Dodaj do ulubionych

gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mnie

02.12.06, 14:49
We czwartek zaprowadziłam Maciusia do przedszkola.Później niż zwykle bo
mielismy kontrolne badanie u okulisty. Zostawiam dziecko o 11.Wracam o 16:00 a
Maciek siedzi na krzesełku sam. Podszedł do mnie jakoś tak chwiejnie i czuję
że jest b. rozpalony. Słaby, "lejacy", oczy czerwone i błyszczące. Pani mówi
że skarżył się na ból gardła. Doniosłam na rękach z samochodu do domu, bo nie
dał rady iść. Mierzę temperaturę i szok : 39,6 stopni. Nie chcę mysleć co by
było gdybym przyszła później. Przedszkole przeciez czyne do 17:00. Nikt mnie
nie zawiadomił. Nawet o tym że skarżyl się na ból gardła. Ma zapalenie płuc.
Jak posłać go znowu do tego przedszkola? Pzrecież on nie jest tam bezpieczny,
skoro nikt nie widzi dziecka z taką gorączką. Przeniosłabym gdzie iondziej,
ale troche mi go szkoda, bo ledwo się przyzwyczaił, a tu zmiana.
Jestem zszokowana postawą pań.
Mam troche czasu do namysłu, bo teraz to z miesiąc musi zostać w domu.
Co robić?
Ania
Obserwuj wątek
    • poiuy25 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 02.12.06, 17:27
      Dziwi mnie ze nie zauważyłas rano ze dziecko jest chore. Zapalenia płuc nie
      dostaje sie od godziny 11 do 16.I choroba ta nie jest bezobjawowa. Jak to
      możliwe ze o 11 zaprowadzilas zdrowe dziecko a o 16 odbierasz z zapaleniem
      płuc? Podejrzewam ze gdyby w przedszkolu był filtr to Twoje dziecko juz od
      kilku dni nie zostaloby przyjęte na sale.
      • binkaa Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 04.12.06, 14:44
        czasem jest bezobjawowa
        u nas tak bylo
        na prześwietlenie płuc dostał synek skierowanie z powodów bardziej rodzinnych
        niz zdrowotnych
        i sie okazało że ma zap. płuc
      • ziutka23 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 05.12.06, 17:07
        jestes niesprawiedliwa!!!! zapalenie pluc bardzo czesto jest bezobjawowe!!!
    • bubu27 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 02.12.06, 21:54
      nie wazne czy zostawiała zdrowe czy chore dziecko- skoro pisze, że się dobrze
      czuło to znaczy, że tak było (po co miałaby pisac nieprawdę), skandaliczne jest
      , że panie nie zadzwoniły do mamy, kiedy zaobserwowały, że dziecko ni czuje się
      najlepiej. Mają zpewne na wyposażeniu jakis tam termometr, którym mozna zmierzyc
      temp, albo chociazby dotknąć reką czy nie jest rozpalone, a nie odesłac na
      stołeczek niech czeka na mamę i nie zaraża innych (bo chyba o to chodziło).
      SKANDAL!! i tyle, nie wyobrażam sobie tego, w żadnym przedszkolu.
      oburzona,
      a tekst powyżej dziwny i nie rozumiem postawy tej mamy.
      dobra, nie zaobserwowałaś choroby u malca przed przedszkolem i co nie chciałabys
      aby poinformowano cię o temperaturze zwłaszcza tak wysokiej, nie zwolniłabys się
      z pracy, żeby jak na skrzydłach poleciec do dziecka???
      nie siedziałabys w pracy i nieustanie powtarzała- było zdrowe jak zaprowadziałam...
      szok
      • mloda0242 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 03.12.06, 11:48
        a moim zdaniem wina leży po obu stronach; z jednej strony - mama, która musiała
        wiedzieć, że dzieje się coś niedobrego (w końcu choroba tego kalibru nie rozwija
        się w trzy godziny - tutaj zgadzam się z przedmówczynią) mogła chociaż wspomniec
        nauczycielce że dziecko jest "niewyraźne" - już samo to spowodowałoby na pewno
        baczniejsze przyglądanie się dziecku przez n-kę i szybkie wychwycenie
        jakiejkolwiek zmiany; z drugiej strony - po stronie wychowawczyni, która nie
        zawiadomiła matki o stanie dziecka; powinna bez dwóch zdań;
        sama jestem nauczycielką p-la, mamy w sali termometr, z którego korzystam kiedy
        mam jakiekolwiek wątpliwości co do stanu zdrowia dzieci znajdujących się pod
        moją opieką i dzwonię natychmiast po stwierdzeniu podwyższonej temperatury
        (równa bądź wyższa niż 37 stopni) - to należy do moich obowiązków; zupełnie
        inna sprawa, że zdarza się, że rodzice przyprowadzają chore dzieci nafaszerowane
        środkami przeciwgorączkowymi, które przestają działać w ciągu dnia... ale to już
        inna sprawa;
        • sir.vimes A miałaś zapalenie płuc? 12.12.06, 13:11
          Nawet sam chory nie zawsze umie się zorientować, ze to coś więcej niz "złe"
          samopoczucie - i często ludzie miesiącami to wloką do pracy.

          Dopóki przechodzi bezobjawowo, matka może nie zauważyć.
          A co do gorączki - to chba wiesz, ze może pojawić się o różnaych godzinach i
          szybko wzrosnąć,a nie tylko PRZED wyjściem do przedszkola.
    • lena99 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 03.12.06, 13:10
      Miałam podobną sytuację 2 lata temu - też dziecko dostało temperatury w
      przedszkolu i nikt do mnie nie zadzwonił. W dodatku tego dnia dziecko odbierała
      babcia więc nawet nie wspomniała pani przedszkolance o tym, ze mogła wcześniej
      zawiadomić rodziców. Byłam bardzo zła. Po powrocie synka do przedszkola
      porozmawiałam z paniami i poprosiłam żeby jeśli taka sytuacja będzie miała
      miejsce, zadzwoniły do mnie. I właśnie w ubiegłym tygodniu pani zadzwoniła ok.
      południa, że syn ma gorączkę i skarży sie na ból ucha. Oczywiście od razu po
      niego pojechałam.

      Jeśli mogę coś poradzić, to po prostu porozmawiaj z paniami, zapytaj dlaczego
      nie zadzwoniły. Zobaczysz, co odpowiedzą, może nie pomyślały po prostu o tym.
      Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie widziały chorego dziecka (jeśli by tak
      rzeczywiście było to masz rację, że nie jest tam bezpieczne).

      Jeśli chodzi o zarzuty przedmówczyń, że matka "musiała" widziec, że dziecko
      jest chore, to się z tym nie zgadzam. Nigdy nie posyłam dziecka które choc
      trochę wygląda na chore do przedszkola. Czasami choroba u małych dzieci rozwija
      się błyskawicznie.
    • maciejania Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 03.12.06, 19:00
      Muszę się troche wytłumaczyć. Choroba rzeczywiście rozwinęła się szybko, ale o
      tym że to zapalenie płuc okazało sie dopiero następnego dnia. W dniu z gorączką
      było tylko czerwone gardło i gorączka i "czysto".Dobę później wykluło się
      zapalenie płuc. Nie posyłam chorego dziecka. Był zdrowy.Przynajmnie na takiego
      wyglądał. Sama teraz zadaje sobie pytanie czy może coś przegapiłam? Dzis na
      szczęście jest zdecydowanie lepiej. Antybiotyk szybko podany okazał się
      skuteczny. Dziekuję mamusiom za wsparcie. chyba po to jest to forum.
      Straciłam zaufanie do mojego przedszkola. Na pewno tak tego nie zostawię.
    • bea.bea Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 03.12.06, 21:16
      pierwsze co mi sie na klawiature rzuca to.....trzeba było kaszlacego dziecka do
      przedszkola nie przyprowadzać!!!!

      przezyłam z moim dzieckiem 5 zapaleń płuc...i zadne nie stało sie nagle...rano
      zdrowy a potem nagle zapalenie płuc...
      zawsze poprzedzał je kaszel...mniejszy czy wiekszy ale był...
      wiec jesli odprowadzasz pokaszlujace dziecko do przedszkola to pretesje do
      siebie....
      • malazuzia Re: Bea 03.12.06, 21:57
        Kiedyś byłam z córką u lekarza. Wyobraź sobie, żę pani lekarz powiedziała nam,
        że spotkała się z przypdakami zapalenia płuc, który wywołał wirus. I właśnie
        opowiadała, że choroba rozwija się bardzo szybko.
        Wydajae mi się, że trochę za ostro potraktowałaś tą mamę. Moja córka jak
        zaczyna kaszleć, to nie panikuje i zaraz po lekarzach się nie włóczę.
        Nie mniej jednak zachowanie pani z przedszkola było skandaliczne i osobiście
        poprosiłabym panią dyrektor o interpretację zachowania swojej pracownicy i co
        ona jako matka by zrobiła. Przy takiej gorączce wskazane jest podać coś na jej
        zbicie.
      • mami7 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 03.12.06, 23:12
        Moje dziecko miało zapalenie płuc, nieosłuchowe, bez gorączki, z dobrym samopoczuciem. Ale kaszlał długo, choć przyznm, że niewiele. Do przedszkola nie chodził, bo kaszlał i to nie było juz dla mnie stanem normalnym.

        Nie zmienia to faktu, ze również wkurzyłaby mnie taka sytuacja.
        • bea.bea przepraszam !!! 04.12.06, 11:44
          moze rzeczywiscie przecholowałam...ale widząc ostatnio taka ilośc kaszlacych
          dzieci w przedszkolu, szlak mnie trafia....
          ...i te głupie gatki mamus, gdy dziecko zakaszle w szatni ( jak stary
          gruxlik)...oj a skad ty masz taki kaszelek....i pewnie dlatrgo....

          mój syn przy wszystkich zapaleniach miał kaszel , raz wiekszy raz mniejszy,
          nigdy nie miał goraczki...

          jeszcze raz przepraszam
          • malazuzia Re: Bea 04.12.06, 17:26
            Normalne jest, że ciebie poniosło. Pewnie masz małe dziecko i od niedawna
            zaczęłaś przedszkole. Jednak tak było, jest i będzie, że przedszkolu będą
            dzieci kaszlące i prychające. Tego nie zmienimy. Chyba, że genetyka pójdzie w
            taką stronę, że będą się rodzić dzieci "niechorowite ".
            Ale w każdej sytuacji należy widzieć również plusy. Gdy nasza Zuzka zaczęła
            chodzić do placówek( a zaczęła od żłobka )chorowała jak każde inne dziecko. Gdy
            chodziła do przedszkola, miała źle diagnozowaną chorobę prez lekarza i
            przeżywaliśmy piekło. Co ta nasza niunia przeszła, to ja żadnemu dziecku nie
            życzę. Jednak od dwóch lat nie miała choroby typu oskrzela. Zachorowała na
            ospę, ale to chyba nie przez przedszkole.
            Bea, głowa do góry! Uśmiechnij się! No, nie daj się dłużej prosić! smile smile smile
            Kijem Wisły nie zawrócisz
        • malazuzia Re: Mami7 04.12.06, 17:30
          To jak lekarze stwierdzili zapalenie płuc? Robiłaś zdjęcie płuc? Podziel się
          koniecznie, żeby ewentualnie mieć na uwadze również takie historie.
          • mami7 Re: Mami7 05.12.06, 16:59
            Tak robilismy RTG płuc. Dziecko niemalże roznosiło przychodnię, jak czekalismy na opis. Był w rewelacyjnej formie.
    • ostrra widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 08:14
      a dla mnie jest to po prostu zaniedbanie przedszkola koniec kropka.

      Tak wysokiej gorączki nie sposób nie zauważyć a po jej stwierdzeniu jak można
      nie zareagować i nie zadzwonić po rodziców?
      Sama kiedyś otrzymałam i to już o 11-tej, tel. od przedszkola, że syn ma temp.
      38 stopni. Nie wiedziałam, że dziecko jest chore. Słabo spał w nocy, płakał za
      akurat nieobecnym tatą. Jego płaczliwość w przedszkolu spowodowała, że panie
      zmierzyły mu temperaturę. Po konsultacji ze mną podały środek
      przeciwgorączkowy, a ja z miejsca przyjechałam po dziecko. I chyba tak to
      powinno wyglądać.

      Maciejania, koniecznie porozmawiałabym z paniami, po powrocie dziecka do
      przedszkola, już na spokojnie.
      • justi54 Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 11:12
        Właśnie czepiacie się mamy dziecka a nie dysktujecie o meritum sprawy. Mój mały
        też kiedyś w przedszkolu zagorączkował okazało sie potem że był to początek
        zapalenia ucha. Rano poszedł zdrowy wesoły, bez kaszlu, kataru, z czystem
        gardłem (sprawdzam to codzennie rano, tak samo jak czy nie ma jakiejś wysypki.
        Zapalenie ucha zaczęło sie nagle od bólu i gorączki bez zadnych wcześniejszych
        objawów. Panie zadziałały natychmiast jak tylko zaczął się skarżyć na ból ucha,
        zmierzyły mu gorączkę i zrobiuły zimny kompres na czoło (lekó wiadomo w
        przedszkolach się nie podaje) i natychmiast zadzwoniły do mnie do pracy.
        Odebrałam go po pół godzinie to leżał sobie spokojnie na leżaczku odizolowany
        od reszty zieci w gabinecie pani Dyrektor i sama go pilnowała. Zawsze tak robią
        jak stan dziecka jest niewyraźny i czeka na odbiór przez rodziców. Pomimo że w
        moim przedszkolu dzieci nie leżakują to jednak są awaryjne leżaczki i pościel
        na taką ewentualność. Nigdy nie było mowy żeby rodziców nie powiadomić o
        gorączce czy złym stanie dziecka.
        • bea.bea Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 11:48
          w przedszkolu do którego chodzil mój syn , zagoraczkowało dziecko...zaden
          telefon podany przez rodziców nie odpowiadał, a ze goraczka rozła w
          zastraszającym tepie pani wożna poszła osobiscie po mame do domu....mieli awarie
          telefonu...
          kiedy mam przyszła miała stan przedzawałowy...raz , ze dziecko miało 39....a dwa
          , ze lezało prawie gołe...smile...bo inaczej zbić sie teperatury nie dało..smile
          • justi54 Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 11:51
            W tej sytuacji pogotowie ratunkowe.
            • ostrra Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 13:58
              A na przyszłość sprawny telefon ... Przecież wszyscy (?) mają teraz komórki,
              więc jak można podać tylko jeden telefon w dodatku stacjonarny?
              • justi54 Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 14:58
                Ja nie mam i nie chcę mieć, ale przedszkole ma moje telefony do pracy.
              • malazuzia Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 04.12.06, 17:29
                Ostrra, naprawdę nie mają wszyscy telefonów komórkowyh.
                • justi54 Re: widzę, że wszyscy obwiniają mamę dziecka .... 05.12.06, 08:18
                  No właśnie niektórzy to nawet celowo a wręcz im przeszkadzają w życiu. W końcu
                  ile razy może się zdarzyć sytuacja naprawdę awaryjna. A jak już to
                  dookoła "wszyscy" mają.
    • chupachups1 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 04.12.06, 18:59
      Dziwne te panie. Myślę, że powinnaś porozmawiać z dyrektorką o tej sytuacji. W
      zeszłym tygodniu moja córka zwymiotowała w przedszkolu, pani zaraz zadzwoniła do
      mnie do pracy. Wiem, ze wymiotujące dziecko jest bardziej uciążliwe niż z
      temperaturą, ale sytuacja gdzie dziecko ma gorączkę, a nikt nie powiadamia
      rodziców jest dla mnie niedopuszczalna.
      • zo0 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 05.12.06, 16:56
        moze sie okazac, ze jeszcze dziesiec minut przed twoim przyjsciem synek szalal i
        nawet nie bylo po nim widac, ze ma goraczke. Takie rzeczy nie sa wcale rzadkie,
        dzieciaki z wysoka goraczka potrafia miec mnostwo energii. Tym bardziej, ze jak
        sama piszesz w tym dniu mial tylko zaczerwienione gardlo i nic wiecej sie nie
        dzialo, a zapalenie pluc rozwinelo sie dopiero nazajutrz.
    • wolf40 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 05.12.06, 21:39
      Nie dzwonią, gdy dziecko jest chore?
      Wcale się nie dziwię po obserwacji nowego - państwowego przedszkola córki oraz
      lekturze postów niektórych mam dotyczących przyprowadzania chorych dzieci do
      przedszkola patrz niżej). Bo jak wiadomo, niektóre mamy świadomie
      przyprowadzają swoje chore maluszki, naszprycowane paracetamolem, ibupromem,
      syropkami wrzucają przez drzwi i uciekaja. Po 2-3 godzinach w grupie dziecko
      zaczyna się źle czuć, po kolejnej – z gorączka pokłada się na podłodze.
      Wychowawczynie dzwonią do rodziców, którzy poinformowani o chorobie swego
      dziecka często obiecują, że zaraz przyjadą i nie przyjeżdżają, albo
      oznajmiają, że i tak nie przyjadą, bo nie mogą, a w skrajnych przypadkach – o
      zgrozo - nie odbierają w ogóle telefonów z przedszkola! Odbierając za to po
      południu nieprzytomne z goraczki, zakaszlone i zasmarkane dziecko, przyjmują do
      wiadomości wyrzuty wychowawców, po czym następnego dnia historia się powtarza:
      (((
      Ponieważ apele skierowane do rodziców o poważne traktowanie dziecka są
      nieskuteczne, przedszkolni wychowawcy zaczynają reagować tylko w skrajnych
      przypadkach, albo na wyraźne życzenie rodzica.
      Rozumiem Twoje oburzenie - też miałabym za złe, gdyby przedszkole nie
      poinformowało mnie, iż coś złego dzieje się z moja córką tym bardziej, iż
      zaznaczałam, że bardzo o to proszę.
      Porozmawiaj z dyrekcją i wychowawczyniami zaznaczając, że życzysz sobie
      niezwłocznego informowania o złym samopoczuciu dziecka, myślę, że będą czujni w
      stosunku do synka.
      Możesz również pomyśleć o prywatnej placówce - w większości tych przedszkoli
      rodzice zgodnie respektują zakaz przyprowadzania chorych dzieci zaś nauczyciele
      pilnują, aby informować rodziców o gorszym samopoczuciu dziecka. Nie tylko w
      obawie przed finansowymi konsekwencjami (od rodzica, które świadomie
      przyprowadzi swoje chore dziecko albo od przedszkola, które takie przyjęło,
      opiekunowie kolejnie zarażonych dzieci mają prawo zażądać zwrotu kosztów
      lekarza, leczenia oraz opieki na zasadzie domniemania), ale głównie w trosce o
      zdrowie swoich pociech – to jest, myślę, jedno z odpowiedzi na pytanie,
      dlaczego w prywatnych przedszkolach dzieci rzadziej chorują. Mam nadzieję, że w
      państwowych przedszkolach tez to się zmieni.

      Tak na marginesie – zdarza się, że córka pada godzinę po przyjściu z
      przedszkola – odbieram ja zdrowiutką, po godzinie zaczyna ją trawić wysoka
      gorączka -u dzieci tak nieraz bywa – choroba może pojawić się nagle i
      niespodziwewanie.
    • cooky1 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 08.12.06, 14:05
      Ja bym awanturę zrobiła na całego, jak mnie ktoś rozłości swoim głupkowatym
      postępowaniem, to mam ochotę............ a kiedy chodzi o dzieci to jeszcze
      bardziej.......
      Wysoka temperatuja to jest bardzo ważna sprawa, ja mam koleżankę w pracy, która
      ostatnio poinformowała nas o smierci swojego chrześniaka,chłopiec trzy latka,
      dostał wysokiej gorączki, prawi 40 stopni bez zadnych innych objawów, pojechali
      z nim na pogotowie, niestestety został w szpitalu dwa dni później zapadł w
      spiączą, w ciągu tygodnia nie obudził się i niestety umarł. Badania wykazały że
      to była sepsa. Dzieco wogóle nie chorowało, a zaczeło się od gorączki i nic
      innego nie było.
      Należy dyrektorke i wychowawczynie uswiadomić że tak nie wolno postępować, a to
      jest twoje dziecko więc walcz o dobra opiekę nad nim.
    • alabama8 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 08.12.06, 15:17
      Choroba tego kalibru nie rozwija się trzy godziny - owszem, w teorii, czy
      wiecie jak to wygląda w praktyce?
      Ja miałam to samo z synem. W dobrej formie rano zaprowadziłam do przedszkola,
      gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia o chorobę to z pewnością zostałby w domu.
      Nie kaszlał, nie kichał. O 16 miał już 39' gorączki (panie zadzwoniły po mnie
      dopiero o 15:30), odebrałam dziecko w dreszczach, słaniające się na nogach.
      Diagnoza - zapalenie płuc, wieczorem byliśmy już w szpitalu.
      To samo z ostanią infekcją (na szczęście weekendową) - rano skowronek, do
      wieczora gorączka urosła do 39'.
      Z pewnością są matki które rozwijającą się infekcję są w stanie zauważyć rano,
      ale moje dziecko i wiele innych - jak na złość, zawsze dostaje gorączki pod
      wieczór.
    • marcysia51 Re: gorączka w przedszkolu - nie zadzwonili do mn 09.12.06, 17:11
      Mój Bartek jak dostał wysokiej temperatury w przedszkolu to tez nas nie
      zawiadomili a opiekunka zna nasze telefony komórkowe i wie ,że mamy mozliwośc
      odebrania Bartka w każdej chwili.
      No ale co poradzić.
    • maciejania FINAŁ 09.12.06, 22:46
      Po pierwsze: Maciek juz zdrowy. Szybko podany antybiotyk zadziałał świetnie,
      choroba tak naprawdę nie zdążyła sie rozwinąć.
      Po drugie: byłam w przedszkolu i zwróciłam uwage nauczycielkom i powiedziałam o
      wszystkim dyrektorce. Pani nauczycielka dziwnie się tłumaczyła i mieszała w tym
      co mówi. Wniosek taki, że ona w ogóle nie zauważyła tej gorączki. I to jest
      najbardziej przerażające. Twierdzi że widziała że jest chory, ale nie umiała mi
      powiedzieć czemu po mnie nie zadzwoniła. Tak samo jak nie umiała odpowiedzieć na
      pytanie jak można było nie zauważyc gorączki 39,6 stopni. "on nie płakał, nie
      krzyczał" - dość dziwne słowa.
      Jawna niekompetencja. Ale na koniec mnie przeprosiła.
      Po trzecie: upewniałam się u pediatry czy ja coś zawiniłam, przegapiłam. Otóż
      muszę wszytskim mamom, które juz mi przypięły etykietkę "wyrodna matka, nie
      widząca chorego dziecka" wytłumaczyć, że niestety tak czasem rozwijają się
      choroby u dzieci. Po kilku godzinach w przedszkolu pojawiła się gorączka, samo
      zapalenie -łuc rozwijało się w ciągu nocy.
      Po czwarte: dziękuję życzliwym mamom za wsparcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka