Dodaj do ulubionych

Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radzicie?

    • 71gosik kiepsko 04.09.06, 14:29
      Odebrałam synka po obiedzie, tak jak się umówiliśmy. Był 4 godziny, wszedł
      niepewnie, ale spokojnie się rozebrał i poszedł do sali, a tam w progu ryczące
      dziecko i mama, z którą nie mógło się pożegnać. Mój jak to zobaczył to też w
      bek, Pani go wzięła za rękę, zdążyłam krzyknąć cześć i rzucic, że będę po
      obiedzie. Przychodzę po niego i widzę jak siedzi na dywanie osowiały, trochę
      jakby podsypiał. Jak mnie zobaczyl to podbiegł ze łzami i zsikany, podobno
      dopiero teraz. Nie chciał jeść obiadu, nie chciał pozwolić Pani zbliżyc się do
      siebie. Jak zapytałam Pań czy się bawił z dziećmi, to ponoć tak, dopiero w
      porze obiadu nie chciał iść do stołu, podobno chodził do łązienki.
      Po drodze powiedział, że nie robił siusiu bo bał się iść do łązienki, że się
      zgubi... W ogóle harmider i nieład w grupie, miałam wrażenie, że ciężko
      zapanować nad taką ferajną. Jutro nie chce iść. Z postów wyżej wynika, ze
      większość dzieci przeżyła pierwszy dzień bez stresu, mój synek niestety nie.

      Małgorzata
      • mama007 sodoma i gomora dzisiaj w przedszkolu... 04.09.06, 17:59
        przychodze po Mloda, a tam, dzizas, wszystko stoi na glowie... 3 kobitki, ktore
        mowia do siebie, bo i tak nitk ich nie slcuha, czesc dzieciakow sie bawi
        (mniejsza czesc ;/), czesc biega i szaleje, czesc ryczy... w tym wszystkim
        kilka mam, ktore siedza ze swoimi dziecmi Nie-Odejde-Od-Ciebie-Na-Krok.

        aaaaaaaaa, mialam ochote zwiewac uncertain

        ten opis na gorze pewnie nieco przesadny, ale to moje pierwsze wrazenie po
        wejsciu do sali smile dobrze, ze Asia tam nie pierwszy raz i dobrze, ze wiem jak
        wyglada NORMALNY dzien w takiej grupie, bo inaczej to bym chyba wziela Mala pod
        pache i uciekla smile)
        pozdrawiam
        • zuzia_i_werka Re: sodoma i gomora dzisiaj w przedszkolu... 04.09.06, 20:21
          U nas całkiem nieźle.Z tego co widzę większość maluchów jest dzielna,moja młoda
          miała mały(podobno)kryzys przed leżakami ale jak dzwoniłam to już słodko spała
          i drugi większy jak koleżanka przyszła po swojego synka i nie mogła jej wziąć
          bo jechała na miasto a nie do domu.Popedziłam z pracy tak szybko jak się dało
          ale jak przyszłam to w zasadzie już było ok. Jestem naprawdę dobrej myślismile
          • rybkaisia ciut lepiej ale głowę mam kwadratową:)) 04.09.06, 21:51
            Dzwoniłam o 12.oo i powiedziano mi, że jest lepiej niż w piątek
            tylko pyta i pyta o mamę. Tata też już się tak zestresował, że przyjechał po 14
            razem ze mną do przedszkola. Jaka była radość!!! Isia śmiała się od ucha do
            ucha! Ładnie zjadła podwieczorek, porwała banana na drogę i w nogi! Wróciliśmy
            do domu i przez godzinę znowu " mamo...." "tak kochanie", "ale mamo na pewno?".
            Wzięliśmy więc Isię na wielki plac zabaw, trochę wtedy się
            odstresowała i wracając do domu powtarzała już tylko jak nakręcona: rano pójdę,
            sniadanko, troszkę sobie popłaczę, pani mnie pocieszy, obiad, leżaczki i
            przyjdzie mama, rano pójdę, śniadanko, popłaczę....Usiłowaliśmy wskazać jej, ze
            lepszą alternatywą jest pobawić się niż płakaćsmile)
            Na koniec dnia stwierdziła, że nigdy nie pójdzie do pracy (no bo my musimy a
            ona jest w tym czasie w przedszkolu). A to już sukces.

            Co do mojego odbioru przedszkola jest OK (zwykłe publiczne), jak wchodzę dzieci
            ładnie leżakują właściwie dzisiaj jak przyszłam to jeszcze wszystkie spały
            tylko akurat moja się już obudziła. Z tego co mówiła córcia, dzisiaj już było
            więcej zabaw, baloniku nasz malutki, rysowali, słuchali piosenek. Więc i
            szybciej czas przeleciał. A panie są 2 i 2 do pomocy. Dzieci na 25 zapisanych
            dzis było 15.

            Pozdrawiam i będę donosić wieści z frontu.

            Rybka, mama Isi.
    • burzynska.a Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 05.09.06, 09:58
      witam,
      u nas pierwszy dzien byl super, drugi gorszy, trzeci to dramat (nas niego i dla
      mnie)...
      jak przetrwac te placzace dni?
      czy macie jakies sposoby?
      czy nagradzac, robic niespodziaki?
      czy traktowac to jako obowiazek i nie robic dodatkowych atrakcji z okazji
      pojscia do przedszkola?

      mama malucha
      • ostrra Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 05.09.06, 10:24
        burzynska.a napisała:

        > witam,
        > u nas pierwszy dzien byl super, drugi gorszy, trzeci to dramat (nas niego i
        dla
        >
        > mnie)...
        > jak przetrwac te placzace dni?
        > czy macie jakies sposoby?
        > czy nagradzac, robic niespodziaki?
        > czy traktowac to jako obowiazek i nie robic dodatkowych atrakcji z okazji
        > pojscia do przedszkola?
        >
        >Moje dziecię dobrze znosi rozstania i lubi chodzić do przedszkola, chociaż
        opowiada niewiele.
        Zdecydowanie jestem za nagradzaniem. U nas nagrodą jest np pójście na ulubione
        lody w weekend, a poza tym pochwały. A przedszkole traktujemy nie jako
        obowiązek, tylko miejsce, w którym można się fajnie bawić. I ciągle mu
        powtarzamy jaki jest dzielny, duży i mądrysmile
    • neomia Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 05.09.06, 10:33
      Pierwszy dzień minął u nas spokojnie. Miśki chętnie szły do przedszkola, na
      salę weszły ze swoimi misiami. Podobno byli grzeczni, ładnie się bawili.
      Samodzielnie zjedli posiłki. Misiu dwa razy się zsiusiał, a Misia oblała się
      sokiem i zupą. Było niby spokojnie, ale stres był. Misia przez 6 h nie robiła
      siusiu i tylko trochę popuściła, gdy po nich przyszłam. Później wyła mówiąc, że
      bardzo boli brzuch. Bolał od nie siusiania! W poniedziałek dałam im pieluchy Co
      mnie zaskoczyło, to, że mój synek podszedł do pani powiedział, że chce siusiu!
      I pielucha była suchutka. Nie płakali, świetnie się bawili i nawet Misiu
      pokazywał dzieci jak się sprząta zabawki. Na leżakowaniu zasypiają pierwsi.
      Oboje odreagowali przedszkole po południu – po prostu ich roznosiło. Ale
      dzisiaj o mały włos wejście do przedszkola nie skończyłoby się płaczem i
      ucieczką, bo za nami szedł płaczący chłopiec. Patrzyli na niego ze zdziwieniem
      i zaczęli wątpić.... Musiałam szybko ewakuować się z sali, bo Misiu już zaczął
      mnie mocniej chwytać za rękę. Przypomniałam im tylko, że po obiedzie przyjdzie
      po nich babcia. Oj trudne dni przed naszymi dziećmi.
    • esi1 dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 11:02
      Jak pisałam wcześnie mój synek pierwszy raz był w piątek. Nie płakał w
      przedszkolu ale za to w domu całe popołudnie... Popracowaliśmy nad nim w weekend
      i wczoraj poszedł bez większego problemu, choć ze łzami w oczach. Odebrałam go
      wcześniej zaraz po obiedzie, było niby ok, ale cały czas jest niezadowolony i
      mówi, że nie lubi przedszkola sad(
      rozkleił się wieczorem, przy zasypianiu, a dziś rano płakał od samej pobudki, a
      w przedszkolu zaczął histerycznie krzyczeć i musiałam odrywać go od szyi sad((
      Jestem załamana....
      Nie wiem jak ja wytrzymam to dłużej...
      Do tego wkurza mnie, że nie mam możliwości spotkania głównej nauczycielki z jego
      grupy. Pracuję od godziny 7 i mały jest w przedszkolu 6.40 - przyjmuje go pani z
      innej grupy. Jak przychodzę po 15 to Pani też już nie ma (nie było jej nawet
      wczoraj jak odbierałam go zaraz po obiedzie). Czy aby porozmawiać o dziecku, to
      muszę zwalniać się z pracy?
      Poza tym nie wiem jak to robią inni rodzice, ale jak mały przychodzi to jest
      pierwszy w grupie i jak wychodzi to nikogo nie ma... Jak wy pracujecie, że je
      tak późno przyprowadzacie i wcześnie odbieracie?
      • marika_ja Re: dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 12:08
        u nas też przez pierwsze dwa dni czyli piątek i poniedz było super, z wielką
        ochotą i bez płaczu poszedł do dzieci się bawić, za to dzisiaj od rana był
        płacz,że nie chce do przedszkola!!! Wył przez całą drogę (a to nie krótko bo
        mam ok 10 km!) a w przedszkolu to już rozegrał się dramat!! Tak kurczowo
        trzymał się szyi,że nie mogłam go oderwać, w końcu pani go zabrała, próbowała
        zagadywać i zabawiać, ale płacz słyszłam jeszcze na korytarzu. Za to po wyjściu
        na zewnątrz to ja się rozryczałam jak małe dziecko, no ale wyjścia nie mam,
        musi tam chodzić. Na moje pytanie dlaczego nie chce iść do przedszkola odp,że
        nie, bo tam dzieci płacząsad
        mam nadzieję,że będzie lepiej, o 14 go odbieram a jest od 7:30
        mój generalnie też będzie chodził od 6:50 do 15:10, ale teraz trochę się
        spóźniam i wcześniej wychodzę, ale dla niego to chyba i tak o dużo za dłuuuuugo!
        Pozdrawiam, Magda
        • esi1 Re: dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 12:52
          Ooo, jak ja cię rozumiem...
          Właśnie go odebrałam, ponoć (jak pani mówi) nie było tak źle. Płakał tylko przy
          leżakowaniu (pomijam oczywiście te ryki rano). Niby rozmumiem, że to normalne u
          wielu dzieci i, że trzeba to po prostu przetrzymać, ale serce pęka...
          Mój też będzie miał identyczny czas pobytu w przedszkolu (dłuuugo).
        • marshia u mnie tez kiepsko 05.09.06, 13:34
          jak czytam jak wiekszosc dzieci chetnie chodzi do pzredszkola, to ...
          zazdroszcze wam ogromnie.

          Moj Maciek (27.07.03) w piatek poszedl do przedszkola chetnie, i zostal bez
          problemu. Podobno troche plakalw trakcie zajec. Wczoraj tj poniedzialek bylo
          gorzej, a dzisiaj tragedia, plakal duzo i zwymiotowal sad(.

          Mam ogromne obawy i watpliwosci co do tego jak powinnam dalej postepowac. I jak
          dlugo trwa kryzys? Kiedy dac sobie spokoj z przedszkolem ? Prosze o sugestie,
          rady.
          ania

      • jonyk Re: dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 12:09
        Ja wzięłam urlop na kilka pierwszych dni.
        Zarezerwowałam sobie ten czas już w kwietniu.
      • aneta501 Re: dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 14:39
        ja siedze w pracy jak na szpilkach. moja Ola jest trzeci dzień w przedszkolu.
        jest grzeczną dziewczynką. ma niepewną minkę gdy wychodzę, ale podobno nie
        płacze przez te osiem godzin na które zostaje. martwi mnie to, że jest
        nieśmiała. pierwszego dnia większość czasu spędziła na bujanej rybce sama.
        wczoraj podobno już próbowała się bawić. (mam łzy w oczach bo widzę ją samotnie
        siedząca gdzieś w kącie, a panie zajmujące sie płaczącymi innymi dziećmi).
        popołudniu w domu jest taka przygaszona. Żadko się jakoś teraz uśmiecha.
        mammieszane uczucia nie wiem co robić...........
        • mamamata Re: dzień trzeci - coraz gorzej! 05.09.06, 15:03
          no wlasnie sad ja jak slysze, ze moj synek jest grzeczny to sie wkurzam. Bo to
          znaczy, ze nie przeszkadza i ze nie dostanie tyle uwagi ile dzieci, ktore
          placza sad jak ktores placze to Panie przytulaja a on sobie usiadze w kacie i
          bedzie sie "ladnie bawil autkami". Taka mam wizje przynajmniej. Jakby wyl przy
          rozstaniach to bym go zabrala z przedszkola i tyle, bez wyrzutow sumienia, a
          tak to nie wiem, czy to lekki stres i przejdzie czy tez sie mi dziecko
          zahamuje sad Ale wydziwiam... No trzeba jeszcze troche poczekac i poobserwowac
          nasze dzieci uwaznie , trzymajcie sie.
          • agafia77 Re: do mamamata 06.09.06, 12:29
            No nie ,nie wierzę, narzekasz że twoje dziecko się grzecznie bawi????
            Widocznie mu dobrze...
            A co gdyby twoje dziecko płakało a panie zajmowałyby się tylko grzecznie
            bawiącymi się dziećmi???
            Jak ludzie lubią sobie komplikowac życie.
    • mamamata Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 05.09.06, 12:10
      Ja ze swoim posiedzialam pierwszego dnia dwie godzinki, teoretycznie mozna
      przebywac z dziecmi caly czas ale zadnej innej mamy nie bylo sad pomyslalam ze
      tylko ja jestem nadwrazliwa, powiedzialam synkowi ze wroce po niego po obiadku
      i przyszlam o 12.00. Jak weszlam to akurat stal na srodku i zaczynal plakac.
      (podobno dopiero teraz) Wczepil sie we mnie i juz tylko plakal, nie chcial
      miasia w nagrode od pani, plakal ze nie bylo mamy..
      wczoraj i dzis poszedl spokojnie, zostal bez problemow, babcia odbiera go na
      razie o 12.00.
      Panie go chwala, ze grzeczny, zdyscyplinowany, sprzata zabawki, slucha, bawi
      sie sam i z innymi dziecmi a ja jestem wlasnie tym zasmucona. Jak nie moj
      synek, ktory jest normalnie zywym srebrem i malym lobuzem. Mysle, ze jesli jest
      taki grzeczny to musi sie bac i nie czuc swobodnie. W domu jest potem troche
      placzliwy - jak mu sie cos nie udaje - od razu buzia w podkowke.. na razie nie
      wychodzili na dwor - tez mnie to martwi, bo on bardzo lubi ruch i jakby
      poszalal to na pewno polubilby przedszkole a mam wrazenie, ze glownie sie bawia
      stacjonarnie.. Ale na razie dosc chetnie chodzi, wczoraj sie rozspiewal a dzis
      chcial sie ze mna bawic w pociag - to chyba juz pozytywne skutki wink
      panie mile, dzieci jakos malo, polowa nie przychodzi chyba na razie, nie
      placza... ale jakies takie osowiale. Dobrze, ze tu przynajmniej tez sa mamy,
      ktore przezywaja, bo moj sie ze mnie smieje, ze sie zachowuje jakbym to ja szla
      do przedszkola.
      pozdrawiam Was



      • rybkaisia Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 12:29
        Widzę, że w wielu przypadkach się sprawdza... Powiedziała mi o nim znajoma
        przedszkolanka. A u nas? 'Walczymy' ale mam coraz mniej siłsad( Dzisiaj zaczęło
        się od 5.30. 'Mamo, a na pewno po mnie przyjdziesz....' i tak aż do 8.oo kiedy
        poszli z tatą. Weszła na salę typowo, pochlipując. Przed chwilą dzwoniłam to
        dzisiaj wyszli na plac zabaw (u nas b. ładna pogoda) i od tego czasu podobno
        nie płacze. Hm, zobaczymy... Byle do 14.30.
        • natalia433 tzreci dzień... 05.09.06, 12:41
          moje dziecko poszło chętnie kiedy wysiadalismy z auta pod przedszkolem
          maszerował dumnie przodem, szybko przebrał buty cmoknął mnie pospiesznie i
          poleciał na sale nie zwracajac na mnie uwagi. U nas jest tylko problem z
          jedzeniem, zupy odpadaja bo mały ciągle sie w nich czegos dopatrzy a z obiadku
          zjada głównie ziemniaki...ale tak to ok. U nas w przedszkolu duzo czasu
          przebywają na dworze co mi sie podoba. Dzisiaj rzeczywiście duzo dzieci płakało
          a mamy uciekały z przedszkola, bardzo współczuje i mam nadzieje że moje dziecko
          nie przejdzie żadnego kryzysu.
        • pia_ Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 13:18
          Ok 15-tej jadę po moją małą. Płakać nie płacze, ale podkówka przy pozegnaniu z
          tatusiem jest codziennie sad. No i szybka edukacja w kwestii samodzielnego
          jedzenia (całe ubranko brudne). Dzisiaj rano powiedziała: "wczoraj troszkę się
          bałam, bo nikt po mnie nie przychodził i myślałam, że już mnie nie kochacie".
          Poryczałam się sad

          No i kwestia braku spania (w przedszkolu nie ma leżakowania), mała jest
          potwornie zmęczona i bardzo marudzi. Nie wiem co mam robić: przetrwawać jakoś i
          czekać aż się przyzwyczai, czy pozwolić na drzemkę w domu czyli ok 17-tej -
          wtedy spanie wieczorne się przesunie i będzie problem rano.
          • arusak Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 13:50
            a ja pękłam i trzeciego dnia zamiast zostać w przedszkolu wrócił ze mna do
            domu, bo ie miałam serca żeby Panie odrywały go ode mnie i zapłakanego ciągnęły
            do sali, i nie wiem jak dalej będzie czy jeszcze pójdzie czy tez nie, i znów
            nici z pracy, ale dobro dziecka przede wszystkim
            • marika_ja Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 14:11
              mąż włąśnie pojechał po dziecko a tu...niespodzianka-dziecko śpismile nie wiem czy
              z tego żalu i płaczu, ale śpi. Pani mu powiedziała,że trochę popłakał, więc
              pewno dał im nieźle w kość! Ale nic to, za jakieś pół godzinki ja pojadę to się
              więcej dowiem.
              • neomia Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 16:08
                U nas kryzysu nie było. Podobno smuteczki nie pojawily sie na buźkach moich
                Maluchów. Panie mówią, że chętnie wykonują polecenia, zadania. Dzisiaj do
                posiłków zakładały im śliniaki, aby oszczędzić koszulki. I jedzą ładnie,
                ciekawi mnie tylko jakie ilości?? Dzisiaj odbierała ich babcia i moje skarby
                były zawiedzione, że nie mama... Ale jutro też chcą iść do przedszkola. Uff!
                Mam nadzieję, że ominie nas poważniejszy kryzys....
                Mamy trzymajcie się dzielnie!
                • zuzia_i_werka Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 17:07
                  Nam się chyba faktycznie trafiła grupa dzielnych żlobkowiczów.Praktycznie
                  żadnych płaczów ani rano jak przychodzą ani po południusmile Dzis rano jak
                  przyszłyśmy nikt! nie płakałsmile Odbierałam młodą o 15.30 i również trwała
                  zabawa na całego.Kamień z serca mi spadł.jest superwink
                  • aolka Re: Kryzys Dnia Trzeciego 05.09.06, 21:05
                    mój synek od 6:30 do 16 jest w przedszkolu.... dziś siedział na korytarzu
                    (podobno nie szło go stamtąd zabrać od 15), miętosząc misia, łzy w oczach i
                    pierwsze pytanie: czy ty wiesz, jak ja za tobą tęskniłem?? serce to chyba
                    trzeba mieć z kamienia... mam nadzieję, że to naprawdę chwilowe i za tydzień
                    będzie już lepiej....
                    pozdrawiam
                    • rybkaisia Głowa do góry:)) 05.09.06, 23:12

                      Nie chciałabym chwalić dnia przed zachodem słońca... ale Isia wróciła! Znowu
                      mieliśmy dzisiaj w domu rozszczebiotanego 3latka, któremu buzia się nie
                      zamykała i który chętnie opowiadał wszystko co było przedszkolu i nawet śpiewał
                      wesoło "jestem sobie przedszkolaczek". "Wiesz mamo, pani nas nauczyła, a wiesz
                      mamo a Martynka... a wiesz mamo jak pani grała na tamburynie to my biegaliśmy o
                      tak.. a jak przestała to musieliśmy się zatrzymać o tak..., a wiesz mamo jak
                      juro będzie ładnie to znowu będziemy na podwórku". Także życzę wszystkim -
                      głowa do góry! Nawet udało mi się dziś mimochodem usłyszeć ' no... fajne to
                      MOJE przedszkole, idę jutro?"
                      Dodam jeszcze tylko, że ani razu w przedszkolu Isia się nie posiusiała ( co w
                      domu się zdarza, bo nie ma czasu albo nie zdąży) i ładnie zasypia na leżaczkach
                      jak pani czyta im bajki. Zaczyna też jeść. A, i bardzo ładnie do mnie mówi -
                      np, no proszę kochanie, proszę usiądźsmile
                      • mama007 dzisiaj u nas był hardkor... 06.09.06, 08:38
                        dzieciaki odrywane od mam na sile, zaplakane, w szatni rozpacz, rany sad moja
                        cora tez tak dziwnie poczula sie wybita z rytmu. ale u niej w sali nikt nie
                        plakac na szczescie, wiec sie obylo bez problemow smile
                        glowy do gory, ma byc dobrze! smile
                        pozdrawiam
                        • wintergirl Nadszedł Kryzys Dnia Trzeciego 06.09.06, 09:25
                          Wczoraj przy odbieraniu wyraźna różnica - wesoły skakał, opowiadał, nawet
                          śpiewał. Wieczorem zapowiedział, że nie idzie spać tylko chce do przedszkola.
                          Rano też bardzo fajnie, od rana wyciągał nas z łóżek bo chce iść do
                          przedszkola, w szatni był wesoły i dopiero gdy pojawiła się pani, która
                          odprowadza dzieci do sal to był ryk i morze łez. Serce nam się kroiło ale
                          pomachaliśmy "papa" i uciekliśmy. Skoro i tak musi zostać to nie ma sensu tego
                          przeciągać.
                          Mam nadzieję, że to przejściowe bo ja dzisiaj - jakby przeczywając nadchodzący
                          kryzys - pół nocy nie spałam z nerwów. Pocieszam się, że to tylko 4 godz więc
                          nie taka aż wielka tragedia ... mam nadzieję sad((( Ale i tak siedzę jak na
                          szpilkach. DO 13:00 to ja na pewno nic nie zrobię.
                          • donciaw Re: Nadszedł Kryzys Dnia Trzeciego 06.09.06, 11:30
                            A u Nas też w porządku, kryzys nie nadchodzi (tfu tfu!) Ale mam inny kłopot,
                            podobnie jak pia, to znaczy rozchwianie rytmu dnia. Filip podczas leżakowania
                            nie zasypia i jak odbieram go z przedszkola i wracamy do domu (ok. godziny
                            samochodem) to zasypia po drodze. Jest późne popłudnie i nie mogę go dobudzić
                            jak wrócimy. wczoraj płakał przez pół godziny i był już wieczorem "nie do
                            życia". Mam nadzieję, że z biegiem czasu zacznie jednak sypiać na leżakowaniu i
                            wszystko powróci do normy...
                            • natalia433 nadszedł kryzys i u nas 13.09.06, 11:58
                              tak jak pisałam wcześniej że mały chętnie codzi tak od trzech dni jest kryzys,
                              mały strasznie płacze przy roztaniu,a dzisiaj nie chciał sie ubrać rano bo
                              twierdził że nie pojedzie do przedszkola i koniec! Niewiem co robić, jego
                              prośby i płacz są przygnębiające i czuję się jak wyrodna matka, przyszło mi już
                              do głowy aby wypisać go z przedszkola ale czy to nie zbyt pochopna decyzja???
                              dodam jeszcze że jak go odbieram to jest wesoły i szczęsliwy a Pani twierdzi że
                              szybko sie uspokaja i nie ma znim problemów.
                              Zastaniam się jak czuje sie moje biedne dziecko kiedy zostawiam je płaczące w
                              przedszkolu i poprostu znikam.
                              a jak jest u Was cos sie poprawiło albo pogorszyło???
    • weronikarb Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 13.09.06, 13:18
      mój miał kryzys w zeszlą środe i czwartek. Teraz idzie ale ze smutna minką jak
      na scięcie. Cały czas "a przyjdziecie po mnie?" na porzadku dziennym.
      Od 2 nocy wybudza sie caly czas z płaczem - no i do tego dzis podobno
      przeziębiony.
      Mam dość normalnie, aby ryczec mi sie chce
      • amma6 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 13.09.06, 15:32
        Kryzysy to rzecz noormalna. Zdarzają się od czasu do czasu. Moja starsza jest
        już trzeci rok w przedszkolu, więc wiem co mówię, kryzysy raz na 2 miesiące
        miniej więcej. Teraz zadebiutowała młodsza ,na razie jest ok, ale wiem , że
        taki dzień nadejdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka