Dodaj do ulubionych

Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą?

07.11.08, 07:43
Odnosze wrażenie, że w naszym przedszkolu panie są generalnie po to,
żeby zniechęcić rodziców do przedszkola!!! Najgorsze jest to, że im
się to udaje - ja już marzę o przeniesieniu dziecka, tylko, że nie
mam gdzie-to po pierwsze. A po drugie zastanawiam się, jak jest w
innych przedszkolach. Ja codziennie słyszę, że:
1. dziecko jest niesamodzielne;
2. dziecko nie jest gotowe do przedszkola (płacze);
3. jak chciałam zostawić je pierwszy raz na spanie: to dla nie go za
wcześnie:
4. jak przyprowadzi się dziecko między 7 a 7.30 : on tak wcześnie
przychodzi (dodam, że o tej porze trafia oczywiście do grupy
ogólnej, bo panie przychodza na 8);
5. trzeba go prowadzić za rączkę;
6. nie słucha poleceń;
itp.
Dodam, że synek chodzi tam w sumie trzeci tydzień i nie ma jeszcze
skończonych 3 lat, więc rzeczywiście może być trochę mniej
rozwinięty niż dzieci urodzone w styczniu, ale po to chyba jest
przedszkole, żeby wyrównywać różnice! Tak czy inaczej zawsze słyszę
też tekst: ja mam xx dzieci w grupie i nie mogę poświęcać mu tyle
czasu (w podtekście: lepiej żeby go tu nie było). Czy macie podobne
doświadczenia? Czy akurat moje dziecko trafiło do wariatkowa?
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 08:44
      A twoim zdaniem dziecko dorosło emocjonalnie do przedszkola?
      • mama_anuszy Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 08:50
        chyba masz pecha. U nas Panie we wszystkim pomagają dzieciom,
        karmią, myją, ubierają i nie uważają że to nie należy do ich
        obowiązków. Panie w Twoim przedszkolu zapraszam do zajęcia się
        dziećmi w Gimnazjum (hihihi....), są tam dzieciaki które same idą do
        kibla (przy okazji zakurzyć) i wogóle mniejszy "problem" (?).
      • dzurawie Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 08:58
        Ja nie jestem obiektywna co do oceny, ale mam zaświadczenie od
        psychologa, że wszystko jest OK i jest wskazane, żeby dziecko
        chodziło do przedszkola, nie do żłobka (w żłobku jest za duże
        ryzyko, że dziecko z końca roku kalendarzowego będzie "równać" do
        młodszych, a powinno do starszych, żeby w wieku 6 lat mogło iść do
        szkoły)
        • johana19 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 09:29
          Chyba rzeczywiście źle trafiłaś... Współczuję... Ja akurat jestem w
          sytuacji, że moja córka jest właśnie ze stycznia, ale w jej grupie
          jest sporo dzieci z końca roku (a ten sam rocznik czyli
          kwalifikujący się na przedszkole) i różnice rozwojowe są ale tak,
          jak piszesz, nauczycielki są tam po to, by te różnice niwelować. Na
          twoim miejscu porozmawiałabym z innymi rodzicami, czy mają podobne
          odczucia do twoich, czy twoje dziecko w traktowaniu to odosobniony
          przypadek czy też jest ich więcej. I dopiero potem pomyślała, jak
          dalej "walczyć" z tą sytuacją. Pozdrawiam i mimo wszystko życzę
          malcowi powodzenia i szybkiej adaptacji.
      • bakoma1 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 10.11.08, 18:27
        no bo twoje ma 12 lat i jeszcze nie dorosło. mylę się?
        • bakoma1 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 10.11.08, 18:27
          to było do przeciwciała, naczelnego psychologa forum gazeta.pl
    • justi54 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 10:12
      Jak w każdym zawodzie są pracownicy lepsi i gorsi, tak jest być może
      w Twoim przedszkolu. Jednak wybór zawodu nauczycielki w przedszkolu
      nie może być przypadkiem a prawdziwym powołaniem. Potrzebna jest
      cierpliwość dla maluchów i niestety gruba skór na rodziców bo to
      najczęściej oni sprawiają więcej kłopotów niż niesamodzielne na
      początku maluchy. Bardzo ważna od samego początku jest współpraca
      rodzice-przedszkole, nam rodzicom nie wolno w domu niweczyć
      całodziennej pracy nauczycielki. Z drugiej strony masz prawo
      przeprowadzić dziecko zgodnie z godzinami otwarcia przedszkola i
      tym bym się akurat kompletnie nie przejmowała. Jeśli nauczycielki
      sugerują Ci, że dziecko jest niesamodzielne i nie jest gotowe do
      przedszkola to wspólnie postarajcie się te sytuację zmienić, na to
      trzeba trochę więcej czasu niż 3 tygodnie. Tylko wspólny front
      gwarantuje pełny sukces.
    • kanna Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 10:29
      Pomoaga tez dopytaywanie pań, co sie malemu dzis UDAŁO. w jakiej
      sprawie były z niego zadowolone - zeby tez zmusic je troche do
      patrzenia na niego w pozytywnym swietle.

      Moja córeczka debiutowała w wieku lat 2 i pól - sama jadła, sama
      sikała, poptrzebowała pomocy przy ubieraniu na dwór. Rozumiała
      polecenia kierowane do grupy, nie plakała. Myslę, że była gotowa. A
      Ty jak myslisz o swoim synku?

      pozd. Ania
      • dzurawie Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 11:39
        Mój mały potrafi jeść - zjada wszystko, łącznie z surówkami, sam
        korzysta z toalety (ale nie umie się wytrzeć po kupie i to jest
        kolejny problem, bo panie wycieraja dzieci), umie założyć buty i
        spodenki czy majtki. Gorzej z górą. Rozumie wszystko, ale kiepsko
        mówi i nikt go nie rozumie. Generalnie potrzebuje pomocy przy
        ubieraniu i przy wycieraniu pupy. Wyadje mi się, że nie jest aż tak
        fatalnie z ta samodzielnością.
    • zaba133 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 10:58
      chyba źlel trafiłaś, u nas ( przedszkole państwowe) Panie nie robią
      problemu z niesamodzielności, pomagają i już, mała jest w grupie
      dzieci, w której są "młodsze trzylatki"- niektóre kończą 3 lata
      dopiero w lutym 2009, generalnie większość jest z 2 połowy 2005 roku
      Panie pomagają w jedzeniu, ubieraniu, nie robią problemu, gdy
      maluchowi zdaży sie "mokra" wpadka
      jedynie prosiły, by popracować z dziećmi w domu nad samodzielnym
      jedzeniem ( jeden z przedszkolaków łyżki nie chciał/nie umiał
      trzymać), bo czasem im brakuje rąk...
      płacze szybko się skończyły, dzieci szybko sie zaadaptowały, to
      chyba świadczy o tym, że Panie są ok
    • mim288 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 12:03
      U nas w przedszkolu panie nie "marudzą", nigdy nie pspotkałam się z
      takimi tekstami. Jak znam siebie, powiedzałabym pani wprost, że
      jest to jej problem czy daje sobie radę z dziećmi (kilkulatki nie
      są samodzielne i dlatego właśnie między innymi potrzebne są
      przedszkolanki), a jeśli sobie z nim nie radzi sugerowałabym zmianę
      pracy. Nie jestem kłótliwą babą z natiry, ale uważa, że jak ktoś
      ewidentnie przegina nie ma sensu dać sobie wchodzić na głowę tylko
      trzeba takie osobu "ustawić do pionu".
      • miedzymorze Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 12:47
        Chyba raczej trafiło na wygodnickie panie...
        Jeśli synek jest w stanie zrobić to wszystko o czym piszesz, to _jest_ samodzielny, i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
        Ile jest niepełnych 3,5 latków w grupie ? jeśli 10 - to przedszkolu (państwowym)(jak psu buda należy się etat na tzw panią pomocową, które zajmuje się właśnie pomaganiem w jedzeniu, ubieraniu, korzystaniu z toalety dzieciom mniej samodzielnym.

        pozdr,
        mi
        • mama_anuszy Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 07.11.08, 13:28
          tzw woźne oddziałowe- u nas bardzo pomocne, wiedzą więcej o dziecku
          niż wychowawczyni wink
      • kalanitka Re: do mim 288 07.11.08, 18:46
        Wychowanie przedszkolne nie sprowadza się tylko do "obsługi dzieci"
        i dawania sobie z nimi rady.

        > jest to jej problem czy daje sobie radę z dziećmi (kilkulatki nie
        > są samodzielne i dlatego właśnie między innymi potrzebne są
        > przedszkolanki)
        Od wychowywania i usamodzielniania dzieci są rodzice, przedszkole
        pełni tu rolę wspomagajacą a nie odwrotnie.
        Warto zainteresować czym naprawdę zajmuje się przedszkole.
        polecam krótki, lecz bardzo trafny artykuł smile
        "Rola przedszkola w wychowaniu i rozwoju małego dziecka".

        www.interklasa.pl/portal/index/strony?mainSP=subjectpages&mainSRV=wprzedszk&methid=985253571&page=article&a
        rticle_id=321264

        Bardzo trafnie ujmuje to Robert Fulghum
        "Wszystkiego co naprawdę trzeba wiedzieć, nauczyłem się w
        przedszkolu – o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z
        innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy
        świat."

        Tak jak ktoś już wcześniej napisał zdarzają się w każdym zawodzie
        lepsi czy gorsi pracownicy. Może akurat dzurawie trafiła na te
        drugie panie. Jednak sądzę że można jakoś dojść do porozumienia z
        paniami bez "ustawiania do pionu".


        • mim288 Re: do mim 288 12.11.08, 11:35
          Owszem gorsi pracownicy zdarzaja się w każdym zawodzie, ale to nie
          powód by tolerować fakt, że ktoś jest beznadziejny w swej pracy i
          jeszcze ma pretensje do innych. Nauka samodzielności jest bardzo
          ważna w życiu kilkulatka, więc nie uważam, żeby uczenie
          samodzielności w jakikolwiek sposób deprecjonował pracę pań w
          przedszkolu, dla mnie wręcz przeciwnie. Ja bardzo wysoko cenię
          pracę przedszkolanek i ich zdolności i umiejętności, ale tylko w
          odniesieniu do osób, które wykonuja tę pracę dobrze (takie panie są
          w przedszkolu moich dzieci i pewnie jest takich pań mnóstwo w
          innych przedszkolach), ale nie będę unosić się w zachwycie i
          szacunku dla osób, które ewidentnie minęły się z powołaniem, za to
          tupetu mają aż w nadmiarze (taka osoba została opisana przez
          Autorke wątku).
    • lilka69 Re: przenies dziecko do prywatnego przedszkola! 10.11.08, 21:47
      co za problem! przenies. ja i moje kolezanki oraz zanjomi mamy dzieci w roznyc
      przedszkolach prywatnych i kazdy jest z pan zadowolony z pan nauczycielek.

      chyba , ze ty wolisz wszystko panstwowe. no to dostosuj sie. bo i tak nie wygrasz.
      • czar_bajry Re: przenies dziecko do prywatnego przedszkola! 10.11.08, 21:58
        Prywatne wcale nie znaczy lepsze a z przeniesieniem zawsze jest związany stres.

        W przedszkolu do którego chodzi mój synek panie w maluchach zawsze pomagają tzn.
        karmią , ubierają itp. w tej grupie jest zatrudniona na stałe dodatkowa pomoc.
        Synek jest już zuchem i dopiero teraz widzę że sam zaczął się ubierać np. bluzka
        tył na przód skarpetki piętami do góry i inne wpadki, jak był w maluchach
        wszystko było na swoim miejscusmile
        Masz pecha i trafiłaś na kiepskie paniesad
    • grzalka Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 11.11.08, 22:23
      "przerobiłam" w przedszkolu 7 pań (no, dwie jeszcze aktualnie przerabiam) i
      jednego pana i tylko jedna "marudziła"- czyli masz po prostu pecha, bo nie jest
      to standard
    • joanna_poz Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 10:53
      nie marudzą.
      sa miłe, uprzejme i usmiechnięte - ale to prywatne przedszkole więc
      brak marudzenia pań mamy zapewnione w ceniesmile
      • pinokio.1 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 12:00
        Może i mama ma rację,że synka umiejętności są wystarczające w jego
        wieku , a może dziecko zachowuje się w przedszkolu zupełnie inaczej
        niż w domu. Może to jego bunt w okresie adaptacji. Niektóre dzieci w
        przedszkolu zapominają jak wykonuje się najprostrzą czynność, są
        poprostu bierne. Dziecko może wszystko przerażać , np. duże sale,
        dużo dzieci ,hałas ,dużo pań ,itp. Skoro " pani musi Go prowadzić za
        rękę" to chyba bunt dziecka na chodzenie do przedszkola.
    • kropka1907 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 12:10
      Pechowo trafiłaś. U nas było to samo w pierwszym przedszkolu (Synek
      poszedł od września do najmłodszej grupy). Po pierwszym tygodniu
      nasłuchałam się o niesamodzielności i płaczu, który uniemozliwia
      prowadzenie zajęć edukacyjnych. Potem Mały zachorował. Długo
      zastanawialiśmy się z mężem co zrobić, czy "przeczekać" płacz czy
      poszukać innej placówki. Rozmawiałam z p. dyrektor, która wprost
      powiedziała mi, że przyjęli więcej dzieci niż zwykle (29 w grupie)z
      założeniem , że i tak część się wykruszy. Niestety ku ich
      zaskoczeniu regularnie przychodziło 27 maluszków, w związku z tym
      dziecko, które potrzebuje więcej czasu na adaptację nie jest mile
      widziane. Po tej rozmowie nie miałam wątpliwości, że dziecko trzeba
      zabrać. Udało mi się znaleźć miejsce w malutkim, prywatnym
      przedszkolu. W grupie jest 10 dzieci. Po tygodniu mały zaakceptował
      nowe środowisko, chętnie opowiada co się tam działo, co robił, uczy
      się nowych wierszyków, tańczy. Bardzo się usamodzielnił naśladując
      inne dzieci.
      I do tego życzliwe (ale i wymagające) panie... inna bajka.
      • mmala6 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 13:16
        mój syn jest styczniowy, do tego chodził do żłobka więc jest jednym
        z najbardziej samodzielnych dzieci. Na każdym jednak zebraniu słyszę
        narzekania na pozostałe dzieci; że nie potrafią się ubrać/rozebrać,
        że nie potrafią same korzystać z wc, że nie potrafią same jeść etc.
        Ostatnio na RR pani dyrektor pół żartem pół serio powiedziała, że
        owszem różnice się zacierają....w ostatniej grupie.
        Na pewno narzekanie i marudzenie nie pomaga tym dzieciom. Bo skoro
        pani jest nastawiona na marudzenie i robi to przy każdej okazji, to
        z pewnością daje to również odczuć dzieciom mniej samodzielnym.
        Ja też jestem wkurzona na nasze państwowe przedszkole, z przyczyn
        zupłenie innych. Po prostu 'system' mnie przeraża....Ale mój syn je
        bardzo lubi, więc nie myślę o zmianiewink
        • iska-0 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 14:12
          No pewnie! i jakie oszczędności , za te pieniądze można pomarudzić w
          duchu że mogłoby być lepiej i dalej posyłać dziecko,ono "tak
          przedszkole lubi". A my spłacimy kredyt ,zmienimy
          samochód ,wybudujemy domek na działce... Po co płacić za prywatne...
          • justi54 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 16:40
            Skąd błędne przekonanie, że co prywatne to lepsze? A w praktyce jest
            odwrotnie.
            • grzalka Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 12.11.08, 17:16
              justi54 napisała:

              > Skąd błędne przekonanie, że co prywatne to lepsze? A w praktyce jest
              > odwrotnie.

              zgadzam się, zwłaszcza w kwestii przedszkoli, ale dzięki temu przekonaniu masę ludzi może sobie dorobić- lekarze, logopedzi, nauczyciele itd itp wink
          • mmala6 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 03.12.08, 08:18
            iska-0 napisała:

            > No pewnie! i jakie oszczędności , za te pieniądze można pomarudzić
            w
            > duchu że mogłoby być lepiej i dalej posyłać dziecko,ono "tak
            > przedszkole lubi". A my spłacimy kredyt ,zmienimy
            > samochód ,wybudujemy domek na działce... Po co płacić za
            prywatne...

            To do mnie? większych głupot dawno nie czytałam. Jakim prawem
            piszesz takie pierdoły?
            Żal mi Cię naprawdę. Przekonanie, że za pieniądze można mieć
            wszystko to krótka droga do unieszczęśliwienia siebie i swoich
            dzieci.
    • julita12345 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 19.11.08, 16:05
      U nas w przedszkolu jest dosłownie taka sama sytuacja jaką opisujesz.Właściwie nie ma ani jednej rzeczy którą moje dziecko robiło by dobrze.Nawet jak się stara coś robić dobrze,to i tak to robi żle.Codziennie wysłuchuję,że jest niesamodzielny,głupi,agresywny,bije inne dzieci,rodzice pobitych dzieci są załamani itp.Druga sprawa,to za długo przebywa w przedszkolu.Panie najchętniej chciałyby żeby przyprowadzać go tylko na 2 godziny,bo 9 godzin w przedszkolu to za dużo.Tylko że mój etat to 8 godzin + minimum godzina na dojazdy,a te panie pracują po 5 godzin,więc w ogóle nie mają pojęcia co to jest praca 8 godzin.A gdzie jest opieka,jeżeli dzieci sobie dokuczają i biją się?
      Zostaliśmy skierowani przez panie opiekunki do psychologa.Poszliśmy na rozmowę i pani psycholog powiedziała,że nie widzi niczego niepokojącego.Przyczyną agresji między moim dzieckiem a innymi jest,to że mój syn słabo jeszcze mówi i nie może z dziećmi się porozumieć a dzieci z nim.No i to jest przyczyną niezgodności.Kiedy opowiedziałam o tym paniom,to powiedziały,że to nie jest ta przyczyna,bo one miały już takie dziecko które nie mówiło i nie było problemów.Więc po co nas wysyłają do psychologa,jak za chwilę podważają jego opinię.Dla mnie jest to nie normalne.Wszystkiemu jesteśmy winni my rodzice.W domu dziecko zachowuje się dość normalnie jak na 3-latka.Ja też zaczęłam myśleć o zmianie przedszkola,ale stwierdziłam,że to może być ucieczka od jakiegoś problemu.Co będzie jeżeli w nastęnym przedszkolu będzie to samo?Mój syn wcześniej chodził 2 lata do żłobka.I tam było wszystko w porządku.Panie mówiły nawet,że jest aż za grzeczny i chciały by żeby wszystkie dzieci były takie.Więc skąd ta nagła zmiana?
      • dzurawie Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 24.11.08, 08:29
        Nasza sytuacja jest identyczna! Mój syn tez kiepsko mówi i też nie
        może się dogadać. Na szczęście nie jest agresywny - zamiast tego
        wybucha płaczem za każdym razem gdy coś jest nie tak. I też chodził
        dwa lata do złobka - tam tez panie twierdziły, że jest tak grzeczny,
        że aż nie wypada żeby chłopiec był taki grzeczny!!! Czy nasze dzieci
        chodzą do tej samego przedszkola??? Chociaż musze uczciwie przyznać,
        że ostatnio trochę to wszytsko ucichło - może dlatego że po prostu
        przestałam sie dopytywać. Ale z drugiej strony czasami słyszę też
        komplementy. Mam nadzieję, że u Was tez sie poprawi.
        • julita12345 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 25.11.08, 13:35
          No właśnie.Ja już słyszałam od kilku osób,a między innymi od osoby która uczy w szkole poradę,żeby przestać się dopytywać, bo na takie nadgorliwe mamki jak ja to panie mają już przygotowaną wiązankę i sama swoim zachowaniem dopominam się o takie traktowanie.Dzień dobry i dowidzenia w zupełności wystarczy.Więc chyba rzeczywiście dobrze robisz,że przestałaś się dopytywać i ja również wezmę z Ciebie przykład.
          Dziś będą sugerowały żeby odbierać dziecko o 15,jutro żeby o 13,a za miesiąc będę musiała rzucić pracę,żeby ulżyć paniom.
          Nasz syn jest wcześniakiem(30 tydz.c.),więc może(ale nie musi) trochę wolniej się rozwijać w porównaniu z rówieśnikami.My nie jesteśmy w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy i na siłę zmusić go do mówienia i robienia pewnych poleceń.Uczymy go samodzielności wymaganej w przedszkolu,tłumaczymy,że nie powinien tak się zachowywać,ale jeżeli on czegoś nie chce,to ja nie mogę go karać za to i na siłę wymuszać,bo on od razu się denerwuje.Opiekunki w przedszkolu w ogóle tego nie rozumieją.Wszystko to nasza wina i koniec dyskusji.A on wszystko,wszystko robi źle.Źle trzyma kredkę,wybiera nie te kolory które powinien,głupio biega po sali,nie patrzy paniom w oczy,głupio się śmieje,źle rysuje itp.Ach,szkoda słów.Byliśmy u logopedy,żeby mu pomóc,ale nawet ta pani powiedziała,że on jest za mały żeby jeszcze w jakiś specjalny sposób ingerować.Poza tym mówi to co chce, tylko że niewyrażnie.Pytasz o przedszkole???My jesteśmy z Łodzi a Ty?
          • dzurawie Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 26.11.08, 13:08
            A my z Warszawy, a wiec to chyba nie jest to samo przedszkole, ale z
            pewnością panie sa bardzo podobne.
            Co do logopedy - zdania sa podzielone. Mój synek nie jest
            wcześniakiem, a tez mam wrażenie, że rozwija się trochę wolniej niż
            inne dzieci, chociaż psycholog stwierdził że jest to norma wiekowa
            (mam to na piśmie). Ale jednak przez opóźnienie mowy dziecko rozwija
            się wolniej-przeciez to co inne dzieci potrafiły nazwać rok temu, on
            uczy nazywać się dopiero dzisiaj. A do logopedy chodzimy - dwa razy
            w tygodniu. Synek jak miał dwa lata nie mówił kompletnie nic, więc
            robiliśmy mu badanie słuchu (wyszło OK) i pani psycholog zaleciła
            wizyty u logopedy. Pewnie wiesz, że są dwa rodzaje opóźnienia mowy -
            jedno mija samoistnie, a drugie niestety nie. I w tym drugim
            przypadku konieczne są wizyty u logopedy i to im wcześniej się
            zacznie, tym lepiej - niekiedy wyrównywanie różnic przy tym
            opóźnieniu może trwać nawet do 10-go roku życia przy intensywnym
            ćwiczeniu. A nikt nie jest w stanie stwierdzić w przypadku 3-latka,
            z jakim opóźnieniem mamy do czynienia. Moich znajomych dziecko nie
            poszło do szkoły w wieku 7 lat, bo miało to gorsze opóźnienie i za
            późno zaczęli ćwiczyć. Może zatem powinniście spróbować skonsultować
            się z innym logopedą albo psychologiem.
            Tak na marginesie nawet pani logopeda w przedszkolu zapisała moje
            dziecko na terapię - powiedziała, że przy opóźnieniu mowy im
            wcześniej zacznie się pracować tym lepiej.
            Życze powodzenia.
            • julita12345 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 27.11.08, 11:23
              Dziękuję za poradę.Nas nikt nie informował,o tym, o czym właśnie piszesz w tym
              liście.Jesteśmy jeszcze skierowani przez logopedę do foniatry,więc jak będziemy
              u niego postaram się dowiedzieć więcej informacji właśnie pod tym kątem o którym
              piszesz.Pani logopeda prosiła,aby przyjść do niej dopiero za pół roku,ale
              zobaczymy jeszcze co powie foniatra.Jeżeli stwierdzi,że trzeba częściej chodzić
              na ćwiczenia to pójdziemy.A nasz synek też zaczął mówić pojedyńcze wyrazy
              np.mama,tata,babcia jak miał 2 lata.Ale od tego momentu są znaczne postępy.Teraz
              mówi już całe proste zdania,ale niewyraźnie,niezrozumiale.My go rozumiemy,ale
              inni nie.Ja mam nadzieję, że to wszystko się niedługo wyrówna i miną jednak te
              problemy w przedszkolu.Najgorsze jednak jest to, o czy też mówiła mi pani
              psycholog,że on pewnie już w tej całej grupie i w oczach pań jest najgorszy,na
              straconej pozycji i tak zastanie do końca przedszkola.Te panie za rok się nie
              zmienią w grupie,tylko będą prowadziły dzieci do końca przedszkola.Nie wiem czy
              też tak jest w innich przedszkolach i czy to jest dobre.Często bardzo się
              denerwuję na to wszystko,ale stwierdziłam,że nie wolno się poddawać.Może
              niedługo dzieciaki trzyletnie będą musiały pisać CV do
              przedszkola?Hihihihi.Pozdrawiam Cię i również życzę powodzenia.
    • maminka-2 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 02.12.08, 10:57
      dzurawie napisała:

      > Ja codziennie słyszę, że:
      > 1. dziecko jest niesamodzielne;
      > 2. dziecko nie jest gotowe do przedszkola (płacze);
      >
      >
      >>nie ma jeszcze skończonych 3 lat,


      chyba sama sobie idiotko odpowiedziałś. dzieciak jest ZA MAŁY na przedszkole.
      panie mają rację.
      • dzurawie Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 03.12.08, 07:12
        Idiotką to chyba jednak nie jestem, bo wiem co potrafi moje dziecko,
        a czego nie i czy do przedszkola sie nadaje. Teraz wiedzą to tez
        panie w przedszkolu - przyznały że moje dziecko jest naprawde bardzo
        dzielne i do wszystkiego sie angażuje, a początkowe "wpadki"
        wynikały chyba z tego, że był przerażony, a nie z tego, że nie jest
        samodzielny. Szkoda tylko, że panie które powinny mieć doświadczenie
        i wiedzieć, jak zachowują się dzieci które przychodzą do przedszkola
        po raz pierwszy.

        A do ciebie - MAMINKO-2 - mam uwagę: jak się reprezentuje taki
        poziom intelektualny, że nie potrafi sie odnieść do czyjegoś
        problemu z wyrozumiałością, a zamiast tego używa sie inwektyw, to
        proponuje zmienić forum. Ja krytyki sie nie boję, ale nie mam
        zamiaru zniosić jakichkolwiek impertynencji (o ile wiesz co to słowo
        znaczy). pozdrawiam.
        • justi54 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 03.12.08, 09:04
          Skoro moderatorka pozwala na używania takich słów w stosunku do
          foremek (to nie jedyny taki wątek maminki) i nie blokuje jej to nie
          pozostaje nic innego jak nie czytać jej postów lub w
          opcji "nieprzyjaciele" założyć nie pokazywanie tej osoby. Ja nie
          czytam jej wypowiedzi po dwóch postach.
      • julita12345 Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 06.12.08, 17:19
        To forum jest po to,żeby sobie pomóc i doradzić w zaistniałej sytuacji,a nie
        obrażać wyzywając publicznie od idiotek.
        Dzieci które nie skończyły 3 lat,ale roczniekiem odpowiadają rekrutacji do
        przedszkola,mają prawo tam przebywać z dziećmi które skończyły już 3 lata.A
        jeżeli nawet z czymś sobie nie radzą, to my rodzice płacimy pieniądze za to
        przedszkole i mamy prawo też wymagać aby panie pomagały tym dzieciom,bo wydaje
        mi się,że przedszkole to nie przechowalnia,tylko placówka oświaty.I nie mam w
        tej chwili na myśli,żeby panie odwalały całą robotę za rodziców,tylko żeby ze
        swoim profesjonalnym pedagogicznym wyższym wykształceniem pomogły dzieciom i
        rodzicom w trudnych sutuacjach,a nie tylko narzekały.
        Ja również myślę, że jeżeli ktoś nie potrafi doradzić, tylko obrażać ,a nie zna
        rzeczywistej sytuacji, to niech lepiej się nie wypowiada, bo to jest żenujące.

        • czar_bajry Re: Czy panie w przedszkolach zawsze marudzą? 06.12.08, 17:47
          Niestety jest kilka osób na tym forum które potrafią tylko obrażaćsad
          jednocześnie mając o sobie bardzo wysokie mniemanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka