kalpa
11.04.04, 08:06
Dziewczyny kochane, muszę Wam to napisać, bo pękałam dziś ze śmiechu!
Siadłam sobie w tramwaju z moim ogromnym brzuchem (w zasadzie na dniach
rodzę) i spokojnie patrzyłam w okno. Tramwaj napełnił się ludźmi, obok
siedziało sporo młodych ludzi, w tym mężczyzn. Nagle ktoś do mnie
mówi:"przepraszam panią!". Patrzę zdziwiona, a tu starszy pan, pod krawatem,
pachnący na kilometr wodą brzozową daje mi wyraźnie do zrozumienia, że mam mu
ustąpić miejsca. Akurat byłam w obcisłym golfie i nikt nie mógł miec złudzeń,
czy nie zauważyc mojego stanu. Patrzę i nie dowierzam, że on na serio każe mi
wstać. Zwłaszcza, że obok było tylu innych młodych. Pan jednak niecierpliwie
powiedział:"no chcę usiąść, przepraszam panią!!". Był tak zdeterminowany i
zawzięty, że wstałam cięzko i odepchnęłam go brzuszyskiem prawie się śmiejąc,
bo myślałam, że teraz zrobi musię głupio. Nic z tych rzeczy! Pan pachnacy
siadł mierząc mnie cięzkim i zgorszonym spojrzeniam, że ta
dzisiejsza "młodzież"to... I pokazał na znaczek inwalidy na szybie. Zbił mnie
z tropu. Na dodatek byłam z wózkiem wypełnionym moim synkiem i torbą. I nikt
nie był skłonny mi ustapić miejsca. Cóż, bywa. Za chwilę przesiadłam się do
innego autobusu, ledwo się wcisnęłam z wózkiem i stoję spokojnie. wszyscy
patrzą na mnie jak się kiwam i nikt, rzecz jasna nie wstał. Zdecydowałam się
w końcu na pouczenie społeczeństwa i poprosilam o miejsce siedzące. jednak
zanim ktoś się pofatygował, to autobus szarpnął, ja wylądowałam na wózku,
wózek na kimś i zrobił się harmider. Wysiadłam, pomyslałam, że w sumie to
było egzotyczne doświadczenie i podreptałam dalej. Na szczęście z reguły mam
poztywne doświadczenia.
Pozdrawiam ciepło
kalpa