gmyzka
23.04.07, 19:56
Pewnie wiekszosc z Was pomyslala od razu "Tak". Po co zadawac takie pytanie?
A jednak: Jak pisalam tu niedawno jestem w 14 (dzis w sumie zaczynam 15ty)
tygodniu. Moje malenstwo ma wade pecherza - nie ma on ujscia. Oproznili
pecherz mu w piatek w celu przebadania moczu, aby stwierdzic na ile
uszkodzone sa nerki. Jesli sa w miare na chodzie, to moga wkladac rurke do
pecherza do chwili porodu, a potem operacja (w miedzyczasie dosc wysokie
ryzyko powiklan). Testy genetycznie wstepnie wyszly ok, czekamy na koncowe
wyniki. Nawet jesli nerki sa ok, to jest wysokie ryzyko, ze pluca sa tez
uszkodzone, bo byly juz zgniecione nieco w klatce piersiowej... ale stanu
pluc podobno nie mozna ocenic dokladnie az do porodu.
Czy walczylybyscie o dziecko nawet gdyby statystyki pokazywaly, ze szansa, iz
przezyje jest niska? A jak sie urodzi to jest wysokie ryzyko, ze bedzie miec
powazne problemy?
Gdyby cos sie stalo mojemu mezowi, to walczylabym do samego konca. Czemu
niektorzy znajomi i lekarze twierdza, ze powinnam pozwolic malenstwu odejsc
(usunac ciaze), zeby sie nie meczylo!? Czy fakt, ze moj maz ma lat 40-ci, a
malenstwo 14tyg. powinno zmienic podejscie do sprawy??!!
Prosze podzielcie sie Waszymi przemysleniami...