Dodaj do ulubionych

Trochę się martwię...

06.12.03, 15:33
Cześć Dziewczyny!!! To moja pierwsza ciąża, a termin wg ostatniej miesiączki
mam na 10 stycznia. 3 tygodnie temu robiłam USG i lekarz powiedział, że mój
bobas jest minimalnie większy niż średnie dziecko w 32 tygodniu, następnie
na wizycie u ginekologa moja pani doktor powiedziała to samo (załuję, że nie
zapytałam ile większe jest dziecko), ale w środę się dowiem. Ale co mnie
martwi - boję się, że nie rozpoznam pierwzych oznak porodu. Czy
odczuwałyście tzw. skurcze przepowiadające, jeśli tak to na ile przed
porodem i jak one przebiegały. Czasami wydaje mi się, że takie czuję, ale
czy nie za wcześnie. Mam też krótkie bóle w dole brzucha - takie jak przy
miesiączce. Ale - brzuch mi jeszcze opadł, nie odczuwam też żadnych bólów w
krzyżu. Proszę napiszcie jak to było u Was. Wiem, że każda kobieta ciążę i
poród przechodzi "po swojemu", ale mam nadzieję, że będę się mniej
denerwować.
Pozdrawiam.

Kasia - wkrótce mama Kasia.
Obserwuj wątek
    • ligia76 Re: Trochę się martwię... 06.12.03, 15:43
      Każdy poród przebiega bardzo indywidualnie, ale raczej nie masz się co martwić
      że przegapisz symtomy rozpoczynającego sie porodu.
      U mnie pierwszym objawem zbliżającego się porodu (pierwszego) był czop płodowy
      (poszłam o łazienki na siusiu i zobaczyłam krew), zadzwoniłam do koleżanki
      pielęgniarki noworodkowej i ona poleciła mi jechać do szpitala. W szpitalu
      byłam w sobotę o 8 rano, a urodziłam dopiero w nocy sob/niedz o 1.50.
      Przy drugiej ciąży, zaczęły mi się sączyć wody płodowe ok. 3 w nocy,
      przeczekałam jeszcze do 8 rano i pojechałam do szpitala. Urodziłam o 14.26
      (przez c.c.).
      Przed pierwszym porodem miałam takie same wątpliwości jak Ty (czy zdążę),
      okazało się jednak że nie tak szybko rodziłam moje dzieciaczki.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • ligia76 Re: Trochę się martwię... 06.12.03, 15:44
        W pierwszym zdaniu powinno być: symptomy.
        Sorry.
        Ligia
        • amania Re: Trochę się martwię... 06.12.03, 16:46
          Jeżeli czujesz skurcze, a nie jesteś pewna czy to nie początek porodu, to
          nigdy nie zaszkodzi wybrac szię do szpitala na KTG.
          Ja miałam termin na 13 stycznia, a urodziłam 19 listopada. Wody odeszły mi
          nagle w nocy. Wieczorem czułam się dziwnie, ale nie przypuszczałam, ze to
          poczatek porodu. Czasem bardzo trudno to zauważyć, więc lepiej być ostrożnym.
    • haribo Re: Trochę się martwię... 09.12.03, 00:04
      Napiszcie coś jeszcze...........
      • kubbik1 Re: Trochę się martwię... 09.12.03, 10:28
        hej
        mnie przez cala ciaze tez mowiono ze moje dziecko jest duze...i tak termin z
        miesiaczki mialam na 11 czerwca i przypuszczalnej daty zaplodnienia na 13
        czerwca w miedzyczasie na USG wyszlo raz na 8 czerwca potem na 5 a potem na
        3...no a nasz dziubasek urodzil sie 12... i faktycznie okazalo sie po prostu
        wyrosla mi w brzuszku duza, zdrowa dziewczynka (4230g, 56 cm)
        ja dodam ze przez cala ciaze nie mialam zednych skurchow ani przepowoadajacych
        ani zadnych innych, a brzuch mo podobno opadl w polowie 8 miesiaca chociaz mi
        sie wydawalo ze caly czas jest taki sam, do tego mialam brzuch gigantycznych
        rozmiarow(sama mam niecale 160, i raczej nie jestem duza) no a ze mialam sporawe
        dziecko w brzuszku to proporcje byly z deka zachwiane i po prostu wszystkim sie
        wydawalo ze beda conajmniej blizniakismile))
        no a jak bylo z porodem??
        po prostu w dzien przed porodem rano odszedl mi czop sluzowy, no i generalnie
        mialam lekka biegunke, potem byl caly dzien spokoj a wieczoram zaczely sie bole
        najpierw bardzo delikatne i co jakies 20 minut (byla jakas 11 wieczorem) o 3
        rano bole byla co 5-8 minut i pojechalismy wtedy do szpitala (bole byly jak na
        poczatku okresu) no w szpitalu stwierdzili 3 cm rozwarcia bole robily sie coraz
        silniejsze... i o 9 rano 12 czerwca urodzila sie nasza coreczka...nie bylo wiec
        tak strasznie chociaz milam momenty kiedy twierdzilam ze nigdy wiecej dziecismile))
        a ha i jeszcze jedno wydaje mis ei ze bardzo mi przy porodzie pomogly cwiczenia
        ze szkoly rodzenia...urodzilam po trzech solidnych parciach w sumie trwalo to
        moze 10 minut...no i mialm przy porodzie bardzo madra i kompetentna poloznasmile)
        to chyba tyle pozdrawiam

        magda mama mai (6miesiecysmile)
    • omn3 Re: Trochę się martwię... 09.12.03, 10:44
      Czesc.Kochanie rozpoznasz ze nadchodzi porod na 100 %.To jest calkiem inny
      bol.U mnie nie odeszly wody plodowe,nie bylo zadnego czopa sluzowego.Rano 3/11
      (termin porodu)nic sie nie zapowiadlao ze urodze.O 13.00 po spacerze cos mnie
      zaczaly bolec plecy.Ale pomyslalam ze pewnie od tego spacerku.O 16.00 siedziac
      sobie w restauracji dostalam nagle skurcze.Ale byly niesamowite.Jedne prawie
      bezbolesne,potem super mocne i znowu bezbolesne.Wzielam kapiel--nic nie
      pomoglo i o 18.00 pojechalam do szpitala(oddalonego 25 km).Jak juz bylam w
      szpitalu ---zbadali mnie i juz mialam rozwarcie na 3 palce.No i pozniej
      przebili mi wody(super uczucie--zero bolu).O 23.50 urodzil sie Oliver
      3950/57.Kochanie ja sie tez na maxa balam,ze nie odczytam nadchodzacego
      porodu.Ale teraz wiem ze tego sie nie da przegapic.Przezycie jest niesamowite--
      cos pieknego.Mowie za siebie bo porod mialam wspanialy(bolalo--ale dalo sie
      wytrzymac--no i moze woda mi jeszcze pomogla).Caluje.Zycze podobnego porodu no
      i zdrowego bobaska.Pozdrawiamy.Madzia&Oliver(13 miesiecy)
      • martynka30 Re: Trochę się martwię... 09.12.03, 13:51
        chi chi, no ja nie wiem jak to z tym rozpoznaniem na 100%. Ja przegapiłam
        właściwie wszystkie objawy i szczerze mówiąc do tej pory zachodzę w głowę jak
        to mogłam zrobić...wink. Czop śluzowy odszedł mi 10 dni wcześniej,a każdym
        razie tak sądzę, że to był czop. Któregoś ranka obudziłam się i zauważyłam
        dużą ilość jasnołososiowego śluzu. Wcześniej czytałam, że jest z krwią, że
        widać krwiste niteczki, no i że jest tego tyle że nie sposób nie zauważyć,
        więc uznałam, że to jednak nie to. Wiem, że to naprawdę dziwne, ale ja nie
        widziałam również żeby brzuch mi opadł, nie zaczęlo mi sie lepiej oddychać,
        nie miałam większego parcia na pęcherz. Na 3 dni przed porodem w nocy zaczęłam
        dostawać skurczy, pierwszej nocy co 20 min, w dzień przeszło, drugiej co 15 -
        10 minut. Były bezbolesne, albo ból był bardzo słaby, więc również nie
        przejęłam się. W końcu zaczeły się co 5 minut i robiły się coraz bardziej
        bolesne, dopiero wtedy pomyslałam, że to jednak poród. Jakby tego było mało
        również nie od razu zorientowałam się, że sączą mi się wody, uznałam, że mam
        problem z trzymaniem moczu, w końcu to w 9. miesiacu zdarza się. To jednak nie
        znaczy, że masz się martwić, absolutnie! Bolesne, regularne i częste skurcze
        na pewno nie pozostawia wątpliwości, że to już porod, zauważysz to na
        pewno!smile. Powodzenia, przed Tobą najcudowniejszy moment gdy zobaczysz wreszcie
        swojego malucha, trochę Ci nawet tego zazdroszczę, chciałabym tę chwilę
        powtórzyćsmile.
    • haribo Re: Trochę się martwię... 11.12.03, 00:31
      Dzięki dziewczyny za Wasze odpowiedzi. Byłam dzisiaj na wizycie i
      porozmawiałam sobie z moją panią ginekolog. Uspokoiłam się trochę. Podczas USG
      4 tygodnie temu lekarz mi powiedział, że moj bobasek jest większy od
      przeciętnego w 32 tyg. i bałam się, że może urodze wcześniej. Ale dzisiaj po
      badaniu gin mi powiedziała, że narazie nie ma jakichkolwiek oznak, że poród
      tuż tuż i że tak samo jak ja chciałby abym urodziła już po nowym roku. I mam
      nadzieję, że będę miała gwiazdkę na nowy rok a nie na wigilię.
      Pozdrawiam
      Kasia - 36 tyd.
    • elasz4 Re: Trochę się martwię... 11.12.03, 11:12
      No z tym rozpoznaniem kiedy wszystko się zaczyna to penie każda z nas, która
      rodzi pierwszy raz ma problem.
      Ja urodziłam 6 dni po terminie i dzień wcześniej byłam u lekarza zanim wszystko
      się zaczęło i też pytania w stylu:
      Bóle przepowiadające? No coś tam mnie od czasu do czasu pobolewa, ale czy to
      jest to to nie wiem.
      Jak z oddychaniem, lżej się pani oddycha? Kurczę mi się przez całą ciążę dobrze
      oddychało więc nie wiem co ma mi się poprawić.
      Brzuch opadł? W sumie to nie wiem.

      I na nstępny dzień czułam się fantastycznie umyłam okna, sforsowałam się
      (chociaż robiłam to już wcześniej i nic nie pomogło) o 23.30 odeszły mi wody.
      Podczas snu, zbudziło mnie takie jakby tąpnięcie a potem tak cieplutko i mokro
      i wiesz co odrazu wiedziałam, że to wody mi odeszły, może to instynkt, ale
      właśnie zaczął się poród. Ja nie miałam zadnych bólów krzyżowych jedynie bardzo
      regularne i bolesne skurcze.

      Wiesz co wydaje mi się, że jak już się zacznie to będziesz to po prostu
      wiedziała. Moim zdaniem to nasz instynkt daje nam sygnał, że to już.

      A może teraz Cię zmartwię, ale ja urodziłam Pawełka w Wielki Czwartek i całe
      Święta Wielkanocne musiałam spędzić w szpitalu, ale wtedy kiedy czekałam na
      mojego bąbelka to było mi wszystko jedno czy to będą Święta czy nie,
      najważniejsze żeby był już na świecie.
      • haribo Re: Trochę się martwię... 12.12.03, 01:17
        Cześć Elasz!!!
        Twój smyk urodził się tego dnia co moja mama, która natomiast jest Twoją
        imienniczką.
        Byłam wczoraj na wizycie i doktor mi powiedziała, że narazie nic nie wskazuje
        na to, abym miała rodzić, czyli ja cierpliwie sobie czekam. Wydaje mi się, że
        gdzies od około 5 stycznia moja cierpliwość zacznie się kończyć i przyznaję
        taki termin mi pasuje.
        Pozdrawiam.

        Kasia - 36 tydzień
        • natalia433 Re: Trochę się martwię... 12.12.03, 15:10
          ja miałam rodzić 11 sierpnia ale już w połowie lipca strasznie męczyły mnie
          upały no i ciężko było mi się gdziekolwiek ruszyć, nie mogłam się już doczekać
          porodu i wszystko miałam już przyszykowane dla dzidziusia.Kiedy odwiedziłam
          swoją ginekolog ona stwierdziła że w zasadzie to już mogłabym rodzić i że
          pewnie urodze przed terminem bo wszystko na to wygląda.W dzień porodu czułam
          się świetnie,dosłownie rospierała mnie energia,żadnych skurczy ,żadnych tam
          bóli też nie miałam,wziełąm się zatem za wielkie sprzątanie
          mieszkania.Wieczorem położyłam się do łóżka potwornie zaczęły mnie boleć plecy
          że aż nie mogłam się obrócić na drugi bok i naglę już miałam zasypiać a tu
          czuję że zrobiło się mokro,szybko pojechaliśmi do szpitala no i urodziłam(po
          10 godzinach) Nie wiem dlaczego ale kiedy w dzień porodu zobaczył mnie mój
          tata to powiedział"ja coś czuje że ty dziecko nam chyba dzisiaj pójdziesz
          rodzić" i nie wiem po czym to poznał.
          Dodam jeszcze że synek urodził się zdrowiusienki w 37 tyg.ciąży.

          pozdrawiam!!!

          mama Dawidka(4,5 m-ca)
        • elasz4 Re: Trochę się martwię... 12.12.03, 15:22
          Trzymam więc kciuki żebyś urodziła wtedy kiedy byś chciała.
          A potem jak już będziesz miała swojego szkraba to będziesz się śmiała z tego
          jak czekałaś na swoją dzidzię.
    • haribo Re: Trochę się martwię... 12.12.03, 12:57
      Było lepiej, ale od wczorajszego późnego wieczoru czuję się okropnie - boli
      mnie głowa, jest mi słabo i niedobrze... Czytałam, że moga byc takie objawy
      porodu. A może to coś innego??? Czekam na rady jeśli coś na ten temat wiecie.

      Kasia - 36 tydzień

      P.S. Gdybym nie była w ciązy mogłabym przypuszczać co oznaczją te objawy wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka