mamma3
18.01.08, 19:33
Witajcie drogie mamy, mam nadzieję że ktoś nam doradzi. Otóż młody
poszedł od poniedziałku do przedszkola. Ma 3 latka skończone w
listopadzie. Przez pierwsze dni super, nie chciał wychodzić z
przedszkola, mówił że lubi przedszkole itd.
My z mężem wniebowzięci, dziadkowie bardziej sceptyczni. Dzisiaj po
moim powrocie z pracy od razu powiedział że "pani krzyczała że
zrobił siku w majty". To było dosłownie takie zdanie. Później
okazało się że pani też "krzyczała na inne dziecko że się zesrało".
To jest dosłowny cytat. Mąż słyszał że dziecko zostało
nazwane "obsrańcem". Jesteśmy oburzeni i najchętniej zabralibyśmy
młodego gdzie pieprz rośnie.
Kurcze, napiszcie co robić uciekać czy może w innych przedszkolach
też się to będzie zdażać. No serce matki mówi mi uciekać.
Młodemu wierzę, mało mówi ale jak coś powie to już powie. Poza tym
młody nie znał słów ( nie używał ) "zesr.. się", "majty".
Poza tym młody lubi panie, lubi dzieci. Lubi chodzić do przedszkola.
Jestem rozdarta. Czy jesteśmy przeczuleni?