Dodaj do ulubionych

pomocy! boję się o dziecko

18.02.09, 20:54
Nie wiem co robić. Moja partnerka jest w 3-miesiącu ciąży i całkowicie nie
panuje nad swoimi emocjami. Jest coraz gorzej, stała się agresywna, nie
przyjmuje pomocy, grozi, wybucha. Twierdzi, że to normalne i każdy facet
powinien to wytrzymać. Ja nie mam już siły. Uciekam, jestem beznadziejny. Co
robić? Czy wiele kobiet ma ataki złości, jak sobie z tym radzić?
Obserwuj wątek
    • sanciasancia Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 20:56
      Zacisnąć zęby, owinąć głowę jakimś ochraniaczem(jakby czymś w Ciebie rzuciła) i
      przeczekać.
    • kasiczek84 Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:00
      Moje początki ciąży wyglądały niestety podobnie:/Ciągle płakałam,miałam ataki
      złości i wybuchy agresji.Nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami,chociaż
      bardzo się starałam żeby nie narażać maluszka na niepotrzebne stresy.Mój facet
      też nie miał ze mną lekko,ale znosił to i wspierał-jestem mu za to ogromnie
      wdzięcznasmileW drugim trymestrze mi przeszło i teraz będąc w 24 tygodniu ciąży
      jest już ok.Mam czasem gorsze dni ale jakoś sobie radzę.Pozdrawiam i życzę ci
      wytrwałości!Dasz radę pamiętaj że twoja ukochana wynagrodzi ci to kochanym
      maleństwemsmile
      • trofoblast Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:12
        dziękuję, staram się, ale czasem mnie to przerasta
        potrafi eksplodowac nawet jak zrobie cos milego i najeść się hydroksyzyny

        jak zobaczylem USG to mialem zastrzyk energii - 9 tydzien, glowka, oczko,
        szumiące serduszko...
        boję się o maleństwo
    • thorgalla Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:19
      Przyznaję,że też tak miałam.
      Parę razy nawet czymś rzuciłam (pilotem od telewizora najczęściej).
      Najgorsze przeszło.Przed ciążą uprzedzałam męża,że tak może być i
      znosi to,choć trafił mi się niewybuchowy egzemplarz.
      Co poradzę,hormony szalały aż wstyd mi było.

      Nie masz innego wyjścia jak przeczekać.Staraj się jej sprawiać
      jakieś drobne przyjemności:przygotowaną ciepłą (nie gorącą
      kapiel),masaż stóp,kwiatek albo coś co lubi.
    • deela Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:28
      poczytaj tutaj smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=90036181&a=90076293&s=0
    • maroco1977 Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:40
      Dlaczego boisz sie o dziecko? ja na Twoim miejscu balabym sie o siebiewink nie ona
      pierwsza i nie ostatnia, jak masz szczescie to te wybuchy sie niedlugo skoncza,
      jak masz pecha to potrwaja do konca ciazy, moj maz ma pechasmile a jak masz jeszcze
      wiekszego pecha i rodzicie razem to mozesz jeszcze oberwac po uszach na porodowcesmile
      Osobiscie mi zadne blagania, przymilania nie pomagaja, najlepiej dziala
      zostawienie mnie samej sobie, bym mogla sie wyciszyc. Zal mi mojego mezusia, no
      ale coz. Ostatnio znalazl nowy sposob na mnie i podchodzi do wszystkiego z
      humorem i faktycznie jak mnie rozsmieszy to przechodzi agresjasmile

      aha przyznaje sie tak jak kolezanka, ze tez zdarzylo mi sie czyms w mojego
      rzucic, ale ofiara przemocy domowej nie byl, zadnych siniakowsmile

      jedyna rada: przeczekac
    • melixsa Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 21:46
      Drogi cośtamdziwnynicku,

      analizując to, co napisałeś, nasuwa się tylko jeden możliwy wniosek - Twoja
      partnerka najzwyczajniej w świecie Ci nie ufa i boi się o przyszłość swoją i
      dziecka. Brzmi to może nieco okrutnie, ale najprawdopodobniej tak właśnie jest.

      Czy zachowanie to jest normalne? Cóż, agresja jest wynikiem strachu, więc w
      tych kryteriach tak.

      Cóż można Ci poradzić? Szczerze? Nic. Żaden post na forum nie uczyni Cię
      lepszym, żaden nie spowoduje, że Twoja kobieta Ci zaufa i zaakceptuje to, co Was
      czeka.

      Pozostaje życzyć powodzenia.
      • balsamina-niecierpek Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 23:18
        Bzdury! Ufam swojemu mężowi bezgranicznie i nie mam powodu bać się o
        przyszłość, a też bywam okropna. Przedmiotami rzucam rzadko i
        niecelnie, za to różnymi wyrazami niestety częściej. Hormony, nic
        innego. Nie ma się co bawić w psychologię dla ubogich - o tym, że
        kobieta w ciąży może być rozdrażniona i nieznośna piszą na prawie
        każdym portalu ciążowym i w każdym poradniku.
      • nglka Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:48
        melixsa napisała:

        > Drogi cośtamdziwnynicku,
        >
        > analizując to, co napisałeś, nasuwa się tylko jeden możliwy wniosek - Twoja
        > partnerka najzwyczajniej w świecie Ci nie ufa i boi się o przyszłość swoją i
        > dziecka. Brzmi to może nieco okrutnie, ale najprawdopodobniej tak właśnie jest.

        S***nie w banie...
        ufam swojemu bardzo, nie bałam ani nie boję się o przyszłośc swoją i dziecka ale
        pierwszy trymestr to był dla mnie jeden wielki koszmar. Rzygałam, płakałam z
        bezsilności, kipiałam agresją - a najgorsze, że nie miałam się gdzie przed sobą
        schować, nie dało się nic zmienić. To hormony - a nie brak zaufania.
    • ascool Re: pomocy! boję się o dziecko 18.02.09, 23:36
      MOja rada - duża doza cierpliwości, zrozumienia i miłości. Też przechodziłam przez trudne chwile w 1. trymestrze - złe samopoczucie i hormony zrobiły swoje, wsparcie męża łągodziło doznania. Teraz jest znacznie lepiej, szczęście rozpiera, w końcu hormony zaczęły działać w lepszym kierunkusmile Zatem głowa do góry!smile
      • villemo86 Re: pomocy! boję się o dziecko 19.02.09, 10:00
        Szukam dla Ciebie jednego bardzo fajnego artykułu, ale narazie nie mogę znaleźć.
        Puki co przeczytaj ten:
        www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/nowotwory/dlaczego-ona-sie-zmienila_,772_9969.htm
        • trofoblast Re: pomocy! boję się o dziecko 19.02.09, 16:59
          dziękuję
          niestety nie pomagaja drobne prezenty
          ostatnio było nawet gorzej. wróciłem do domu z kilkoma miłymi rzeczami i po
          chwili była wojna
          najgorsze, że muszę żyć z poczuciem winy, bo wszystko jest moją winą, a ona
          usprawiedliwia każde zachowanie ciążą.
          Tak jak wiele z Was, niestety oczekuje, ze będę grzecznie znosił jej agresję,
          groźby, szantaże, kończenie związku itd
          czuję się bezradny
          • siasiunia1 Re: pomocy! boję się o dziecko 19.02.09, 21:24
            trofo - przejdzie jej w II trymestrze. a przynajmniej powinno czego Wam życzę.
            ale uważaj przy III bo będzie miała syndrom wicia gniazda i jak nie zapewnisz jej poczucia bezpieczeństwa szaleństwa powrócą. choć w zmiejszonej formie bo kondycja nie ta i może strach o przedwczesny poród ostudzi trochę temperament.
            cóż niestety hormony szaleją w tym okresie i kobieta nawet zdając sobie sprawę że jest okropna nie może sobie poradzić z natłokiem emocji.
            mam nadzieję że się Wam ustatkuje
            • trofoblast Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 10:47
              dziękuję
              na razie moja druga połowa stwierdziła, że się nie poprawi i odchodzi...
              • nglka Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:52
                Ja też już odchodziłam smile 2 razy. Wyjechałam do mamy. Bardzo szybko szlag mnie u
                niej trafiał i wracałam szybciej, niż się pakowałam do wyjazdu wink))
          • nglka Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:50
            U mnie pomagało, jak facet zaciskał zęby i nie odpowiadał agresją na moją
            agresję. Teraz wiem, jakie to musiało być dla Niego trudne.
            Próbowałeś Ją przytulić, taką kipiącą?
    • lubie_gazete Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 10:52
      Odwiedź "koleżanki"-naprawdę Cię to zrelaksuje :0
      • anutka83830 Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 15:48
        Wiem że każda ciąża jest inna. Każda z nas inaczej ją znosi. Sama
        jako młoda mama( mam 5 miesięcznego bąbelka) wiem że w ciązy też
        miałam lepsze i gorsze dni, ale bez przesady- rzucanie,odchodzenie
        itp...
        Wydaje mi się iż wiele kobiet normalnie szantarzuje mężów ciążą!!!
        Biedni nawet nie mogą wyrazić własnego zdania bo tą już coś kuje
        boli itp.
        Drogie ciężarówki nie próbujcie wymawiając się ciążą całkowicie
        podporządkowywać sobie mężów.
        • kasiaikido Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 15:56
          Ja rzuciłam (niecelnie) w męża patelnią pełną cebuli big_grin
          Byłam okropna przez 2-3 miesiące ciąży, płakałam o byle co (jak potłukłam swój
          ukochany kubek to płakałam tydzień), kłóciłam się i czepiałam. Potem
          przepraszałam wink
          Wytrzymał. A teraz (dzidzia 4 miesiące) twierdzi, że wcale nie byłam taka
          okropna jak opowiadam wink
          • maroco1977 Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:13
            To hormony, nic sie na to nie da poradzic, potem sie przeprasza i jest okbig_grin aha,
            Twoja odchodzi, tez okbig_grin JA ODCHODZILAM RAZY TYSIAC PIECSET DWA DZIEWIECSETbig_grin
            maz nie odchodzil, ale byl juz przeze mnie pakowany, wyrzucany itdbig_grin ciaza ma
            sie ku koncowi, przetrwalismybig_grin
          • lubie_gazete Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:29
            www.żal.pl
    • konikmorski1976 Re: pomocy! boję się o dziecko 20.02.09, 16:44
      powinienes jak najszybciej wyjąć z niej dziecko i włozyc sobie do brzucha. robią
      to w szpitalu na wołoskiej w warszawie. tylko tak je uratujesz. jelsi chcesz
      wiedziec więcej pisz na priva. cłuski buziaki pluszaki
    • deodyma Re: pomocy! boję się o dziecko 21.02.09, 01:04
      moze Twojej partnerce by tak psycholog sie przydal?
      mnie osobiscie smieszy to, ze wiele kobiet w ciazy wychodzi z
      takiego zalozenia, ze partner musi wytrzymywac jej hustawki
      nastrojow. dziwne, ze ja takich hustawek w ciazy nie mialam i
      zachowywalam sie normalnie.
      aq gdybym powiedziala to samo swojemu mezowi, co Twoja partnerka
      Tobie, to by mnie wysmial, albo do lekarza sie ze mna osobiscie
      pofatygowal.
      na Twoim miejscu bym jej powiedziala, ze jesli jej zachowanie sie
      nie zmieni, to skontaktujesz sie z jej lekarzem. to powinno ja
      ostudzic tak na dobry poczateksmile
      • nglka Re: pomocy! boję się o dziecko 21.02.09, 09:11
        deodyma napisała:


        > mnie osobiscie smieszy to, ze wiele kobiet w ciazy wychodzi z
        > takiego zalozenia, ze partner musi wytrzymywac jej hustawki
        > nastrojow.

        Nie musi. Może się wynieść, czy doprowadzać ciężarną do szewskiej pasji i tak
        dalej wink

        > dziwne, ze ja takich hustawek w ciazy nie mialam i
        > zachowywalam sie normalnie.

        Odwrotnie. Zachowywałaś się normalnie BO nie miałaś huśtawek. To, że Ty ich nie
        miałaś nie oznacza automatycznie, że jest to wymysł. To jak ze skutkami
        ubocznymi leków. U jednych wystąpi - u innych nie.
        Ja w ciąży (a szczególnie w I trymestrze) zwyczajnie nie byłam w stanie nad sobą
        zapanować, mimo, że na co dzień nie sprawia mi to problemu.


        > na Twoim miejscu bym jej powiedziala, ze jesli jej zachowanie sie
        > nie zmieni, to skontaktujesz sie z jej lekarzem. to powinno ja
        > ostudzic tak na dobry poczateksmile

        To NICZEGO nie zmieni na lepsze. A tylko pogorszy sytuację. Jja wówczas bym
        powiedziała - a wolna droga, dzwoń do lekarza i najlepiej niech mi przepisze
        psychotropy albo przeimplantuje "pasożyta" Tobie.
        smile
        • deodyma Re: pomocy! boję się o dziecko 22.02.09, 11:06
          jednak jestem takiego zdania, ze wiele kobiet bedac w ciazy,
          wykorzystuje ten fakt, ze im wszystko wolno.
          rozumiem, ze pewna czesc kobiet nie jest w stanie zapanowac nad
          soba, bo hormony szaleja, ale partnera autora watku naprawde
          przesadza.
        • deodyma Re: pomocy! boję się o dziecko 22.02.09, 11:08
          zapominaial dodac, ze babka jest dopiero w 3 msc ciazy, to co sie
          bedzie dzialo przez nastepne 6 msc?
          wspolczuje facetowi, naprawde.
          • trofoblast Re: pomocy! boję się o dziecko 23.02.09, 20:21
            No rozmawiałem nawet z jej lekarzem/terapeutą i nicsad
            Rozmawiałem też z różnymi kobietami i większość z nich nie podziela
            zamieszczanych tu opinii, że kobieta ma prawo szaleć ile chce i wszystko można
            usprawiedliwiać ciążą. Ja naprawdę się staram, zamieściłem tu post w chwili
            największego załamania.
            Ze strony kobiety, która wyrzuca faceta z domu to moze wygląda to jak niezły
            numer, ale ze strony faceta to może wyglądać tak: został ojcem i nagle boi się,
            że nie zobaczy już dziecka.
            Pewnie gdyby jakaś kobieta zamieściła tu post, facet nawyzywał mi i odszedł w 3
            mies. ciąży nikt by nie wziął w obronę faceta.
            Nie marudzę, rozumie - to miejsce głównie odwiedzane przez młode mamy.
            Podziwiam wszystkie kobiety, które noszą fasolki i inne większe robaczki, a w
            końcu kochane dzieciaczki. To jakiś niesamowity cud, który wcześniej był dla
            mnie niewyobrażalny.

            Tyle, że ja się najnormalniej w świecie nie spodziewałem, że gdzieś średnio raz
            w tygodniu będę wsiadał w samochód w środku nocy i jechał do innego domu spać.
            Drżał, czy cała noc spazmów mamusi nie wpłynie na to co w jej macicy rośnie i
            mruga do mnie okiem z USG. I jeszcze słyszał, że każdy facet by to zniósł, bo
            hormony, strach itd, a wszystko to moja wina... sad

            Mimo wszystko dziękuję, że piszeciesmile
            • balsamina-niecierpek Re: pomocy! boję się o dziecko 24.02.09, 00:15
              Wiesz, umiejętnie dawkowałeś wrażenia - ja np. na początku wątku nie
              wiedziałam, że Twoja najdroższa cholera jest aż taką cholerą smile
              Stanowczo, wywalanie faceta z domu to już lekka przesada i to by mi
              raczej nie przyszło do głowy - może dlatego, że jesteśmy małżeństwem
              i gdzie niby ten nieszczęsny chłop miałby spać, jak nie martwym
              bykiem przy moim boku?
              Tak więc masz z mojej strony pewne kwantum współczucia, bo jednak,
              choć sama potrafię być niezłą zarazą, staram się męża nie
              eksploatować rabunkowo. Musi mi go wystarczyć na długo...
    • trofoblast Re: pomocy! boję się o dziecko 23.02.09, 20:31
      Ps.: kupiłem krem na rozstępy mojej kochanej wściekliźnie - Mustela.
      Dobrze zrobiłem?

      Gwoli wyjaśnienia, absolutnie nie chcę sugerować, że jej skóra ma jakieś skazy.
      Wścieklizna krzyczała tylko, że będzie miała rozstępy.
      • maroco1977 Re: pomocy! boję się o dziecko 23.02.09, 21:27
        Ps.: kupiłem krem na rozstępy mojej kochanej wściekliźnie - Mustela.
        > Dobrze zrobiłem?
        >
        > Gwoli wyjaśnienia, absolutnie nie chcę sugerować, że jej skóra ma jakieś skazy.
        > Wścieklizna krzyczała tylko, że będzie miała rozstępy.

        ale sie usmialam, moj M tez mowi na mnie wsciekliznasmile ale on jest wyrozumialy i
        twierdzi, ze to dlatego, ze jego syn taki niedobry jest i wciaz mnie kopie i
        powoduje inne nieprzyjemnoscismile w duzej mierze to prawdasmile teraz czeka nas juz
        tylko porod i zdaje sie, ze to on teraz dostaje wscieklizny, dzis mnie obudzil o
        trzeciej w nocy twierdzac, ze nie moze spac i pytal czy synek tez nie spi, bo
        jak nie spi to moze on chce juz wyjsc? Wariaci mozna dostactongue_out

        Z ta Mustela dobrze zrobiles, powinna byc zadowolona, chyba, ze jest na tyle
        nieobliczalna, by stwirdzic, ze na cholere taki drogi krem jakby tanszych nie
        bylosmile moze zafunduj jej tez salon spa to ja odprezy, moj M sie czesto ratowal
        tym, by przezycsmile fakt zdarzalo mu sie tez spac poza domem ze wzgledu na moje
        humorytongue_out dobrze, ze tesciu wyrozumialy i stwierdzil, ze wszyscy faceci to
        przechodza, on z jego zona tezbig_grin bedzie dobrze... a dziecku od placzu i narzekan
        mamusi nic sie nie stanie.
    • makika7_0 Re: pomocy! boję się o dziecko 16.07.09, 13:02
      a mnie się wydaje, że "wina" leży po obu stronach. ja też mam napady agresji,
      ale raczej słownej, chociaż jak mąż mnie specjalnie denerwuje i drażni to tez
      mam ochotę rzucać czym popadnie i wywalić go z domu z odpowiednimi efektami
      słownymi. ale na szczęście dla nas, on częściej pasuje albo po prostu pyta: ale
      co ja ci zrobiłem? i wtedy mi robi się głupio i przepraszam i jest cacy. poza
      agresją wybucham tez płaczem - jakaś sytuacja w oglądanym filmie, niekoniecznie
      "łzawa", a mi zaczynają lecieć łzy - i nie potrafię racjonalnie wyjaśnić
      dlaczego to wszystko.

      prawdopodobnie ona trochę przesadza, ale może i Ty ją drażnisz chcący lub
      niechcący czymś?
      • marica79 Re: pomocy! boję się o dziecko 16.07.09, 15:22
        Wydaje mi się, że Twoja partnerka jest niedojrzała.... Chyba jej się
        zdaje, że robi Ci niesamowita łaskę, że nosi Twoje
        dziecko....Strzszne. Oprócz hormonów mamy jeszcze mózg. Dla mnie
        jest to nie do przyjęcia. Rozpieszczona królewna.Nie daj sobą
        pomiatać!!! jej zachowania nic nie usprawiedliwia!!!!!
    • deodyma Re: pomocy! boję się o dziecko 16.07.09, 15:42
      alez niektorym kobietom ciaza wali na mozg...
      ze jest w ciazy, to wcale nie znaczy, ze masz znosic jej humory i
      napady agresji.
      bylam w ciazy i nigdy w ten sposob wobec meza sie nie zachowywalam.
      ciekawa jestem, gdybys to Tobie nagle cos padlo na dekiel i
      zaczalbys byc wobec niej agresywny?
    • lilabe1 Re: pomocy! boję się o dziecko 16.07.09, 15:42
      Powiedz jej że jest ci przykro i wyjedź w jakąś delegację. Może się
      opamięta i postara się nie wyolbrzymiać swoich wahań nastrojów.
      Najwyraźniej stałeś się workiem do bicia i rozładowywania się.
      Ciekawe co będzie po porodzie w fazie tzw " baby-bluesa " , która
      trwa różnie i różnie jest nasilona. Żeby tylko dzieckiem nie
      rzucała. Pewnie będzie się z nim co drugi dzień pakować i w taxi do
      mamusi.
    • lilabe1 Jeśli trofoblastem się nazwałeś to się nie dziw że 16.07.09, 15:46
      ona twierdzi iż to twoja wina bo niewątpliwie w takiej sytuacji ma
      rację smile)))) To też wina czynności trofoblastu.
      • magda010 Re: Jeśli trofoblastem się nazwałeś to się nie dz 16.07.09, 15:57
        Po pierwsze posluchaj co do ciebie mowi i o co jej chodzi, bo nie
        piszesz o co te awantury.. moze jej nie chodzi o mile drobiazgi,
        tylko ma inny problem, ktorego nie chcesz zauwazyc. Po drugie jak po
        tobie jezdzi, wyzywa i rzuca, to przestan sie odzywac. Na mnie tylko
        to dziala smile Nie dziala glaskanie bo sie rozkrecam i nie dziala
        wzajemny atak, bo robie masakre. Ale jak polowek przestaje sie
        odzywac to mi przechodzi i ide przepraszac, bo nie umiem tak.
        • lilith76 Re: Jeśli trofoblastem się nazwałeś to się nie dz 16.07.09, 16:07
          Wątek jest z lutego...
          Dziecko pewnie jest już na świecie.
          A ja po wpisie autora o konsultacjach z lekarzem i terapeutą partnerki
          zaczęłam podejrzewać, że niekoniecznie winne są tylko ciążowe hormony. I zrobiło
          mi się go żal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka