lilia-wodna
08.12.07, 13:29
Cześć! 26.11. przyszedł na świat mój synek!!!! Poród odbył się w drodze
cesarskiego cięcia (planowe, ze względu na miednicowe ułożenie). Jesteśmy z
mężem przeszczęśliwi i kompletnie oszaleliśmy na Jego punkcie (podobnie jak i
cała rodzina). Mimo, że to był już 40-tydzień ciąży, i w karcie wypisu podano,
że ciąża była donoszona, Mały miał problemy z aklimatyzacją (przyniesiono Go
do mnie dopiero po kilku godzinach). Pediatrzy stwierdzili, że jest
"wcześniejszy" - że powinien się urodzić za 2-3 tygodnie.... Cały czas się
obawiałam tego, że zostanie "wyciągnięty" za wcześnie - prowadziłam obserwacje
cyklu i wiedziałam, że to był długi cykl i Mały nie został poczęty wg
standardowych obliczeń i założenia, że cykl ma 28 dni... Niestety, lekarze
zbagatelizowali moje obawy, a ja nie dość stanowczo upierałam się, żeby
jeszcze poczekać... Powiedziano mi, że ciąża jest donoszona i lepiej nie
czekać, ażporód się zacznie.... Efekt był taki, że Mały, choć dostał 10 pkt w
skali Apgar, był senny, apatyczny, miałam straszne problemy z wybudzeniem Go
do karmienia (a za to, że leci z wagi, zostałam obwiniona oczywiście ja)- no a
jeszcze przyplątała się żółtaczka .....co też powoduje senność i brak
apetytu..... Ale Mały jest dzielny i już jesteśmy w domu....choć nadal
walczymy o jedzenie i mamy problemy z wybudzeniem czasami.... Dlatego - moja
rada, jeśli tylko wiecie, że Wasze Maleństwa są młodsze niż przewidują
"normy", może warto bardziej stanowczo powalczyć o każdy dzień w brzuszku?
Pozdrawiamy!