidualnie- na początku chód japonki, siedzenie zawsze na brzegu, piersi pełne mleka, problemy z brodawkami, odchody(czasami niesamowitej wielkości skrzepy)i malutkie zawiniątko które niweluje ból. Pozdrawiam i życzę powodzenia.Anola
    • Gość: olaart Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 18.07.02, 09:46
      U mnie było dokładnie tak jak u Miki, no, może z tym, że na mnie znieczulenie chyba nie podziałało i szyli mnie "na żywca" (bez komentarza bo o tym lepiej zapomnieć) - więc prawdopodobnie to typowa sytuacja. Także cierpiałam 10 dni, najgorzej krocze bolało mnie w piątym dniu po porodzie, aż się popłakałam.
    • Gość: AgaP Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 18.07.02, 16:31
      Większość szczegółów już podały moje poprzedniczki, jestem po cc, więc niektóre kwestie mnie nie dotyczą. Dla mnie największym zaskoczeniem była ilość krwi, która wypływała za mnie, leżałam 6 godzin na pooperacyjnej nie mogłam ruszać się przez ten czas, miałam wrażenie, że krew zalewa mnie od kolan do pasa a nie mogłam podnieść się żeby zobaczyć jak to wygląda, pielęgniarka, która dyżurowała na tej sali (siedziała przy biurku obok mnie) dopiero po którejś z kolei mojej uwadze, że to chyba za bardzo leci podeszła i podniosła kołdrę, po czym pobiegła po lekarza.Pomimo tego, że po cc nie karmi się od razu dostałam dziecko do pokoju, nie muszę tłumaczyć, jakie to jest uczucie, kiedy słyszy się taką rozdartą istotkę i nawet nie można ukoić tego płaczu.Natomiast wszystkim przyszłym mamą polecam podnóżek, który zdecydowanie ułatwia dostanie się na to wyyyysokie łóżko, z takim bolącym kroczem tudzież brzuchem jest to naprawdę nielada wyczyn (w Ikei na dziale dziecięcym są takie plastikowe podesty ok. 12 zł.)
    • Gość: sylwiakrol Re: Rodzi sie dziecko i...? IP: *.* 20.07.02, 17:44
      Ja pamiętam bardzo dokładnie,chociaż było to 14 miesięcy temu.Po urodzeniu położono mi synka na chwilę na brzuchu gdzie został odpępowiony i odśluzowany.Ja dostałam zastrzyk-oksytocynę na przyspieszenie urodzenia łożyska.Położna kazała mi przeć ale okazało się to zbędne bo wystarczyło,że lekko pociągnęła i samo wyszło.Jest tylko takie uczucie że wyszło ci coś ciepłego.Lekarze oglądają łożysko czy jest całe.Potem położono mi synka na piersiach do pocałowania i popatrzenia przez parę minut ,no i zabrano go do ogrzania na oddział.Następnie polewano mi krocze jakimś zimnym płynem-było to pewnie i mycie i odkażanie.Dostałam znieczulenie po którym mnie szyto.Trochę mnie bolało na poczatku potem już było raczej nie przyjemne.Ale byłam w ogóle w jakiejś euforii,żartowałam sobie z lekarzami i nie mogłam doczekać się kiedy mnie odwiozą na oddział do dziecka.Niestety musiałam tam leżeć jeszcze 4 godziny bo byłam po kleszczach a taka jest procedura.
      • Gość: Muchgrab Re: Rodzi sie dziecko i...? co wziac do szpitala ? IP: *.* 20.07.02, 19:36
        Czesc,mam pytanie do mam, ktore niedawno urodzily ? Co trzeba zabrac dla malenstwa do szpitala oprocz ciuszkow, recznika, pieluch, rozka ? Czy potrzebne sa w szpitalu wlasne kosmetyki np. chusteczki nasaczone kremem lub np. jakies masci ? PozdrawiamGoska
        • Gość: Bromba Re: Rodzi sie dziecko i...? co wziac do szpitala ? IP: *.* 22.07.02, 08:48
          Dowiedz się tego raczej w szpitalu, w którym zamierzasz rodzić - niektóre oddziały zapewniają wszystkio a niektóre prawie nic...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka