Dodaj do ulubionych

Nie umiem odnaleźć się w nowej roli

19.12.03, 13:10
Wierzcie lub nie, ale wpadliśmy stosując pigułki... Brałam regularnie, nie
miałam kłopotów żołądkowych, ale to "nie pomogło". Od 10 tyg. jestem w ciąży
i jest mi z tym nie najlepiej. Nienajlepiej psychicznie, bo nie mam ani
mdłości, ani nie puchnę, ani nie spotkały mnie inne "przyjemności"
wczesnociążowe. Tu mi się udało wink
Po prostu nie mogę odnaleźć się w swojej nowej roli. Nie cieszę się (nawet
chyba wręcz przeciwnie), nie mogę powiedzieć, że kocham to dziecko. Raczej
jestem przerażona, bo tak naprawdę to za dziećmi nie przepadam... Poza tym
boję się właściwie wszystkiego: ciąży, porodu i tego co potem. Boję się, że
nie pokocham. Będę mamą poprawną i uważną, nie dam dzieckudo zrozumienia , że
go nie chciałam - na to jestem zbyt odpowiedzialna. Tylko,
czy "odpowiedzialna" to dobra postawa w stosunku do dziecka? Dzieci
potrzebują czułości, a mnie nie rozczula nawet moje własne...
Wiem, że powinnam była uważać itd., ale naprawdę zrobiłam wszystko, co
mogłam, żeby ciąży uniknąć. Udawało nam się przez 5 lat...
Czuję się "wrobiona" przez los i męża (tak, jakby to była jego wina...). Nie
radzę sobie ze swoimi emocjami i mam straszne poczucie winy z powodu mojego
stosunku do tego biednego dziecka.
Wylejcie na mnie kubeł zimnej wody, bo wpadnę w depresję głęboką jak Rów
Mariański.
Pozdrawiam,
Plumcia
Obserwuj wątek
    • madza1 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 13:45
      Witaj!
      Przeczytałam właśnie Twój list i rozumiem, że jesteś przestraszona, ciąża to
      naprawdę poważna sprawa.Chciałabym Ci jakoś pomóc, choć osobiście jestem w
      zupełnie innej sytuacji niż Ty. Od pół roku jestem mężatką i bardzo chciałabym
      mieć dziecko. Marzę o tym, choć narazie widać nie jest nam to pisane. Myślę, że
      powinnaś teraz patrzeć raczej nie retrospektywnie, tylko bardziej starać się
      ułożyć, poukładać swoje myśli.Przyjąć ciąże jako fakt i nie myśleć co by było,
      gdyby... Tak mi się wydaje, że masz w sobie wiele strachu, czy to strach przed
      przyszłością? Piszesz przecież, że masz męża, bliską osobę, która na pewno
      będzie Cię wspierać. W końcu to Wasze dziecko, owoc Waszej miłości. Wiesz, ja
      myślę, że tak naprawdę do ciąży dojrzewamy, wtedy kiedy ona już jest, nie
      wcześniej. Oczywiście są osoby, które świadomie chcą dziecka, ale sam rozwój
      wewnętrzny w kierunku macierzyństwa czy ojcostwa dokonuje się dopiero z czasem,
      gdy staje się to faktem. Myślę, że powinniście teraz razem z mężem porozmawiać
      szczerze jak sobie to dalej wyobrażacie, jak zmieni się Wasze życie. Jestem
      niemalże pewna, że gdy urodzi się to dzieciątko to będziecie już z mężem bardzo
      szczęśliwi z jego przyjścia. Proszę Cię nie wpadaj w depresję!!! Popatrz na to
      z tej strony, że świat pięknie jest urządzony przez Boga, że ludzie przekazują
      sobie życie, że żyją po to aby dawać sobie innym. Myślę, że Twoje dziecko nie
      będzie miało Ci za złe Twojego strachu. Głowa do góry, zadbaj o siebie teraz i
      uważaj w pierwszym trymestrze trzeba bardzo uważać, aby wszystko było w
      porządku. Pozdrawiam Cię.Madża
    • joanka75 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 13:47
      Moze zmienisz swoje podejscie kiedy zauwazasz rosnacy brzuszek, przezyjecie z
      mezem pierwsze badanie usg i poczujesz pierwsze ruchy. To naprawde cudowne
      uczucie. Docen to, co cie spotkalo, jest wiele kobiet ktore czekaja po 10 lat
      na to, zeby spotkalo je to co tobie teraz przyszlo z latwoscia.
      Glowa do gory.
    • maja2004 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 13:56
      Witaj,
      Ja jestem w troche podobnej sytuacji. Wprawdzie nie bralam tabletek, ale ciaza
      byla nieplanowana, na domiar zlego w tym czasie bylam na terapii antybiotykowej
      i nie wiadomo, czy dziecko bedzie zdrowe. Chcielismy miec dziecko z mezem, ale
      jeszcze nie teraz, zreszta zawsze myslalam, ze nawet jak pojawi sie
      niespodziewanie to bede sie cieszyc, a tu nic.
      Jestem w ciazy i jestem przerazona, boje sie tego co bedzie, zwlaszcza jak sie
      juz urodzi, czy sobie poradze z opieka, jak teraz mam wrazenie ze nie radze
      sobie z wlasnym zyciem.
      Mysle ze milosc do dziecka przychodzi z czasem, ze jak sie juz zacznie je czuc,
      jak brzuszek zacznie rosnac, a teraz to jeszcze nic nie widac, praktycznie nie
      ma objawów fizycznych.
      Na pewno bedziemy dobrymi mamami zkochanymi w swoich dzieciach.
      Trzymaj się i nie myśl źle o sobie.
      Czytałam ostatnio jakas madrą ksiażkę i podobno taka depresja na poczatku
      ciazy, często się zdarza, bo kobiety obwiniaja się, ze nie kochaja swojego
      dziecka.
    • malika5 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 14:21
      Plumcia, nie miej wyrzutów sumienia za to co czujesz. Samo to że twoje uczucia
      wydają Ci się niewłaściwe - to bardzo dobrze o tobie świadczy. To naturalne, że
      czujesz lęk, niechęć do ciąży dzieci, utratę kontroli nad swoim życiem itd.
      Powiem Ci że ja bardzo chciałam mojego dziecka a też mnie nachodzą podobne
      uczucia czasem. Zobaczysz, że twoje nastawienie się z czasem zmieni, początek
      ciąży jest trudny emocjonalnie, bo niby wiesz że jesteś w ciąży a jednak nie
      czujesz tego dziecka. Będziesz się pytać dlaczego masz się poświęcać, po co ci
      to itd, ale z czasem jak zaczniesz czuć jego ruchy, jak już sobie przemyślisz
      wszystko i poukładasz życie na nowo to zaczniesz się cieszyć. Po prostu
      pokochasz to maleństwo, które rośnie w tobie. Na to trzeba czasu i musisz go
      sobie dać. Jest mnóstwo dzieci nieplanowanych, a bardzo mało niekochanychsmile)
      Postaraj się nie winić za to co się stało męża- on może czuje to samo co ty.
      Mam nadzieję, że są w twoim otoczeniu ludzie, którzy bardzo cieszą się z twojej
      ciąży- ja w każdym razie cieszę się za Ciebie bardzo, bo powiem Ci jako
      doświadczona ciężarna, że czeka Cię MNÓSTWO przyjemnych chwil.
      • jaga2003 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 16:09
        Zgadzam się z Maliką.
        To chyba też jest presja otoczenia, żeby od pierwszej chwili kochać poczęte
        dziecko. Tymczasem w I trymestrze człowiek czuje się fatalnie i we wszystko
        wątpi. To poczucie całkowietej zmiany życia, utraty atrakcyjności,
        zaprzepaszczonych szans, nadchodzących problemów - brrr, pamiętam to świetnie.
        Ja bardzo chciałam dzidziusia (to moja druga ciąża po pierwszej nieudanej) a i
        tak byłam pełna wątpliwości.
        Daj sobie czas (i mężowi) na oswojenie się z sytuacją. Pomyśl , że jeżeli była
        Ci pisana "wpadka" smile to lepiej teraz i z mężem niż np. w liceum na imprezie z
        jakimś "pięknym nieznajomym" smile))) A Twoje samopoczucie pogarszają dodatkowo
        hormony - to jak napięcie przedmiesiączkowe, tylko trwające kilka miesięcy smile))
        Mam koleżankę, która o każdym swoim dziecku mówiła w ciąży "ten płód". Mam
        koleżankę, która przyznała się, że tak naprawdę pokochała swoje dziecko rok po
        urodzeniu. I wszystkie są w porządku matkami - nie ma co się zadręczać.
        A z czasem uznasz, że wpadka to najlepsze, co się może przytrafić,
        bo "robienie" dzidziusia to dopiero stres smile
        Za dwa miesiace poczujesz się o niebo lepiej,
        czego Ci życzę,
        jaga
    • mamarta77 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 16:21
      smile
      ja tez mysle ze jeszcze przyjdzie czas na pokochanie tego malenstwa, obecnie
      jestem w drugiej ciazy, o obie musialam sie dlugo starac i niczego na swiecie
      nie chce bardziej niz tego dziecka, a jednak hormony robia swoje -pierwszy
      trymestr to dla mnie znow koszmar pod tym wzgledem, ciagle mi sie chce plakac
      a do tego wszyscy mnie tak potwornie denerwuja ze nie wiem gdzie sie schowac
      zeby nie wywolywac awantur. ale to sie konczy w 3-4-tym miesiacu, potem rosnie
      brzuszek dzidzius sie rusza a przyszla mama sie cieszy bo to strasznie mile
      uczucie! pierwszy raz nas wzruszylo nasze dzieciatka na usg w 14-tym tygodniu,
      niewiele ponad 7 cm a mialo raczki, nozki, wszystko co czlowiek miec powinien!
      wkladal paluszki do buzki, po prostu zyl! no koniec ciazy znow moze byc troche
      meczacy, ja sie szczegolnie boje upalow! Ale czasem ta milosc przychodzi
      jeszcze pozniej, moze jak pierwszy raz zobaczysz maluszka na swiecie, moze
      jeszcze troche pozniej, jak sie do ciebie usmiechnie, moze dopiero jak powie
      mama? ale nie martw sie, na pewno przyjdzie! a ty na pewno bedziesz kiedys
      wdzieczna Bogu ze dal ci ta kruszynke na ktora sama balas sie zdecydowac a
      ktora na pewno wiele zmieni w waszym zyciu!
      uszy do gory, wszystko bedzie dobrze, pozdrawiam -Marta
      • ulala72 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 17:02
        Hej, witaj w klubie. Wyleję na Ciebie ten kubeł zimnje wody - nie Ty pierwsza
        i nie ostatnia jesteś z takimi odczuciami.
        Moja druga ciąża była przypadkiem - po dramatycznym porodzie i kłopotach z
        dzieckiem (i wiele innych przyczyn) postanowiliśmy nie mieć więcej dzieci, ale
        los chciał inaczej. Powiem szczerze - byłam wściekła. Ciąży nie chciałam
        usuwać, ale postanowiłam sobie, że to dziecko nie będzie mnie aż tak
        absorbować, nie przerwę pracy, będę się udzielać towarzysko, nie będę karmić
        piersią itd. I wiesz co? W 20 tyg. dostałam silnego krwotoku i od tego momentu
        radykalnie zmieniło się moje nastawienie. Przeleżałam karnie niemal do końca
        ciąży, modląc się o szczęśliwe rozwiązanie, a kiedy urodziła się moja córka -
        po prostu oszalałam! Rzuciłam pracę, karmię piersią, roztkliwiam się, wariuję
        na jej punkcie. Ani razu nie byłam jeszcze w kinie ani nawet u fryzjera!
        Wariatka! Tak to się los dziwnie układa.
        Więc nie martw się na zapas. Myślę, że na razie wystarczy, jak będziesz o
        siebie dbała, robiła badania itd. Pozwój czasowi i hormonom zrobić swoje. A
        jeśli nie pokochasz dziecka zaraz po urodzeniu, to spokojnie daj sobie jeszcze
        więcej czasu. Niektóre kobiety bardzo go potrzebują. Aha, i oczywiście wyżalaj
        się na forum - to pomaga jak nic. Pozdrawiam.
    • anna223 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 19.12.03, 19:29
      Dobrze ktos powyzej napisał, ze zajscie w ciaze nie gwarantuje uczuc
      macierzyńskich.Ja tez nie przepadałam za dziecmi, a teraz wszystkie mi sie
      podobaja, bo sama mam 5m chłopca.
      • joasiiik24 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 20.12.03, 10:57
        Ja wychodze z zalozenia ze pokochasz nie jedna matke targaja takie
        watpliwosci,jednak pozniej tuz po narodzeniu dziecka z czasem mijaja..naprawde!
        ja kocham swoj stan,swoj powiekszajacy sie brzuszek, ruchy mojej malutkiej
        coreczki...kocham wszystko mimo iz tez sie boje czy podolam wychowaniu
        dziecka, dobrze ze wychowanie nalezy i do mamy i do taty wiec nie jestem sama.


        Asia i 23tyg Kamilka i tato Mikołaj
        • agga_ma Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 20.12.03, 13:46
          Witaj
          Mysmy dlugo nie mogli zdecydowac sie na dziecko, szczegolnie ja,twierdzilam ze
          mam czs, ze nie lubie malych wrzeszczacych dzieci itp,itd.
          Z czasem jednak dopadla mnie panika , ze czas leci niedlugo 30-tka stuknie i co
          potem.... zostac bez dzieci. Postanowilismy z mezem zawiesic wszyskie srodki
          ostroznosci i czekac co loz przyniesie... no i po ok 3 miesiacach zaszlam w
          ciaze i co strach, panika, przerazenie a pzreciez niby planowana ta ciaza smile
          Poczatek byl baardzo trudny, teraz jestem na finiszu (38 tyd) i nie moge sie
          doczekac mojego syncia, nie moge sobie juz wyobrazic rzeczywistosci bez niego,
          klopotow mam wiecej niz wlosow na glowie szczegolnie tych finansowych ale teraz
          to wszysko zeszlo na drugi plan i tylko o malym mowimy. To niesamowite powstal
          nowy czlowiek, ktory jest czescia mnie i mojego meza - jaki bedzie? do kogo
          podobny? co nam los pzryniesie? Nadal mam obawy czy sobie poradze, czy podalam
          ale staram sie z nadzieja i optymizmem patrzec w przyszlosc i tobie tego z
          calego serca zycze smile
          Goraco pozdrawiam, uszy do gory i WESOLYCH SWIAT !!!! smile
          Aga i Dawidek
    • alfa36 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 20.12.03, 14:13
      Gdyby mnie to spotkało jeszcze kilka lat temu pewnie byłabym w takim stanie,
      jak Ty. Ja pięknie zaplanowalam ciążę, która niestety nie zakonczyła się
      szczęśliwie. Chcę Ci tylko powiedzieć, że mimo, że zaplanowałam (a raczej
      zaplanowaliśmy), to i tak mialam taki dziwny nastrój. Bardzo się cieszyłam a i
      tak zastanawialam się, czy na pewno to jest najwłaściwszy moment. Teraz wiem,
      że kiedy tylko minie konieczne pół roku, to nie patrząc na nic będę się starała
      o dziecko. Tak naprawdę te właściwe momenty, często wcale nie są takie
      najlepsze. Znam wiele kobiet, które zaszly w nieplanowaną ciążę. Kazda z nich
      byla na początku przerażona i wcale tak od pierwszego tygodnia nie kochała tego
      dziecka. Zapewniam Cię, że wszystko się ułoży i za kilka miesięcy będziesz
      najszczęśliwszą osobą na Ziemi.Myślę,że tę fasolkę, z ktorą bedziesz 24h na
      dobę przez 9 miesięcy na pewno prędzej czy później pokochasz. W każdym razie ja
      teraz żałuję, że nie "wpadlam". Wiem, jak trudno podjąć decyzję o dziecku. Wiem
      też, co się czuje, kiedy się już ją podjęło, a los chciał inaczej... Trzymaj
      się ciepło. Pozdrawiam. asia
    • eenia Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 20.12.03, 14:18
      Plumcia, widzę że mamy identyczne myśli i odczucia, chętnie napiszę do Ciebie
      na priva może razem jakoś łatwiej nam będzie przez to przechodzić. Napisz na
      eenia@gazeta.pl
    • kags Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 20.12.03, 18:32
      Plumciu,
      Ja tez doskonale Cie rozumiem, bo kompletnie nie planowalam ciazy... a tu po
      urlopie (he, 7 dniowym wink "niespodzianka"... zrobilismy razem z tatuskiem
      test... ja ryczalam przerazona, a on ze szczescia... Nie chcialam sie do niego
      dlugo odzywac, czulam jakbym go znienawidzila.
      Teraz jestem w 18/19 tygodniu, moja fasola rusza sie, brzucho rosnie, piersi
      takie, ze Pamela A. moze sie schowac... A ja codziennie wieczorem nadal mam
      watpliwosci...
      Wiem, ze bedziemy git starymi, ale... no wlasnie... tez boje sie, ze ta milosc
      macierzynska wcale nie nadejdzie.
      Coz, jakos musimy sobie dac rade smile

      Pozdrawiam Cie przedswiatecznie,
      KaGS.
    • jagonia Do plumci i eeni 20.12.03, 19:01
      Dziewczyny, nic co mogłabym Wam napisać, nie będzie chyba wystarczajaco
      pomocne, a wszelkie rady w takiej sytuacji brzmią nieco banalnie.
      Jeżeli jesteście z Warszawy, to proponuje się zwrócić do Poradni
      Psychologicznej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
      Poradnia ta wyspecjalizowała się m.in: we wspieraniu kobiet w ciązy i
      prowadzeniu różnych form terapii przeznaczonych specjalnie dla kobiet w ciąży
      (m.in: dla kobiet w ciąży z obniżonym nastrojem, w depresji, ze stanami
      lękowymi oraz np: dla kobiet w ciąży zagrożonej). Napewno tam uzyskacie
      niezbędną i fachową pomoc.
      Gdybyscie chciały skorzystać podeję namiary (tylko nie wiem, czy aktualne):
      tel: (22)632-15-48 lub tel.(022)632-34-51 w.435
      Na wszelki wypadek podaję tel na centralę: 632-12-81 do 89.
      Porady i terapie dla osób ubezpieczonych są bezpłatne.

      Powodzenia!
      Jagonia
    • plumcia Dziękuję Wam wszystkim 24.12.03, 11:28
      Bardzo mi pomogłyście. Wasze dobre słowa bardzo podniosły mnie na duchu smile
      Przepraszam, że zwlekałam z odpowiedzią, ale wiecie, jak to jest przed
      Świętami...
      Serdecznie pozdrawiam wszystkie, jakże życzliwe, Forumowiczki, które zechciały
      poświęcić mi swoją uwagę. Życzę spokojnych Świąt i dużo radości w nadchodzącym
      roku.
      Plumcia
    • kasik8 Re: Nie umiem odnaleźć się w nowej roli 24.12.03, 12:35
      Plumciu
      To nic zlego, ze nic nie czujesz! To nawet normalne przy planowanych lub tez
      nawet gleboko oczekiwanych ciazach. Przychodzi nowa rola..jakze inna od tej,
      ktora do tej pory prowadzilas. A mysle, ze gorzej sie ja przyjmuje jesli sie
      tego nie oczekuje. Nagle ZYCIe kaze Ci sie dostosowac do czegos czego nie
      chcialas a w dodatku robilas wszystko by sie przed tym uchronic. Ale to tak
      jak z grypa..szczepisz sie , bierzesz witaminy i potem chorujesz..jest zlosc
      na siebie, los , tego co niby zarazil..choc nie mamy pewnosci czy to wogle od
      niego przyszlo. To irracjonalne, ale takie emocje wlasnie targaja.
      Ja jedynie ze swojej strony moge Ci zagwarantowac, ze takie mile uczucie do
      dziecka przyjdzie. Nikt nie powiedzial, ze bedziesz je kochac od poczatku. To
      maoze sie stac dopiero jak je zobaczysz. I juz nie przestaniesz kochac. To
      mozna zobaczyc jedynie z perspektywy. Tu potrzebna jest wiara...w sowja
      madrosc i swojego oganizmu. A wiara jak wiesz nie jest do udowodnienia,
      zobaczenia..ale do przezycia. Trzeba cierpliwosci by do tego dorosnac. A za
      jakis czas gwarantuje Ci to ze sie tu spotkamy i powiesz mi ze mialam racje.
      Przyjmij z pokora to co dalo Ci zycie..najwyrazniej taka mialo dla Ciebie
      niespodzinke. Ja wierze, ze kazdy dostaje z nas to co jest w stanie udzwignac
      i to..te "lekcje" maja nas czegos nauczyc.
      Bedzie dobrze...zaufaj tylko/
      Kasik
    • 2w1 c'est la vie 26.12.03, 13:39
      Musze napisać, bo chciałam taki list, jaki napisała plumcia, skroić na początku
      lipca.Teraz mogę tylko podsumować ten wątek i po raz kolejny zachwycić się
      sobą, nami- kobietkamiwinkW lipcu, zrobiłam test.Ten którego kocham był daleko i
      Bóg jeden wie kiedy się zobaczymy i kiedy on zobaczy swoje "stworzenie"wink
      Chciałam się topić(to nie żarty), rzekę mam blisko i tysiące głupkowatych myśli
      (teraz!!!wtedy była to tragedia)Przez całe życie ułożona, spokojna,
      rozważna,zaraz po studiach i pełna planów na przyszłość, wpadła jak
      nieuświadomiona nastolatka.Przez ten rok dostałam w tyłek jak nigdy, tak wielu
      rzeczy się nauczyłam.To była lekcja tolerancji i siły. I tutaj, a propo
      tolerancji pojawi się mały apel.Może już to wiecie, albo też nie, że nic w
      życiu nie jest oczywiste, fakty na pozór jasne i bezsporne, po głębszej
      analizie okazują się świadczyć o całkiem innej rzeczywistości.Ja już nigdy
      nikogo nie będę oceniać,wymadrzać się z przeświadczeniem że "mam mózg" i że
      mnie samej TO SIĘ NIGDY NIE ZDARZY.
      Płaczcie, bo "woda z oczu" nie jest oznaką słabości.Nawet nie zdajemy sobie
      sprawy jak bardzo silne jesteśmy!!!!
      A co do "młodego"/ej(nie chce wiedzieć) to jeszcze rok temu nie wiedziałam
      czego chcę w zyciu i o czym marzę.Teraz już znam swoje cele , mam marzenia i
      więcej determinacji niż kiedykolwiek wcześniej.Boję się , ale czeka mnie
      wielkie wyzwanie-będę wychowywać CZŁOWIEKA!!!!wink

      Trzymajcie się kobietki które macie swoje obawy i lęki!A na koniec
      mojego "nawiedzonego"winklistu przypominam że mamy tylko jedno zycie
      ....ot i taki prawdziwy banałwinkcmokam
      • martynka30 Re: 29.12.03, 11:06
        Nigdzie nie jest powiedziane, że wszystkie kobiety mają tak samo i w tym samym
        momencie reagować na macierzyństwo. Sądzę, że w przypadku nieplanowanej ciąży
        to zupełnie naturalna reakcja. Ja akurat chciałam dziecka, ale nie zaczęłam go
        kochać do chwili gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. To była dla mnie
        abstrakcja nie dziecko. Nawet jak zaczęło się ruszać, nawet jak zobaczyłam je
        na usg. Słyszałam, że inne kobiety kochają swoje dzieci niemal od poczęcia i
        przyznam, ze trochę się martwiłam, czy ze mną wszystko jest ok. W jakimś
        kretyńskim poradniku przeczytałam, że skoro jestem w ciąży, to zaczną mnie
        rozczulać inne dzieci, a tu też nic. Przeczytam tony publikacji o depresji
        poporodowej, bo byłam przekonana, że na pewno mnie to dotknie, że na pewno nie
        będę umiała pokochać dziecka. Nawet już sie zastanawiałam, czy decyzja o
        dziecku nie była nieprzemyślana, czy to nie był błąd. Bardzo długo (właściwie
        przez całą ciążę) nie chciały mi też przejść przez gardło słowa dzidziuś,
        dzidzia, wydawały mi się takie czułostkowe i... śliskie. A jak zobaczyłam
        swoją córkę po urodzeniu to zakochałam się od razusmile)). Ale to też nie jest
        norma, moja przyjaciółka uczyła się miłości do swego dziecka kilka miesięcy,
        dziś kocha swoje dziecko nieprzytomnie. To mit, że wszystkie kobiety kochają
        swoje dzieci od razu. Trzymaj się, jestem pewna że za jakiś czas zaczniesz się
        cieszyć macierzyństwem. Na razie daj sobie trochę czasu i nie stresuj się, że
        inne kobiety przeżywają to inaczej.
        • malagao Re: 29.12.03, 11:33
          Witam serdecznie, ja swoje pierwsze dziecko, choć zaplanowane, wyczekane,
          wytęsknione tak naprawdę pokochałam dopiero, kiedy sie go nauczyłam wink Trudno
          to określić, ale tak było. Kiedy poznałam jego płacz, jego zachcianki, jego
          różne minki, jego samego. Z każdym dniem ta miłość była coraz większa, aż do
          końca wypełniła moje matczyne serce. W ciąży cieszyłam się, byłam zadowolona,
          ale nie mogę powiedzieć że już kochałam to dziecko, nawet gdy dostałam je po
          porodzie, ucieszyłam się, ale czy już je kochałam? Teraz już zdecydowanie mogę
          powiedzieć, że je kocham. Jestem obecnie w drugiej ciąży i mam takie same
          odczucia, jedynie bez lęku, czy sobie ze wszystkim poradzę, bo to już mam
          sprawdzone. Pozdrawiam wszystkie mamusie, które dopiero czeka cudowna pełna
          miłość macierzyńska. Malaga
    • maminka1 do plumci 31.12.03, 16:34
      No tak - wszyscy oczekują, że będziesz tryskała szczęściem,
      znajomi dopytują, jak się czujesz w tym cudownym stanie - bo przecież
      MUSISZ być niesamowicie szczęśliwa, to takie niezwykłe itp. itd.
      A ty czujesz się fatalnie - psychicznie, bo wszystkie plany wzięły w łeb,
      wszystko musi się zmienić, i najczęściej fizycznie.
      Znam ten ból, choć chciałam mieć dziecko, ale może jeszcze nie teraz, może
      za rok, dwa...
      Wszystko zmieniło się ok. 13 tygodnia kiedy poszłam na USG
      i zobaczyłam na monitorku malutkiego ludka, fikającego koziołki w moim
      brzuchu smile) To był chyba przełomowy moment. Teraz bardzo się cieszę, choć
      lekko mi nie jest (muszę siedzieć w domu, nie pracuję).
      Większośc kobiet była, jest lub będzie w ciązy, rodzi, a potem wychowuje dzieci.
      I jakoś to się wszystko toczy, jakoś się układa.
      znam osobę, która nie przepadała za dziećmi i tak naprawdę nie chciala ich mieć
      - a dosłownie oszalała na punkcie swojego już 1,5 rocznego malca. Będzie ok,
      zobaczysz.
      Pozdrawiam ciepło w sylwestrowy wieczór smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka