aniak790207
04.02.07, 10:04
przeczytalam wczoraj na tym forum watek Pauliny, ktorej zmarł syn przy
porodzie...załuje ze to zrobilam bo cala noc nie spalam, ryczałam jak glupia
i wkrecałam sobie kape, ze mnie to tez spotka, bo czekam na dziecko jak na
nic innego w zyciu, jestem w 40tc, dzis jest termin porodu, dzidzi nie
spieszy sie na swiat i boje sie...dla mnie ta ciaza jest jednym wielki
stresem- napierw sie balam ze poronie, pozniej czy donosze a teraz czy urodze
zdrowe i zywe dziecko! poco tyle badan, usg jak nie umia wykryc, ze dziecko
jest na pepowinie!? co ta kobieta musi teraz przezywac? ja nie wyobrazam
sobie tego bolu- ja skonczyłabym w zakladzie psychiatrycznym! od wczoraj
bardzo sie boje...tak bardzo, ze nie wiem co mam robic- najchetniej to bym
jechala i blagała o wyciagniecie tego dziecka ze mnie- wole miec je juz przy
sobie niz w sobie! czy tylko ja to tak przezywam! przeraszam dziewczyny i
Ciebie Paulino, ale ja nie jestem tak silna! juz widzialam jak na moich
oczach umieraja mi dwie najblizsze osoby!trzeciej tragedii nie przezyje!boje
sie i jestem zalamana