Dziewczyny. Mam zapytanie, wątpliwość kogoś kto jest chemikiem i z
zamiłowania...używa wyłącznie Pampersów. Bynajmniej nie zwalił mnie
z piedestału i pampersem nie mamy zamiaru się zbrukać

natomiast
oznajmił mi, że w obliczu prania pieluszek w 60 stopniach - nie ma
takiej mozliwości by bakterie coli zostały zabite i jest to
niehigieniczne itp Stąd prasowanie to mus i pranie w wysokiej temp
Wiem, że jestem jedną z wielu, które drugi rok pieluszkują
naturalnie i zero problemów, czyjemy się bynajmniej higienicznie
wygladamy chyba też. Jeszcze nie rozmawiałam z lekarzem, ale
technolog żywienia, mocno orientująca się w wirusach i bakteriach
itp, mówi, że wystarczy 65 stopni by białko się ścięło, stąd to temp
wystarczająca by było skutecznie bez bakteryjnie i bez coli.
Naczytałam się, że bakt coli są w jakiejś ilości bezpieczne w
jelitach, są jakby naturalnym środowiskiem, tylko ich anormalna
ilość jest groźna.
Co z tymi niedociągajacymi do granicy bezp 5 stopniami w pralce? A
może jest jeszcze inaczej? Może znacie jakieś konkrety?
Bardzo mi zależy, żeby móc wrócić do tej osoby i pogadać.
Mnie nie zniechęca! wolę coli od poliakroli

Oczywiście mam na myśli wstrętne poliakrylany siedzące w żelu
jednorazówek. Tak mi się tylko rymsnęło

Pozdrawiam ciepło