Dodaj do ulubionych

dzielenie sie radoscia z innymi...

23.07.09, 13:29

Ciekawa jestem czy podzieliliscie sie wiaodmoscia z innymi od razu
czy dopiero po uplywie pierwszego trymestra?? My w pierwszej
kolejnosci powiedzielismy to rodzince mojego partnera; moim rodzicom
powiemy dopiero za 2,5 tygodnia bo chcemy im to powiedziec osobiscie
a nie przez telefon (no chyba ze jechalabym do domu po ilus tam
miesiacach a tu raptem trzebabylo poczekac ok 1,5 miesiaca). No i ja
dwom przyjaciolkom i Lorenzo dwom przyjaciolom. Reszcie powiemy albo
jak bedziemy w Polsce w wakacje albo tuz po przyjezdzie. W pracy tez
czekam z nowina na wrzesien (jestem w 11tc wiec jeszcze mozna to
ukryc smile ), ale powiedzialam dwom kolezankom z ktorymi mam
bezposredni kontakt, zeby wiedzialy jesli mialabym sie zle czuc
(chociaz nie bylo potrzeby). A jak to u was wygladalo?
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 23.07.09, 14:39
      W pierwszej ciąży od razu powiedziałam wszystkim dookoła. Po usg genetycznym
      odwoływałam.
      W drugiej ciąży poczekałam do końca pierwszego trymestru, a nawet trochę dłużej.
      Miałam irracjonalny lęk, że im więcej bliskich wie, tym większe
      prawdopodobieństwo straty.
      • mumi7 Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 23.07.09, 15:33
        Przepraszam za wścibstwo, ale czemu po usg genetycznym odwoływalaś?
        • martabg Mumi... 23.07.09, 16:29
          Pomyśl.



          U mnie tak jak i u poprzedniczki; pierwsza ciąża- wiedzieli wszyscy,
          później i ja "odwoływałam".
          Druga ciąża czekanie do 4 miesiąca, później powiadomienia.
          W 7 miesiącu ponowne "odmówienie".

          W 3 ciąży chyba zaszyję się w domu i wyjdę dopiero z dzieckiemsmile
          • agusia-g Re: Mumi... 23.07.09, 16:37
            ja tez w w pierwszej ciąży chwaliłam się od razu -potem odwoływałamsad. W drugiej
            byłam ostrożniejsza i dopiero po 12 tc potwierdzałam jak ktoś pytał, a tak
            specjalnie się nie chwaliłam.

          • zuzinkas Re: Mumi... 23.07.09, 16:49
            Ojej.. Bardzo mi przykro.
            Ja chcialam powiedziec wiekszej ilosci osob ale moj partner sie
            uparl zebysmy poczekali di powakacjach a wtedy juz spokojnie uplynie
            pierwszy trymestr a nawet dodatkowe 3 tygodnie.
            Za to znajoma ktora po ilustam probach zaszla przez invitro, juz w 3
            tydzien od zaplodnienia powiedziala wszystkim. Martwilismy sie chyba
            bardziej od niej zeby poszlo wszystko dobrze, zeby sie nie
            rozczarowala. Tym bardziej ze miala juz 44 lata. Ale na szczescie
            udalo!!
            Zycze Wam powodzenia!
        • lilith76 Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 24.07.09, 09:00
          > Przepraszam za wścibstwo, ale czemu po usg genetycznym odwoływalaś?

          Na usg w 11 t okazało się, że ciąża od prawie miesiąca jest martwa. Głupia sprawa.
          • lilith76 Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 24.07.09, 09:01
            Dodam, że na poprzednim usg była żywa. To była potem kwestia 1-3 dni.
    • 18_lipcowa1 matko boska 23.07.09, 16:40
      Wyglada na to ze nosisz w sobie co najmniej dzieciatko boze skoro
      tak te wiesci rozglaszasz i rozglaszasz i domagasz sie wielkiej
      radosci.
      U nas bylo normalnie, ok 10 tyg poinformowalismy w tym samym dniu
      rodzicow i rodzenstwo z obu stron, znajomych informowalismy na
      biezaco, jesli z kims sie spotkalismy- to mowilam po prostu, nie
      oczekujac nie wiadomo czego.
      W pracy sami sie domyslili , potwierdzilam, przyjelam gratulacje.
      Zycie toczy sie dalej...
      • insomnia0 Re: matko boska 23.07.09, 21:49
        o bosszz...
        Ty podchodzisz do tego w sposób taki a inne kobiety szaleją z radości..
        naprawde nic dziwnego nie widze ani w jednym ani w drugim zachowaniu..
        Kazdy robi jak uwaza..i po co sie temu dziwić..
      • zuzinkas Re: matko boska 24.07.09, 12:49
        nie wiem czy to bylo do mnie czy to lilith76 ale twoja wypowiedz nie
        jest zbyt mila.. ja pytam bo jestem ciekawa jak to bylo u innych i
        nie ma co krytykowac.. kazdy postepuje jak chce..
    • tosterowa Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 23.07.09, 18:33
      Matce powiedzialam nastepnego dnia, jak wykonalam test. Partner tez nastepnego
      dnia powiedzial komus z rodziny, a tam sie rozeszlo (oczywiscie mowa o
      najblizszej rodzinie). Moj ojciec nie wiedzial chyba do 5 miesiaca - mama bala
      sie mu powiedziec, zeby zbyt duzym szokiem dla niego to nie bylo, czy cos - nie
      wiem, ale chyba miala racje, bo jak sie dowiedzial, to sie poobrazal na mnie,
      partnera i na matke (ale szybko mu przeszlo). Najblizszym znajomym powiedzialam
      w tym samym tygodniu, w ktorym sama sie dowiedzialam.
      Reszcie - dalszym znajomym, dalszej rodzinie, w pracy, nie gadalismy wcale -
      sami dostrzegli, jak brzuch urosl, a jak nie, to pewnie dowiedzieli sie "od
      kogos". Co ciekawe, mnie jeszcze nikt wprost nie zapytal, czy jestem w ciazy, a
      jestem w 7 miesiacu i czasem spotykam dawno niewidzianych znajomych - widocznie
      ludzie nie zwracaja rzeczywiscie uwagi na powiekszony brzuch (jest to troche
      nawet pocieszajacesmile albo ich to nie interesuje.

      Ale mam kolezanke, ktora WSZYSTKIM naokolo chwali sie, ze jest w ciazy i gada
      tylko o tym - o matko, jakie to uciazliwe - warto pomyslec, czy druga osobe
      takie nowiny naprawde interesuja, zanim sie je radosnie oglosi;/
    • mamam_net Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 24.07.09, 14:02
      W pierwszej ciąży powiedziałam rodzinie ok 6 tygodnia. Dwa dni
      później wylądowałam w szpitalu z poronieniem zagrażającym. I czasem
      myślę, że między innymi dlatego, że tak bardzo chciałam donosić tą
      ciążę- bo przecież już wszyscy wiedzą, jakoś się udało smile
      W drugiej ciąży powiedziałam mamie, że chyba jestem w ciąży kilka
      dni po zrobieniu testu ciążowego- ale jeszcze przed wizytą u
      lekarza. Mama przez ten czas niecierpliwiła się bardziej niż my z
      mężem, a potem razem z tatą rozgłaszali po całej rodzinie jakie to
      szczęście nas spotkało. I w sumie nie miałam im za złe, że
      uprzedzili mnie z tym faktem.
      p.s. na początku każdej z ciąży zamierzałam czekać conajmniej do
      końca pierwszego trymestru, ale gdyby coś poszło nie tak, miałabym
      wówczas udawać, że mojego dziecka wogóle nie było?
      • inn-ka Re: dzielenie sie radoscia z innymi... 24.07.09, 17:02
        mamam_net napisała:
        > p.s. na początku każdej z ciąży zamierzałam czekać conajmniej do
        > końca pierwszego trymestru, ale gdyby coś poszło nie tak, miałabym
        > wówczas udawać, że mojego dziecka wogóle nie było?

        To chyba nie chodzi o udawanie, bo przecież Ty i Twój partner (i ewentualnie inni najbliżsi) by wiedzieli, jakoś przeżyli stratę. A jak dasz zdjęcie pierwszego USG na naszej-klasie, opowiesz wszystkim krewnym-i-znajomym, to poźniej oni niczego nie świadomi mogą Ci zadać większy ból pytaniem o dziecko, ciążę, jakimis prezentami itd.

        Oczywiście każdy podchodzi do tego indywidualnie i jak ma ochotę to może się dzielić radością z każdym od dnia zapłodnieniawink Ja wybrałam opcję czekania do końca 3 miesiąca. Na razie oprócz nas wie moja mama i stykasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka