Dodaj do ulubionych

palenie nierozumiem jej:(

15.01.09, 20:51
dziewczyny niemogę zrozumieć mojej koleżanki albo ja przesadzam.Sprawa wygląda
tak jestemy obie w ciąży ja 7msc Ona też 7msc tam 2tyg póżniej no
nieważne,chodzi o to że ja przed ciążą paliłam ale przestałam jak się
dowiedziałam nieciągnie mnie.Ona też przestała ale do czasu...a więc ok 6msc
zaczeło ją ciągnąc i zaczeła podpalać.wypala 1 do 2 papierosów dziennie
niezawsze ale mówi że dziennie musi zapalić choćby jednego.mnie to denerwuje
bo martwię się że z dzieckiem może być coś ne tak.niechce jej też tak pouczać
bo sama paliłam nie w ciąży ..jak ją przekonać a może ja przesadzam 1 czy 2 to
może niezaszkodzi..sadno niewiem już sama..
Obserwuj wątek
    • olgakg Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 20:57
      Ja powiem ze nawet meza zmusilam do rzucenia palenia przed zajsciem
      w ciaze.Mysle ze powinna odstawic papierosy,niechce nic mowic ale
      slyszalam ze jak matka pali dziecko moze miec astme.
      • asiaiwona_1 Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:01
        paląc zwiększa się ryzyko hipotrofii płodu. Poszukaj info w necie,
        wydrukuj i daj koleżance. A jej partnerowi to nie przeszkadza - to
        znaczy pod kątem bezpieczeństwa dziecka?
      • quajp Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:22
        ak ja bylam w ciazy to nawet babcia rzucila palenia i tak jej
        zostalo, dzieki Bogusmile to juz 9 lat!
    • deela Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:04
      ale co cie to obchodzi, co?
    • anna11233 Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:06
      Ostatnio widzialam jakis program w którym wypowiadał sie lekarz że palenie w ciązy znacznie zwieksza ryzyko tzw. "śmierci łózeczkowej" u dziecka wiec moze tym oleżankę przekonaj.
      • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:12
        przesadzacie, nie palila przez 6miesiecy jak teraz zapali jednego papierosa czy
        dwa na dzien to nie jest az takie straszne...sama od czasu do czasu zapale,
        szczegolnie gdy sie czyms stresuje...wdychanie spalin tak samo szkodzi, wiec co,
        nie oddychac do porodu?do konca ciazy spali 4paczki papierosow raptem... ja pale
        jedna paczke juz 34tygodnie...
        • marcowa_anula Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 00:23
          A skąd pewność, że te 4, 3 czy nawet jedna paczka nie zaszkodzą? Jasne, że spaliny i nafaszerowane chemią jedzenie też może zaszkodzić, ale tu nie chodzi o porównywanie zagrożenia tylko o kwestię palić-nie palić. Mamy wybór i to zależy tylko od nas. I wcale nie jestem taka pewna, że wszyscy są świadomi ewentualnego zagrożenia wynikającego z palenia, nawet pomimo tego, że nie zyjemy w średniowieczu.
          • quajp Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 10:23
            marcowa_anula napisała:

            > I wcale nie jestem taka pewna, że wszyscy są świadomi ewentualnego
            > zagrożenia wynikającego z palenia, nawet pomimo tego, że nie
            zyjemy w średniow
            > ieczu.

            slusznie prawisz , kolezanko. jak lezalam na patologii ciazy, to ze
            mna lezaly dziewczyny (palace w ciazy), u ktorych dzieci stwierdzono
            bardzo powazna hipotrofie. mimo to, nie przestawaly palic. kiedy
            tylko mogly, wymykaly sie do wc, zeby zapalic. caly odzzial
            smierdzial jak przedzial w pociagu dla palacych. a potem grzecznie
            kladly sie do wyrka, lykaly leki i jak wjezdzalo zarlo, to krzyczaly
            z lozka, zeby im podac pod nosek, bo im wstawac nie wolno. zalosne.
        • magdabdg Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 13:58
          ja w tak w 5mc siegnelam znow po papierosa, tylko, że nie paliłam codziennie.
          Okazyjnie, jak goście przyszli czy coś... Ogólnie w całej ciąży spaliłam może z
          10 i mam trochę wyrzuty sumienia, ale dotrwałam do końca, więc chyba jest ok smile
          słyszałam, że najważniejsze są pierwsze miesiące, więc dobrze, że nie paliła
          wtedy. Znam przypadki, że kobiety nawet nie ograniczyły palenia a dzieciaczki
          zdrowe, ale chyba lepiej nie ryzykować... smile
          • annajustyna Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 10:54
            Zdrowe, dzieki Bogu, ale nie wiadomo, czy np. nie beda mniej uzdolnione przez to sad.
        • rostka28 Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 13:10
          seytan_a_22 napisała:

          > przesadzacie, nie palila przez 6miesiecy jak teraz zapali jednego papierosa czy
          > dwa na dzien to nie jest az takie straszne...sama od czasu do czasu zapale,
          > szczegolnie gdy sie czyms stresuje...

          no coz, osoba, ktora pali najczesciej powie, ze papierosy nie sa takie straszne
          Twoje dziecko, Twoj wybor
    • nglka Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 21:40
      amelsik27 napisała:

      > dziewczyny niemogę zrozumieć mojej koleżanki

      ....

      > nieciągnie mnie

      Połącz te 2 wyrwane z kontekstu zdania a będziesz wiedziała dlaczego jej nie
      rozumiesz. Mnie ciągnęło w ciąży 2 albo nawet 3 razy bardziej, niż przed i po ciąży.
      Palenie jest niezdrowe, owszem, ale:
      1. Równie niezdrowe jest wdychanie spalin jak ktoś dobrze zauważył, wpieprzanie
      kurczaków napakowanymi hormonami, owoców i warzyw krzyczących pestycydami i tak
      dalej..
      2. Ktoś, kto pali na pewno na skutki i ew ryzyko (halo, nie żyjemy w
      średniowieczu, żeby trzeba było uświadamiać o hipotrofii, czy zajęczej wardze i
      innych skutkach ubocznych).

      A swoją drogą trafia mnie, gdy laska, której nie ciągnie do nałogu, albo
      jeszcze lepiej - taka, która nigdy nie paliła - twierdzą radośnie, że "da się
      rzucić".
      Ja jestem 4 miesiące po porodzie i sorry, ale ciągnie mnie jak sam skur..syn.
      • dragica Re: nglka 16.01.09, 11:00
        Przestalam palic rok temu,czasem mam ochote wypalic cala
        paczke.Pierwszy i ostatni papieros nienalogowy zapalilam w dniu
        porodu,mialam specjalnie zostawiona jedna sztuke na te okazje.
        • nglka Re: nglka 16.01.09, 16:16
          Ja wierzę, że się da - bo tez nie palę.
          Ale trafia mnie, gdy ktoś chrzani, że to takie proste i bajecznie przyjemne. Ja
          codziennie zmagam się z nałogiem.
          • nglka Re: nglka 16.01.09, 16:21
            nglka napisała:

            > Ja wierzę, że się da - bo tez nie palę.
            > Ale trafia mnie, gdy ktoś chrzani, że to takie proste i bajecznie przyjemne. Ja
            > codziennie zmagam się z nałogiem.

            Dl porównania - mojego partnera nie ciągnie. i dla Niego takie rzucenie było
            proste. On również nie rozumie "jak to można nie móc rzucić". Prosto, bardzo
            prosto można nie móc. Podejść do rzucania palenia miałam dosłownie kilkanaście,
            wszystkie w ciąży, doszło do tego, że złapałam ostrą depresję. w końcu się
            zaparłam ale kosztowało mnie to tyle nerwów, że hej. Po prostu - Autorki tego
            postu nie ciągnie, więc nie rozumie. I nie zrozumie, jeśli nie wie co to jest
            prawdziwy głód nikotynowy, za którego można dać się pokroić smile Paliłam 10 lat a
            od urodzenia byłam bierną palaczką (mama, babcia itp). Całe życie z nikotyną.
            Pewnie to też ma znaczenie.
            >
            • kiniox Re: nglka 16.01.09, 16:30
              Myślę, że z tym jest trochę jak z tolerancją na ból. Każdy ma granicę w innym
              miejscu, a w ogóle to ból bólowi nierówny.
    • kasiak37 Re: palenie nierozumiem jej:( 15.01.09, 22:04
      wyluzuj dziewczyno.Rozumiem ze kolezanka jest dorosla?Jezeli tak to co Cie to
      obchodzi?Po co pchasz paluchy miedzy drzwi?Chcesz stracic kolezanke?
      • madeleine.b Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 08:08
        No sorry, ale jak będzie widzieć, że koleżanka maltretuje dziecko to też ma się
        nie wtrącać, żeby koleżanki nie stracić?
        Nie rozumiem kobiet palących w ciąży. I mówię o tym każdej głośno, a niech sobie
        myślą, że jestem wredna i się wtrącam.
        A to, że koleżanka może powiedzieć 'odwal się' i dalej robić swoje, to już jej
        wolny wybór a ryzyko mówiącej. Ale powiedzieć trzeba.
        • marcowa_mama Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 10:02
          Rzuciłam palenie w 5 t.c., jak tylko dowiedziałam się, że będziemy
          mieć dzidziusia.
          Też mam koleżankę, która paliła przez całą ciążę. Urodziła w 32 t.c.
          Dziś jej dziecko ma 2 lata, choruje non stop, ma astmę i alergię.
          Koleżanka od roku jest na zwolnieniu lekarskim na dziecko. Grozi jej
          zwolnienie z pracy... Ale wcale mi jej nie jest szkoda tylko jej
          dziecko niepotrzebnie cierpi. Głupota ludzka nie ma granic! Trzeba
          za nią słono płacić.
          • rafaellka Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 10:14
            10/10 zgadzam się w 100%
          • mokrzycka80 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 10:46
            marcowa_mama napisała:
            > Też mam koleżankę, która paliła przez całą ciążę. Urodziła w 32 t.c.
            > Dziś jej dziecko ma 2 lata, choruje non stop, ma astmę i alergię.

            z tym to ja zupełnie się nie zgodzę ........... moja bratowa nie paliła nie piła ...a jej córa często choruje i ma alergię !!
            ..to są uwarunkowania genetyczne, odporność itp.

            natomiast 8 lat temu urodziłam córunie i przez cała ciąże paliłam ,
            (czego wcale nie pochwalam)

            ale żadnych problemów zdrowotnych z nią nie mam ......Nie pamiętam kiedy byłam u lekarza !! ....więc tu nie ma zależności !!

            ...druga sprawa , To jeśli kobieta pali nałogowo , to nawet lekarz nie zaleca całkowitego rzucenia tylko ograniczenie !!!
            • madeleine.b Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 11:03
              mokrzycka80 napisała:

              > marcowa_mama napisała:
              > > Też mam koleżankę, która paliła przez całą ciążę. Urodziła w 32 t.c.
              > > Dziś jej dziecko ma 2 lata, choruje non stop, ma astmę i alergię.
              >
              > z tym to ja zupełnie się nie zgodzę ........... moja bratowa nie paliła nie pił
              > a ...a jej córa często choruje i ma alergię !!
              > ..to są uwarunkowania genetyczne, odporność itp.


              tylko po co sobie to ryzyko zwiększać?
    • lubie_gazete Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 10:31
      A co Cię to obchodzi? Za Twoje pali? Może lepiej zainteresuj się swoją ciążą:
      ani razu w ciąży nie zjadłaś niczego niezdrowego?
    • anik0987 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 11:04
      Każdy wypalony w ciąży papieros może zaszkodzić. Lekarze są zgodni co do tego,
      że nie ma bezpiecznej ilości wypalonych papierosów. Możesz spróbować wpłynąć na
      koleżankę, ale wątpię, czy to coś da. Najwyżej powie ci, że to nie twoja sprawa.
      Kobiety, które palą w ciąży zawsze znajdą usprawiedliwienie. Tak jak to powyżej
      - że wdychanie spalin jest szkodliwesmile Wiele rzeczy jest szkodliwych. Ale w
      niektórych kwestiach nie mamy wyboru, w innych sami decydujemy. To jej dziecko,
      nie masz na to wpływu.
      • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 15:27
        sorry ja napisalam, ze przez cala ciaze pale caly czas jedna paczke paierosow i
        jeszcze nawet nie doszlam do polowy...wiec nie musze sie usprawiedliwiacsmile z
        reszta nie wierze w to, ze jak ktos palil a go ciagnie to zrezygnuje z nalogu,
        latwo jest powiedziec, trudniej zrobic...mnie nie ciagnie do fajek, ale jak by
        ciagnelo to wiem, ze bym palila...a w spalinach jest tak samo duzo trujacych
        substancji co w dymie papierosowym...z reszta nie wierze, ze wszytkie z was co
        tak pisza negatywnie o paleniu przez cala ciaze sa odizolowane od osob palacych
        i nie pala biernie...to jest praktycznie nie mozliwe, bo nie ma zakazu palenia
        na ulicachsmileno chyba ze mieszkacie samotnie w lesie
        • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 15:32
          Z reszta ona tez nie ma wyboru, nalog to nalog, jakby tak latwo bylo rzucic to
          nie byloby ani palaczy, alkoholikow ani narkomanow.Przez 6miesiecy organizm
          odrzucal nikotyne co nie znaczy, ze bedzie robil to wiecznie...
          • kiniox Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 15:41
            seytan_a_22 napisała:

            > Z reszta ona tez nie ma wyboru, nalog to nalog,

            Gdyby tak było, to by w ogóle nie było osób, które wyszły z nałogu i nie byłoby
            w ogóle sensu leczyć alkoholików czy narkomanów. Jest siła nałogu i jest też
            siła wolnej woli i motywacji. Nikt przecież nie pisze, że to łatwe, ale żeby
            zaraz "nie ma wyboru"?
            • marcowa_anula Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 16:42
              To porównywanie szkodliwości wdychania spalin do palenia papierosów to już chyba lekka przesada, podobnie jak twierdzenie "nałóg to nałóg" koniec kropka-to znaczy pijcie alkohol, bierzcie narkotyki, palcie papierosy do woli bo z nałogiem to wygrać się nie da więc po co nawet próbować. Ja potrafię zrozumieć stwierdzenie że "ciąża to nie choroba", ale nie przeginajmy też i w drugą stronę...
        • qwerty3.5 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 22:30
          skoro cię nie ciagnie do papierosów to po wogóle męczysz tą paczkę
          papierosów???
          • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 22:47
            A nie przyszlo ci do glowy, ze mimo braku pociagu do palenia, u palaczy
            nalogowych wystepuje cos takiego jak nawyk siegniecia po papierosa np w
            stresowej sytuacji...ja po papierosa siegam jak sie czyms zdenerwuje, co nie
            znaczy, ze go spale nawet do polowy, nie smakuje mi, ale siegam...odruch
            • qwerty3.5 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 23:11
              słuchaj czy ty przeczytałaś to co napisałaś??? co ty piszesz??? ty
              masz pojęcie????

              >>>>>ze mimo braku pociagu do palenia, u palaczy
              > nalogowych <<<<<
              jakim sposobem palacza nałogowego nie ciągnie do palenia???????
              Przecież to z definicji juz wynika....

              >>> nie smakuje mi, ale siegam...odruch<<<<
              Odruch..rozumiem, pewnie bezwarunkowy...widać ze nie używasz mózgu
              od razu- jak w odruchu...

              >>> nie smakuje mi, ale siegam...<<<< większej bzdury dawno nie
              czytałam.Nie będę komentować.
              • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 23:41
                Przed ciaza palilam 3paczki dziennie obecnie nie ciagnie mnie do tego, bo mi
                papierosy nie smakuja,jest to wynik ciazy, po prostu organizm tak dziala...co
                nie wyklucza, ze w sytuacji stresowej pierwszym odruchem jest siegniecie po
                papierosa, dopiero po jego odpaleniu i zacignieciu sie zaczyna mnie
                odrzucac...widocznie nigdy nie palilas skoro nie wiesz, ze tak moze byc

                i wypraszam sobie uwagi, ze nie uzywam mozgu, chyba, ze koniecznie chcesz bym
                zglosila twoj post do moderacji
                • qwerty3.5 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 15:12
                  Przy odruchu pracują tylko nerwy i miesnie, bez powiadamiania mózgu-
                  obrażasz się na własną fizjologię????
                  Dla Twojej informacji pale od 18 lat z przerwami na ciążę i
                  karmienie, więc wiem o czym piszę, a Tobie te 3 paczki dziennie
                  wypalane to niezle zaszkodziły....
        • ninety_four [...] 17.01.09, 10:02
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • smerfetka8801 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 21:12
      niestety na głupotę nie ma rady.ja rzuciłam gdy tylko odwiedziłam się o ciąży z
      30 papierosów dziennie zeszłam do zera z dnia na dzień.To było największe
      wyzwanie w moim życiu -opłaciło się mam zdrowa córkę.mam niestety koleżankę w 5
      miesiącu ciąży która...ograniczyła się do polowy paczki.szkoda mi słów nic do
      niej nie dociera nawet awantury z mężem jej nie złamały...usłyszała ode mnie
      kilka "ciepłych " słów kiedy powiedziała mi,ze lekarz zabronił jej rzucać z dnia
      na dzień bo to zaszkodzi dziecku...bo nie lubię jak mi się ciemnotę i kłamstwo
      wpiera w żywe oczy.szkoda mi dziecka...
      • smerfetka8801 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 21:20
        dodam jeszcze,ze z koleżanką mamy tego samego lekarza ginekologa-wielkiego wroga
        nikotyny zwłaszcza w ciąży jestem pewna ,ze namawia ją do skończenia z nałogiem
        tylko ona nie chce a o ciąży dowiedziała się w 5 tyg...i ciągle kopci 10
        papierosów.jak widać w sygnaturce urodziłam 2 sierpnia od tamtej pory zapaliłam
        1 papierosa i stwierdziłam,ze już do nałogu wracać nie chcę i nie palę mimo,ze
        już piersią nie karmię
        • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 22:18
          To czy ona pali czy nie to jej osobista sprawa...to jej ciaza, jej dziecko i
          wybaczcie, ale jestem pewna, ze wie z jakimi zagrozeniami sie to wiaze i nie
          potrzebuje ciaglego trucia na ten temat...szkoda, ze nie przejmowalas sie jej
          nalogiem gdy nie byla w ciazy, wtedy trzeba bylo ja pouczac i zachecac do
          rzucenia nalogu...skoro dobra kolezanka jestes to czemu wtedy jej nie
          uswiadamialas jakie ma to wyniszczajace dzialanie?
          Pouczac jest latwo kazdemu kto osobiscie nie ma z tym problemu...
          To, ze ciebie nie ciagnie do nalogu w ciazy nie znaczy, ze Twoja kolezanka tez
          tak ma...mnie tez obecnie ciagnie i wiem sama jak to jest
          • qwerty3.5 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 23:20
            co innego swiadomie niszczyć swoje zdrowie a co innego narażać na
            kalectwo, chorobę lub smierć dziecko, które tylko to zawiniło,ze ma
            matkę nałogową palaczkę bez opamiętania.
          • ninety_four [...] 17.01.09, 10:13
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • nglka [...] 17.01.09, 13:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • ninety_four [...] 17.01.09, 15:33
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mini-1981 Re: palenie nierozumiem jej:( 16.01.09, 23:38
      Paliłam przez 14 lat nałogowo - miesiąc po tym jak dowiedziałam się, że jestem w
      ciąży definitywnie rzuciłam (przez ten miesiąc jeszcze popalałam ale mocno
      ograniczyłam), później miałam odrzut od papierosów na jakieś dwa miesiące -
      teraz dalej chce mi się palić jak diabli, ale jak sobie pomyślę, że mój Syn nie
      z własnej woli ma wdychać te pieprzone substancje to działa to jak kubeł zimnej
      wody. Nie powiem - zdarzyło mi się zapalić w czasie ciąży cztery papierosy, ale
      znalazłam się wtedy w tak stresującej sytuacji, ze nie umiałam inaczej się
      uspokoić. Dlatego rozumiem te, którym zdarzy się przez całą ciążę wypalić jedną
      lub dwie paczki papierosów, ale już te, które ŚWIADOMIE codziennie sięgają po
      papierosa jeden lub kilka niestety zasługują na potępienie - bzdura, że nałogu
      nie da się pokonać - ja walczę ze sobą codziennie, żeby nie zapalić i jakoś mi
      wychodzi.




      https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/2511.png


      • adula2 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 13:26
        a ja chciałam sie zapytać jak to jest z biernym paleniem,jaki to ma wpływ na
        dziecko,do stycznia byłam biernym palaczem w domu i nie tylko,kiedyś słyszałam,
        że bierne palenie jest gorsze od palenia,co o tym sądzicie?
        • malgosiek2 Re: palenie w ciąży to GŁUPOTa totalna 17.01.09, 13:47
          ,a potem zdziewinie,że dziecko ma niską wagę,że ciągle choruje,że ma
          astmę i multum innch chorób dróg oddechowych.
          Ale do rozumu palących cieżarnych raczej NIC nie przemaiwa,bo to
          nałóg przeca i nie warto walczyć,bo on wygrywa z rozumem.
          • malgosiek2 Re: palenie w ciąży to GŁUPOTa totalna 17.01.09, 13:55
            Podczas wizyt patronażowych zaglądam do ksiażeczki zdrowia
            dziecka,aby sprawdzić jaki był przebieg porodu i pobytu dziecka na
            oddz.noworodkowym.
            I baaardzo często w wywiadzie jest odnotowane przez lekarza,że "pali
            papierosy"
            Tak nie kłamiąć co 3-4 pacjentka paliła w ciąży i pali podczas
            karmienia piersią.
            To jest wprost zatrważajace.
            Więc nie bedę broniła takich kobiet za ivh głupotę i
            nieodpowiedzialność.
            A to mit zupełny,że nie można rzucic całkiem od razu,bo to szkodzi
            dziecku tylko "popala".
    • inia33 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 13:58
      palenie.esculap.pl/ciaza.htm
      dziecko.interia.pl/bede-mama/zdrowa-i-piekna-mama/news/nie-pal-w-ciazy,746379,3977
      www.twoje9miesiecy.com/index.php?id=208
      ale to przecież wszyscy wiedzą...
    • fka1 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 15:15
      Palilam przez kilkanascie lat. Przy pierwszej ciazy jak i przy tej jak tylko
      zobaczylam II kreski to odstawilam fajki (na szczescie bardzo wczesnie
      dowiedzialam sie o ciazach). I owszem - nie powiem - od czasu do czasu chce mi
      sie zapalic. ale na tym chceniu poprzestane - jak jestem sama to moge sie truc -
      krzywde robie co najwyzej sobie - ale jak juz jestem z "lokatorem" to nie ma
      mowy. nie rozumiem jak mozna swiadomie narazac swoje dziecko na skutki palenia,
      picia itp.
      • jomamma Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 16:17
        Moim zdaniem, gdyby palące ciężarne mogły sobie wyobrazić, że mają coś więcej w
        brzuchu, zamiast fasolki, to przestałyby natychniast. Ale cóż... Matki Polki
        cholerne...
      • nglka Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 18:57
        fka1 napisała:

        > Palilam przez kilkanascie lat. Przy pierwszej ciazy jak i przy tej jak tylko
        > zobaczylam II kreski to odstawilam fajki (na szczescie bardzo wczesnie
        > dowiedzialam sie o ciazach). I owszem - nie powiem - od czasu do czasu chce mi
        > sie zapalic. ale na tym chceniu poprzestane - jak jestem sama to moge sie truc
        > -
        > krzywde robie co najwyzej sobie - ale jak juz jestem z "lokatorem" to nie ma
        > mowy. nie rozumiem jak mozna swiadomie narazac swoje dziecko na skutki palenia,
        > picia itp.

        A co to znaczy, że jak jesteś sama? Czy można przez to rozumieć, że palisz
        tylko, gdy nie ma dzieci w ogóle przez minimum 24 godziny po skończeniu palenia?
        Poczytaj sobie raporty o stężeniu nikotyny u dzieci, które mają fizyczny kontakt
        z matką a nie ą karmione piersią (są zaś przytulane).
        Owszem, palenie w ciąży to głupota ale nie mniejszą głupotą jest narażanie
        własnych dzieci na bierne palenie tudzież na stały kontakt z wydalanymi
        substancjami przez skrę i ubrania matki - palaczki. I na to tez nie ma
        usprawiedliwienia, bo NIE trujesz tylko siebie, choć wygonie Ci tak myśleć.
        • nglka Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 18:59
          I nie jestem tak do końca pewna, że ciężarne popalające faktycznie szkodzą
          bardziej. Bo faktem jest, że w brzuchu dziecko jest zamknięte ale faktem jest
          również, że łożysko zatrzymuje niemal wszystkie substancje szkodliwe (przez co
          czasem - choć nie zawsze - szybciej się starzeje). A co chroni niemowlaka
          przytulającego się do matki palaczki?
        • fka1 Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 09:18
          nglka napisała:

          > fka1 napisała:
          >
          > > Palilam przez kilkanascie lat. Przy pierwszej ciazy jak i przy
          tej jak ty
          > lko
          > > zobaczylam II kreski to odstawilam fajki (na szczescie bardzo
          wczesnie
          > > dowiedzialam sie o ciazach). I owszem - nie powiem - od czasu do
          czasu ch
          > ce mi
          > > sie zapalic. ale na tym chceniu poprzestane - jak jestem sama to
          moge sie
          > truc
          > > -
          > > krzywde robie co najwyzej sobie - ale jak juz jestem
          z "lokatorem" to nie
          > ma
          > > mowy. nie rozumiem jak mozna swiadomie narazac swoje dziecko na
          skutki pa
          > lenia,
          > > picia itp.
          >
          > A co to znaczy, że jak jesteś sama? Czy można przez to rozumieć,
          że palisz
          > tylko, gdy nie ma dzieci w ogóle przez minimum 24 godziny po
          skończeniu palenia
          > ?
          > Poczytaj sobie raporty o stężeniu nikotyny u dzieci, które mają
          fizyczny kontak
          > t
          > z matką a nie ą karmione piersią (są zaś przytulane).
          > Owszem, palenie w ciąży to głupota ale nie mniejszą głupotą jest
          narażanie
          > własnych dzieci na bierne palenie tudzież na stały kontakt z
          wydalanymi
          > substancjami przez skrę i ubrania matki - palaczki. I na to tez
          nie ma
          > usprawiedliwienia, bo NIE trujesz tylko siebie, choć wygonie Ci
          tak myśleć

          a to znaczy, ze pale jak jestem sama - ani w domu, a tym bardziej
          przy dziecku nie pale. papierosa zapalilam po zakonczeniu karmienia -
          wiec raczej ciezko powiedziec, ze usprawiedliwiam sie dla wlasnej
          wygody.
    • seytan_a_22 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 19:38
      Z tego co czytam wychodzi na to, ze kobiety planujace ciaze, w ciazy, i w
      trakcie pologu powinny zamknac sie w jakis specjalnych miejscach gdzie nie maja
      doplywu spaliny, nie ma jedzenia innego niz bio, bez toksyn, oczywiscie nie ma
      mowy o nalogach...a poniewaz takich miejsc nie ma to pozostaje nie jesc, nie
      pic, nie oddychac...swiat jest tak skonstruowany, ze nie jest mozliwe unikniecie
      toksyn, oczywiscie palenie dodatkowo zwieksza ich ilosc w organizmie, ale
      uwazam, ze przy tym ich stezeniu ktore ''ladujemy'' w siebie kazdego dnia
      jedzac, pijac, oddychajac to te paczka czy dwie spalone przez cala ciaze nie
      maja juz wiekszego znaczenia. Takie popalanie jestem w stanie zrozumiec, palenia
      nalogowego w ciazy nie popieram. Ciesze sie, ze moj organizm sam do 7miesiaca
      ciazy calkowicie nie tolerowal nikotyny, tak jak przestal tolerowac niektore
      produkty spozywcze, to ulatwilo mi walke z nalogiem...niestety teraz juz tak
      mnie nie odrzuca jak kiedys, wiec jestem swiadoma, ze ktoregos dnia zapale bez
      problemu, mam tylko nadzieje, ze nastapi to juz po okresie karmienia piersia...
      • qwerty3.5 Re: palenie nierozumiem jej:( 17.01.09, 22:37
        Bardzo ładnie się usprawiedliwiasz i wszystkie kobiety palące lub
        popalające w ciązy.Ciekawa jestem jak wytłumaczysz ciężarną
        narkomankę i ciężarną alkoholiczkę- oczywiscie praktykujace dalej
        nałóg w mniejszym stopniu....
    • a-n-i-k-a Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 10:56
      ja moze troche off-topic, ale cala dyskusja przypomniala mi reklamy telewizyjne
      brytyjskiego odpowiednika naszego NFZ widziane w UK
      szkoda, ze nasze panstwo nie wpada na takie pomysly...

      a tak to jest, ze najpierw pali sie w ciazy, potem przy dziecku, a potem...
      pretensje, gdy dziecko zostanie zlapane na popalaniu w szkole...

      warto obejrzec:

      www.youtube.com/watch?v=eZTArSleKI4
      www.youtube.com/watch?v=ftkYPpD4K8M
      pozdr.
      • ayak Nałóg 18.01.09, 12:24
        Dziewczyny, ja myślę, że tutaj nie chodzi o to, która palaczka jest
        bardziej, a która mniej świadoma zagrożeń... Która ma gdzieś zdrowie
        swoje i swojego dziecka. Że nie chodzi o to, że jest głupia, że nie
        dociera, itp itd.
        To jest NAŁÓG. Nie zrozumie ten, kto nigdy w nim nie trwał.
        Nałóg myśli za ciebie w pewnych momentach. Nałóg szepcze ci do ucha:
        że jeden nie zaszkodzi. Że dwa nie zaszkodzą. Że się zdenerwowałam,
        a jak zapalę, to szybciej nerw minie. Że paliła w ciąży ciocia Basia
        i sąsiadka Stasia i zdrowe dzieci mają. Że nie jest udowodnione, ze
        papierosy szkodzą. Że dzieci z astmą mają matki, które nigdy nawet
        biernie nie paliły. Że...

        Nie tłumacze i nie usprawiedliwiam nikogo. Ale to jest NAŁÓG i nie-
        nałogowiec nie ma szans zrozumieć o co chodzi. Trudno też zrozumieć
        osobom, które w nałogu były, ale w związku ze swoją silną wolą
        rzuciły palenie. Czasem takie osoby są wbrew pozorom jeszcze gorsze
        w swych osądach.
        Jeżeli nałóg dopadnie kogoś ze słabą wolą, to ciężko jest rzucić.
        Tym bardziej, ze w ciąży nie wolno wspomagać się plastrami czy
        gumami z nikotyną. Osoba taka walczy nie tylko więc z nawykami i
        odruchami, ale tez z fizycznym uzależnieniem. To naprawdę jest
        trudne.

        Powyższe pisze nałogowa palaczka, która odstawiła papierosy jeden
        dzień po zrobieniu testu ciążowego. Ciężko było i nadal mi ciężko.
        Kila razy trzymałam papierosa w dłoniach, ale nie zapaliłam. Dwa
        razy zapaliłam i natychmiast zgasiłam, bo się przeraziłam, jak
        bardzo mi zasmakował. Przestraszyłam się, że drugi raz nie uda mi
        się odstawić.
        Cały czas walczę i się udaje. Ale wiem jakie to trudne i mogę sobie
        wyobrazić, że czasem przerasta to kobietę.

        Jestem przeciwniczką palenia w ciąży. Ale takim kobietom trzeba
        pomóc rzucić palenie, ale nie wrzeszcząc i wyzywając, bo to NIC nie
        da.
        Oczywiście opowieści o tym, jakoby lekarz powiedział, że w ciąży
        rzucać palenia nie należy, bo organizm przezyje szok, to bajka
        wymyslona na usprawiedliwienie własnego nalogu.
        • marcowa_anula Re: Nałóg 18.01.09, 12:44
          ayak napisała:

          > Jestem przeciwniczką palenia w ciąży. Ale takim kobietom trzeba
          > pomóc rzucić palenie, ale nie wrzeszcząc i wyzywając, bo to NIC nie
          > da.

          Święta racja, tylko że tu bardziej chodzi o te dziewczyny, które palą (albo nazywają to podpalaniem) i nie widzą w tym nic złego i wcale tej pomocy nie chcą bo one i tak wiedzą lepiej, że tych parę paczek wypalonych w ciąży nie zaszkodzi. Skąd mają tą pweność? Pojęcia nie mam. Dla nich zawsze znajdzie się wytłumaczenie, że spaliny wdychamy, że jedzenie nafaszerowane chemią zjadamy, że ogólnie wkoło nas dużo syfu to te papierosy już wiekszej różnicy nie robią. Żadna z dziewczyn (na tyle na ile dokładnie udało mi się przeczytać wszytskie wątki), które przyznały się do palenia w ciaży w tym wątku nie napisała, nic w stylu, że wie, że robi źle, że zdaje sobie sprawę z tego, że szkodzi dziecku, ale nie jest w stanie sobie poradzić z nałogiem-piszą raczej, że albo zdaniem lekarza nagłe odtawienie jest szkodliwe albo usprawiedliwiają siebie pisząc, że nie wierzą żeby palenie niewielkiej nawet ilości papierosów zaszkodziło.
          • ayak Re: Nałóg 18.01.09, 12:59
            Marcowa Anulo, ja myślę, że one doskonale wiedzą, ze szkodzą, ale
            trudno żyć z taką świadomością, wiesz? Na pewno oczekują swojego
            dziecka z radością, jak tu więc dopuścić do własnej świadomości
            myśl, ze SZKODZĘ mojemu dziecku? A jeszcze co dopiero powiedzieć to
            głośno.
            Moja przyjaciółka w ciąży pali. W szczerej rozmowie ze mną wyznała,
            że ma straszne wyrzuty sumienia, że jak do niej dotrze co robi, to
            ma ochotę odgryźć sbie rękę, że czasem płacze nad własną
            bezsilnością.... ale że nie daje rady. Staram się być dla niej
            dobrym przykładem i nie zamieniam się w świętą inkwizycję, bo jak
            będzie chciała palić, jak nałóg będzie silniejszy, to i tak będzie
            palić i już. A przestanie być szczera ze mną.

            Papierosy szkodzą i już. Oczywiście, ze lepiej palić mniej niż
            więcej. Lepiej ograniczyć niż palić tyle, co przedtem. Lepiej rzucić
            nawet w 6 miesiącu niż w ogóle nie rzucać.
            A najlepiej nie palić w ogóle i wytrzymac okres ciąży i karmienia.
            Chociaż i aż tyle.

            Ja normalnie żyję, nie ulegam ciążowej histerii, przesądom i nie
            zamieniam się w "święty inkubator", ale alkohol i papierosy
            odstawiłam. I tyle.
          • mini-1981 Re: Nałóg 18.01.09, 16:06
            Chyba niedokładnie przeczytałaś wszystkie wypowiedzi - może nie kajam na
            kolanach, że zapaliłam, ale Z PEWNOŚCIĄ mam świadomość ewentualnych zagrożeń, co
            napisałam kilka postów wyżej. Ja walczę ze sobą codziennie i robię to aby moje
            dziecko urodziło się zdrowe i rosło zdrowe.
            • apple_isle Re: mini.... 18.01.09, 16:18
              Piszesz o tych 4 papierosach, które zapaliłaś w ciąży? To podejrzewam, że ta uwaga nie była do Ciebie tylko do dziewczyn, które palą regularnie i szukają dla siebie wytłumaczenia a bynajmniej nie mają TAKICH wyrzutów sumienia jak Ty po wypaleniu tych 4 papierosów. Ty walczysz ze sobą a one wychodzą z założenia, że skoro wdychamy spaliny i jemy szkodlliwą żywność to te papierosy to pikuś. I naprawdę nie jest mi ich żal, ze takie biedne bo z nałogiem nie mogą sobie poradzić bo uważam, że człowiek jest naprawdę wiele (żeby już nie pisać wszystko) w stanie dać z siebie jak w grę wchodzi dobro dziecka.
        • nglka podpisuję się... n/txt 18.01.09, 12:51
    • dominikanka Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 12:34
      Nie rozumiem dziewczyn, które twierdza,ze nie potrafia zerwac z
      nalogiem. Jak sie czegos chce to mozna wszystko. Ja sama palilam 12
      lat paczke dziennie. Wczesniej wiele razy probowalam rzucic - bez
      skutku. Ale jak tylko dowiedzialam sie ze jestem w ciazy rzucilam i
      nie zapalilam przez cala ciaze.Bylo bardzo ciezko. Przez pierwsze 3
      tygodnie myslalam,ze odejde od zmysłow.Ale pozniej jest juz duzo
      latwiej i najgorszą glupotą jest rzucic na miesiac czy dwa a potem
      znowu zaczac "bo sie czyms zdenerwuje". Ja tez mialam wiele
      stresujacych sytuacji i nie wyobrazam sobie jak moglabym
      zaprzepeascic walke z nalogiem tylko dlatego ze sie zdenerwowalam.
      • nglka Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 12:59
        dominikanka napisała:

        > Bylo bardzo ciezko. Przez pierwsze 3
        > tygodnie myslalam,ze odejde od zmysłow.Ale pozniej jest juz duzo
        > latwiej

        niestety nie u każdego, codziennie walczę z nałogiem a 3 tygodnie minęły tak
        dawno, że nie wiem ile wytrzymam... nie generalizujmy, są osoby, których w ogóle
        nie ciągnie oraz takie jak Ty, ktore walczyły 3tygodnie a teraz radzą sobie - i
        takie jak ja, które w ciąży rzucały naście razy i po rzuceniu walczą z dnia na
        dzień tak samo..
        nie miałam jeszcze snu, w którym bym nie paliła - ani dnia, w którym nie
        wstałabym z głodem nikotynowym.
        Teraz rozumiem niektórych palaczy wracających w chwili słabości do nałogu - po
        kilku latach bez papierosa
        • ayak Nglka 18.01.09, 14:39
          Jakbym czytała o sobie; i śmieszne to i straszne to.
          Z pewnym przerażeniem myślę o wiośnie, kiedy to NIE zasiadę z
          papieroskiem do porannej kawy na tarasie i NIE zasiądę z
          papieroskiem do wieczornego piwa przy grillu smile O dziwo, brak piwa
          mnie nie stresuje wink

          A tak poważnie: w skrytości ducha mam nadzieję, ze po tak długim
          czasie niepalenia (ciąża + karmienie min. 3 miesiące) nie wrócę do
          nałogu. Naiwna?
          • brookeforrester Re: Nglka 18.01.09, 23:02
            Wtracę się, że chyba naiwna...wink Podczas pierwszej ciąży zapaliłam parę fajek, z
            wielkimi wyrzutami sumienia...Dziecię zdrowe i all ok...Jednak...po 4 mies
            karmienia nie musiałam mieć już żadnych wyrzutów, oczywiście nie paliłam przy
            dziecku. Teraz druga ciąża,hmm. W sumie scenariusz ten sam, wiem, że to złe, ale
            zdarzyło się znów parę papierosów, jak nglka wspomniała wcześniej to cholerny
            nałóg. Też jestem z grupy jakoby "zwiększonego ryzyka", wszyscy w mojej rodzinie
            palą, zawsze palili. Powinno się być mądrzejszym, ale niełatwo to zrobić. Osoby
            niepalące raczej tego nie chwycą.
            A co do różnych teorii..Rodzą się dzieci matek palących, z rodzin
            patologicznych całkowicie zdrowe oraz odwrotnie- chore dzieci matek dbających o
            siebie..Nie mamy na to zbyt wielkiego wpływu, choć rzecz jasna, lepiej nie
            dodawać czynników ryzyka.
    • balsamina-niecierpek Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 15:34
      Jest dorosła. O ile za fizyczne robienie krzywdy dziecku jest
      odpowiedni paragraf i jak się widzi takie przypadki należy reagować
      z powiadomieniem policji włącznie, o tyle za głupotę - może szkoda! -
      paragrafu nie ma.
      Powiedziałabym raz co o tym myślę, a potem to już niestety jej
      decyzja - trudno starą babę, nawet jeśli robi głupoty, wychowywać
      jak małą dziewczynkę.
    • majeczka262 Re: palenie nierozumiem jej:( 18.01.09, 23:42
      Ja rzuciłam palenie w 5mcu ciąży,wiem późno,ale stopniowo
      ograniczałam,aż całkiem rzuciłam.Mój gin mnie straszył małym
      dzieckiem ,problemami z nim itd.itp.
      Jednak sama musiałam dojrzeć do tej decyzji,chociaż ja nie
      paliłam,ale mama z którą mieszkałam kopciła jak smok,a mnie się na
      wymioty zbierało.
      Jak sama paliłam,to mi nie przeszkadzało,ale jak ktoś to od razu mi
      było niedobrze.
      Synek urodził się o czasie i pomimo zapewnień lekarza zdrowy 4kg i
      59cm wzrostu.
      Nie piszę tego,aby inne palące mówiły,o ta paliła pół ciązy,a i tak
      użego dzieciaka urodziła,pisze dlatego,że do porodu się
      zamartwaiałam jakie będzie moje dziecko.
      Nie palę już 11rok,raz mnie ciągnęło,ale jak spróbowałam to nie
      smakowało i dałam sobie spokój.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka