Witam wszystkich!!!
Dwa dni temu przd obiadkiem dzieci / zerówka/ poszły do ogródka.Ok.26 osób z
1 panią.
Podczas zabawy na drabinkach / typowe metalowe drabinki do wspinania sie /
syn spadł z wysokości i upadł głową /cz.potyliczną/ na metalową rurkę.
Z jego relacji wynika,że pani nic nie widziała, sam się pozbierał i nie płakał
/ dzielniakiem nie jest / poszedł do szatni gdzie "znany urwis
grupowy"ścisnął go za nos.Dostał krwotoku i dyr zadzwoniła do nas ,że radzą
sobie z zatrzymaniem krwi.
W ciągu 10 min mąż pojechał po syna i na pytanie co się stało uzyskał od pani
odp ,że nic,że biegali po ogródku.
Po godzinie syn żle,słabo się czuł,wymiotował i pojechalismy na ostry dyżur.
Tam od razu była decyzja ,że zostaje z podejrzeniem wstrząsu mózgu.
Badania,48 godz -naszczęście dziś wychodzi .
Co mam robić?Jak zachować się w przedszkolu?
Sprawy tak nie zostawię ,nie wiem jakie mam prawa ,jak rozmawiać z dyr.
Może ktoś zna lub przeżył podobny przypadek ,jak się postępuje?
Dodam ,że nie należe do cichych mamusiek.Interesuje mnie los dzieci w
przedszkolu/mam tam 2 /i jak mam jakieś uwagi,problemy to je wyłuszczam-tak
więc można powiedzieć ,że gdyby w przedszkolu robili "czarną listę
rodziców"to byłabym w czołówce.
Aha-po krótkiej inf ,że syn jest w szpitalu po urazie głowy w przedszkolu
panie powiedziały ,ze to niemozliwe.
pozdrawiam pata3