Dodaj do ulubionych

nacinanie krocza!

06.12.03, 22:48
Obserwuj wątek
    • dzidzia_78 Re: nacinanie krocza! 06.12.03, 22:50
      za szybko nacisnełam!
      ok chodzi mi o to: czy możecie mi opisać jak to wygląda?? nie mogę sobie tego
      wyobrazić. Nawet nie wiem jak napisać to co chcę wiedzieć.
      Mniejsza o to napiszcie proszę jak to wygląda, jak to robią? jak głęboko jest
      cięcie.
      No ogólnie wszystko
      pozdr Marta i 18 tyg cu
      • klara12 Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 10:28
        Przeczytaj sobie
        www.rodzicpoludzku.pl/wiesz/index.html
        wszystko co powinnas wiedziec o nacinaniu krocza.
        Pozdrawiam
        Klara
        • katarzyna.br Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 11:56
          Nie zaprzątaj sobie głowy nacinaniem krocza, to jak w sam raz w ogóle nie boli
          ponieważ wykonują je podrczas skurczów pratych, które są tak silne, że
          nacinania się w ogóle się nie czuje. Rana goi się bardzo szybko, pod
          warunkiem, że ją odpowiednio pielęgnujesz. Ja osobiście przemywałam ranę Tantum
          Rosa (dostępny w aptece) i nie było żadnych problemów - goiła sie bardzo
          ładnie. Największy dyskomfort będziesz czuła 2,3 doby po porodzie, później jest
          już coraz lepiej. W 5-7 dobie zdejmują szwy i wtedy jest już zdecydowanie
          przyjemniej.

          Pozdrawiam
        • martaurb Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 14:17
          Klara! To pierwsza polska strona, ktora w jasny sposob mowi o tym, co
          w "normalnych" krajach jest juz od dawna wiadome, a co w Polsce caly czas
          uchodzilo za fanaberie!
          I co najgorsze mnostwo kobiet uwaza, ze to jest ok, ze bez tego sie nie da itp!
          Ja z moimi cwiczeniami i checia ocalenia krocza jestem uwazana za conajmniej
          dziwny okaz! I na szczescie nie bede rodzic w Polsce (chyba ze Malenstwo
          postanowi byc trzymiesiecznym wczesniakiem, ale mam nadzieje, ze nie!) wiec
          moze mi sie to uda!
          Pozdrawiam, Marta
      • ese1 Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 16:31
        Prawde mowiac nie myslalam o tym. Dopiero gdy poczulam jak tna, to pomyslalam,
        ze to pewnie to. Rodzilam w z.o.o., bolu wiec nie czulam, ale chyba duzo
        nacieli (oczywiscie w ostatniej chwili, kiedy niestety nie dalabym sobie rady
        bez tego), poniewaz potem lekarz mnie zszywal chyba z 15 minut. Do tej pory nie
        mam odwagi go zapytac ile szwow mi tam wstawil. Szycie bylo nicmi
        rozpuszczalnymi, wiec nie myslalam juz pozniej o niczym. Przy wyjsciu ze
        szpitala mialam tylko 2 marzenia - moc wylozyc sie na brzuchu i usiasc
        porzadnie na 4-rech literach, na co jeszcze z tydzien poczekalam.
    • luxonna Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 15:49
      Nacinanie krocza było najgorszym doświadczeniem w moim życiu! Na samą myśl
      przechodzą mnie dreszcze... Słyszałam ten okropny dźwięk tnących nożyczek i
      czułam wszystko dokładnie... brrrr... sad((
      Nikomu nie życzę! A miało nie boleć... sad((
      • dzidzia_78 Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 20:07
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pewnie o tym co to jest i jak to faktycznie
        wygląda dowiem się przy własnym porodzie. Bardzo chciałabym cesarke no ale
        natura samam podyktuje jak ma być,
        POzdrawiam wszystkie Mamusie
        pa
        • wieczna-gosia Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 20:44
          Ja tylko dodam ze w Polsce NAPRAWDE da sie urodzic bez nacinania, a wszystkie
          sposoby na uelastycznienie krocza podane na stronie fundacji sa naprawde OK i
          polecam i stosuje wink Czlowiek nie wie jak mozna sie czuc po porodzie bez
          nacinania dopiero jak faktycznie go NIE natna. Krocze jest obolale czasami
          jakis szewek sie zaplacze, ale bardzej kosmetyczny, ale praktycznie po 12
          godzinach sie siedzi i to calkiem wygodnie, chociaz komfort to jeszcze nie
          jest. A wszystkim mamom z nacinanym kroczem oraz bez polecam zaopatrzyc sie w
          sklepie w zykle kolko do plywania dla dzieci. Siedzi sie na tym jak na tronie.
          Sa takie specjalistyczne koleczka ale kosztuja z 30- 50 zeta a takie gumowe do
          kapieli pewnie z 8....
    • mopek1 Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 21:05
      Czy rozmawiałyście kiedyś z kimś komu nie nacięto (bo kategorycznie zabroniła),
      a potem w trakcie porodu samo pękło ??? Wspomnienia mojej kumpeli były
      dramatyczne i przyrzekła swojemu gin. żadnej samowolki nigdy więcej. Zgadzam
      się, że rutynowo wykonywane nacięcie to średniowiecze skrzyżowane z
      wygodnictwem odbierających poród, ale chyba nie zdecydowałabym się zabronić.
      Myślę, że podstawa to taki gin. do którego masz zaufanie i wiesz, że w trakcie
      zrobi tylko to co konieczne, na szczęście takiego mam smile
      Poza tym samo nacięcie może dawać różne „efekty” w zależności od tego JAK
      nacięto, a przede wszystkim JAK zeszyto!!!! Generalnie horror, ale tak jak już
      napisałam podstawa to dobry gin. szkoda tylko, że w tym kraju bardzo mało
      takich...

      • wieczna-gosia Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 21:35
        Ale mopek NIKT tu nie mowi o zabranianiu.
        Kumpela przypuszczam ze rozila na pollezaco lub lezaco, poza tym pewnie parla
        sposobem ukochanym przez lekarzy- nabrac powietrza zatrzymac i przemy na maksa
        a lekarz w tym czasie kladzie sie na brzuch- wtedy krocze poleciec moze. Poza
        tym widzisz- nie mozna tego sprawdzic czy kumpeli krocze nie polecialoby
        bardziej gdyby ja nacieli. Albo conajmniej tak samo.
        Ja osobiscie nie znam NIKOGO lacznie ze mna kto rodzil na siedzaco, stojaco
        czy w kucki i komu krocze pekloby poza nablonek (to jeden szew jest i to
        wylacznie kosmetyczny zeby falbanki nie bylo). Biorac pod uwage fakt ze krocze
        sie nacina z miesniem to w moim przypadku byloby kilkukrotnie za duzo. jesli
        polozna krocze chroni to potrafi wyczuc moment gdy krocze naciac trzeba. I
        nacina.
      • kasik8 Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 21:55
        Generalnie horror, ale tak jak już
        > napisałam podstawa to dobry gin. szkoda tylko, że w tym kraju bardzo mało
        > takich...

        Mnie nacinala krocze polozna..a gin nie mial nic z tym wspolnego..potem
        jedynie szyl...
        Nie nazwalabym rowniez tego horrorem! Ja nic nie czulam..bol porodowy byl o
        wiele wiekszy od samego naciecia..ktory musialam przyuwazyc, zeby sie
        przekonac, ze wogle nastapil...
        Zadalas pytanie czy ktos zna kogos komu peklo samoistnie???
        Ja lezalam na sali po porodzie z kobieta, ktora parla wtedy,kiedy przec nie
        wolno bylo..ktora odmowila naciecia krocza...efekt??
        popekane krocze ze sciankami pochwy w srodku..a krocze az do odbytu!! wyla z
        bolu..bala sie isc do toalety, ze jej to wszystko popeka..minelo 8 lat! a ja
        ja wciaz pamietam...po za tym nieumiejetne oddychanie u niej spowodowalo
        popekanie zylek w oczach..zamiast oddychac..robila "balon z ust"..nadymala
        sie..naczynka tego nie wytrzymaly.
        Nie jestem za cieciem krocza..wolalabym tego unknac zwlaszcza za drugim
        razem..jednak nie bede oponowac jesli lekarz podejmie taka decyzje.
        Lezalam tez z dziewczyna po drugim porodzie...nie miala nacietego
        krocza...drugiego dnia smigala po oddziale..usmiechnieta, robila nam
        herbatki..zazdroscilam jej!smile)
        Sa wiec i takie przypadki.Kasik
        >
    • lakris Re: nacinanie krocza! 07.12.03, 22:19
      pociesze was kobietki!
      mieszkam na islandi i tu nie nacinaja krocza ciekawe co?
      tak wiec kobieta sie meczy przez 14-20 godzin bo tu nawet cesarki nie chca
      zrobic.
      czemu??
      bo dziecko ma przyjsc naturalnie na swiat tak wiec na znieczulenie tez nie ma
      co liczyc.ja nie zartuje pisze powaznie.jedyne co ci podadza za znieczulenie
      to gaz rozweselajacy. jak w filmie nic smiesznego...tragedia islandzkiego
      porodu!!!!!!!!!
      • rrenata Re: nacinanie krocza! 08.12.03, 15:37
        Nacięcie krocza (a raczej jego zszycie)wspominam (przepraszam,że zabrzmi
        niestosowniesmile uroczo! Samo cięcie nie bolało (tylko zarejestrowałam,że
        to "to") Natomiast zszycia dokonał nieziemskiej urody lekarz z Orientu, który
        pochylił się nade mną, pogłaskał po głowie i powiedział cudzoziemską
        polszczyzną :"Zrobimy tak,że bedzie lepiej niż było!" I wiecie co? Miał rację :-
        ) To było 14 lat temu w szpitalu Bielańskim, a za trzy miesiące czeka mnie
        pewnie następne cięcie, i chociaż już to raz przeżyłam, okropnie się całej
        imprezy porodu boję... Ale, jak napisała rozsądnie jedna z forumowiczek "jak i
        weszło, to i wyjść musi" Dziewczyny, przeżyjemy!
        Pozdrawiam nas wszystkie smile
        Renata (z Heleną,którą wyściskam na początku marca)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka