bialka
11.06.07, 15:34
Dwa tygodnie temu moje dziecko zwymiotowało bo piło mleko, którego nie lubi,
ale pani obiecała, że każde dziecko, które wypije choć łyczek dostanie
cukierek. No i moje tak bardzo chciało, że zwymiotowało. Cukierka nie dostał,
a wypić wypił. Nie o to przecież jednak chodzi. Zbulwersowana takim
"motywowaniem" poszłam zapytać o przebieg wydarzeń. Pani przyznała, ze tak
było, że teraz wie, że to zły pomysł (nie jest to niedoświadczona
nauczycielka...), że mleko nie, ale jakaś surówka... Ponieważ rozmawiałyśmy w
szatni nie rozwijałam tematu. Przemyśleliśmy na spokojnie w domu i następnego
dnia rozmowa miała ciąg dalszy. Zakończona obrażeniem sie pani. Cóż, nie
uważam za dobre zachęcanie dzieci do jedzenia jakąkolwiek nagrodą. Poza tym
synek mówił mi, że po posiłkach dostają słodycze!!! A pani przyznała, że
dzieci przynoszą słodycze, rodzice też, bo niektóre dzieci jakby nie miały w
perspektywie deseru to by nic nie zjadły... Ręce mi opadły. Mam zamiar coś z
tym zrobić. Czy u was dzieją sie podobne rzeczy?