Dodaj do ulubionych

Frustracja...

31.05.10, 21:20
Termin mam na 2 czerwca, ale dwa tygodnie temu, gdy byłam na wizycie lekarz
zapewniał mnie, że nie doczekam następnej wizyty. Tymczasem dziś pojawiłam się
na tej wizycie i nadal nic! Mam czekać do 9 czerwca, jak nic się nie wydarzy
to będę mieć wywoływany poród. Jestem już strasznie zmęczona tym czekaniem,
znerwicowana wypatrywaniem znaków, że już się zaczyna! Jejku jak ja bym
chciała już przytulić tego mojego synka uparciucha! Wy też tak na końcówce się
męczycie? Pozdrawiam! Sorki za marudzenie smile
Obserwuj wątek
    • sasetka.0 Re: Frustracja... 31.05.10, 21:52
      Też się meczyłam szczególnie fizycznie- bardzo popuchłąm i w rezultacie miałam
      92 kg, na pierwsze piętro wchodziłam na odpoczynki smile
      Psychicznie też, martwiłam się, ze przoczę objawy porodu, dobijała mnie jeszcze
      świadomość, ze bratowa urodziła 2 tyg. przed swoim terminem, a miała po mnie.
      Urodziłam 5 dni po terminie. W nocy odeszły mi wody a wcześniej żadnych objawów,
      nawet na ktg nie wyszły skurcze
    • claire1983 Re: Frustracja... 31.05.10, 22:14
      A ja zazdroszczę takim dziewczynom, którym zostało już tylko kilka
      dni smile Pociesz się, że naprawdę już niewiele zostało. Ja mam jeszcze
      prawie 3 miesiące, całe lato przed sobą a już teraz ciężko mi się
      poruszać, boli kręgosłup i mam non stop zgagę. Chętnie bym się
      zamieniła z Tobą, hehe Tyle wytrzymałaś to teraz już naprawdę pikuś.
      Ja marzę już o tym dniu jak wyjdę ze szpitala. Ale to chyba bardzo
      ludzkie non stop nie móc się czegoś doczekać. Najpierw zajścia w
      ciążę, później pierwszego USG, później połówkowego, później porodu,
      wyjścia ze szpitala, pierwszych kroków i słów dziecka i tak bez
      końca.... Może cieszmy się chwilą po prostu dziewczyny, nawet jak
      jest ciężko smile Bo dzidziusie się urodzą to tak nam dadzą popalić, że
      będziemy marzyły o chwili bezczynności, których teraz mamy aż w
      nadmiarze.
    • memphis90 Re: Frustracja... 01.06.10, 20:38
      Oj, tak, strasznie się męczyłam i nie mogłam doczekać. A potem tak sobie
      myślałam "czy mi źle było? do kina mogłam iść... jeść w brzuchu nie wołało...
      wstawać w nocy nie musiałam..." smile
      • dosanjos Re: Frustracja... 02.06.10, 12:04
        O widzę,że nie jestem sama;]Głowa do góry, ja jestem dzisiaj 7 dzień po terminie
        i pocieszę Cię ze u mnie tez nic sie nie dzieje, dziecko wysoko, rozwarcia, nie
        ma , skurczy również, nic nie wskazuje na porod, a dodam że juz moje
        samopoczucie jest na prawde na wyczerpaniu, jest mi cięzko i źle, nie śpię po
        nocach i niecierpliwie się. A położna powiedziala ze dopiero w 42 tyg.zaczną
        wywoływać wiec kolejny okropny tydz.przede mną... #maj sie z Tobą nie jest
        jeszcze tak źle...
    • marysiasss Re: Frustracja... 07.06.10, 21:16
      I ja nadal czekam na rozwiązanie smile W środę jadę do szpitala, lekarz zrobi mi
      KTG i będziemy rozważać plan B. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie tego
      przedłużać i już w tym tygodniu utulę mojego synka smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka