No to leżę już teraz całkowicie uziemiona.
Na L4 leżałam od września, właśnie zaczyna się 9 miesiąc i lekarka
powiedziała, że mogę chodzić, że już najgorsze minęło i dzieciątko
może przyjść na świat. Oczami wyobraźni już widziałam, jak odwiedzam
sklepy z ubrankami, wózkami (ach...). Większość rzeczy mam po
starszych dzieciach, ale fajnie by było kupić coś nowego.
Żeby było zabawnie, wczoraj wieczorem pojechałam do szpitala na KTG
i wychodząc ze szpitala wpadłam w dziurę prowadzącą na parking
(teren zupełnie nieoświetlony). W konsekwencji mam nogę w gipsie,
muszę aplikować sobie zastrzyki w brzuch i moje marzenia o
odpoczynku od leżenia legły w gruzach (zastanawiam się, czy nie
zaskarżyć szpitala o odszkodowanie, jako właściciela terenu). Całe
szczęście, że nie upadłam na brzuch, szłam z mężem za rękę i gdyby
on mnie nie przytrzymał konsekwencje mogłyby być dużo gorsze.
Tak więc uważajcie na siebie, nawet w miejscach w których nie jest
ślisko i teoretycznie nic nie powinno się wydarzyć. Pozdrowienia dla
wszystkich lutowych i „nielutowych” mamusiek