Dodaj do ulubionych

masaż szyjki macicy - konieczny?

25.02.09, 22:11
boli jak diabli. w zasadzie niczego innego się nie boję i mam zamiar
przy przyjęciu na oddział od razu poinformować, że nie zgadzam się
na ten zabieg. czy mogę w ten sposób postąpić i brak mojej zgody
będzie przestrzegany przez personel?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • fabiankaa Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 25.02.09, 22:23
      Myśle, ze wszystko zalezy od szpitala i poloznej. Mnie nikt tego ani
      nie proponowal ani nie robił. Tylko nie wiem, czy jest sens
      zawczasu, juz od progu krzyczec, ze sie tego nie chce... moze lepiej
      spokojnie uprzedzic polozna, ktora sie bedzie toba zajmowac?
      • nglka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 25.02.09, 23:16
        Cóż.
        Teoretycznie możesz nie życzyć sobie tego zabiegu, jednak w dużej mierze jest on
        robiony dla naszego dobra. możesz oczywiście chodzić i kwiczeć bez rozwarcia -
        albo dać się wymasować i mieć szansę na szybszy poród.
        Ja masaż szyjki miałam 2 razy (robiony na w pełni zamkniętej) i raz próbowano
        mechanicznie otworzyć szyjkę.
        Wrogowi nie życzę - ale dzięki temu byłam pewna, że, no, po prostu nie urodzę
        naturalnie i już (byłam już po 3 oksytocynach, chciano przebić pęcherz przed
        cesarką, żeby dziecko dostało speeda hormonalnego i lepiej zniosło przyjście na
        świat).
    • bozenka78 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 07:26
      Ja tak samo jak peonies. Jedyna rzecz, ktorej sie bardzo boje, to ten masaż. Na
      pewno sie na to nie zgodze.
      Przy pierwszym porodzie lezalam potulnie, masaz szyjki co 45 minut, robili mi to
      chyba z 6 czy 7 razy, potem jak widzialam, ze lekarz do mnie podchodzi, to w
      panice cala dretwialam.
      No ale wlasnie w praktyce co zrobic? Lekarz przychodzi zbadac rozwarcie (przy
      moim porodzie akurat co chwile wchodzil, pewnie zazwyczaj robi to polozna) i
      nagle zaczyna masowac i co? Kazdej osobie, ktora bada, tlumaczyc na wstepie, ze
      sobie nie zycze? Jesli porod jest dlugi, to troche tych osob moze byc.

      Ciekawa tez jestem, na ile ten cholernie bolesny zabieg jest uzasadniony
      medycznie? Bez tego bym nie urodzila? Normalnie mialam ochote temu lekarzowi
      wymasowac zoladek na zywca, moze by zrozumial.
      • memphis90 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 20:41
        > No ale wlasnie w praktyce co zrobic? Lekarz przychodzi zbadac rozwarcie (przy
        > moim porodzie akurat co chwile wchodzil, pewnie zazwyczaj robi to polozna) i
        > nagle zaczyna masowac i co?
        I łapiesz pana doktora za jaja i mówisz spokojnie "no, to teraz obydwoje
        postaramy się, żeby nie bolało..." big_grin Poskutkuje na 100%...
    • berna_dette Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 07:35
      oczywiscie masz prawo sie na to nie zgodzic. Ta metoda przewaznie mało pomaga a
      mozna uszkodzić szyjkę przy takim masazu(tak mówiła Pani Kasia z forum dobry
      poród). Zeby przespieszyc rozwarcie jest wiele metod m.in chodzenie nie trzeba
      maltretować rodzącej masażem. Ja bym uprzedzała przed każdym badaniem byle tylko
      mi tego nie robili.
      • mw144 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 08:39
        Jasne, chodzenie pomożebig_grin Kobieto, ja do końca ciąży więc przed
        porodem również chodziłam na siłownię, biegałam, uprawiałam sex
        przynajmniej raz dziennie w celu zmiękczenia szyjki i co? Pięć dni
        po terminie szyjka twarda, długa i zamknięta, a dzieć się dusił, bo
        był 3 razy owinięty pępowiną. Nie było innego wyjścia jak masaż
        szyjki.
    • agatracz1978 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 08:28
      U nas już na szkole rodzenia położna powiedziała, żeby sobie darować
      przynoszenie karteczek typu: nie życzę sobie nacinania krocza itp. Podpisujemy
      przecież oświadczenie, że zgadzamy się na wszystko co robi szpital podczas
      porodu (u nas tak jest) i tylko na poważniejsze zabiegi inwazyjne wyraża się
      ponownie pisemną zgodę. Położne robią wszystko dla naszego dobra (podobno) i
      podejmują decyzje dla dobra dziecka, widząc czy dana czynność jest czy nie jest
      potrzebna. Troszkę mnie to też przeraża, ale przynajmniej wiem, że nie mam się
      co rzucać.
      • bozenka78 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 09:11
        To mialoby sens, gdyby nie to, ze to co sie dzieje w polskich szpitalach,
        odbiega znacznie od tego, co postuluja fundacje typu "Rodzić po ludzku" czy
        choćby Swiatowa Organizacja Zdrowia.
        Przy pierwszym porodzie nie mialam odwagi zaprotestowac i myslalam: moze tak
        trzeba? Teraz mysle, ze lekarz i polozne mieli na uwadze swoje dobro i chcieli
        by porod sie juz skonczyl. Ja natomiast chcialam urodzic w swoim tempie i
        uwazam, ze masaze szyjki, ciagle kroplowki z oksytocyna, ktore powodowaly brak
        przerw miedzy skurczami, tudziez wskakiwanie mi na brzuch byly zbedne.
        Szybciej bym urodzila, gdyby pozwolili mi wstac z lozka i wejsc pod prysznic.
        Podpisuje zgode na wszystko, bo nie mam wyboru, ale bede tym razem protestowac,
        a moj maz mnie w tym wesprze.

        Co do nacinania, to jasne, ze wolalabym bez i o tym powiem, ale tu sie zdaje na
        polozna/lekarza, bo to oni widza, czy to jest mozliwe, czy nie.
      • malamufka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 09:13
        agatracz1978 napisała:

        > U nas już na szkole rodzenia położna powiedziała, żeby sobie darować
        > przynoszenie karteczek typu: nie życzę sobie nacinania krocza itp. Podpisujemy
        > przecież oświadczenie, że zgadzamy się na wszystko co robi szpital podczas
        > porodu (u nas tak jest) i tylko na poważniejsze zabiegi inwazyjne wyraża się
        > ponownie pisemną zgodę. Położne robią wszystko dla naszego dobra (podobno) i
        > podejmują decyzje dla dobra dziecka, widząc czy dana czynność jest czy nie jest
        > potrzebna. Troszkę mnie to też przeraża, ale przynajmniej wiem, że nie mam się
        > co rzucać.

        Dowiadywałam się specjalnie o to pożal się Boże "oświadczenie": w praktyce nie
        ma żadnej mocy prawnej, i tak muszą cię zapytać o zgodę na KAŻDĄ ingerencję
        medyczną. Jeśli tego nie zrobią, wygrasz w każdym sądzie pomimo podpisania tzw.
        "oświadczenia". W ogóle niektóre szpitale już od tego odchodzą, bo to tylko
        zbędny papier.
        • budzik11 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 09:24
          A sądzisz, że w sądzie co jest ważniejszym dowodem - pisemne, osobiście przez
          ciebie podpisane oświadczenie ze zgodą na wszelkie zabiegi, czy ustne? W jaki
          sposób udowodnisz, że ktoś cię pytał/nie pytał, i że wyraziłaś/nie wyraziłaś
          swojej zgody na jakiś zabieg? Nie pisz więc, że to jest "pożal się Boże
          oświadczenie", bo ono ma właśnie moc prawną.
          • malamufka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 14:25
            budzik11 napisała:

            > A sądzisz, że w sądzie co jest ważniejszym dowodem - pisemne, osobiście przez
            > ciebie podpisane oświadczenie ze zgodą na wszelkie zabiegi, czy ustne? W jaki
            > sposób udowodnisz, że ktoś cię pytał/nie pytał, i że wyraziłaś/nie wyraziłaś
            > swojej zgody na jakiś zabieg? Nie pisz więc, że to jest "pożal się Boże
            > oświadczenie", bo ono ma właśnie moc prawną.

            No niestety, dowiadywałam się u położnej - to oświadczenie można sobie wsadzić
            tam gdzie słońce nie dochodzi. A przy porodzie nie jesteś sama, masz świadków (w
            najlepszym wypadku dwóch - męża i położną), którzy poświadczą, że nie wyraziłaś
            ustnej zgody na interwencję. Dokładnie tak samo jest w prawie pracy, możesz
            ustnie wypowiedzieć pracodawcy umowę w obecności świadka i takie wypowiedzenie
            JEST wiążące (wiem z doświadczenia). Gdyby szpitalowi wystarczyło oświadczenie
            podpisane przed porodem w sytuacji kiedy tak de facto nie wiesz co cię czeka,
            nie byłoby obowiązku pytania o zgodę na każdy zabieg/ingerencję - polecam
            lekturę karty praw pacjenta.
            • malamufka Jeszcze do budzik11 26.02.09, 14:45
              Pacjent ma prawo do wyrażenia zgody na przeprowadzenie badania lub udzielenia
              innych świadczeń zdrowotnych, po uzyskaniu od lekarza odpowiedniej informacji.
              Jeżeli obowiązujące przepisy prawa nie stanowią inaczej, zgoda pacjenta może być
              wyrażona ustnie lub nawet poprzez takie jego zachowanie, które w sposób nie
              budzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się proponowanym przez lekarza
              czynnościom medycznym (art. 32 ust. 1 i ut. 7 ustawy o zawodach lekarza i
              lekarza dentysty, art. 19 ust. 1 pkt 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej).

              W świetle tego przepisu wytłumacz mi proszę, w którym momencie podpisywania
              POŻAL SIĘ BOŻE oświdczenia na izbie przyjęć uzyskujesz od lekarza informację o
              zabiegach, na które swoim podpisem wyrażasz zgodę.
              • budzik11 Re: Jeszcze do budzik11 26.02.09, 20:49
                Rodziłaś kiedyś dziecko w polskim szpitalu? Chciałabym cię widzieć, jak
                recytujesz te fragmenty praw pacjenta na porodówce smile Życzę powodzenia w ich
                egzekwowaniu smile
                • denea Re: Jeszcze do budzik11 26.02.09, 21:27
                  Ja całkiem serio życzę powodzenia. Im więcej takich jaskółek
                  świadomości swoich praw na polskich porodówkach, tym większe szanse
                  na poród mamy wszystkie smile

                  Na pierwszy poród szłam jako karna, zdyscyplinowana pacjentka i nie
                  ukrywam, uważam to teraz za błąd sad Bo rzeczywiście nie każda
                  szpitalna procedura/zwyczaj/interwencja mi pomogły.
                  Żałuję, że nie miałam większej wiedzy i nie byłam bardziej wymowna.
                  • denea Re: Jeszcze do budzik11 26.02.09, 21:28
                    na ludzki poród, miało być
                • malamufka Re: Jeszcze do budzik11 27.02.09, 13:33
                  budzik11 napisała:

                  > Rodziłaś kiedyś dziecko w polskim szpitalu? Chciałabym cię widzieć, jak
                  > recytujesz te fragmenty praw pacjenta na porodówce smile Życzę powodzenia w ich
                  > egzekwowaniu smile

                  Na szczęście prawo to nie Inwokacja z Pana Tadeusza i nie trzeba go recytować -
                  wystarczy jego świadomość. smile
                  Dla przykładu, gdy badający mnie lekarz zacmoka i powie "Uuu... słabe ma pani to
                  rozwarcie, wymasujemy szyjkę to będzie szybciej", odpowiem po prostu: "NIE".
                  Raczej wątpię żeby przywiązał mi nogi do krzesła i zrobił to na siłę smile
                  • budzik11 Re: Jeszcze do budzik11 27.02.09, 18:58
                    Życzę ci tego. Jednak może się okazać tak, że po kilkunastu godzinach bolesnych
                    skurczy i przy braku rozwarcia będzie prosiła o masaż, bo przyspiesza rozwarcie.
                    U mnie każdy taki masaż zwiększał rozwarcie o 2cm. Może dzięki temu rodziłam 4
                    godziny zamiast np. dobę. Co nie zmienia faktu, że procedura ta jest potwornie
                    bolesna.
                    • gabi071984 Re: Jeszcze do budzik11 27.02.09, 20:12
                      niewiem czy chodzi ci przed porodem masaż czy przy porodzie bo przy porodzie
                      bardzo pomaga taki masaż w urodzeniu
                    • berna_dette Re: Jeszcze do budzik11 01.03.09, 18:20
                      Tylko szkoda , ze nikt nie próbował pomóc ci np. żelem rozwierającym szyjkę.
                      Pewnie dla położnej masaż to łatwiejsze rozwiązanie niż smarowanie żelem szyjki,
                      zachęcanie do chodzenia itp. Poza tym ja wolałabym mieć dłużej skurcze niż ten
                      masaż mogący uszkodzic mi szyjkę i sprawiający ogromny ból. W niektórych
                      szpitalach jesli masz wielogodzinne skurcze możesz wziąć znieczulenie.
                      • nglka Re: Jeszcze do budzik11 01.03.09, 20:21
                        berna_dette napisała:

                        > Tylko szkoda , ze nikt nie próbował pomóc ci np. żelem rozwierającym szyjkę.
                        > Pewnie dla położnej masaż to łatwiejsze rozwiązanie niż smarowanie żelem szyjki
                        > ,
                        > zachęcanie do chodzenia itp. Poza tym ja wolałabym mieć dłużej skurcze niż ten
                        > masaż mogący uszkodzic mi szyjkę i sprawiający ogromny ból. W niektórych
                        > szpitalach jesli masz wielogodzinne skurcze możesz wziąć znieczulenie.

                        Tylko widzisz, nie bierzesz pod uwagę, że na niektórych nie działa.
                        Mój szpital np nie miał żelu. Chodzenie mogłam o kant tyłka, bo mieszkałam na
                        5tym piętrze w kamienicy, bez windy przenosiłam o tydzień zanim trafiłam do
                        szpitala. Tam chodziłam kolejne 3 dni. Skurcze miałam od 2 tygodnie a od 3 dni
                        parte, więc nie pisz, że wolałabyś mieć skurcze, niż masaż szyjki.
                        Wierz mi, że gdybym jeszcze raz rodziła w takiej samej sytuacji i wiedziałabym,
                        że masaż spowoduje rozwarcie (bo nie spowodował, miałam cc) - to nawet bym się
                        nie zastanawiała, tylko "rozłożyła nóżki".

                        Nie możesz wziąć wszędzie znieczulenia. U nas w całym Szczecinie i jego
                        okolicach nie ma, nawet odpłatnie!
                        • haganna Re: Jeszcze do budzik11 04.03.09, 14:47
                          ha ha ha!
                          Jej chodzi o chodzenie w trakcie porodu.
                          Nikt cię nie pyta na którym piętrze mieszkasz.
                          • nglka Re: Jeszcze do budzik11 04.03.09, 21:06
                            haganna napisała:

                            > ha ha ha!
                            > Jej chodzi o chodzenie w trakcie porodu.
                            > Nikt cię nie pyta na którym piętrze mieszkasz.

                            jakbyś trochę pomyślała nad moją wypowiedzią i dopytała o szczegóły (dość
                            istotny element całości mojej skróconej wypowiedzi), to może byś zrozumiała, co
                            miałam na myśli.

                            Od 25 tc szyjka była skrócona i miękka, w każdej chwili mogło się zrobić
                            rozwarcie - skoro chodzenie po schodach go nie wywołało to jakim cudem chodzenie
                            miałoby zrobić rozwarcie w 42 tc, kiedy to nie pomogła nawet oksytocyna?
                            Myślimy, ew pytamy - a na końcu piszemy.

                            I NIE CHODZI O CHODZENIE W TRAKCIE PORODU bo masaż szyjki robi się NIE TYLKO w
                            trakcie porodu ale przede wszystkim, jeśli nie chce się zrobić rozwarcie po
                            terminie porodu.

                            Tyle, odnośnie tego wiele znaczącego "ha ha ha".
                  • artdesign84 Re: Jeszcze do budzik11 07.03.09, 02:11
                    po pierwsze wątpię żeby Cie o tym uprzedził
                    podrugie wątpię żebyś miała siłę odmówić
      • aszkerson Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 28.02.09, 12:03
        Pierwsze słyszę o takich praktykach! U mnie na szkole rodzenia, że w szpitalu nie nacina się krocza (chyba, że to konieczność, mam tu na myśli zagrożenie życia dziecka lub matki), nie robi lewatywy i nie goli się krocza.
        Masaż?! Nic nie słyszałam na ten temat. Chodzi się po korytarzu tongue_out
    • tanoshii Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 09:29
      Wiesz... Mnie po 11h skurczów i braku jakiegokolwiek postępu w akcji porodowej było wszystko jedno i sama poszłam do położnej i poprosiłam o masaż szyjki... Dopiero wtedy ruszyło i urodziłam po godzinie. Więc nie zakładaj teraz, że nie będziesz go chciała wink
      • figa33 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 10:00
        Dziewczyny, temat masażu szyjki jest dla mnie jeszcze chwilowo obcy
        (25 tc), choć może już powinnam coś o tym wiedzieć..
        Oświećcie mnie proszę, bo z powyższych wypowiedzi nie wieje
        optymizmem, na czym dokładnie polega taki masaż i dlaczego jest
        bolesny ??
      • ophelia78 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 10:03
        W mojej szkole rodzenia, gdy jeden z facetów zapytał o masaż, położna odparła:
        "Od razu widać, że nie ma pan szyjki", a potem stwierdziła, że to barbarzyński
        zabieg, którego ból sprawiany pacjentce nijak się ma do efektywności i że
        istnieją inne metody zmiękczania / rozwierania szyjki niż torturowanie rodzącej,
        np. specjalny żel, który nakłada się na szyjkę. Niestety, nie pamiętam nazwy ;-(
        Jest dość drogi (chyba 200-300 zł za tubkę) i szpitale niekoniecznie mają go na
        stanie, więc często wygląda to tak, że tatuś w trakcie porodu zasuwa do apteki,
        bo to po prostu można kupić. Może o tez żel trzeba zapytać p. Kasię Oleś z forum
        eksperckiego "dobry poród" - na pewno będzie wiedziała.
        • islaa Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 11:07
          masaż szyjki macicy jest zabiegiem archaicznym, nie mającym żadnego medycznego
          uzasadnienia. Na studiach z położnictwa uczą że jest on zakwalifikowany do
          takich samych metod jak np. wyciskanie dziecka przez powłoki brzuszne. Szkodliwe
          niezmiernie, post PRL-owskie udręki kobiet i dzieci. Mówią także że dopóki w
          szpitalach będą pracować bez żadnego nadzoru ludzie starej wiary - dopóki będą
          mogli przyuczać bezwolnych nowicjuszy wg. własnych standardów - dopóty polska
          rzeczywistość położnicza będzie odbiegać od jakichkolwiek norm. Pacjent musi na
          własną rękę walczyć o siebie. Nie zgadzając się na ten szkodliwy, przynoszący
          tylko cierpienie zabieg może i przedłużysz trochę pierwszą fazę porodu, ale za
          to urodzisz bez zbędnego bólu.
          Warto jest porozmawiać z położną i powiedzieć czego się obawiasz albo na co się
          nie zgadzasz. Jest to praktyka całkowicie naturalna w "ludzkich" szpitalach. A
          jeżeli w jakiejś szkole rodzenia uczą że to nie ma sensu to z całą pewnością
          jest to szkoła starej wiary. I swój rozum też trzeba mieć.
          • a.kowalik1 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 14:57
            A na czym w ogole ten masaż szyjki polega?? Bo rozumiem, że skoro tak bardzo
            boli, to znaczy, że lekarze się nie patyczkują i robią to na chama i
            niedelikatnie...
            Co do oświadczeń podpisywanych przed porodem, choćby na spotkaniach z opłacaną
            położną, to są one tak sformułowane, że w zasadzie nie ma wyjścia jak tylko
            podpisać, jedno oświadczenie dotyczy kilku zabiegów, nie ma jak nie zgodzić się
            na np. jeden z nich, bo do złożenia jest jeden podpis, więc jak się go nie
            złoży, to nie przyjmą do szpitala podobno.
            Ale chyba lekarz przychodząc w czasie porodu na badanie ma obowiązek
            poinformować, że chce zrobić masaż szyjki lub wyciskać dziecko przez brzuch??
            • a.kowalik1 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 14:58
              Ktoś sie orientuje jak jest z masażem i wyciskaniem z Warszawskich szpitalach
              typu Żelazna, Karowa, Starynkiewicza czy Madalińskiego??
            • naszebobasy Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 15:56
              ad. podpisywania oświadczenia na zgodę na zabiegi szpitalne. Ja nie
              podpisalam, skreślilam wszystko, co bylo na oswiadczeniu,
              pozostawiając zgodę na cc. Szpital i tak musi Panie przyjąć.
              Sam ordynator chcial mnie przekonać, bym podpisala, strasząc, że
              jak nie podpiszę, to np. nie wyłyzeczkuję macicy, gdy stracę
              przytomność, nawet gdyby byla taka potrzeba, bo nie podpisałam
              zgody (i czytaj - zemrę przez to). Bzdury dla zastraszonych kobiet -
              nietety, gdy stracę przytomność, mogą ze mną zrobić wszystko. A
              gdy będę swiadoma, w każdym momencie moge taką zgode wyrazić.
              Kobiety - nie podpisujecie - jeżlei oczywiście taka jest wasza
              wola, żadnych zgód na "wszystko", a tym bardziej klauzuli, że
              zostałyście Panie poinformowane o wszystkich skutkach ubocznych
              owych zabiegów (chyba, ze zdażył się cud i rzeczywiście Panie
              zostałyście poinformowane o nich - ja w każdym razie wypisalabym te
              skutki ujemne - punkt po punkcie, o których mi powiedziano). W
              przeciwnym razie lekarze będa się Paniom śmiać w nos z "nie, nie,
              nie", podczas wykonywania najbardziej wyrafinowancyh zabiegów (czy
              potrzebnych czy nie - nam to już trudno ocenić).
    • smerfetka8801 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 16:12
      nie nie jest konieczne ja np nie miałam ale dziwi mnie głupota niektórych kobiet
      nie zgadzają się to na masaż szyjki to na nacięcie-jakby im mózgi po
      blokowało.nie rozumiecie,ze najważniejsze to urodzić? i urodzić zdrowe
      dziecko???czasem te "barbarzyńskie" zabiegi są wykonywane dla naszego dobra.ja
      np byłam nacinana i jestem za to wdzięczna
      • islaa Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 19:21
        smerfetka, a ty przeczytałaś wszystko powyżej?
        ktoś pisał o nacięciu? Wiadomo że niektóre zabiegi są konieczne dla naszych
        dzieci i dla naszego dobra. Tylko do czego ma być potrzebny masaż? Nawet w pra
        pra książce do położnictwa jest tam napisane że "stosujemy go w celu
        przyspieszenia pierwszej fazy porodu". Nic więcej. Żeby nie wiem jakich głupot
        ci nawciskali nie pomoże to dziecku żeby było bardziej zdrowe niż bez masażu.
        Ani ty nie urodzisz bardziej komfortowo. I tak, to jest zabieg na poziomie
        edukacji barbarzyńskiej.
        A co do wyciskania dziecka przez brzuch to.... szkoda słów. Każda kobieta której
        wyciśnięto dziecko ma prawo złożyć zażalenie na lekarza. Jest to działanie na
        szkodę pacjenta.
        I właśnie to jest najważniejsze. Urodzić zdrowe dziecko.
      • dysann Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 19:23
        smerfetka8801 napisała:

        > nie nie jest konieczne ja np nie miałam ale dziwi mnie głupota niektórych kobie
        > t
        > nie zgadzają się to na masaż szyjki to na nacięcie-jakby im mózgi po
        > blokowało.nie rozumiecie,ze najważniejsze to urodzić? i urodzić zdrowe
        > dziecko???czasem te "barbarzyńskie" zabiegi są wykonywane dla naszego dobra.ja
        > np byłam nacinana i jestem za to wdzięczna

        Po prostu nie mam słów. Nie wiem komu tu mózg zblokowało.
        Oczywiście nie mówię o nacinaniu, które rzeczywiście czasami (CZASAMI) jest
        konieczne. Ale wypisywanie czegoś takiego w wątku o masażu szyjki który nijak
        się ma do naszego dobra to już ciemnogród.
        • dysann Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 19:25
          i proponowałabym najpierw zapoznać się z tematem co to w ogóle jest. A nie bez
          żadnej wiedzy nt wypisywać o głupocie kobiet które tego nie chcą. grrr
          • gyokuro Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 19:54
            Przy moim porodzie po prostu podszedł lekarz sprawdzić rozwarcie i zrobił masaż
            w ogóle o niczym nie informując - i nic mnie tak nie bolało w trakcie porodu,
            NIC!!! Miałam wrażenie, że wylecę z tego łóżka porodowego jak rakieta. Koszmar.
            Oczywiście nic nie pomogło, jak i wyciskanie Młodego z brzucha. Po prostu za
            duże było dziecko w stosunku do kanału rodnego i się nie wstawiało. A nikt mnie
            wcześniej nie mierzył, czy dam radę urodzić.
            W tej ciąży mam miękką szyjkę - i gdzieś w necie wyczytałam, że taki może być
            efekt tego masażu podczas poprzedniego porodu.
            • peonies Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 20:37
              pytam o to, ponieważ przy pierwszym porodzie lekarz wykonał mi ten
              zabieg przy badaniu bez zbędnych ceregieli i informacji. sam masaż
              nic nie pomógł - urodziłam 12h później. widzę tylko bezsens takiego
              działania stąd moje pytania.
              acha - mój mózg jest w pełni sprawny smile))
              pozdrawiam i dziękuję za wypowiedzi.
      • mariolka55 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 01.03.09, 19:48
        smerfetka8801 napisała:

        > nie nie jest konieczne ja np nie miałam ale dziwi mnie głupota niektórych kobie
        > t
        > nie zgadzają się to na masaż szyjki to na nacięcie-jakby im mózgi po
        > blokowało.nie rozumiecie,ze najważniejsze to urodzić? i urodzić zdrowe
        > dziecko???czasem te "barbarzyńskie" zabiegi są wykonywane dla naszego dobra.ja
        > np byłam nacinana i jestem za to wdzięczna


        mózg to chyba Tobie przyblokowało,miałas masaz? nie
        to moze porozmawiamy jak bedziesz w temacie co?
      • kamelia04.08.2007 bredzisz smerfetka 06.03.09, 10:05

        smerfetka8801 napisała:

        > nie nie jest konieczne ja np nie miałam

        skoro nie jest potrzebny, to po grzyba tak kogos dreczyc. Ciesz sie,
        że cie omineło.


        > ale dziwi mnie głupota niektórych kobiet
        > nie zgadzają się to na masaż szyjki to na nacięcie-jakby im mózgi
        po
        > blokowało.

        tak, we łbach sie babom poprzewracało, chca w komfortowych warunkach
        rodzic, nie chca by ktos sie nad nimi pastwił, przyjemnego porodu
        sie zachciawa, a przeciez kobieta ma rodzic i cierpiec.
        Mnie dziwi twoja glupota i twoj zablokowany mozg.


        > nie rozumiecie,ze najważniejsze to urodzić? i urodzić zdrowe
        > dziecko???

        srutututu.
        Tak, bo na urodzeniu swiat sie konczy. Bredzisz kobieto, bredzisz.
        Po urodzeniu to sie własnie dopiero zaczyna, trzeba sie zajac
        dzieckiem i kobieta powinna byc jak najmniej zmasakrowana, a nie
        obolala, pozszywana, wykonczona fizycznie i psychicznie.
        Taki cięzki poród, gdzie kobiete poddawano zdziczałym zabiegom moze
        prowadzic do depresji poporodowej. Nie wiem czy to zrozumiesz, bo
        przy twoim stanie swiadomosci (i takiej mentalności) depresja, to po
        prostu babskie fochy i lenistwo.


        > czasem te "barbarzyńskie" zabiegi są wykonywane dla naszego dobra.

        taaaaaak, jasne


        > ja np byłam nacinana i jestem za to wdzięczna

        masochizm do kwadratu, tak ci sie podobało to naciecie, a moze ty z
        tych co sie co tydzien nacinaja to tu, to TAM i sie tym onanizuja.
        Nie każdy ma takie upodobania.....
    • budzik11 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 21:00
      Aha - rada dla wszystkich bojących się "masażu" - pijcie napar z liści malin i
      łykajcie olej z wiesiołka - zmiękcza szyjkę podczas porodu i przyspiesza i
      ułatwia jej samoistne rozwieranie.
      Ja rodząc pierwsze dziecko miałam problem z rozwieraniem się szyjki (czyt. w
      ogóle się nie rozwierała), "masaż" chyba 3x. Przed drugim porodem już od 36
      piłam napar napar, od 38 wiesiołek i podczas porodu położna była w szoku, jak
      ładnie się szyjka sama, bez żadnej pomocy, rozwiera. Zaszkodzić nie zaszkodzi, a
      może pomoże zaoszczędzić masę bólu i godzin na porodówce.
      • nglka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 00:30
        budzik11 napisała:

        > Aha - rada dla wszystkich bojących się "masażu" - pijcie napar z liści malin i
        > łykajcie olej z wiesiołka - zmiękcza szyjkę podczas porodu i przyspiesza i
        > ułatwia jej samoistne rozwieranie.

        Sratatata.
        Tyle jestem w stanie napisać tongue_out
        Bo od 36 tc regularnie łykałam wiesiołek, piłam napar z liści, masowałam sutki,
        myłam podłogi na kolanach - a urodziłam w 42 tc przez cc z powodu braku rozwarcia.
        Jak to mówi mój lekarz - pomaga, ale a psychikę kobiety big_grin
        • budzik11 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 11:36
          To, że tobie nie pomogło, nie znaczy, że nie pomoże komuś innemu. Mnie pomogło.
          Zawsze warto spróbować. Ja po doświadczeniach pierwszego porodu jadłabym i
          gó*no, gdyby pomogło mi zaoszczędzić bólu przy drugim, min. spowodowanego "masażem".
          Poza tym ziółka nie mają nic wspólnego z terminem porodu, bo go nie
          przyspieszają, nie wywołują, one tylko zmiękczają i uelastyczniają szyjkę, więc
          kiedy poród się zacznie, szybciej i łatwiej się rozwiera.
          Ja drugie dziecko też urodziłam po terminie.
          • nglka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 11:57
            Szyjkę to ja miałam miękką od połowy ciąży a skróconą od 25 tc. W 40 tc nie było
            jej prawie wcale.
            i co? I nic. Zupełnie NIE MA to związku z rozwarciem.
            i tu nie chodzi tylko o mnie.
            Rozwarcie to echa osobnicza.

            > To, że tobie nie pomogło, nie znaczy, że nie pomoże komuś innemu.

            To fakt - ale posta napisałaś w tonie, jakby to był złoty środek. A nie jest, o
            czym pospiesznie doniosłam.
            • budzik11 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 12:41
              nglka napisała:


              > > To, że tobie nie pomogło, nie znaczy, że nie pomoże komuś innemu.
              >
              > To fakt - ale posta napisałaś w tonie, jakby to był złoty środek. A nie jest, o
              > czym pospiesznie doniosłam.
              >

              No jasne, że nie jest, nawet zwykły Apap nie na wszystkich działa
              (przeciwbólowo, żeby ktoś nie pomyślał, że piszę o nim w kontekście porodu wink),
              tym bardziej zioła. Ale ja brałam to z nadzieją, że pomoże, spróbować warto,
              najwyżej nie zadziała.
    • zebroid_dziki Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 26.02.09, 22:01
      az mi lzy polecialy na samo wspomnienie masazu szyjki, ktory mi
      zafundowano przy porodzie uncertain rzeczywiscie bol nie do opisania
      (mialam chyba ze 3 takie masaze). dopiero na tym forum dowiaduje
      sie, ze to nie jest zbyt skuteczne. myslalam, ze to dzieki tym
      cierpieniom urodzilam, a tu taki walek indifferent
      • nglka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 00:32
        zebroid_dziki napisała:

        > az mi lzy polecialy na samo wspomnienie masazu szyjki, ktory mi
        > zafundowano przy porodzie uncertain rzeczywiscie bol nie do opisania
        > (mialam chyba ze 3 takie masaze). dopiero na tym forum dowiaduje
        > sie, ze to nie jest zbyt skuteczne. myslalam, ze to dzieki tym
        > cierpieniom urodzilam, a tu taki walek indifferent

        Bo bywa skuteczne. Koleżance z 7 cm "zrobili" 10 w kilka minut - kiedy to przez
        12 godzin nie szło dalej.
    • marsellle1 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 27.02.09, 20:43
      Cytat z książki Ireny Chołuj "W celu rozszerzenia szyjki stosuje się
      żel prostaglandynowy - lekarz wstrzykuje go przez cienki cewnik do
      kanału szyjki macicy lub smaruje żelem szyjkę, wkładki polimerowe
      lub baloniki zakładane również do kanału szyjki no i nieszczesny
      masaż, który polega na tym, że drażni się szyjkę macicy, wywołując w
      ten sposób odruch napinania. Zabieg masażu jest bolesny tym
      bardziej, im bardziej intensywny jest masaż. Osoba badajaca
      niejako "przy okazji" rozciąga palcami brzeg szyjki. Efekt
      rozszerzania szyjki jest wprost prop. do siły, jaką palce napinają:
      im mocniej tym lepszy efekt i nieststy większy ból dla rodzącej.
      W radach dla położnych: Nie masuj mocno szyjki macicy w celu
      powiększenia rozwarcia, bo taki masaż sprawia silny ból porównywalny
      do okrucieństwa gwałtu!!! brr..na samą myśl mam już gęsią skórkę.
    • animka09 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 01.03.09, 20:09
      umamy.homestead.com/porod.html
      Poczytaj o wiesiołku. Polecam, Ja piłam liście malin i brałam wiesiołek. Mój poród trwał 3 godz.
    • nasturcja76 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 01.03.09, 20:37
      Tak naprawdę to ze wszystkim różnie bywa. Napar z liści malin piłam
      od 32 tygodnia aż do dnia porodu i chyba niewiele pomógł smile
      Urodziłam 14 dni po terminie po podaniu oksytocyny. Po terminie
      chodziłam do szpitala na ktg i kontrole lekarskie. Miałam wówczas
      szyjkę długości 2,5 cm i brak rozwarcia. Podczas tych wizyt dwa razy
      wykonano mi masaż szyjki bez uprzedzania mnie o tym. Raz zrobiono mi
      na siłę rozwarcie na jeden palec i takie zostało aż do porodu.
      Szczerze mówiąc bolało to, ale dało się wytrzymać. Dużo gorzej
      bolały skurcze rozwierające. Fakt, że pani doktor asystująca przy
      moim porodzie stwierdziła, że mam bardzo wysoki próg bólu. Ale
      chciałam napisać właściwie o czymś innym. Ciekawe jest to, że masaż
      szyjki wykonywały mi panie. Natomiast raz trafiłam na wizytę do pana
      doktora, który stwierdził, że masowanie tak długiej, twardej i
      zamknietej szyjki jest totalnie bez sensu. I miał rację. Nie pomogły
      mi ani te masaże ani liście malin tylko kroplóweczka z oksytocyną po
      której skurcze zaczęły się od razu co minutę smile
    • figrut Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 02.03.09, 02:58
      Na nic nie musisz się zgadzać, a już tym bardziej na masaż szyjki. To brutalna
      praktyka której stosować się nie powinno. Niesie więcej bólu, niż to warte. Nie
      daj sobie wmówić, że to dla dobra dziecka czy przyspieszenia porodu. Ja nie
      zgodziłam się na masaż szyjki ( przy dwóch na trzy porody) i na podanie
      oksytocyny. Bez tych cudów poród był może nieco dłuższy, ale za to o ile mniej
      bolesny smile
      Po oksytocynie nie ma na tyle długich przerw w skurczach, aby można było choć na
      chwilkę odpocząć od bólu. Bez oksytocyny ból daje się opanować przez te ułamki
      sekundy wytchnienia. Po masażu szyjki wszystko boli wcześniej, niż powinno.
      • figrut Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 02.03.09, 03:05
        Dodam jeszcze, że bardzo dobrym rozwieraczem i przyspieszaczem porodu jest
        sperma (zawiera prostaglandyny), a więc seks na zdrowie i na łatwiejszy poród smile
        • peonies Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 03.03.09, 14:36
          dziękuję dziewczyny za trafne uwagi i opinie. mam nadzieję, że tym
          razem obędzie się bez tego koszmarnego masażu na porodówce smile. nie
          zmienia to jednak faktu mojego strachu - jeżeli mimo mojego
          sprzeciwu zostanie przeprowadzony ten zabieg w trakcie np. badania
          (tak miałam przy pierwszym porodzie. zrobił to lekarz przy badaniu,
          nie uprzedizł co będzie robił). ale to już inna "para kaloszy".
          pozdrawiam
          • berna_dette Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 03.03.09, 19:05
            peonies jak bedzie ci robił masaż przy badaniu to powiedz ze ma przestac i
            koniec bo On MUSI przestac jesli mu każesz! Na siłę nikt ci nic nie ma prawa
            zrobić , musisz bronić swego! Powodzenia kiss
    • 4444marzena Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 04.03.09, 12:00
      jeśli będziesz się męczyć przez parę godzin a rozwarcie zwiększy się
      o zaledwie 0,5cm to sama poprosisz o masaż szyjki bo się wykończysz
      z bólu
      • berna_dette Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 04.03.09, 13:48
        Jak wypróbuje wszystkie inne sposoby na przyspieszenie rozwarcia i nie pomogą to
        może sama poprosi. Chodzi o to , że lekarz nie ma prawa zrobic tego masażu bez
        zgody pacjentki. Pozatym na długotrwałe bóle porodowe jest zoo, szkoda, że nie
        wszędzie dostepne, ale część kobiet może skorzystać.
      • haganna Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 04.03.09, 14:55
        Tak, bo ty cierpiałaś i teraz muszą inne?
        Nikt przy zdrowych zmysłach nie bedzie prosił o niezwykle bolesny i
        nieskuteczny zabieg.
        Ja podczas porodu nie wyraziam na niego zgody.
        Położna zapytała mnie podczas badania rozwarcia na skurczu, czy
        wytrzymam jeszcze chwilę. Wiedziałam o co jej chodzi i powiedziałam
        NIE. Nie było wiecej tematu.
        • 4444marzena Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 05.03.09, 11:28
          nie napisałam wcale, że jak ja cierpiałam to inne tez muszą...
          w mojej wypowiedzi jeśli jej nie zrozumiałas chodziło o to, że jak
          przyjdzie taki zastój w porodzi (po dobrych paru godzinach
          męczarni), że rozwarcie stanie, to z desperacji próbuje się
          wszystkiego, byleby tylko wszystko przyspieszyć
          • haganna Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 05.03.09, 22:07
            Desperacja nie powinna odbierać rozumu.
            Nie jest prawdą, że próbuje się wszystkiego. Stosuje się tylko to,
            co jest absolutnie konieczne i niezbędne. Masaż szyjki się do tego
            nie zalicza.
            • 4444marzena Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 06.03.09, 19:23
              jeśli Tobie nie pomógł i paru innym osobom to nie znaczy, że jest nieskuteczny,
              mi samej i paru innym moim koleżankom pomógł, więc proszę nie uogólniaj swojego
              przypadku i kilku innych tworząc z tego regułę
              każdy oczywiście ma prawo się nie zgodzić, to jest kwestia wyboru...
              • haganna Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 06.03.09, 22:28
                Droga 4444marzeno,
                przestań już wreszcie i zamilcz!
                Nie chodzi o skuteczność masażu (niską), tylko o to, że jest bardzo
                urazowy i mało efektywny. Zostało to udowodnione naukowo, więc
                twoje "nie uogólniaj" jest śmieszne.
                Nie miałam wykonywanego masażu, bo się na niego nie zgodziłam, więc
                jak mógł mi "nie pomóc". O czym ty piszesz, kobieto?
                • nglka Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 06.03.09, 22:44
                  haganna napisała:

                  > Nie chodzi o skuteczność masażu (niską), tylko o to, że jest bardzo
                  > urazowy i mało efektywny. Zostało to udowodnione naukowo

                  Będę wdzięczna za link do badań, bo pierwszy raz o takowych słyszę - ew. proszę
                  o podanie źródła tych informacji, w którym znajdę szczegółowe dane (choćby
                  nazwisko badaczy, ilość przebadanych kobiet, efekty porównywalne z grupą podobną
                  bez masażu szyjki itp).
                  • 4444marzena Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 07.03.09, 12:39
                    dokładnie, popieram - poporszę rowniez o takiego linka z wynikami badań naukowych
                    • figrut Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 08.03.09, 01:25
                      4444marzena napisała:

                      > dokładnie, popieram - poporszę rowniez o takiego linka z wynikami badań naukowy
                      > ch
                      Od kiedy te badania się robi ? Chyba od niedawna. Ja jestem takim przykładem
                      nadgorliwości położnej, która masaż na siłę przy pierwszym dziecku mi robiła.
                      Efekt tego był taki, że twardą szyjkę rozwiercała na siłę, przyspieszyła tym
                      poród i w ostateczności szyjka mi pękła jak nagwintowana. To, że jest to efekt
                      przyspieszonego masażem i oksytocyną porodu dowiedziałam się dopiero po latach
                      od mojej pani ginekolog, do której chodzę prywatnie. Szyjkę miałam "rozwiercaną"
                      od piątku kiedy pojawiły się intensywne skurcze, urodziłam w poniedziałek po
                      południu. Przez niemal cały poród leżałam pod KTG zamiast pozwolić mi chodzić,
                      co przyspieszyłoby poród i oszczędziłoby niepotrzebnych cierpień. Na szyjce
                      miałam 12 szwów, a i tak do tej pory mam nie doszyty kawałek mimo kolejnych
                      dwóch porodów (szyjka się zabliźniła, więc przy kolejnych porodach się nie
                      zrosła, bo tam rany już nie było). Teraz o wiele skuteczniejszy jest żel z z
                      prostaglandyną który zmiękcza szyjkę macicy, oraz możliwość chodzenia i skakania
                      na piłce dzięki czemu cały proces porodu przebiega naturalnie bez zbędnego
                      przyspieszania.
                • 4444marzena Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 07.03.09, 12:38
                  chyba faktycznie nie ma sensu pisać, bo widze ze Ty zawsze musisz mieć rację,
                  albo to wina hormonów (ciąża) albo jakieś kompleksy, albo jestes nauczycielką
                  zamilczę bo faktycznie ta rozmowa nie ma sensu, gdyż to nie jest dyskusja lecz
                  monolog wszechwiedzącej
      • peonies Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 04.03.09, 20:04
        "jeśli będziesz się męczyć przez parę godzin a rozwarcie zwiększy
        się
        o zaledwie 0,5cm to sama poprosisz o masaż szyjki bo się wykończysz
        z bólu "

        na pewno nie poproszę o bolesny zabieg, ktory w żaden sposób mi nie
        pomógł przy pierwszym porodzie (wcale nie był krótki)! gdy lekarz
        zrobił mi masaż nie miałam żadnych bóli. mało tego zAczęły się ok. 3-
        4h później, więc na pewno na taki "dopalacz" się nie skuszę.
        pozdrawiam
    • kai_30 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 04.03.09, 20:55
      Mnie zastanawia, kto to nazwał "masażem"? Ani chybi jakiś facet. Miałam kilka
      razy przy drugim porodzie, wywoływanym. Nie wiedziałam, że to masaż, myślałam,
      że położna prosi mnie na zwykłe badanie rozwarcia, i nie miałam pojęcia,
      dlaczego aż tak strasznie boli. Nikt mnie nie uprzedził, nie spytał o zgodę, nie
      poinformował, co mi robią i po co. Koszmar. Zdecydowanie lepiej wspominam
      pierwszy poród, mimo że trwał 18 godzin, niż drugi, sześciogodzinny, z
      masowaniem szyjki i oksytocyną.
      • siabaska Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 05.03.09, 14:51
        Matko, ja też nie wiedziałam że to był masaż.
        Za każdym razem jak lekarz badał rozwarcie to cholernie bolało.
        Przypominam sobie nawet taką sytuację, że za kolejnym razem jak
        przyszedł to ja nogi w ciup i nie pozwoliłam się zbadać. Obraził się
        (chyba) i dopiero położna załagodziła sytuację i delikatniusio
        sprawdziła rozwarcie. Matko już mnie boli.
    • shishamaster Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 06.03.09, 19:11
      to tak jak u mnie... położna kilka razy "badała" mi rozwarcie, tak że wyłam z bólu, pojęcia nie miałam, że to masaż szyjki i że ma mi przyspieszyć rozwieranie. Termin "masaż szyjki" poznałam dopiero niedawno - już w drugiej ciąży. W sierpniu czeka mnie poród - zrobie wszystko, żeby nie dać się zamęczać w ten barbarzyński sposób. Nie rozumiem, jak można stosowac takie praktyki bez uprzedzenia pacjentki o planowanym zabiegu ani o jego celowości! nóż sie w kieszeni otwiera...
      • ophelia78 Re: masaż szyjki macicy - konieczny? 06.03.09, 19:55
        To tak samo jak z frazą "urlop macierzyński". Na bank słowo "urlop" w tym
        kontekście wymyślił facet wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka