Dodaj do ulubionych

"CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-)

IP: *.* 12.09.02, 14:27
Ile rodzących kobiet, tyle opiniii na wyżej postawiony temat ;-)Tak sobie teraz rozważam. Nie obstawiam, zadnej opcji. Wiecie jak jest - człowiek się na coś nastawi a życie i tak udowodni, że ono samo pisze scenariusze :-) Chciałabym spytać Mamy, które urodziły poprzez cesarskie cięcie... jakie są korzyści a co jest minusem ? POminac chcę sprawę kwestii czy kobieta czuje sie mniej dowoartościowana przez taki "poród". Pozostawmy teraz sprawę psychiki i jakieś tam opinii (nazwijmy to) zbiorowej... zajmijmy się sprawą pod wzgledem medycznym - więc jakie zagrozenia i jakie korzyści, sprawą pod wzgledem formy fizycznej kobiety po cesarce. Z pewnością poród naturalny jak i cesarka ma swoje nieprzyjemne aspekty, ale co jest lepsze dla kobiety, która chce (musi)szybko stanac na nogi?????Pozdrawiam Gosia
Obserwuj wątek
    • Gość: w Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 15:47
      Co pisze na ten temat Fundacja Rodzic Po Ludzku:"Jest to operacja majaca na celu wydobycie dziecka z brzucha matki.Na calym swiecie lawinowo wzrasta odsetek cesarskich ciec wykonywanych bez powodow medycznych, mimo iz cesarskie ciecie niesie za soba od dwoch do czterech razy wieksze ryzyko smierci matki niz porod drogami natury. W Polsce odsetek ciec cesarskich wynosi ok. 20%.Mity i obiegowe opinie zwiazane z cesarskim cieciem: -Nowoczesna kobieta ma prawo rodzic szybko i bez bolu.-Cesarskie ciecie jest dla dziecka najbezpieczniejszym sposobem przyjscia na swiat.-Jesli kobieta urodzila poprzednie dziecko przez cesarskie ciecie, nastepny porod musi odbyc sie w ten sam sposob.-Dzieki cesarskim cieciom zmniejsza sie smiertelnosc okoloporodowa.Nauka nie potwierdza tych opinii, a w niektorych przypadkach badania wskazuja na cos wrecz przeciwnego.Jakie moga byc skutki cesarskiego ciecia:-wieksze ryzyko krwotoku i infekcji u matki-dluzsza rekonwalescencja po porodzie-wieksze prawdopodobienstwo wystapienia problemow oddechowych i zoltaczki u dziecka-wieksze ryzyko depresji poporodowej u matki-problemy z rozpoczeciem karmienia piersia."
    • Gość: Zilka za :) IP: *.* 12.09.02, 16:09
      Gosiu,Zaczynając od początku: 5 tygodni temu urodziłam przez planową cesarkę córeczkę, cesarka była z powodu mojej bardzo dużej wady wzroku. To był mój pierwszy poród, nigdy nie rodziłam naturalnie więc porównanie mam tylko teoretyczne. I tak:Nie czuję się mniej dowartościowana przez ten poród (chociaż o to nie pytasz :) )Cesarka była o godz. 9.00 rano, na nogi stanęłam o 18.00 - poszłam do łazienki wziąć prysznic, sama, bez balkoników, etc. i już chodziłam od tej pory. Ze szpitala wyszłam w 4 dobie i w drodze do domu byłam na chwilę w pracy... :) A następnego dnia byliśmy na pierwszym spacerze. Po tygodniu zdjęto mi szwy, teraz nie pamiętam już, że miałam cięty brzuch. Jasne, że pierwsze dni ten szew boli, potem jeszcze jakiś tydzień to czujesz ale generalnie to pestka. ALE - słyszałam różne opowieści. Nie wiem czy moja nieslychanie dobra reakcja na cesarkę to efekt świetnych lekarzy, mojego organizmu, nastawienia na taki poród czy kombinacji wszystkiego. Wiem tylko, że jak mnie szew pobolewał jeszcze w szpitalu to dziękowałam opatrzności, że mam go na brzuchu a nie parę centymerów niżej... :)Jeszcze do postu wan a raczej Fundacji rodzić po ludzku, to co wiem napewno:Do mitów nie będę się ustosunkowywać ale do skutków tak:Dłuższa rekonwalescencja niż po naturalnym porodzie - nieprawda. Jak pisałam wyżej zależy od organizmu matki i od przypadku. Znam dziewczyny, które po naturalnych porodach kilka dni chodziły trzymając się ścian.Problemy z rozpoczęciem karmienia - nieprawda. Wszystko zależy od personelu, chodzi o dostarczenie wystarczająco dużo bodźców do pobudzenia laktacji czyli nie znieczulenie całkowite żeby usłyszeć pierwszy krzyk dziecka i zobaczyć je po porodzie, przystawienie do piersi po porodzie, etc. Ja moją Florkę miałam na i przy piersi golutką jakieś 40 minut po wyjęciu jej z brzucha i praktycznie zaraz po zaszyciu mnie i od razu sobie "ciumkała" pierś. "Na serio" zaczęłam ją karmić w 3 dobie, przez pierwsze 2 dni to była siara.Ja osobiście cesarkę bardzo "polecam" jeśli oczywiście można to polecać. Wszystko ma swoje plusy i minusy i nie można generalizować co jest lepsze a co gorsze.zilka
      • Gość: w Re: za :) - do Zilka IP: *.* 12.09.02, 16:32
        Hej Zilka. Ja sie nie znam na cesarkach bo nie mialam. Przeczytalam tylko takie "naukowe" wiadomosci i sama jestem ciekawa co o tym sadziecie. Chociaz biorac statystycznie to pewnie maja racje. Ale zawsze znajdzie sie mama, ktora po cesarce nie miala, zodnych z w/w "objawow", a inna mama po naturalnym porodzie miala wszystkie te problemy.Pozdrowienia
      • Gość: gaga Re: za :) IP: *.* 12.09.02, 19:59
        Zilka! Ty jestes bardzo madra babka!buzkagaga
      • Gość: altro1 Re: za :) do Zilki IP: *.* 12.09.02, 22:34
        Mam pytanie trochę z innej beczki. Dlaczego wolałaś mieć cięcie na brzuchu a nie niżej? aga
        • Gość: Zilka do altro1 IP: *.* 13.09.02, 06:00
          Ten szew tak jak napisałam trochę pobolewał ale jak sobie wyobraziłam to pobolewanie w kroczu to wymiękłam... Nawet biorąc pod uwagę to, że w kroczu pewnie byłby mniejszy.Nie wiem, może "tam" to się czuje inaczej ale rozumiem już te poduszki z dziurką do siedzenia, etc. etc.zilka
    • Gość: wiosna Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 17:11
      Cześć dziewczyny!Pozwalam sobie włączyć się do dyskusji, ponieważ od 8 miesięcy - czyli odkąd zaszłam w ciążę zgłębiam "za" i "przeciw" cesarki.Nie tylko przejrzałam tony publikacji, ale i wysłuchałam wiele zwierzeń kobiet po porodach naturalnych i cesarkach.Jedno jest pewne: wszystko zalezy od organizmu matki. Słyszałam o kobietach rodzących naturalnie katastrofalne opowieści o tym, jak dochodziły do siebie po porodzie i jakie on zostawił skutki na zdrowiu tych kobiet - i to nie chodzi o dolegliwości objawiające się w kilka dni po porodzie, tylko o te, z którymi zostajesz na całe życie....a jest ich trochę...Po cesarce tak naprawdę, to jak po operacji - trzeba przyznac dość lekkiej, podobno lżejszej niż wyrostek. Znałam dziewczyny, które wstały i chodziły tego samego dnia, a po tygodniu nie pamiętały, że mają rankę.Ale i takie, które po kilku tygodniach czuły ranę i nie mogły się wysilać bardzo długo. To naprawdę zalezy o organizmu, to gojenie rany..A na pewno depresji poporodowej uniknęły, to raczej spowodowane jest bólem porodowym ( często, ale nie zawsze) przy porodzie naturalnym...a lekarze i fundacje typu "rodzic po ludzku"...po prostu im łatwiej zachęcać do naturalnych porodów...wtedy gros pracy wykonuje kobieta sama, a ich może praktycznie przy porodzie nie być...a cesarka..tu juz trzeba całego zespołu..gdyby tak każda chciała...wiec robi się akcje anty...i takich to rzeczy się dowiedziałam...trzymam kciuki i życzę właściwego wyboru/...każda z nas powinna móc sama zdecydować...
      • Gość: Aluc Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 17:39
        dan napisała/ł:> lekarze i fundacje typu "rodzic po ludzku"...po prostu im łatwiej zachęcać do naturalnych porodów...wtedy gros pracy wykonuje kobieta sama, a ich może praktycznie przy porodzie nie być...a cesarka..tu juz trzeba całego zespołu..gdyby tak każda chciała...wiec robi się akcje anty...wiesz, z tego punktu widzenia gdybym była lekarzem, to wolałabym chyba mieć same cesarki :D umawiasz się z pacjentką na z góry zaplanowany termin, a po ściśle okreslonym czasie masz to już z glowy i możesz się zrywać do domu :lol: a naturalny - wiadomo, jeszcze nie daj boże babka nie współpracuje i rodzi wredna przez cały dyżur albo i dłużej :lol: a jak już jesteś umówiony i zapłacony to już w ogóle kanał - niby nic nie robisz, ale kiblujesz aż się skonczy :lol:a depresja poporodowa - cóż, nie wiem zbyt dużo na ten temat, ale chyba nie jest powodowana bólem porodu naturalnego, bo bardzo łatwo byloby jej zapobiegać...Aluc :D polecająca gorąco naturalny poród i to w dodatku bez znieczulenia :ouch:
        • Gość: Edyś Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 20:25
          Postanowiłam wypowiedzieć się na temat cesarskiego cięcia chociaż sama urodziłam córeczkę niecałe 5 miesięcy temu siłami natury.:D.To była moja pierwsza ciąża bardzo chciana i starannie zaplanowana. Od samego początku ciąży bardzo bałam się porodu i tego "czy będzie możliwe wyciśnięcie słonia przez okienko w łazience". Od mojej mamy nasłuchałam się historii o tym jak to poród boli, jak długo goi się nacięcie, jak okropnie jest rodzić. Mój mąż zachowujący zawsze stoicki spokój mówił : "gdyby to było takie straszne to nikt nie miał by 2 czy 3 dziecka". Wszyscy mnie straszyli porodem i tym, że może trzeba będzie użyć kleszczy lub próżnociągu. Miej więcej wtedy poznałam dziewczynę która urodziła córeczkę przez cesarskie cięcie. Jak ona mi zachwalała tę drogę porodu."szramy prawie nie widać" , "nic mnie nie bolało po porodzie", " dziecko jest ładniejsze i zdrowsze", " też słyszałam pierwszy krzyk" Czepiłam się tego i modliłam o to, aby dzidzia ułożyła się tak by cięcie było konieczne. Moja pani doktor, która przekonywała mnie do porodu w prywatnej klinice mówiła , że jeśli się bardzo boję rodzić to ona zrobi mi cięcie i będzie po bólu...Dopiero szkoła rodzenia( pani Katarzyny Najmrak)zmieniła mój sposób myślenia. Zaczęłam wierzyć w to ,że potrafię urodzić dziecko.Trzy tygodnie przed porodem spotkałam moją ciotkę która urodziła 2 dzieci( w tym jedno przez cięcie)i mówiła , że powinnam zrobić wszystko, aby "zrobili mi cesarkę". Niestety nie potrafiła powiedzieć dlaczego cesarka jest lepsza od porodu naturalnego...Karolinka urodziła się szybko i bez znieczulenia. Moje sąsiadki które rodziły niedługo przede mną (ze znieczuleniem )patrzą na mnie z podziwem :lol: , a moja mam mówi: "miałaś poprostu lekki poród gdybyś miała rodzić tak jak ja nie dałabyś rady..."Z koleżanką która urodziła córeczkę przez cięcie zobaczyłam się 9 dni po porodzie. -Wczoraj wyszłam ze szpitala. powiedziałam - To znaczy,że było cięcie? -powiedziała z wyrażną satysfakcją w głosie.- Nie mała miała żółtaczkę.-odparłam zwyczajnie ją zbywającPotem mój mąż powiedział: "zazdrości, że urodziłaś naturalnie", a ja najpiew się śmiałam a potem pomyślałam, że przeżyła coś czego ona nie doświadczyła. Mój mąż przeciął pępowinę, czułam małe śliskie ciałko na brzuchu i 4 godziny po porodzie poszłam pod prysznic...Nie miałam kłopotów ani z hemoroidami ani z rozpoczęciem współżycia po porodzie :for:Cesarskie cięcie ratuje czasem życie matki i dziecka a lepiej mieć zdrowe dziecko (urodzone przez cięcie) niż patrzeć na jego chorobę. Dlatego lekarze nie mają wątpliwości i jeśli jest taka potrzeba to tną brzuch, aby wydobyć dziecko. Nie znam jednak lekarza (lekarki) ginekologa i położnika który swoją żonę (lub siebie) położył pod nóż, podczas porodu jeśli nie było wskazań medycznych. Dlatego też uważam ,że cięcie na życzenie to pomyłka, a kobiety które chcą rodzić przez cięcie są do porodu kiepsko przygotowane, albo nasłuchały się takich historii jak ja. :).Jednocześnie uważam ,że te mamy, które urodziły dzieci za pomocą cięcia nie powinny mieć kompleksów, bo najważniejsze jest zdrowie dziecka. Za dość dziwne uważam odreagowywanie tego, że miało się cięcie zachwalająć jego zalety. Jako wielbicielka psychologii z rozmów z koleżanką wyciągnęłam to co ona niekoniecznie chciała mi powiedzieć:" tak nisko zamocowałaś łóżeczko ja po cięciu niedałabym rady się schylić tak nisko"" w pierszej dobie po porodzie dostałam tylko kroplówkę""miała założony cewnik i jak wracało czucie w nogach to czułam mrowienie""nosisz wózek ja zaraz po porodzie nie dałabym rady"Pozdrawiam wszystkie mamy szczególnie te brzuchate. :) PS. Cecarskie cięcie nie na nic wspólnego z cesarzem ani z narodzinami po cesarsku nazwa pochodzi od łacińskiego casrum czyli cięcie.
          • Gość: Zilka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 20:51
            No właśnie Edyś, ja też się pytałam mojego lekarza prowadzącego ciążę i robiącego mi cięcie czy swojej żonie/synowej (córki nie ma :) ) poleciłby cięcie cesarskie i jego odpowiedź była "bez wyraźnych wskazań medycznych absolutnie nie". Więc dlatego ja "polecam" cesarkę w cudzysłowiu, gdybym nie miała takiego kreciego wzroku :) to napewno rodziłabym naturalnie. Ale jeśli ktoś ma planową cesarkę albo mu wyjdzie nagle w trakcie porodu to naprawdę nie ma co panikować, może być "przyjemnie" ;) :)A co do tego dochodzenia do siebie po porodzie to tak jak pisałam ja i Wy wyżej - wszystko zależy od jednostki :)Natomiast wydaje mi się - ale jest to moje prywatne, osobiste zdanie - że jeśli ktoś ma wskazania do cesarki to nie powinien sie upierać rodzić naturalnie. Wydaje mi się - podkreślam, to moje osobiste zdanie - że planowe cesarki są "lepsze", spokojniejsze od tych nagłych. I chyba nie ma co ani siebie ani dziecka na takie stresy narażać. Planowe są wykonywane w znieczuleniu miejscowych a nagłe jeśli się nie mylę często w całkowitym, dłużej się człowiek z tego budzi i rzeczywiście może parszywie czuć. Ja zdecydowanie nie jestem za "próbowaniem" naturalnego porodu.zilkaPS hihi, ja też do wieczora dostałam tylko kroplówki ale w ogóle mi to nie przeszkadzałorzeczywiście w nogach czuć mrowienie jak wraca czucie ale to co???wózek noszę jak szatan :) bo ciągle gdzieś z florką jeździmy i tylko mi się mięśnie wyrabiają :)nisko się schylam a łóżeczko nie wiem jak mam, wydaje mi się, że normalnie???
        • Gość: AgnieszkaP. Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 13.09.02, 03:45
          Brawo Aluc !!!Ano wlasnie ... Chociaz wiem tez ze sa lekarze ktorych pacjentki rodza naturalnie "na zamowienie", na ich dyzurach, po prostu wywoluja porody tak zeby pacjentka urodzila wtedy kiedy im to pasuje.Ale do rzeczy ...Ja sama jestem przeciwna cesarkom na zyczenie. Uwazam ze do tej interwencji chirurgicznej powinny istniec okreslone medyczne wskazania. Z drugiej strony istnieja tez wskazania z przyczyn psychologicznych ( strach przed porodem ). Czy sa one wlasciwie rozpoznawane przez lekarzy ? Sama jestem pielegniarka i wiem ze wszystko ma swoja cene - doba pobytu, zabieg ( w ktorym uczestniczy nie tylko lekarz ale tez anestezjolog, asystent, instrumentariuszka, itp. ) opieka, leki itd. Dla mnie jest to troche absurdalne ze kobieta placi lekarzowi za wykonanie zabiegu ( do jego kieszeni ) a kto placi za reszte ? Za to ze przy porodzie naturalnym spedzi w szpitalu mniej dni, nie bedzie wymagala zmian opatrunkow, lekow przeciwbolowych, czasem antybiotykow, itp. Czy to nie jest troche naduzycie ? Czy jest to w jakims stopniu kontrolowane ?Pracuje na oddziale intensywnej terapii i od czasu do czasu mam pod opieka pacjentki po cesarskim cieciu z powodow medycznych ( najczesciej wysokie cisnienie, ktore wymaga monitorowania i lekow ). Prawde mowiac nie pamietam takiej ktora wyskakiwala z lozka krotko po zabiegu :) . Nie tylko wiekszosc z nich wymaga silnych lekow przeciwbolowych ( czesto maja pozostawiony cewnik do znieczulenia ktorym podaje sie leki ), nawet wstanie z lozka do wozka ktorym jada na oddzial polozniczy wymaga wiele wysilku. Poza tym, sa czesto odseparowane od swoich dzieci przez pierwsze 24 godziny :( Sama urodzilam dwojke dzieci, naturalnie i bez znieczulenia, tak jak Aluc jestem tego zwolennikiem :) chocciaz tutaj gdzie mieszkam ( Kanada ) czesto probuja czlowiekowi wmowic znieczulenie prawie wbrew jego woli :) (i to za darmo !!! ).Zycze wszystkim madrego wyboru !Agnieszka :hello:
          • Gość: Mona30 Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 13.09.02, 08:28
            AgaRN napisała/ł:> Sama jestem pielegniarka i wiem ze wszystko ma swoja cene - doba pobytu, zabieg ( w ktorym uczestniczy nie tylko lekarz ale tez anestezjolog, asystent, instrumentariuszka, itp. ) opieka, leki itd. Dla mnie jest to troche absurdalne ze kobieta placi lekarzowi za wykonanie zabiegu ( do jego kieszeni ) a kto placi za reszte ?Ja jestem zwolenniczką możliwości wyboru - chciałabym, żeby kobiety mogły decydować, jak chcą rodzić. Pytasz "Kto płaci za resztę", otóż w związku z istniejącym systemem za resztę płacimy my wszyscy w ramach składek, podatków itp.Ja jestem zdecydowana rodzić przez cc i muszę się tylko zastnowić, czy zrobić to prawie oficjalnie w prywatnej klinice, czy w państwowym szpitalu - płacąc lekarzowi do kieszeni. Jeżeli ktoś jest tak zdeterminowany, jak ja, to i tak załatwi sobie cesarkę. A przecież mógłby istnieć oficjalny cennik i oficjalnie - na rzecz danego szpitala zapłaciłabym za wszystko co wiąże się z cc, a przewyżsa koszty porodu naturalnego, który teoretycznie przysługuje mi nieodpłatnie.Nie sądzisz, że tak byłoby uczciwiej? Jeśli zdecyduję się na prywatną klinikę, to w pełni poniosę koszty mojej "fanaberii" (tak to okrśliły moje rozmówczynie z forum przy innej okazji). Ale jeśli zdecyduję się na szpital państwowy, zarobi na tym tylko lekarz i to w ramach szarej strefy.Pozdrawiam
        • Gość: wiosna Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 13.09.02, 09:59
          Witam Alu,piszesz, że lekarze woleliby cesarki umawiane - otóż pytałam paru, jak to jest. Możeby i woleli, gdyby cały czas mieli dostępny zespół potrzebny i sale operacyjne. Nie mieliby gdzie tego robić, biorąc pod uwagę wszystkie cesarki nieplanowane, które trzeba wykonac nagle, aby ratować życie Dzidziusiów, które nie moga isę naturalnie wydostać i ich mam oczywiście.Po prostu w naszych szpitalach nie ma do tego warunków jeszcze. Więc w jakiś sposób trzeba nad tym panować. Poza tym nie zapomnianjmy, że przy wielu porodach , lekarz prowadzaćy wpada na chwilę i pyta, czy wszystko w porządku i wychodzi...słyszałam o takich zachowaniach lekarzy prowadzących, nawet w przypadku opłaty za obecność (oczywiście opłata ta była nieco niższa niż powszechnie stosowana).no i tyle jeszcze z rozważań,pozdrawiam Wszystkie Mamusie te, co już i te co jeszcze nie..wiosna
    • Gość: magusia Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 12.09.02, 22:40
      Gośka!Napiszę Ci co było złe:- niemożność wstania w drugiej dobie po- choć bardzo tego chciałam nogi odmawiały posłuszeństwa- wrażenie ogromnego ściągania i rozpadania na pół( nie ból)-trudności z rozpoczęciem karmienia i karmieniem nocnym bez specjalnego zaangażowania położnych ( a to czasami jest najgorsze)-ból barków jakbyś cement nosiła ( podraznienie nerwu błędnego)-mogą pjawić sie kłopoty z gojeniem blizny i z samą blizną (wysokość cięcia)- przymusowa głodówkaplusy:- brak kłopotów z wypróznianiem i oddawaniem moczu, siadaniem- jak już zaczniesz chodzic to jak "normalny człowiek"-brak żylaków odbytu i innych efektów parcia-brak nacięcia krocza-porod szybki i bezbolesny ( mnie nie bolalo nic)-mniejsze krwawienie poporodowe-dziecko niezmęczone porodem, bez wybroczyn, otarć i przedgłowiaPs.Jak sobie jeszce coś przypomnę to zaraz dopiszę.
      • Gość: Zilka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 13.09.02, 06:08
        Nie chcę wyjść na pierwszego obrońcę cesarskiego cięcia bo takowym nie jestem ale część minusów wymienionych przez GonięL to nie "wina" cesarki a personelu i może wystąpić również po naturalnym porodzie więc może po prostu należy wybrać dobry szpital? :)Mam na myśli:- trudności z rozpoczęciem karmienia i karmieniem nocnym bez specjalnego zaangażowania położnych- mogą pojawić sie kłopoty z gojeniem blizny i z samą blizną- przymusowa głodówka - ale to tylko 12 godzin po cięciu to naprawdę może być dla kogoś problem????
        • Gość: magusia Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-)do Zilki IP: *.* 13.09.02, 18:54
          ZilkaStarałam się obiektywnie ocenić wszystkie pozytywne i mniej różowe strony zabiegowego porodu. Mama która na życzenie podda się cesarce powinna wiedzieć o wszystkim- także o sprawach które opisałam a Tobie być może wydają się nieważne. Ostatnio któraś z forumowiczek wspominała przypadek opuszczenia szpitala przez kobietę po cięciu z prawie otwatym brzuchem . Nie wiem gdzie będzie rodziła Gosia M dlatego musi być przygotowana na każdą ewentualność. To nie ja piszę posty o koszmarnych bliznach, depresji z powodu cięcia czy opryskliwych położnych.
          • Gość: Zilka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-)do Zilki IP: *.* 13.09.02, 20:35
            Gonia - jeszcze raz podkreślam, że nie jestem wielką zwolenniczką cesarek na życzenie. Tak, masz rację że powinno się pisać o wszystkim. Ale to że jakaś kobieta opuściła szpital z prawie otwartym brzuchem to taka sama historia jak to że kobieta opuściła szpital z niezaszytym kroczem a kwestia 12 godzinnej głodówki jest niczym w porównaniu z tym, że po cesarce możesz normalnie chodzić w majtkach :) i nie musisz zaciskać podpaski nogami chodząc bez majtek, żeby wietrzyć ranę :( Jak mamy pisać o wszystkim to o wszystkim. Dla mnie to kwestia wyboru porządnego szpitala, w kiepskim szpitalu naturalny poród też potrafią spieprzyć. I tak to. zilka :)
            • Gość: magusia Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) jeszcze raz ja IP: *.* 14.09.02, 18:06
              Mówiąc szczerze poród wspominam wspaniale i ani przez chwilę nie żałowałam że odbył się drogą zabiegową a nie naturalną. Przeżyłam chwile napięcia leżąc na sali operacyjnej i czekając na zespół przygotowujący się do cięcia. Różne myśli krążyły mi po głowie, a prawdę powiedziawszy i z racji ukończonych studiów i przeczytanej dodatkowo literatury wiedzę na ten temat miałam nie małą.Ze względu na pośpiech zastosowano znieczulenie ogólne także owa głodówka trwała u mnie trochę dłużej ( plus na wszelki wypadek nie pozwolono mi zjeść śniadania). Zilka tylko nie pomyśl sobie o mnie jak o wielkim obżartuchu ale jedzenie stanowiło dla mnie wtedy wielką niedostępną rozkosz.Prawdopodobnie uczucie to spowodował mój stale ciągnący cyca synek. Zastanawiam się jak na prawdę zniosły cesarkę mamy poddane znieczuleniu podpajęczynówkowemu. U rodzącej nie stosuje się przecież żadnej premedykacji ( a jeśli to jest ona niewskazana).Stres przecież istnieje a do tego dochodzą niezbyt przyjemne odgłosy towarzyszące operacji, komendy personelu i niebolesne ale odczuwalne szarpanie, ciągnięcie i ucisk? Może któraś z mam szczerze podzieli się swoimi doznaniami?Ps. Muszę się pochwalić blizną. Jest tak umiejscowiona i takich rozmiarów że śmiało mogę założyć bardzo skąpe bikini.A jeśli chodzi o poporodowe krwawienie to wszystkim kobietom bez względu na rodzaj porodu zalecano zaopatrzyć się w jednorazowe siatkowane majtki.
    • Gość: anna.s. Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 13.09.02, 17:21
      Pierwsze dziecko urodzialm przez ciecie, a drugie naturalnie. Oba porody mialam trudne, po cesarce dostalam jakas infekcje, a przy naturalnym tak popekalam, ze na drugi dzien mialam zabieg w narkozie. Po cesarce pierwsza doba byla okropna, ale pozniej z dnia na dzien bylo coraz lepiej, czego nie moge powiedziec o porodzie naturalnym, po ktorym przez ponad tydzien nie moglam chodzic.Ale widzialam kobiety, ktore po cesarce lezaly ponad tydzien,i takie, ktore po porodzie naturalnym siedzialy i chodzily bez problemow po dwoch godzinach.Duzo wiec zalezy od przebiegu porodu, a to trudno przewidziec. Ja mimo wszystko (gdybym miala rodzic trzeci raz) wybralabym porod naturalny. Psychicznie lepiej sie czulam( chociaz mozliwe, ze to dzieki temu , ze byl to drugi porod).
    • Gość: agacz2905 Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 10:39
      Ja miałam cesarkę, mój syn ma już 20 miesięcy. Plusy: oszczędziłam sobie okropnego bólu fizycznego (mam niska tolerancję na ból, napięte do granic możliwości nerwy, padaczkę skroniową i wiele operacji za sobą), wykluczyłam ryzyko, że coś się stanie podczas porodu "normalnego" z moimi chorymi stawami biodrowymi, mogłam siadać na własnej pupie dobę po cięciu :) , dziecko urodziło się szybko i "świeże", w ogóle nie wymęczone długim porodem, miałam jakby większe alibi dla wszystkich wścibskich "życzliwych", którzy pytali, dlaczego nie karmię piersią (nie mogłam jak się okazało z powodów psychicznych, które siedziały w mojej głowie, kompletna blokada i koniec). Szybko doszłam do siebie, w 3. dobie po cięciu byłam z dzieckiem w domu, miesiąc po cesarce zaczęłam wykonywać wszystkie forsowne ćwiczenie brucha (tzw. tłoczni brzusznej :) ) plus forsowny rowerek rehabilitacyjny... (no i co z tego, teraz znów przytyłam, ale raczej nie ma to nic wspólnego z cesarka, tylko z lenistwem plus łakomstwem)Masz rację, ile rodzących tyle koncepcji.... Moja koncepcja na rodzenie dziecka to akurat cesarskie cięcie, do naturalnego porodu się nie nadaję i akurat w moim przypadku było to jedyne wyjście...Minusy: jeden duzy minus: koszmarny ból głowy po znieczuleniu podpajęczynówkowym, ale trudno, było, minęło...:hello: Agnieszka, mama Szymka
      • Gość: nineczka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 18:51
        Tak czytam Wasze posty i uderzyła mnie przede wszystkim jedna rzecz: kobiety (nie pamiętam nicków), które rodziły naturalnie i piszą, że są przeciwniczkami cc na życzenie. A kto dał Wam prawo zakazywania czegokolwiek komukolwiek? Rodzicie naturalnie, ok i nie chcecie mieć cc, a inne chcą cc - Wy piszecie jesteśmy przeciwne? Dlaczego zamykacie furtkę wyboru innym? Nie mam jeszcze dzieci, na razie nie planuję, ale jak zdecyduje się na ciążę to na pewno przez cc. Choć w naszym kraju dość trudno to załatwić, zawsze znajdzie się ktoś kto wie co jest lepsze dla Ciebie. Bo w ten sposób jest jakiś przymus: rodzenie naturalne, karmienie piersią obowiązkowe itd. A tak właściciwe, to chyba nie powinno się ingerować w sferę innych, prawda? Oświećcie mnie, jeśli się mylę. Powinnam mieć wybór czy nie?Czy kogokolwiek powinno to obchodzić jak rodze?
        • Gość: Reszka Re: "CESARKA" - za i przeciw Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 19:48
          W jaki sposób wypowiadając swoje zdanie można zamknąć furtkę, bramę czy choćby usta komukolwiek? Lub zabronić?Ciekawy sposób rozumienia, ciekawy, dający bogate pole do przemyśleń. Znowu znalazła się jakaś osoba która nie dość że nie ma dzieci, ale już czuje się naciskana już to na naturalny poród, już to na karmienie piersią. Sorki, kobieto, ale na razie cała ta sfera pozostaje w twojej wyobraźni i – nazwijmy to – konsekwencji wydarzeń które sprawiają że patrzysz na to tak jak patrzysz, bo tak naprawdę na temat macierzyństwa, ciąży, porodu, karmienia, nie wiesz NIC. Nawet ja jestem od ciebie bardziej doświadczona . O całe jedno dziecko, prawie całą drugą ciążę i poronienie.Nie dociera, bardzo często nie dociera że cesarka to poród operacyjny, operacja związana z otwarciem jamy brzusznej, otwarciem otrzewnej (chyba? Już nie pamiętam szczegółów), związana z ryzykiem dla matki i dla dziecka, związana z określonymi możliwymi powikłaniami i odległymi konsekwencjami, jednym słowem wyjście ostateczne. Tylko mi nie piszcie, bo już widzę paluszki na klawiaturze, że taka jedna to po porodzie drogami natury to się czołgała, a taka druga po cesarce to ruszyła w tany na drugi dzień, mówimy o tym co wynika z obserwacji baaardzo dużych grup osób, nie o pojedynczych w sumie wypadkach, bo to o niczym nie świadczy, choćby poparte własnym (świetlanym oczywiście i ilustrującym głoszoną przez autorkę pogląd) przykładem. Był nie tak dawno artykuł w Polityce nt cesarek na życzenie we Włoszech, polecam, zgroza czytać. Zgadzam się z założeniami o których pisała wan, tych z fundacji RPL, no właśnie, nie uważacie że fundacja która ma na celu promowanie tego co ludzkie namawiałaby do naturalnych porodów gdyby stały za tym wyłącznie interesy leniwych lekarzy? Bo jak to przeczytałam, to mi oczy z głowy wyskoczyły, dan, dziewczyno, opamiętaj się, co ty piszesz?Na koniec żeby uniknąć nieporozumień, bo ostatnio trzeba to mocno zaznaczać, więc zaznaczam. Nie jestem przeciw cesarkom, jak będzie trzeba moją ciążę zakończyć operacyjnie to to zrobię i nie będę się wahać ani chwili, ale cesarka na życzenie...? Przepraszam to niepolitycznie powiedziałam, cesarka prawem kobiety? Może jeszcze konstytucyjnym. Kobieta ma prawo do porodu bez bólu (i za darmo), ale od razu operacja? Najprostszy wyrostek też się może powikłać, a sama chęć pacjenta do usunięcia sobie wyrostka nie stanowi wskazania do zabiegu. Zresztą przecież nie chodzi o matkę tylko. Ciekawe kto rozpętuje taką histerię na temat porodów naturalnych, „jakże wyczerpujących i nieestetycznych” (cytat z innego forum) i kiedy mi zarzucą że najchętniej przywiązałabym rodzącą do stołu i patrzyła w upojeniu na jej męki i jęki. A będąc złośliwą, skoro nikogo ma nie obchodzić jak rodzisz, to idź sobie do stajenki, i tam sobie ródź, jak ci się żywnie podoba. Bez wchodzenia w zawiłości psychologiczne. O Boże, a miałam się nie denerwować...
          • Gość: wiosna Re: "CESARKA" - za i przeciw Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 20:29
            Droga Reszko,Twoja wypowiedź jest wybitnie narzucajaca twój punkt widzenia. Pozostaw Twojej Poprzedniczce i innym (w tym mnie) prawo decyzji o własnym życiu. To, że przeszłaś poród naturalny ( i chwała Ci za to) bez problemowo, ponieważ twój organizm i psychika Ci na to pozwoliły, to nie oznacza, że tak samo jest wykrojony cały świat. Poza tym, umówmy się, nie żyjemy w kraju arabskim, ani przed latami, kiedy musiałybyśmy robić to, co nam narzucają poprzednie pokolenia - np. konieczność cierpienia kobiet przy porodach bądź obowiązkowego sprzątania i wydawania obiadów na godzinę powrotu pana i władcy z pracy.Częśc z nas myślę, też ma takie możliwości, że może zdobyć odpowiednią wiedzę i informacje na tematy dla nas ważne (tu: rodzić naturalnie czy cc), a mając ich wystarczająco, moze podejmować decyzje odnośnie swojego życia. Chciałabym dodać, że to, że cc jest po prostu operacją, a nie kompletnym aktem destrukcji i poniżenia ciała i psychiki kobeity, jakim jest dla mnie na przykład poród naturalny, jest bardzo pocieszające. Proszę tylko, zeby zrozumiec, jak rózne spojrzenia mogą miec różne osoby i uważam, że mają do tego święte prawo...Ja gdybym nie miała możliwości rodzić przez cc na życzenie, nigdy w zyciu nie zdecydowałabym się na dziecko. Więc w moim przypadku, w rachubę wchodził wybór pomiędzy aboracją a cc. Więc błogosławię ten świat i ludzi myślących "szeroko", ze dają mi możliwość takiego wyboru. wiosna
            • Gość: Reszka Re: "CESARKA" - za i przeciw Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 20:16
              Droga wiosno. W jaki sposób narzucam - pisząc na forum - swoje zdanie komukolwiek, nie potrafię tego pojąć, choć najwyraźniej tak to odczytujesz. I w jaki sposób moje zdanie może przeszkodzić w realizowaniu czyjegoś planu życiowego, choćbym go uważała za najbardziej głupi, tego też nie rozumiem . Gdybym założyła lobby parlamentarne skierowane przeciw cesarkom na życzenie czy coś w tym rodzaju to mogłabyś mi zarzucić że coś komuś narzucam, ale tak? Jeżeli ktoś czyjeś odmienne zdanie odczytuje jako atak na własne, to już jest jego problem.Nie chce mi się już pisać po raz kolejny o wolnościach przekonań i wyborów, bo tyle tego było ostatnio że się niedobrze robi. Nie wymagam fanfar za poród, nawet pomimo kosztów jakie poniosła moja psyche i soma w wyniku niego, o czym nie wiesz i wiedzieć nie możesz, więc twoje gratulacje są nieco nie na miejscu. Nie uważam że PDSN jest jedynym wyjściem. Nie uważam że kobieta powinna cierpieć przy porodzie w żaden sposób, bo nie musi, nie uciekając się do operacji, są metody żeby ból znieść, o których pisała np. Bogusia.Ty masz prawo widzieć rozwiązanie problemu początków twojego macierzyństwa w – nazwijmy to – ucieczce przed PDSN, ja mam prawo poczytać w książkach o możliwych przyczynach takiej postawy. Ty masz prawo rodzić dziecko tak lub inaczej lub wcale, a ja nie rzucę się przed salę operacyjną przeciw temu protestować, przy zachowaniu swojego zdania choćby było dla ciebie nie do zniesienia. Ty masz prawo uważać poród naturalny za ohydę, ja taką postawę za objaw zaburzeń postrzegania swojego ciała, ale czy to jest dla ciebie jednoznaczne z tym że będę cię odsyłać do specjalistów zajmujących się tego rodzaju problemami? Niemniej dzięki różnorodności spojrzenia o którą tak bardzo apelujesz pozostanę przy swoim zdaniu że ktoś kto widzi PDSN jak akt poniżenia czy gwałtu ma problem, bo jest to tylko objaw który ma swoją przyczynę. Czy wyraziłam się dostatecznie jasno?
          • Gość: Zilka Re: "CESARKA" - za i przeciw Trochę z innej strony Do Reszki IP: *.* 14.09.02, 21:53
            Reszka,Piszesz "Kobieta ma prawo do porodu bez bólu (i za darmo), ale od razu operacja?" Zaraz, ale dlaczego kobieta ma prawo do porodu bez bólu a do cesarki nie???? Przecież to nienaturalne! bozia kazała boleć to skąd wzięłas to prawo do porodu bez bólu??? Bądź konsekwenta :)zilka :) - wbrew pozorom nie zwolenniczka cesarek na (każde) życzenie.PS A artykuł we wprost naprawdę nie był tak dramatyczny. Po prostu informował, że bogate Włoszki nie chcą rodzić dzieci naturalnie. Wolą przez cesarkę.
            • Gość: Reszka Re: "CESARKA" - za i przeciw Trochę z innej strony Do Reszki IP: *.* 15.09.02, 20:16
              Zilko, wyobraź sobie taką sytuację. Przychodzi baba do lekarza i mówi: „Panie doktorze, ja się tak strasznie boję, że mnie wyrostek zacznie boleć, że proszę mi go usunąć zanim zacznie się coś dziać”. I taki chirurg raczej baby na stół operacyjny nie weźmie, tylko odeśle ja do psychiatry. Chęć pacjenta do zoperowania sobie tego czy tamtego nie jest bezwzględnym wskazaniem do operacji, nawet przy operacjach plastycznych, tym bardziej że po raz kolejny mówię, tu nie chodzi tylko o matkę, dlaczego dziecko ma ponosić ewentualne konsekwencje decyzji mamusi, którą ktoś słusznie nazwał fanaberią, dodam, egoistyczną fanaberią według mnie. Najczęstszym argumentem zwolenniczek cesarki nie tylko na tym forum jest ominięcie bólu porodowego. Czy naprawdę te osoby, mieniące się dobrze poinformowanymi i posiadającymi wiedzę nie słyszały nigdy nic o innych metodach zwalczania tego bólu? Jak chociażby TENS o którym pisała Bogusia. W końcu cesarka ma na celu ratowanie życia i zdrowia dziecka i matki. Po co burzyć ścianę skoro można otworzyć drzwi? I właśnie ty napisałaś to co przewidziałam, czyli że tylko czekam aż mi zarzucą że chciałabym widzieć kobiety przywiązane na porodówce do stołów i wrzeszczące, bez wczytywania się, a nie po tobie się tego spodziewałam. Nie rozumiem dlaczego według ciebie te dwie sprawy się wykluczają, mój akces jeśli chodzi o poród bez bólu i mój brak zachwytu jeśli chodzi o cesarki na życzenie? Masz rację, artykuł w Polityce był raczej emetyczny niż dramatyczny, zgadzam się...
    • Gość: nineczka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 20:10
      Nie chodzi mi o to, że wypowiadając swoje zdanie komuś coś zabraniasz. Ale jeśli pewien wycinek życia kogoś nie dotyczy, to czy ma prawo mówić: to powinno być zabronione. A jeśli druga osoba tego chce? I dlaczego to napisałam? Bo podpytywałam się lekarzy/znajomych o tę formę porodu i zaraz wielkie oburzenie (kurczę, nadal nie wiem dlaczego), jakby było trochę więcej tolerancji dla innych to czy nie żyło by sie nam lepiej???? Nie dotyczy to cc na życzenie, ale (był kiedyś taki wątek) o oburzeniu jakie usłyszała pewna matka, że karmiła w restauracji. Podobna historia: karmi piersią, oburzenie sąsiednich stolików i teks w restauracji nie wypada. I co byś Reszko powiedziała/ Ze to Twoje dziecko i masz do tego prawo, a kogoś jak to nie dotyczy to niech wsadzi nos w kartę/ talerz. Czyz nie? Powikłania po operacji. Przechodzę tylko ja. I biorę to na siebie. Ah, jeszcze o nauraloności, którą tak promujsze - to właśnie chyba Ty powinnaś iść do stajenki i tam rodzić bo ja wręcz przeciwnie. I nie denerwuj się za bardzo w kwestii cc na życzenie, bo co Ci do tego? I wiem, że mój list jest niemiły, ale wywołana do tablicy odpowiadam tonem na ton. Chętnie zmienię jednak ton. A czy to, że nie mam dzieci, niejako pozbawia mnie prawa do głosu na tym forum? I znowy troszkę tolerancji. Jeżeli wymagamy tego od innych (patrz: restauracja) to zacznijmy od siebie.
      • Gość: altro1 Re: "CESARKA" - pytanie do zwolenniczek? IP: *.* 14.09.02, 22:57
        Dziewczyny !Powiedzcie mi co jest takiego okropnego w porodzie naturalnym? Bo może ja czegoś nie wiem, albo w trakcie porodu nie zauważyłam, ale uważać go za poniżający dla kobiety to chyba lekka przesada. Moim zdaniem poród bolesny lub nie, (bo i takie bywają) jest naturalną częścią naszego życia. Obrażanie się na rzeczywistość jest moim zdaniem nieskuteczne. Nie ma przed nią ucieczki, a przyznajcie, że wiele jest w naszej codzienności mało romantycznych czynności, przed którymi nie ma ucieczki, pozwólcie, że nie będę podawac przykładów. Ja osobiście potraktowałam poród jak wyzwanie, sprawdzian, jak dam sobie radę w wymagającej pewnego wysiłku sytuacji. Osobiście uważam, że życie może postawić mnie przed dużo trudniejszymi wyzwaniami i dobrze jest wcześniej "potrenować". Poza tym myśl o nacinaniu mojej macicy i brzucha była dla mnie odstraszająca. agaP.S. Czy widziałyście odssysanie wód płodowych z dróg oddechowych maluszka po porodzie przez cc?
        • Gość: Mona30 Re: "CESARKA" - pytanie do zwolenniczek? IP: *.* 15.09.02, 07:32
          pytasz: "Powiedzcie mi co jest takiego okropnego w porodzie naturalnym?"Tu zapewne nie ma jenoznacznej odpowiedzi. Każda z nas jest inna i każda przeżywa to inaczej. Dla Ciebie uznanie go za poniżający dla kobiety jest lekką przesadą, ale spróbuj zrozumieć albo chociaż przyjąć do wiadomości (i pogodzić się z tym ;)), że istnieją takie osoby, jak ja, które m.in. z powodu strachu przed porodem przez wiele lat nie miały dzieci i zdecydowały się na ciążę tylko ze względu na możliwość cc. Dla mnie jest to coś tak potwornego, że wolałabym dziecko usunąć lub sama umrzeć niż rodzić naturalnie.
          • Gość: altro1 Re: "CESARKA" - pytanie do zwolenniczek? IP: *.* 15.09.02, 09:41
            Od razu wyjaśniam, że moim zdaniem kobieta jeśli panicznie boi się porodu naturalnego to nie powinna być zmuszana do niego zmuszana. Ale uważam też, że należy analizować swoje lęki i starać się je nazwać po imieniu. To już połowa sukcesu w zwalczeniu ich. Dlatego pytam o konkrety, co budzi Twój lęk? Mnie np. przerażała perspektywa nacięcia krocza i ewentualnych komplikacji z tym związanych :fou: . Dlatego już w 13 tygodniu chciałm się umawiać na cc. Wiem, że wiele kobiet uważa, że rozciągnięcie tkanek krocza uczyni je mniej atrakcyjnymi seksualnie (Ciebie nie podejrzewam o to, że uważasz, że atrakcyjność kobiety zależy od rozmiaru pochwy :what: , zresztą ćwiczenia szybciutko załatwiają problem). Przeanalizuj swoje obawy, warto poznać samą siebie.aga P.S. Mnie od cc odstraszyło m. in. dłuższy pobyt w szpitalu i wizja leżenia plackiem po porodzie. Osobiście wolę móc ruszyć co jakiś czas nogą lub ręką :bounce: . Poza tym im dalej w ciążę tym mniej się bałam.
        • Gość: Dyska_ Re: "CESARKA" - pytanie do zwolenniczek? do Altro1 IP: *.* 17.09.02, 08:39
          Droga Ago, 3 mies. temu urodziłam synka właśnie przez cc. To nie była planowana cesarka i okazało się, że ją będę miała już na miejscu. Z braku czasu dostałam znieczulenie ogólne. Nie czuje się gorsza z powodu tego, że nie rodziłam naturalnie, choc całą ciążę do takiego porodu się przygotowywałam. Boli mnie jednak to, że nie słyszałam pierwszego krzyku mojego dziecka, nie widziałam go zaraz po wyjęciu z brzucha, nie poczułam jego cieplutkiego ciałka na sobie. Wszystko to sprawia, że chce mi sie wyć, ponieważ nikt mi juz tego nie wróci. Przeraża mnie myśl, co się z nim działo, czy go ktos przytulił, czy potraktowano "zawodowo" gdy płakał. Więc nie pisz, z łaski swojej, tekstów o brutalności odsysania wód płodowych, bo to sa te rzeczy, o których nie chce myśleć (choć wiem, że są niezbędne). I właśnie złapałam doła...Edyta
      • Gość: Reszka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 20:19
        Kochana nineczko, a zacytuj w którym momencie pisałam że ma być zabronione? Cokolwiek? I znowu o tolerancji, błee... Gdzie napisałam że będę ścigać cesarzowe na życzenie? JA MAM PRAWO uważać to za głupotę, czy tchórzostwo czy co mi tam się jeszcze przypomni, ale dopóki nie wyjdę na ulicę z transparentem „Matki po cesarce na życzenie - do więzienia” nie ma mi co zarzucać, bo moje poglądy, itd., itp. Myślę że lekarze z którymi rozmawiałaś wykazali się dużą ilością zdrowego rozsądku. Wyobraź sobie że ktoś ma cesarkę na życzenie i coś się dzieje, umiera matka lub dziecko. Prokuratura pyta o wskazania do zabiegu, lekarz mówi że nie było. I co? Następne pytanie- dlaczego poszedł na coś takiego? Doktor ma duuuże problemy, życia / zdrowia nic nie wróci. To co, ma narażać własne 4 litery dla czyjejś fanaberii? Zapewniam cię że w razie problemów mama zmarłego/uszkodzonego dziecka czy rodzina zmarłej/chorej pacjentki słowa nie piśnie, że było to jej własne życzenie, stąd lekarze raczej będą się kierować własnym rozumem. Pewno, że są tacy którzy uznają rozszerzone ryzyko, ale akurat tak się jeszcze składa że generalnie o wskazaniach do zabiegu decydują lekarze, a nie pacjenci. A powtarzam jeszcze raz – nie ma zabiegów bez ryzyka, a tu ryzyko dotyczy dwojga i jest większe niż przy normalnym porodzie.Powikłania po operacji nie muszą dotyczyć tylko ciebie, ta operacja nie dotyczy tylko matki ale i dziecka, jeśli będziesz w stanie unieść ciężar ewentualnej odpowiedzialności za krzywdę która MOŻE stać się dziecku w wyniku twojej decyzji, to w porządku, nie ma sprawy, bo powikłać się może wszystko, nawet czyszczenie nosa gruszką. A skoro piszesz że nikogo nie powinno obchodzić jak rodzisz to znaczy że nie potrzebujesz pomocy osób drugich, bo po co, skoro to nie powinno nikogo obchodzić jak rodzisz, więc powinnaś sobie dawać radę sama, stąd skojarzenie z miejscem odosobnienia. Bo niestety, w dzisiejszym wrednym społeczeństwie tak się składa że akurat do porodu potrzebna jest co najmniej położna, a do cesarki to nawet cały zespół medyczny, który bierze odpowiedzialność za to aby twoje dziecko przyszło na świat całe i zdrowe, i żebyś ty też przeżyła we w miarę dobrym zdrowiu, bo w razie czego to oni będą odpowiadać za niepowodzenie. Więc nie mów że to twoja jak urodzisz, bo tak się składa że raczej musisz się liczyć z innymi. Też nawzajem, ale o tym już pisałam.Co do ostatniego akapitu, nikt nikomu nie zabrania wypowiadania swojego zdania, ale zastanów się, czy ja mogłabym zaangażować się w dyskusję np. na temat wyprawy w Himalaje, opowiadać o niebezpieczeństwach i pięknie krajobrazu nigdy nie wychylając nosa poza Kraków? Wszystko co bym powiedziała to byłoby tylko efektem moich wyobrażeń, opisów z książek i gazet, a z prawdą obiektywną nie miałoby nic wspólnego, niestety. Więc nie obraź się, ale w tych sprawach doświadczenie ma dużą rolę, i „tyle wiesz ile zjesz” i wcale nie twierdzę że jestem najbardziej doświadczona ze wszystkich znanych mi osób. I nie denerwuję się kwestią cesarki na życzenie, bo co mi do tego, tylko kwestią ogólnej histerii niekoniecznie dotyczącej cesarek czy karmienia piersią choć to chodliwe tematy.
        • Gość: asia.d.d Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 20:42
          Reszko, że też Ci się tak chce....:hello:
          • Gość: Reszka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 16.09.02, 08:26
            Mnie dyskusje cieszą i dają dużo do myślenia, przez to że staram się dotrzeć do sedna (jeśli takowe istnieje, rzecz jasna....I sporo uczę się przy okazji, serio. I zmuszają siedzącą w domu kobitę do poszukania wśród notatek i w internecie, przez co nie zardzewieję zanim wrócę do pracy.
    • Gość: Zilka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 20:20
      Ale sie zrobiła rozmowa na temat cesarki...No więc uzupełniam. Ja miałam znieczulenie podpajęczynówkowe i niejako "wywołana do tablicy" opiszę wszystkie niemiłe momenty porodu. Tzn. postaram się je znaleźć. Jakąś godzinę przed porodem wpadłam w straszną histerię, po co mi ta ciąża, po co mi ta cesarka, JA NIE CHCĘ!!!! ale brzuch był i nie bardzo miałam gdzie uciekac :) I nagle się też zrobiłam straszni senna i tak w ogóle to chciałam, zeby najpierw dali mi się przespać a potem zrobili cesarkę :) Po wejściu na blok operacyjny (9.00 rano) wszyscy po kolei mi się przedstawili i mówili co robią. Założono mi cewnik co było dość nieprzyjemne ale trwało może 15 sekund. Potem kazali mi się wygiąć i usłyszałam "teraz będzie znieczulenie przed znieczuleniem" i poczułam takie jakby ukłucie szpilka w kręgosłup. Potem nie czułam już nic i usłyszałam tylko że mam się już wyprostować. Moment wyjmowania dziecka rzeczywiście się czuje, ja się czułam jakby mi wyjmowali płuca a nie dziecko, takie szarpanie prawie od gardła ale to nie boli, takie dziwne uczucie, obserwowałam je z zainteresowaniem :) W trakcie szycia przez chwilę zrobiło mi się słabo, myślałam, ze zemdleję ale pielęgniarka anestezjologiczna caly czas czuwająca kazała mi oddychać tlenem (który miałam nad buzią) i zatrzymać powietrze w płucach i przeszło może po minucie. I to koniec, niestety ;) :) więcej nieprzyjemnych przeżyć nie miałam.Leżenie do 17.00 traktowałam naprawdę jako przymus, znieczulenie zeszło mi ok. 12-13.00 i już mnie od tej pory cały czas "podnosiło do góry" no ale kazali leżeć to leżałam. O 17.00 mnie posadzono, o 18.00 wstałam. Nie chcę powtarzac swojego postu w którym opisałam cały przebieg. Potem rzeczywiście kilka dni są problemy z podniesieniem się samodzielnym jeśli nie ma się czego złapać - tzn. z leżenia do siadu, potem już nie ale nie są one jakieś gigantyczne. Po prostu zauważa się czynność, którą wcześniej sie wykonywało nieświadomie.I to tyle, jest mi prawie przykro ;), że więcej nieprzyjemnych momentów nie miałam no ale nie. Nie wiem, może jestem nietypowa, może lekarze nietypowi (???) ale moja cesarka naprawdę była super. I dni po niej też. A blizna w tej chwili (5 tygodni po) wygląda jak narysowana czerwonym flamastrem cienka kreseczka.zilka
    • Gość: Mika_P Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 14.09.02, 22:21
      Miałam się nie wypowiadać, bo już zdołałam się zorientować we wcześniejszych watkach na forum, że zwolenniczek cc na życzenie nie jest w stanie nic przekonać, a zwłaszcza statystyki, bo niemal każda kobieta jest w stanie podać przykłady na NIE, jednak chciałabym przypomnieć (bo w tym watku to nie padło jeszcze), że poród naturalny umożliwia dziecku wypchnięcie z płuc płynów owodniowych, zaś cc - nie.Swoją drogą, nie potrafię zrozumieć, jak ktokolwiek może chcieć, żebyb wsadzono mu nóż w brzuch i rozcięto, i jeszcze za to płacić ciężkie pieniądze, skoro jest już odpowiednia do tego celu dziurka.No, ale niezbadana jest natura ludzka.
      • Gość: Mona30 Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 07:22
        To prawda - niezbadana jest natura ludzka. Ty nie potrafisz zrozumieć, "jak ktokolwiek może chcieć, żebyb wsadzono mu nóż w brzuch i rozcięto, i jeszcze za to płacić ciężkie pieniądze", a ja nie mogę zrozumieć, jak można pogodzić się z przepychaniem ogromnego dziecka przez maleńką dziurkę, która wg mnie wcale nie jest do tego odpowiednia, co potwierda to, że prawie zawsze jest rozrywana lub rozcinana.
        • Gość: Mika_P Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 23:09
          Mono, czy widziałas kiedyś na żywo nowonarodzone dziecko ? Ja, gdy ujrzałam swoje Pisklątko, byłam zszokowana, że jest tak maleńkie i przez kilka chwil, zanim usłyszała, że toto wazy 3 kilo z kawałkiem, czyli całkiem w normie, myslałam, że dzidziuś jest za mały, i że coś jest nie tak.Łepeczek takigo człowieka jest nie większy niż pomarańcza, moje piersi były większe.Ani media, które w roli noworodków pokazują najczęsciej kilkumiesięczne maluchy, ani fotografie, nie sa w stanie oddać maleńkości nowonarodzonego dziecka, najlepiej się przekonać, biorąc takie cudo na ręce - prawie nic nie waży i prawie mieści się w dłoniach.Nie chcę cię nawracać na poród naturalny, tylko strasznie Ci współczuję tego strachu, który czujesz...
    • Gość: kamilla Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 08:46
      Gosiu, napisze Ci krotko co ja sądzę (miałam 14godzin poród naturalny i cc ze wzgledu na "wysokie proste stanie glowki").Poród był trudny skutki:- miałam depresje dosc długo- przez miesiac mialam problemy z wstawaniem i chodzeniem- babrala mi sie rana (za wczesnie zdjete szwy)- pokarm byl ale dopiero w 3 dobie- okropne uczucie przy cc jak wyciągają dziecko (przy zzw)- dieta, cewnikowanie, woda sie zatrzymuje w org i nogi puchna jak baniaminusy:- inne przezycia po porodzie jak widzi sie dziecko- zabieraja dzidziusia na dobe bo nie mozna wstawac(a on biedny lezał i plakal)plusy- ulga ze dzidzius ma 10pkt, gdyby nie cc nigdy by sie nie urodzil. a ja żyję.pozdrawiam, kama
    • Gość: olaserwicka Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 12:19
      Uważam, że cała ta dyskusja do niczego nie prowadzi, bo każda z nas ma swoje zdanie, którego nie zmieni. Sama jestem w pierwszej ciąży i chciałabym urodzić naturalnie, ale jeśli będzie choć odrobina niepewności ze strony lekarza, to bez wahania zdecyduję się na cc. Chciałabym dodać, że wśród lekarzy nie ma jednoznacznej zgody, który poród jest lepszy. Latem tego roku w USA odbyła się konferencja ginekologiczno-położnicza, gdzie stwierdzono, że cc jest korzystniejsze zarówno dla matki jak i dziecka. Poza tym nie wiem czy wiecie, ale większość porodów po zapłodnieniu in vitro rozwiązywana jest operacyjnie, mimo,że nie ma szczególnych wskazań.Odnosząc się do niektórych poprzednich postów to po porodzie naturalny dziecko też odsysają; zaś wśród lekarek rodzących dzieci, bardzo dużo decyduje się na planowaną cesarkę. Pozdrawiam Ola
    • Gość: Ania1 Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 15.09.02, 22:05
      Ja również w ciąży rozważałam możliwość CC i wydawała mi się optymalna. Chyba mam rację twierdząc, że większość kobiet , która decydują się na cc robi to ze względu na ewentualne zmiany pochwy. Fakt, na pewno te „deformacje” :) są nieuniknione. Mój poród odbył się naturalnie, bez znieczulania i był wspaniałym przeżyciem głównie dzięki mojemu przygotowaniu i obecności męża. Pierwszy raz widziałam łzy w jego oczach. Mimo ogromnego bólu i strachu BYŁO CUDOWNIE. Ale zależy to głównie od nastawienia kobiety.Ja bardzo chciałam zmierzyc się z bólem i poczuć narodziny mojego dziecka. Miałam powikłania w postaci vacuum i trudno gojącego sie krocza, ale miałam wrazenie, że mamy po cc są mimo wszystko bardziej wyczerpane (rodziałam w szpitalu, gdzie połowa porodow to cc).Według mnie najpiękniejsza chwilą jest widok własnego dziecka wpatrującego się ufnie w zmęczoną (mniej lub bardziej) i szczęśliwą mamusię, niezależnie od rodzaju porodu. Na koniec tylko dodam, że moje życie seksualne jest teraz dużo bardziej emocjonujące :) , chociaż muszę przyznać, że początki ( po porodzie ) nie były zbyt przyjemne. Pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te oczekujące. I tak największe wyzwania pojawiają sie po porodzie.Ania mama 5-miesiącznej Oli
    • Gość: kabat Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 17.09.02, 07:18
      Ja jestem po cesarce i nie jestem przeciwna. Po 9 godzinach bólu poszłam na stół. Żałuję tylko że musiałam się tak długo męczyć i od razu nie było cesarki. Owszem przez kika dni bolał szew, ale nie miałam problemów z siadaniem /nacięte krocze. siusianiem/ Dziecko urodziło się bez żadnych zasinień. Dostałam je zaraz po wyjeździe z sali do karmienia. Wszystko było pod zzo więc byłam wiadoma tego co się dzieje. Co do spewłneinia się? Ja urodziłam po poronieniu i ciąży pozamacicznej, więc o żadnym spełnianiu się nie mylałam. Chciałam mieć po prostu całe i zdrow dziecko.Lidka
    • Gość: Dyska_ Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 17.09.02, 11:28
      Miałam cc nieplanowane. Tzn. dziecko do końca 37 tyg. było pupą do dołu, po czym zechciało obrócić się główką do wyjścia ;) , a gdy pojechaliśmy w 41 tyg. rodzić okazało sie, że znowu są pośladki. Hmmm... Dzień wcześniej byłam na ktg i pani doktor też mnie zbadała i było ok. Jednak mój leniuszek postanowił, że nie będzie sie przeciskał i "prosze mnie wyjąć (tylko delikatnie...)" ;) I właśnie od tego obrotu zaczął się poród, bo mały widocznie tak mocno naparł, że pękły błony płodowe i odeszły wody. I natychmiast bardzo silne skurcze najpierw co 3, za chwilę co 2 minuty. Jadąc do szpitala cały czas jeszcze byłam przekonana, że będzie siłami natury. Jednak stało się inaczej. Gdy tak leżałam na łóżku porodowym modliłam się, żeby już się skończyło i wtedy hasło "cięcie" przyniosło mi ogromną ulgę. Tak, odezwał się we mnie egoista, który chciał uniknąć bólu. Przeleciały mi jednak przez głowę wszystkie "wady i zalety" cc, ale cóż mogłam poradzić - najważniejszy był mój synek. Nie będę sie powtarzała, bo pisałam kilka postów wyżej (choć to było do altro1, więc może nikt nie czytał) czego najbardziej mi żal. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi rodzić drugie dziecko, też się poddam temu, co będzie najkorzystniejsze przede wszystkim dla dziecka. W czasie ciąży miałam możliwość wyboru jak chcę rodzić i cc mnie kusiło (że to pewniej szybciej, prościej - nikt nie mówił o dochodzeniu do siebie). Wybrałam jednak to, co zgodne z naturą i - jeśli wszystko jest ok - najlepsze dla dziecka i matki. I po raz kolejny los pokazał mi "figę" i kto tu rządzi ;) . Przytoczę jeszcze słowa pewnego lekarza ginekologa-położnika. Otóż powiedział on, że gdyby natura wymyśliła cc jako najlepszy sposób przychodzenia na świat, to każda kobieta miałaby w brzuchu suwak. Ja nie mam...Tak sobie przeczytałam co tu wyprodukowałam i stwierdzam, że nic tym postem nie wnoszę do dyskusji. Chciałam jednak podzielić się z Wami swoim doświadczeniem. A tak naprawdę tak mało wiem o życiu, rodzeniu, ludzkiej psychice, że nie jestem ani zwolenniczką ani przeciwniczką cc. Jak również nie pochwalam ani nie neguję cc na życzenie. Jestem zagorzałą fanką przychodzenia na świat pociech zdrowych :) :) i uśmiechniętych dumnych mamuś, czego wszystkim życze (ale patetyczny ton podłapałam ;) ). Dyska
    • Gość: emama Re: "CESARKA" - za i przeciw (????) Trochę z innej strony :-) IP: *.* 20.09.02, 09:50
      Ja swoją córcię rodziłam przez cesarskie cięcie, zaplanowane, nie przeze mnie, przez życie. Moja mała nie obróciła się, pierwsze dziecko i za mała miednica. Miesiac przed terminem lekarz powiedział mi, że będzie cięcie. Nie jestem zwolenniczką ani przeciwniczką cc. Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby dzieciątko urodziło się zdrowe. Jedna i druga metoda mają swoje plusy i minusy. Natura stworzyła kobietę do tego aby rodziła naturalnie, ale w dzisiejszych czasach kobiety robią się bardzo wygodne i bojaźliwe. Jeżeli jest zagrożone zdrowie, a co gorsza życie matki lub dziecka to jak najbardziej cięcie, a jak nie to po co iść pod skalpel?Ja osobiście szybko zaczęłam chodzić po porodzie. Po przyjściu do domu, czyli w 5 dobie, na drugi dzień wyszłam na spacer sama znosząc i wnosząc na 1 piętro ciężki wózek. Są kobiety, które bardzo długo nie mogą dojść do siebie po porodzie i nie ważne czy był to poród naturalny czy cięcie. Pozdrawiam. Asik.P.S. Jeżeli chodzi o odsysanie wód płodowych to dzieci urodzone drogami natury też mają to robione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka