hej, czy któraś z Was przeszła w ciąży toksoplazmozę? Moja znajoma to kiedyś
miała w ciąży, ale wyjechała i kontakt się urwał, więc nie mogę się dopytać.
Jestem w 16t, w czwartek mam punkcję, Igg (oba) i avidność wskazały, że mam
teraz tokso. Teraz trzeba pobrać płyn owodniowy, żeby zobaczyć czy dostała się
też do Dzidziusia (oby nie!!!!!!!!!!!!!!!!). Wiem, że jeśli wyjdzie, że w
płynie nie ma tokso, to tylko rovamycyna do końca ciąży mnie czeka, a co jeśli
wyjdzie, że jest? Lekarka trocheę mi wstępnie powiedziała, a raczej
nastraszyła, że jakby coś to czeka mnie inwazyjne leczenie, że będę musiała
przemyśleć, czy się na nie godzę, ale, że na razie poczekamy na wyniki, bo
może nie będzie takiej potrzeby. A ja bym chciała już wiedzieć co by mnie
czekało w razie czego. Jak bardzo inwazyjne jest to leczenie? Proszę, jeśli
któraś z Was też tak miała, to napiszcie mi coś więcej, bo się zaczynam bardzo
denerwować. Na necie wszędzie tylko opisują tokso, mówią o rovamycynie, ale
nic więcej

Z góry dziękuję.