e5121
20.04.05, 14:05
Bardzo się martwię. Mój syn chodzi do przedszkola od września zeszłego roku.
Trochę chorował, potem urodziła mu się siostra, stąd miał przerwę od listopada
do kwietnia. Ma teraz 4, roku. W przedszkolu wychowawczyni zawołala mnie kilka
dni temu i powiedziała, że syn ma problemy z kolorowaniem, rysowaniem (także
trzymaniem kredki), samodzielnym ubieraniem się i rozbieraniem i ma słaa
sprawnośc fizyczną. Ze bardzo dostaje od grupy.Zdawałam sobie sprawę,że syn ma
problemy logopedyczne(słabiej mówi niż jego rówieśnicy),ze nie nalepiej
rysuje(Ja też nie jestem w tym orłem), ale myśałam,że aż tak źle nie będzie.
Obserwował go psycholog i za tydzień mam pójść na rozmowę. Brardzo się boję
tej rozmowy. Myślę,ze te opóźnienia wynikają z trudnego porodu, syn był do
dwóch lat rehabilitowany z powodu wzmożonego napięcia mięśni. Nie myślałam
jednak,że pozostawi to trwałe ślady w jego życiu. Chce wierzyc,że w szkole
sobie jakoś poradzi (martwi mnie to tym bardziej, bo byłam prymuska
przynajmniej w podstawówce i myślałam zawsze,że wszelkie poroblemy wynikają u
dzieci z lenistwa dzieci i ich rodziców).Dziewczyny co robić. Staram się z nim
ćwiczyć (mam córeczkę 5 miesięcy więc nie zawsze się da), ale on jest
strasznie uparty(czasem nie che słuchać jak się do niego mówi) i się szybko
denerwuje, rzuca kredkami, butami....Najbardziej zmartwiło mnie dzis zdanie
jednej z pań: zapytałam odbierając go czy w porządku było dziś w przedszkolu,
a pani na to: "jak na niego tak". Zamiast powiedzieć wychowawczyni kilka słow,
wyszłam bardzo smutna i roztrzęsiona. Dziewczyny powiedzcie co robić i
powiedzcie czy moze byc jeszcze dobrze.