Dodaj do ulubionych

ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki

12.01.04, 15:45
MyŚlĘ o tym, żeby rodzić w Zielonej Górze. Kiedyś słyszałam dużo złego o tym
szpitalu. Obecnie coraz lepsze wieści. Prowadzi mnie także lekarz, który
pracuje tam na oddziale. Szukam opini na temat tego szpitala od mam, które
już rodziły, a także od kogoś kto może coś więcej na ten temat słyszał.
Bardzo będę wdzięczna za wszelkie opinie.

Magdalia i 13-tygodniowy brzusio
Obserwuj wątek
    • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 12.01.04, 18:16
      słyszałam wiele opinie na temat tego szpitala złych jak i dobrych...rodziłam w
      tym szpitalu...i moje wrażenie nie były az takie pozytywne...gdyby nie poród
      rodzinny, gdyby nie obecność mojej mamy to by mnie położne zostawiły samą
      sobie...(piły kawke) poza tym jedzenie blee...to niby nic takiego ale nic nie
      ruszyłam co tam dawali...sad, jak maluszki płakały to z wielka pretesja
      przychodziły...w łazienka zimno...sad opieka taka sobie...byłam w szpitalu 3 dni
      i nie wytrzymałabym jeszcze jednego dnia dłużej...takie są moje
      odczucia...rodziłam 3 mies. temu moze od tego czasu cos sie zmieniło...
      Pozdrówka mama Zuziaczka
      • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 14.01.04, 21:44
        dodam jeszcze ze jak przywieżli mnie na oddzał położniczy juz po porodzie,
        to "probowali" przystawić mi malutka do piersi, pisze ze probowali bo tylko raz
        to zrobili, to moja pierwsz ciaza i sama nie wiedziałam jak to zrobic, moje
        malenstwo nie umiało jeszcze ssać, po nieudanej probie siostra zanotowała tylko
        w kajeciku "dziecko nie chce ssać"...i to było na tyle...Zuzia calutka noc
        krzyczała pewnie była głodna a ja nie umiałam sobie z tym poradzić...szczeże
        nie polecam...jesli masz wybór spytaj sie jak było innym dziewczyna w innych
        szpitalach np. w Sulechowie lub NS
    • a.osa Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 17.01.04, 15:38
      Witam,
      jestem z Zielonej Góry, poród w maju ale za żadne skarby nie rodziłabym w tym
      szpitalu! Po co ryzykować, opieka jest taka jak 25 lat temu, nic sie nie
      zmieniło. Sama negatywy na temet tego szpitala. Też mnie prowadzi gin, który
      pracuje tam na oddziale. I co z tego? To ma być poród w przyjemnej atmosferze,
      więc zdecydowałam się na Sulechów. Pozdrawiam,
      Asia+ 24 tyg.
    • olik7 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.02.04, 11:37
      Ja rodziłam w Zielonej Górze 21 miesięcy temu, był to mój świadomy wybór,
      bliżej mam do Nowej Soli.
      Porodówke i oddział obejrzałam miesiąc przed porodem ( w NS także), spotkałam
      sie z położną, poznałam dwóch lekarzy.
      Też mnie prowadziła gin ze szpitala, był ze mna przy porodzie, przyjmował na
      oddział i badał przed porodem. Bardzo zależało ma na Jego obecności. Na moją
      prośbę zostałam w szpitalu dzień dłużej ponieważ źle się czułam - nie było
      problemu.
      Położne - są różne jak i różni lekarze, trafiłam i na obojętnego, znudzonego
      babsztyla i na wspaniałe kobiety, do których można było zwrócić się ze
      wszystkim i w każdej chwili.
      Nic nikomu nie płaciłam, nie uznaję tego, i nie miałam zamiaru.
      Niestety, jest to szpital - moloch, tu gdzie najwyraźniej widać zaniedbanie i
      niedoinwestowanie. W brzydkich łazienkach bardziej przeszkadzało mi palenie
      mamusiek niż stare prysznice.
      Zastanów sie, ja Cię nie namawiam, to moja prywatna opinia. Jak chcesz jakieś
      szczegóły, napisz na priv.
      Gdybym miała rodzić teraz, też zdecydowałabym się na Zielona Góre, na tego
      samego lekarza i na poród w wodzie (wtedy jeszcze nie było zamontowanej wanny).
      Może gdybym nie była samotną mamą i miała "tatusiowo-mężowskie" wsparcie byłoby
      inaczej.

      Pozdrawiam
    • bubezi Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.02.04, 19:56
      Witam...
      Nie wiem na ile pomogę - ale mam po prostu ochotę podzielić się moimi
      przemyśleniami. Wiele różnych opinii słyszy sie na temat naszego szpitala i
      najzabawniejsze dla mnie osobiście jest to, że najbardziej negatywne pochodzą
      od osób które nie dość, że nie rodziły w Zielonej to jeszcze nawet nie
      przekroczyły progu prodówki.
      Termin mojego porodu zbliża się wielkimi krokami - zostały mi 3 tygodnie.
      Miałam i właściwie nadal mam do wyboru rodzenie począwszy od Warszawy, przez
      zachwalany Sulechów do rodzinnej Zielonej Góry.
      W decyzji pomogła mi szkoła rodzenia i kilka wizyt w szpitalu w czasie ciąży.
      Szkoła rodzenia pozwoliła mi się zapoznać z "zakamarkami" oddziału i twarzami
      personelu, a wizyty w trakcie ciąży wyrobiły mi pozytywną opinię o spotkanych
      tam pracownikach - żadnych "potwornych babsztyli" tylko uśmiechnięte panie...

      I tak sobie myślę, że czasem sami sobie (w różnych sytuacjach życiowych)
      wmawiamy sobie, że będzie źle, że ludzie są okropni i że na pewno spotkają mnie
      same najgorsze "plagi"... i coby się nie działo to świat widzimy właśnie w
      takich barwach...

      Na chwilę obecną jestem "mądra jak powyżej" - jeśli moje maleństwo nie
      przysłoni mi całego świata to postaram się tu po fakcie opisać moje odczucia z
      porodu i pobytu w szpitalu.

      Pozdrawiamy - Mama z wielkim brzuchem i ogromnym optymizmem!!
      • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 27.02.04, 14:11
        O co chodzi z tą zielonogórską porodówką ???
        Piszecie że okropna, ale ja do tej pory nie wiem co tam takiego strasznego...
        No bo co, że komuś jedzenie nie smakuje albo łazienka się nie podoba - OK, ale
        to nie wczasy... Proszę, napiszcie jakieś konkrety. Czy miałyście może problemy
        medyczne z powodu zaniedbań personelu lub inne poważne kłopoty.
        Słyszałam, że w razie komplikacji z okolicznych porodówek wiozą rodzące do
        Zielonej Góry, bo to jest szpital II stopnia... No to chyba bezpieczniej rodzić
        od razu w ZG ?
        • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 28.02.04, 00:48
          ok zgadam się to nie wczasy
          ale wybierasz szpital zeby rodzic w przyjemnej atmosferze(o ile taka może być)
          a nie po to zeby sie męczyc przez cały okres kiedy przebywasz w szpitalu...
          nie wiem czy można nazwać to zaniedbaniem personelu, przy moim porodzie była
          powiedzmy "praktykantka",
          przez swoją pomyłkę dała mi podwójną dawkę znieczulenia Dolargan
          czułam sie po tym extra..sad
          zamiast naciąć krocze to mi dosłownie rozerwali...
          lekarz który przyszedł mnie zszywać był dosłownie w szoku...
          pamietam tylko ze coś tam mówił do położnej i jej super "praktykantki"
          sporo nie pamiętam, bo przeciez dostałam końską dawkę...
          zbyt dużo tu "NIE" przemawia do mnie...
          a do Zg przewożą m.in.: bo maja sprzęt specjalistyczny dla wcześniaków...
          • omn3 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 28.02.04, 14:08
            No to niezle cie zalatwili.Biedactwo.Ja dziekuje ze takich przezyc nie mialam.U
            mnie nacieli raz dwa a potem jak mnie szyli to sobie rozmawialam z polozna
            ktora mnie zszywalasmile)).Urodzialam o 23.50 a ok 2 godz polozna przniosla mi cos
            do picia,pogadala(bo mi maluszka zabrali zeby sie ocieplil).Atmoswera
            niesamowita.Ja mam awersje do szpitali,zawsze uciekam po 3 dniach,nie moge tam
            wysiedziec,psychicznie wysiadam a tu!!!!!! pierwszy raz w zyciu bylo mi
            dobrze,serio.Dlatego polecam Sulechow tam sie rodzi rewelacyjnie.Pozdrawiamy
    • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 02.03.04, 11:47
      Witam,

      Zdecydowanie odradzam rodzenie w Zielonej Górze!!!
      Podejscie do sprawy, ze poród to nie wczasy, więc położne, warunki, itp. nie
      mają znaczenia, jest bardzo mylne!
      Otóż właśnie w tym czasie, gdy kobieta po porodzie jest w szoku i ma burzę
      chormonów w organizmie, najważniejsza jest właściwa opieka, warunki,
      odżywianie, atmosfera wokół itp, itd. To bardzo ważne.
      Osobiście nie rodziłam w Zielonej, choc miałam taki zamiar. Jednak jak poszłam
      do szkoły rodzenia to dopiero mi się oczy otworzyły jakie w Zielonej są
      paskudne warunki i ludzie. Wtedy dopiero doceniłam tą szkołę rodzenia.
      Choć szkoła rodzenia jest takim samym nieporozumieniem jak ten cały szpital
      (oprócz głupiego oddychania, które zresztą się wogóle nie przydało przy
      porodzie, niczego tam więcej nie uczą, prowadządze położne mają gdzieś te
      zajęcia), to jednak dzieki tej szkole zrozumiałam jaki błąd popełniłabym rodząc
      w tej obsranej kaźni. Wtedy też zaczęłam zasięgać opinii mam, które tam
      rodziły... Przerażało mnie to, co czasem słyszałam. Nie będę przytaczać tutaj
      wszystkiego gdyż zajęłoby to zbyt wiele miejsca.

      Nie wierzcie opiniom, że coś się zmieniło na lepsze. Ostatnio rodziła tam moja
      znajoma i była strasznie zdołowana tym, jak ją tam traktowali. Też uwierzyła
      przed porodem, że teraz jest już lepiej. Poza tym, moja sąsiadka jest poołożną
      w tym nieszczęsnym szpitalu i sama mi mówi, bez ogródek, że jest tam tragicznie
      i opowiada co się wyprawia...

      Jeszcze jedna sprawa - nieprawdą jest, że w patologicznych sytuacjach rodzące,
      czy też noworodki przewożone są do szpitala w Zielonej Górze!
      Tak było wiele lat temu... Ostatnia taka sytuacja miała miejsce ok. 8 lat temu.
      Od tego czasu wszystkie ościenne szpitale - Nowa Sól, Sulechów, Świebodzin mają
      porodówki i oddziały patologii ciąży nie gorzej, a z reguły nawet lepiej
      wyposażone niż Zielona Góra! Nie wpominając już o warunkach sanitarnych,
      wyposarzeniu sal, obsługi itp.

      Proszę pamiętać, o ocenie naszego szpitala wg fundacji "Rodzić po ludzku",
      która szczegółowo 2 lata temu badała wszystkie szpitale w Polsce (osobiście, a
      także na podstawie opinii rodzących mam). Otóż uwzględniając warunki, opiekę,
      umieralność noworodków i wiele innych czynników, fundacja ta przyznawała
      każdemu szpitalowi punkty od jednego do pięciu czerwonych serduszek.
      Zielonogórski szpital jako jedyny w Polsce otrzymał CZARNE SERCE!!! Proszę
      zwrócić uwagę - CZARNE, nie czerwone jak inne szpitale. Radzono tam omijać ten
      szpital szerokim łukiem... To było 2 lata temu. Myślicie, ze wiele się zmieniło
      od tego czasu. Otóż niewiele. Na marginesie dodam, że Sulechowski szpital miał
      pierwsze miejsce w Polsce smile)

      Jeszcze jedno, o tych sprawach nie mówi się głośno, a ja to wiem od mojej
      znajomej położnej - stosunkowo często w ZG umierają noworodki... Nie wiem ile w
      tym roku było już zgonów, ale w zeszłym kilka było. Wszystkie z powodu
      zaniedbania lub niechlujnych warunków panujących na oddziale.

      Czy nadal twierdzicie, że warunki nie mają znaczenia? Takich zgonów nie ma w
      Sulechowie, Świebodzinie, czy Nowej Soli. Osobiście rodziłam w Świebodzinie i
      muszę przyznać, że zarówno warunki, opieka, położne są tam rewelacyjne!
      Wszystko było za darmo, bez żadnych opłat. Nawet porody wodne były tam wtedy
      darmowe, ale nie wiem jak jest teraz.

      Ale się rozpisałam smile)
      Mam nadzieję, że dałam niezdecydowanym coś do myślenia.

      Pozdrawiam wszyskie e-mamy i życzę udanego rozwiązania,
      Kasia
      • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 02.03.04, 16:36
        Przepraszam, że w części skopiuję to co napisałam na innym wątku, ale zdania
        nie zmieniłam - jak na razie ! Dało mi do myślenia to co opisała mischell, no
        bo to jest opinia z pierwszej ręki, ale czemu mischell zgodziła się na obecność
        praktykantki ? Miała prawo odmówić, bo to nie jest szpital kliniczny !
        Ja chyba jestem nastawiona na co innego niż Panie które chwalą Sulechów.
        Mnie zwłaszcza zależy na bezpieczeństwie i fachowości a czy tam położna będzie
        mnie głaskać po głowie czy nie i jakie są kafelki w łazience, to już mnie mniej
        obchodzi. Ja i tak muszę za cały poród zapłacić, bo nie jestem w Polsce
        ubezpieczona... Wolę płacić za profesjonalną pomoc i poziom medyczny szpitala
        niż za kolorowe ściany i uśmiech położnej. W statusie zielonogórskiego szpitala
        jest przyjmowanie cięższych przypadków i tak się dzieje. Może patologoczne
        ciąże nie trafiają się na ościennych porodówkach bo wiadomo z góry, że muszą
        być prowadzone w szpitalu drugiego stopnia. Jak jest z tymi trudnymi ciążami,
        to Wam w tych małych porodówkach nikt nie będzie opowiadał, bo też to nie w ich
        interesie - "każda liszka swój ogon chwali". W Zielonej Górze liczba zgonów
        może być wysoka, bo i porodów na dobę więcej i powikłanych przypadków, no i
        same wcześniaki też pewnie tą czarną statystykę podnoszą...
        Wierzyć mi się nie chce, że ta opinia akcji "Rodzić po ludzku" jest nadal
        aktualna. Wydaje mi się, że ona od pocztku była przesadzona i niemiarodajna.
        Wiadomo, że wszyscy lepiej wspominają porodówki takie jak ta w Sulechowie,
        gdzie trudnych i powikłanych porodów zwykle się nie przeprowadza, a to co tak
        naprawdę później się pamięta to sam poród a nie porodówkę.
        O rany, bronię tu tej Zielonej Góry jak lwica, choć nie mam z tym miastem nic
        wspólnego... Może rodowite Zelonogórzanki zabiorą głos i pomogą mi zdecydować.
        Proszę, tylko nie piszcie co powiedziała szwagierka czy sąsiadka, bo bardziej
        wiarygodne wydają mi się opinie Pań które faktycznie rodziły w zielonogórskim
        szpitalu i mają swoje doświadczenia...
        Jeżeli któraś z Was nie chce pisać o swoich osobistych przeżyciach na forum, to
        może dyskretniej będzie na priva:
        b-bis@gazeta.pl
        Pozdrawiam serdecznie.


        • omn3 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 02.03.04, 20:19
          A znasz Sulechow????????Ze twierdzisz ze sa tylko pomalowane sciany,glaskajace
          polozne i kafelki w lazience?????Nie wiesz jak jest i jak wygladaja porody,ile
          ich jest itd.
          Ja rodzialam w Sulechowie i te rzeczy ktore wymienialas w Sulechowie to
          dodatek.Polozne sa rewelacyje pod kazdym wzgledem.
          Jezeli nie znasz ani tego w Sulechowie ani w Zielonej to po co piszesz i tak
          bardzo zachwalasz Zielona.Ja sie nie wypowiadam na temat tego co nieznane.
          Dlatego o Zielonej nie pisze a o Sulechowie moge smialo powiedziec ze to
          najlepszy szpital w jakim bylam.Pozdrawiamy
          • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 02.03.04, 21:06
            Czemu zgodziłam sie na praktykantkę...? Wogóle mnie o to nie pytano...Nie
            pytano mnie również czy chcę środek przeciw bólowy Dolargan...przecież jest
            szkodliwy dla dziecka...no ale przeciez jest najtańszy...gdy spytałam co to
            jest jak mi praktykantka wstrzykiwała to "coś" powiedziała ze lekarz
            zalecił...tyle było jej wyjasnień...a że byłam w szoku ..wszystko mnie bolało
            nie przyszło mi do głowy zeby drażyć ten temat...
            pozatym jest tam taka sama opieka, takie same warunki sanitarne jak 20 czy 30
            lat temu...skąd wiem..? z opowiadań mojej mamy...zresztą tesh cos wiem o tych
            warunkach...
            jednym słowem brud, smród i ubóstwo...
        • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.03.04, 11:23
          b-bis napisała:


          > Mnie zwłaszcza zależy na bezpieczeństwie i fachowości a czy
          > tam położna będzie mnie głaskać po głowie czy nie i jakie są
          > kafelki w łazience, to już mnie mniej obchodzi.
          > (...)
          > Wolę płacić za profesjonalną pomoc i poziom medyczny szpitala
          > niż za kolorowe ściany i uśmiech położnej.

          HA HA HA HA HA HA HA... !!! big_grin

          Tak się składa droga b-bis, że jeśli chodzi o fachowość, bezpieczeństwo,
          profesjonalizm i poziom medyczny, to Zielonogórska porodówka jest najgorszą ze
          znanych mi porodówek, a najprawdopodobniej nadal jest najgorszą w Polsce!

          Nadal nie udało Ci się mnie przekonać smile)

          I jeszce jedno. b-bis napisała:
          > Może patologoczne ciąże nie trafiają się na ościennych porodówkach
          > bo wiadomo z góry, że muszą być prowadzone w szpitalu drugiego stopnia.
          > (...)
          > Wiadomo, że wszyscy lepiej wspominają porodówki takie jak ta w Sulechowie,
          > gdzie trudnych i powikłanych porodów zwykle się nie przeprowadza.

          BZDURA !!!! BZDURA!!!! I JESZCZE RAZ BZDURA!!!!
          W ościennych szpitalach wcale nie ma mniej powikłanych porodów niż w ZG -
          powiem nawet więcej - ze wględu na większą ilość porodów w ościennych
          szpitalach (tak to fakt, wszyscy tam uciekają z ZG) ciężkich przypadków jest
          tam więcej niż w ZG, a mimo to nie ma tylu zgonów i innych komplikacji jak w
          zielonogórskim chlewie, za przeproszeniem.
          Również opieka lekarska jest tam na wyższym poziomie, bardziej się dba o
          pacjentki - w ZG wszyscy mają je gdzieś, zarówno lekarze jak i położne. Z moich
          kontaktów z lekarzami i położnymi z Zileonej wynika, że są oni nastawieni tylko
          i wyłącznie na pieniądze. Gdzieś mają przysięgę lekarską Sokratesa!

          P.S.
          Również zastanawia mnie Twoja gorliwość w obronie tej nędzy...
          Zaczynam podejrzewać, że masz coś wspólnego z tym szpitalem.
          Może jesteś położną w ZG, co? Takie mam odczucie...

          Pozdrawiam,
          Kasia

          • omn3 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.03.04, 14:22
            Popieram i mam takie samo odczucie.
            • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.03.04, 16:43
              Uuuuu....
              Wsiadłyście na mnie jak na łysą kobyłę !!!

              Ja chcę tylko uzyskać rzetelne informacje z pierwszej ręki na temat porodówki w
              Zielonej Górze. Planuję tam urodzić dziecko i chcę wiedzieć dokładnie na co mam
              się nastawić i czego się spodziewać - to chyba logiczne !
              Zrobiło mi się przykro po tych Waszych oskarżeniach i przez to czuję się
              zmuszona do wyjaśnień... Ja mieszkam w Niemczech i mam niemieckie ubezpieczenie
              zdrowotne. Z tego powodu od maja tego roku będę mogła pokryć koszt pobytu w
              polskim szpitalu z mojej Krankenkasse, ale tylko tam gdzie szpital ma podpisaną
              umowę. Z tego co wiem, Zielona Góra taką umowę ma, więc dla mnie jest to
              wygodne... Może inne porodówki też taką ofertę będą miały ! Jak na razie
              większość nie ma... Tyle wyjaśnień - moim zdaniem niepotrzebnych, bo nie o
              moich prywatnych sprawch miał być ten wątek...
              W Zielonej Górze byłam 3 może 4 razy, a zielonogórski szpital odwiedziłam raz w
              życiu gdy robiłam tam podstawowe badania krwi i moczu - i tyle mam z tą
              placówką wspólnego !!! A zawód, wykonywany jak i wyuczony, mam kompletnie
              niemedyczny... No to zrobiłyście na mnie nagonkę... sad
              A teraz do rzeczy ! Jeśli nie zdecyduję się na Zieloną Górę to pewnie urodzę w
              swoim rodzinnym miecie (tam będę mogła sobie wybierać w klinikach i szpitalach)
              Nie lubię wydawać płytkich sądów, więc nie pisałam o moich skromnych
              doświadczeniach z innymi porodówkami w woj. lubuskim. Owszem, dwie z nich
              odwiedziłam a do jednej dzwoniłam kilkakrotnie żeby dowiedzieć się jakie są
              warunki... We wszystkich trzech przypadkach poczułam się jak klienka
              hipermarketu ! Kiedy mówiłam, że nie jestem ubezpieczona w Polsce i że bedę za
              wszystko płacić z kieszeni, to od razu widzieli we mnie dojną krowę, której
              można wcisnąć wszystkie komercyjne usługi, czy chce czy nie... Byłam nawet
              u "renomowanego" lekarza prowadzącego jedną z tych porodówek. Ten bez
              wnikliwych badań oznajmił, że moja ciąża wymaga stałej opieki i najlepiej jak
              bedę do niego jeździć co 2-3 tygodnie. Położne też ustawiły się zaraz w kolejce
              oferując swoje usługi... Pewnie i fachowe usługi, ale...
              Oczywiście, moja ciąża jest najzupełniej normalna i zdrowa od samego początku.
              Chodzę do niemieckiego lekarza, który nie widzi żadnych problemów. Poród też
              mam nadzieję będzie normalny i bez komplikacji...
              Ja tylko chcę urodzić dziecko w Polsce ! Widzę jednak, że to w lubuskim nie
              jest takie proste... sad ... Mam do wyboru, albo bez sprzeciwu zostać dojną
              krową na niemieckich papierach albo rodzić w "chlewie", jak nazywacie
              zielonogorską porodówkę...
              Może jednak trochę obiektywizmu !
              Proszę, piszcie swoje opinie na temat ZG, te złe i te dobre, ale dajcie już
              spokój z tymi porównaniami do innych porodówek - bo ja też mogę pomyśleć, że
              jesteście tam położnymi i naganiacie klientki... smile ...

              Pozdrawiam




              • mmayka Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 09:56
                Witam,

                Co do porodu w Polsce. Jeśli masz polskie obywatelstwo
                to w każdym szpitalu bez problemu urodzisz.
                Nikt się nawet nie pyta czy jesteś ubezpieczona.
                Nie jest to konieczne.
                Z tego co się orientuję konstytucja gwarantuje wszyskim
                polskim kobietom prawo do darmowego porodu w dowolnym
                państwowym szpitalu.

                Ja, gdyv rodziłam również nie byłam ubezpieczona.
                Rodziłam w Świebodzinie rok temu - polecam przy okazji,
                świetne warunki i miła i rzetelna obsługa - i nikt nie
                wymagał ode mnie abym była ubezpieczona. Bo nie byłam.

                Myślę, że przed porodem powinnaś udać się na porodówkę
                wybranego szpitala i nie powinnaś nic wspominać,
                że nie jesteś ubezpieczona, a tym bardziej, że mieszkasz
                w Niemczech.

                Tyle ode mnie wink

                Pozdrawiam,
                Mayka
    • przyszla_mama Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.03.04, 18:29
      Od jakiegoś czasu obserwuję waszą dyskusję nt szpitala, niestety jeszcze tam
      nie rodziłam, ale zamierzam. Słyszałam wiele opinii o tym szpitalu, pozytywnych
      i negatywnych i uważam, że te z was, które tam nie rodziły nie powinny tak
      zażarcie bronić swojego zdania, że tam jest "okropnie". W kwietniu dam Wam
      znać, jak jest naprawdę smile. Odniosę się jeszcze do wypowiedzi, już nie
      pamiętam kogo, że jest tam beznadziejna szkoła rodzenia, położne prowadzące be,
      a ćwiczenia oddychania "głupie". Od jakiegoś czasu uczestniczę w tych zajęciach
      i jestem BARDZO zadowolona. Położne przemiłe,kompetentne, zawsze chętne do
      pomocy. Oczywiście okaże się jak będzie przy porodzie. Słyszałam wiele opinii
      mam, które twierdzą, że gdyby nie te ćwiczenia oddechu na zajęciach, byłoby im
      zdecydowanie trudniej przejść przez poród.
      A przy okazji zajęć przeszłam się przez cały trakt porodowy i z czystym
      sumieniem twierdzę, że jest czysto i schludnie, a nie sądzę, żeby ktoś przed
      nami extra pucował sale, korytarze i sprzęty. Jestem nastawiona pozytywnie do
      tego szpitala, oświadczam, że nie jestem pracownicą tegoż smile, ani nikt z mojej
      rodziny, czy przyjaciół nie zasiada w zarządzie szpitalasmile. Jeśli chodzi o sam
      poród, to tak jak napisałam, przekonam się dopiero za jakiś miesiąc i dam znać.
      Acha, na początku ciąży leżałam tam tydzień na podtrzymaniu - personel był ok,
      nikt mi oczywiście nie słodził, ale i też nie tego oczekiwałam. Karaluchy po
      nogach mi nie biegały, myszy nie piszczały pod łóżkiem, sanitariaty czyste.
      Dziewczyny, nie dajmy się zwariować.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy.
      • atina1 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.03.04, 23:16
        Witam wszystkie przyszłe mamy.
        W zielonogórskim szpitalu rodziłam rok temu i chciałam się z wami podzielić
        moimi odczuciami.Zaczynając od szkoły rodzenia to był najlepszy czas podczas
        ciąży.Ciekawe zajęcia,fajni ludzie(niektóre znajomości trwają do
        dziś),fantastyczne położne, które służą pomocą o każdej porze dnia i nocy!Jak
        można obrażać te panie , które dają z siebie wszystko?Myślę, że tej mamie która
        się tutaj wypowiadała negatywnie o szkole NIC SIĘ NIE PODOBA.Polecam szkołę
        wszystkim przyszłym mamom, pomaga przetrwać czas niepewności, a jest ich wiele.
        Co do samego porodu i pobytu w szpitalu po porodzie nie mam żadnych zastrzeżeń.
        Poród mój zakończył się cięciem i to dzięki szybkich i fachowych decyzji moja
        kruszynka żyje,jest zdrowa.Po porodzie leżałam 6 dni spotkałam się z wieloma
        położnymi jedne przemiłe inne trochę mniej, ale to są ludzie.Wiem ,że to jest
        ich praca, ale one nie opiekują się tylko jedną panią,mają ich kilka i do tego
        dzidzie.Więcej optymizmu!Po 8 tygodniach zaczęłam chodzić na masaże
        niemowląt.POLECAM!Można korzystać z poradni laktacyjnej.Chciałam zaznaczyć,że
        nie jestem pracownikiem szpitala i itp.Zachęcam do porodu w Zielonej.
        pozdrawiam
        • przyszla_mama Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 11:16
          atina, miło widzieć pozytywną opinię po tych poprzednich smileMam nadzieję, że ja
          też będę miała podobne odczucia po porodzie w tym szpitalu - dzięki za słowa
          otuchy, pozdrawiam,
          • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 13:57
            mmayka napisała:
            > Myślę, że przed porodem powinnaś udać się na porodówkę
            > wybranego szpitala i nie powinnaś nic wspominać,
            > że nie jesteś ubezpieczona, a tym bardziej, że mieszkasz
            > w Niemczech.

            Ja sobie tego nie wyobrażam - mam ukrywać, że jestem ubezpieczona i nie mówić
            gdzie mieszkam ?! Dzięki za szczerą radę, ale mnie się taki sposób wydaje nie
            do przyjęcia... Pewnie nie mam tyle odwagi co Ty... No i chyba miałaś
            szczęście, że trafiłaś na taką porodówkę. Tyle się mówi o tym, jak traktowani
            są w szpitalach pacjenci ubezpieczeni, że aż strach pomyśleć jak się obchodzą z
            tymi bez ubezpieczenia - no, każdy lekarz musi udzielić rodzącej kobiecie
            pomocy, ja się jednak na taką partyzantkę nie piszę ! Jak mam jechać do porodu
            ponad 100 kilometrów (z przekroczeniem granicy) to chcę przynajmniej z położną
            mieć kontakt telefoniczny... No a gdyby poszło coś nie tak i ja albo dziecko
            będziemy wymagali bardziej specjalistycznego leczenia - czy nikt się nie zapyta
            o ubezpieczenie ? Zresztą, na tych porodówkach które postanowiłam sprawdzic w
            woj.lubuskim zaraz na wstępie pytano mnie skąd jestem i jakie mam
            ubezpieczenie... No, może widzieli przez okno rejestrację samochodu... wink
            Nie, nie - to nie takie proste w moim przypadku, a poza tym ja mam z czego
            zapłacić za poród i wszelkie inne wygody - chodzi tylko o to, żeby nikt nie
            starał się mnie z tej okazji "wydoić"... Najlepiej będzie pokryć podstawowe
            koszta z ubezpieczenia, które przecież mam i w obcym kraju płacę wysokie
            składki właśnie po to !
            Ale... Co kogo interesują moje sprawy ?! Piszcie lepiej o porodówce w Zielonej
            Górze, bo taki jest temat wątku !

            atina1 i przyszla_mama - bardzo Wam dziękuję za rzetelne i konkretne
            informacje "z pierwszej ręki"...

            Pozdrowienia dla wszystkich !

            • ewok Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 05.03.04, 07:58
              b-bis napisała: Jak mam jechać do porodu ponad 100 kilometrów (z przekroczeniem
              granicy) (...).
              b-bis - naprawdę się zastanów czy warto aż tak daleko i długo jechać. Narazisz
              siebie i dziecko na niebezpieczne ryzyko. W moim przypadku (a to pierwszy mój
              poród) skurcze zaczęły się 4 godz. przed porodem, a po dwóch godzinach od
              dojechania do Sulechowa z ZG urodziłam. Jest to dystans ca 30 km i jechałam ok.
              20 min. i powiem Ci, że w połowie drogi, na moście w Cigacicach chciałam już
              wysiadać i rodzić w Odrze smile. Acha - przez cały czas byłam w kontakcie
              telefonicznym z moją położną i bardzo dobrze, bo chyba tak szybko nie
              zorientowałabym się, że rodzę.
              Piszesz, że masz świetne ubezpieczenie za granicą, więc może lepiej planuj
              poród na miejscu - unikniesz niepotrzebnego stresu i komplikacji. Rozumiem, że
              masz sentyment do ojczystego kraju i chcesz aby Twoje dziecko urodziło się
              Polakiem, może w takim razie przyjedź do Polski wcześniej - przed planowaną
              datą porodu.
              Omn3 (czyli Magda) mieszka w Bolesławcu a rodziła w Sulechowie, ale ona ma na
              szczęście rodzinę w ZG i akurat przyjechała tu na święta.
              Pozdrawiam i życzę powodzenia!
              • b-bis Do ewok ! 05.03.04, 11:53
                ewok - właśnie nad tym wszystkim się zastanawiam ! To o czym piszesz spędza mi
                sen z powiek. Samego porodu nie boję się zupełnie a jedynie te sprawy
                organizacyjne wpędzają mnie w rozterki...
                Za nic w świecie nie chcę urodzić dziecka w Niemczech. To nie tylko sentyment i
                patriotyzm ale też złe doświadczenia jakie mam z tutejszą służbą zdrowia, to
                zaważyło na mojej decyzji. Owszem, do lekarza to ja tu mogę chodzić ale do
                szpitala nie pójdę za żadne skarby !
                Rozważam zatem wszelkie możliwości - może uda się odpowiednio wcześniej
                pojechać do wybranego szpitala... Jak nie, to wyjadę do rodziców i urodzę w
                moim rodzinnym mieście... sad ... Boję się tego wszystkiego bardzo !

                Pozdrawiam !!!
          • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 14:01
            Witam. Jestem szcześliwą mamą wspaniałej córeczki, od dwóch lat. Rodziłam w
            Zielonej Górze i był to mój świadomy wybór. Z jednej strony, ze miałam lekarza
            prowadzacego ciążę ze szpitala a z drugiej bo przygotowałam się do porodu w
            tamtejszej szkole rodzenia. Naprawde były to bardzo miłe chwile zaczynając od
            szkoły rodzenia, która jest świetnie prowadzona - jak ktoś pisze, ze oddychanie
            jest niepotrzebne podczas porodu to chyba się poprostu nie nauczył robić tego
            poprawnie. Sam poród przebiegał u mnie bez żadnych komplikacji. Rodziliśmy
            wspólnie z męzem, sam personel był bardzo miły nikomu nie dawałam zadnych
            pieniędzy. Tak się złozyło, ze na dyżurze był mój prowadzący lekarz i zajmował
            sie mną przez cały czas. Na samym roomingu byłam 5 dni wiec miałam okazję
            poznać prawie wszystkie położne. tak naprawde miałam zastrzeżenia do jednej,
            której czasem nie chciało się być miłą.
            Będąc w szpitalu słyszałam jak inne kobiety narzekały na połozne do swoich
            rodzin podczas wizyt i az się we mnie gotowało żeby czegoś nie powiedzieć.
            Położne nie są jasnowidzami i kiedy jest dużo kobiet (a tak było kiedy ja
            rodziłam) to naprawde mają dużo pracy i czasem mogą się nie domyslać, ze ty
            akuratnie masz jakiś problem - więc mów - ja tak robiłam i nie miałam zadnych
            problemów. Później kiedy wyszłam ze szpitala często zwracałam się o poradę do
            położnych ze szkoły rodzenia i naprawdę odbierały telefony o każdej porze choć
            nikt im za to nie płaci. Kiedy moje maleństwo podrosło chodziłam na masaże dla
            niemowląt, które moje córeczka uwielbia do dziś.
            Planujemy następne dziecko i wiem że znowu będę chciała rodzić w ZIelonej.
            • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 16:07
              Witam,

              Odniosę się tylko do kwestii szkoły rodzenia i oddychania.

              Może i odpowiednie oddychanie czasem się faktycznie przydaje
              podczas porodu (choć mi to nie pomogło ni ciut, ciut), ale są
              inne rzeczy conajmniej tak samo ważne, a wg mnie nawet ważniejsze,
              jak np.: ćwiczenia rozciągające, ćwiczenie różnych pozycji przy
              porodzie, odpowiednich masarzy itp.

              Rzecz w tym, że jak się uwzięli na to oddychanie to nie
              ćwiczyliśmy już nic innego (przynajmniej tak było z prowadzącą
              Beatą Komornicką). Ani razu nie było np. ćwiczeń rozciągających.
              Miałam wrażenie, że ona tak robi, bo jest jej wygodnie.
              Stała lub siedziała sobie w kąciku i cały czas do nas:
              "a wy oddychajcie... i oddychajcie...".
              Szlag mnie trafiał! Ile można uczyć się oddychać?!
              Przez kilkanaście spotkań, całymi godzinami, wciąż to samo!
              Czytałam na forum jak jest w innych szkołach rodzenia.
              Więcej się tam przykładają.
              Poza oddychaniem sporo czasu traciliśmy na słuchanie
              bicia serca płodu. Rozumiem, że raz, góra dwa razy w ciągu
              całego kursu można zrobić coś takiego, ale to też stało się
              rytuałem, który co zajęcia zabierał z 15 minut...
              Początkowo było to fajne uczucie, ale po którym razie
              z kolei ma się tego dosyć, zwłaszcza, że jest szereg
              ważniejszych rzeczy.

              Wspomnę jeszcze o kwestii finansowej...
              Co zajęcia niemalże były próby "wyłudzenia" pieniędzy,
              czy też materiałów na prace remontowe w szpitalu.
              Kilku z uczęszczających zostało nawet przekonanych do
              tego i w "czynie społecznym" remontowali i malowali jakieś
              sale, na dodatek, farbą, pędzlami i innymi materiałami,
              które sami musieli kupić... zupełnie jak prace kolektywne
              w "Alternatywach 4".

              Tyle na temat szkoły rodzenia.
              Mam tylko nadzieję, że coś się od tej pory zmieniło,
              i teraz nie traci się cennego czasu na oddychanie
              i podsłuch tętna płodu.

              Pozdrawiam,
              Kasia
              • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 17:33
                kasiaemil napisała:

                > Odniosę się tylko do kwestii szkoły rodzenia i oddychania.

                Po tym jak się ostatnio po mnie przejechałaś miałam nadzieję, że ustosunkujesz
                się jakoś do moich skwapliwych wyjaśnień - wystarczyłoby życzliwe słowo...
                Oczywiście, to co piszesz o szkole rodzenia to są ważne informacje - no, może
                nie dla mnie, bo ja się do żadnej szkoły nie wybieram.
                Skoro jednak nie rodziłaś w Zielonej Górze, to skąd w Tobie tyle zawziętości ?
                Przynajmniej tamtejszą szkołę oplujesz jadem..... wink

                > Czytałam na forum jak jest w innych szkołach rodzenia.
                > Więcej się tam przykładają.

                Czyli, od samego czytania można sobie wyrobić zdanie ?!

                > Z moich kontaktów z lekarzami i położnymi z Zileonej wynika, że są oni
                > nastawieni tylko i wyłącznie na pieniądze. Gdzieś mają przysięgę lekarską
                > Sokratesa!

                Hipokratesa, jak już - ale tego w żadnej szkole rodzenia nie uczą !!!

                Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę...
              • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 22:04
                jak ci się tak nie podobało to mogłaś zrezygnować lub poszukać konkurencyjnej
                szkoły np. w Sulechowie czy Nowej Soli. Najlepsze rozwiązanie to przekazać
                swoje uwagi położnym prowadzacym szkołę rodzenia. Ja tez chodziłam na zajęcia
                do tej położnej i mam wrażenie, że piszesz o zupełnie innym prowadzeniu zajęć.
                My uczyliśmy się oddychać, męzowie uczyli się nas masować, nie mówiąc o
                ćwiczeniach przy drabinkach i na piłce no i pielęgnacja maluszków. Teraz jak
                się komuś nie podoba może iść do prywatnej szkoły przy klubie Oaza na
                strumykowej i zapłacić 350 zł.
              • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 04.03.04, 22:06
                odpowiednie oddychanie nie przydaje się czasem tylko zawsze - ale chyba nie
                byłaś pilną słuchaczką szkoły rodzenia..
    • raczek47 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 05.03.04, 22:05
      Niedobrze mi sie robi od tego tematu, który tyle razy juz był wywlekany na tym
      i starym forum.Ja w żaden sposób nie jestem związana żadnymi układami z
      zielonogórskim szpitalem, nie mam zadnych układów ani znajomości wsród
      połoznych ani lekarzy, paradoksalnie , jestem rodowita sulechowianką i trzy
      moje kolezanki z podwórka(znamy sie od przedszkola)są połoznymi własnie w Sul.
      ale ja świadomie zdecydowałam sie rodzić w ZG,i to dwukrotnie-pierwszy raz 5
      lat temu, drugi-pół roku temu.Porody zwykłe, bez zadnych łapówek, osobnych sal
      i udziwnień.W Sul. jest rzeczywiście ślicznie-kafle, kolorowe sciany , muzyczka
      relaksacyjna, w ZG jest biednie,fakt,ale czysto, miło i fachowo.Nie wiem, dwa
      razy głupi przypadek,że trafiłam na kompetentne , miłe , fachowe położne i
      lekarzy, którzy bez żadnych łapówek uczciwie robili , co do nich nalezy?Taką
      jestem szczęściarą? W tym watku wypowiadają się osoby, które progu tej
      porodówki nie pzrekroczyły, ale wiedza o nie wszystko.Ja rodziłAm tu DWA razy i
      naprawdę ,oprócz tej biedy(stare kafle, gumoleum, prysznice itp.) nie mam nic
      do zarzucenia.
      Kasiaemil napisała:Jeszcze jedno, o tych sprawach nie mówi się głośno, a ja to
      wiem od mojej
      znajomej położnej - stosunkowo często w ZG umierają noworodki... Nie wiem ile w
      tym roku było już zgonów, ale w zeszłym kilka było. Wszystkie z powodu
      zaniedbania lub niechlujnych warunków panujących na oddziale.Takich zgonów nie
      ma w
      Sulechowie, Świebodzinie, czy Nowej Soli.
      Ale takie zgony sa bardzo częste np.w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi-
      sztandarze polskiego połoznictwa, rodziła tam moja kolezanka i była przerazona
      bezdusznością i obojętnościa peorsonelu.Kasiuemil, ,skąd bierzesz swoje dane na
      temat nieumieralnosci noworodków w Sul i NS? Uprzejmie prosze o odp.
      Kasia emil napisała też:
      Tak się składa droga b-bis, że jeśli chodzi o fachowość, bezpieczeństwo,
      profesjonalizm i poziom medyczny, to Zielonogórska porodówka jest najgorszą ze
      znanych mi porodówek
      A ile tych porodówek znasz?Bo zielonogórskiej przeciez nie.Jeszcze kiedyś ,na
      starym forum pisałaś ,że twoja noga nigdy nie pzrekroczyła i nie przekroczy
      progu tego szpitala, więc co wiesz o poziomie medycznym i fachowości tut.
      personelu?
      Myslę ,że tu powinny wypowiadać sie te mamy, które tu rodziły.Ja za swoje dwa
      darmowe , zwykłe porody stawiam dwa duże plusy ZG
      Tyle jadu w tym wątku,że az poszłam popatrzeć na swoje zdrowe,śliczne dzieci,
      które chyba nie powinny być takie, bo przeciez urodziłam je ( z wyboru!)w
      Zielonej Górze...Pozdrawiam ,Jola.


      • przyszla_mama Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.03.04, 10:35
        Raczek pozdrawiam serdecznie, też mnie to niesamowicie wnerwia...ja będę rodzić
        właśnie w Zielonej Górze i jestem nastawiona bardzo pozytywnie, jeszcze
        bardziej po Twojej opinii, dzięki wielkie!
        • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.03.04, 15:58
          Życze ci powodzenia i dużo zdrowia a jak będziesz po to prosze podziel się
          swoją opinią.
        • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.03.04, 16:00
          nie wiem czemu ciebie przyszła_mamo to wnerwia...
          magdalia2 chciała znać opinie innym mam które rodziła tam albo słyszały cos o
          tym szpitalu..
          nikt Tobie nie zabranie tam rodzić przecież...twój wybór...
          byłam nastawiona tesh pozytywnie a się rozczarowałam i to bardzo...
          życzę jednak szczęśliwego porodu...
          pozdr
          • przyszla_mama Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.03.04, 16:17
            wnerwiają mnie tylko i wyłącznie negatywne opinie od dziewczyn, które nie
            rodziły w tym szpitalu, a tyle mają do powiedzenia... i to wszystko. Być może
            ja też się rozczaruję..czas pokaże, postaram się wtedy nie chować głowy w
            piasek i mimo wszystko opisać jak było winkjuż niedługo,
            pozdrawiam
      • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 08.03.04, 08:46
        raczek47 napisała:
        > A ile tych porodówek znasz? Bo zielonogórskiej przeciez nie.
        > Jeszcze kiedyś ,na starym forum pisałaś ,że twoja noga nigdy
        > nie pzrekroczyła i nie przekroczy
        > progu tego szpitala, więc co wiesz o poziomie medycznym i fachowości tut.
        > personelu?

        Mylisz się, byłam kilka razy na tej porodówce (chociażby gdy chodziłam do
        szkoły rodzenia) i widziałam jakie są tam warunki. Miałam też styczność z
        kilkoma położnymi i lekarzami z tego i innych szpitali. Dodatkowo, przed
        porodem mojego Bartusia, razem z mężem dokładnie zwiedziliśmy tę porodówkę i
        wszystkie sąsiednie - NS, Sulechów, Świebodzin. Wybór ostatecznie padł na
        Świebodzin, i jestem bardzo zadowolona z tego wyboru.
        Jeśli pisałam, że nie przekroczę progu poorodówki w ZG, to miałam na myśli, że
        nie zrobię tego jako rodząca. Kilka razy byłam tam też (w ZG), po porodach
        moich znajomych, więc również widziałam co się dzieje i dostawałam na gorąco
        opinie od znajomych, które tam leżały. Myślisz, że mnie okłamywały? Że było im
        tam rewelacyjnie, a mi mówiły co innego?
        Podobnie z sąsiednimi szpitalami - tam też czasem któraś znajoma rodziła i
        byłam odwiedzić i zaczerpnąć świerzej opinii.

        Tak więc nie mów drogi Raczku, że nie mam pojęcia o tej, czy sąsiednich
        porodówkach. Jak już wcześniej pisałam, w szpitalu w ZG pracuje moja koleżanka-
        sąsiadka, więc sporo wiem też od niej... A kto lepiej wie co się tram dzieje,
        jak nie pracownicy???

        raczek 47 napisała:
        > Ale takie zgony sa bardzo częste np.w Centrum Zdrowia Matki Polki
        > w Łodzi-sztandarze polskiego połoznictwa, rodziła tam moja kolezanka
        > i była przerazona bezdusznością i obojętnościa peorsonelu.

        Wiec co? Jakoś mnie to nie przekonuje. O bałaganie i bezduszności w szpitalach
        w Łodzi wiadomo nie od dziś. Co rusz w TV jest jakaś afera lekarska związana z
        Łodzią... Przypomnę tylko dwie:
        - dr Pavulon wink
        - kilka zgonów noworodków w przeciągu kilku dni na jednej z porodówek z powodu
        gronkowca (to samo było zresztą w ZG kilka miesięcy temu).

        To tylko utwierdza mnie dodatkowo w przekonaniu, że duże szpitale-molochy (jak
        ten w Łodzi czy Zielonej Górze) są mniej przyjazne i personel w nich jest tam
        bardziej bezduszny, niż w małych ościennych szpitalach. A lekarze tam pracujący
        to prawdziwi karierowicze z prawdziwym uwielbieniem pieniążków...

        raczek47 napisała:
        > Kasiuemil, skąd bierzesz swoje dane na
        > temat nieumieralnosci noworodków w Sul i NS?

        Interesowałam się tym swego czasu. Dane zbierałam z różnych źródeł - ale
        przedewszystkim bezpośrednio z samych szpitali.

        Pozdrawiam,
        Kasia
        • wiiw do kasiemail 08.03.04, 15:44
          Wybacz ale dyskusja z tobą, bez obrazy, przypomina dyskusję ze ścianą...
        • ma.pi Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 08.03.04, 21:59
          Moja dobra przyjaciolka 8 lat temu rodzila w Zielonej Gorze. 4 lata temu byla
          ze swoja siostra przy porodzie rodzinnym w Sulechowie (byla przy niej caly
          czas, czyli pewnie mogla sobie porownac jak to jest rodzic w Zielonej Gorze i
          Sulechowie). Dwa lata temu sama urodzila drugie dziecko w Zielonej Gorze. Gdyby
          tam bylo tak zle w porownaniu z Sulechowem czy by wrocila do tego samego
          szpitala? Odpowiedz chyba sama sie nasuwa????

          Pozdr.
          • mischell Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 08.03.04, 23:17
            ja rodziłam 5 mies. temu i za zadne skarby nie wybiore tego szpitala po raz
            drugi !!!
            a może po prostu mi sie tak trafiło..kiepsko..sad
            z tego co widzę są tez dobe opinie tego szpitala ale to co mnie tam
            spotkało....to brrr
            ps. co do kafelek..smile na porodówce(boksy) sa takie jak 20-30 lat temu..sad
            niby maja tyle sponsorów a nie mogą kafelek zmienić..?
            jak mi się nasunie jeszcze jakaś mysl dopisze..smile
            • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 09.03.04, 08:11
              W pelni sie z gadzam z Mischell.

              Gdy 2 lata temu chodzilam do szkoly rodzenia
              w ZG, to co chwila znajdowal sie jakis sponsor
              na wykonczenie nieczynnej wtedy sali porodow
              wodnych...

              Brakowalo wg lekarzy niewiele, jeszcze tylko
              "pare" zlotych i sale wykoncza.
              Znalazl sie sponsor, dał pieniądze, ale sali
              jak nie wykanczano tak nie wykanczano...

              Z opowieści znajomych, ktore przede mną i po
              mnie chodzily do szkoly rodzenia słyszalam
              dokładnie to samo - "już niewiele brakuje do
              wykonczenia, potrzeba 1000 zł" - sponsorzy
              znajdowali się wielokrotnie, a remont stał
              wiele miesięcy, mimo iż był już na wykończeniu...

              Podobnie było z pieniędzmi od sponsorów, które
              przeznaczone były na remonty pozostałych sal
              na porodówce...

              Dodatkowo, porodówka z opłat za porody rocznie
              dorabia przeszło 100 tys. złotych.

              Ciekawe co się z tymi pieniedzmi dzieje?
              Gdyby nie były rozkradane przez naszych
              wspaniałych zielonogórskich lekarzy, ten oddział
              dawno wyglądałby 100 razy lepiej niż w Sulechowie,
              Nowej Soli czy Świebodzinie.

              P.S.
              Proponuje wszystkim mamom rodzić w tym szpitalu
              i dorzucić się trochę do budowy prywatnej daczy
              nad jeziorem dla ordynatora wink

              Pozdrawiam,
              Kasia
              • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 09.03.04, 08:42
                Sala do porodów wodnych działa od Grudnia 2002!!!!!!! moja koleżanka była
                pierwszą, która skorzystała było to tuż przed Bozym Narodzeniem 2002.
                • kasiaemil Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 09.03.04, 12:08
                  wiiw napisała:

                  > Sala do porodów wodnych działa od Grudnia 2002!!!!!!! moja koleżanka była
                  > pierwszą, która skorzystała było to tuż przed Bozym Narodzeniem 2002.

                  No zgadza się. Przecież nikt nie twierdzi, że jest inaczej.
                  Ale zauważ co napisałem wcześniej - chodziłam do szkoły rodzenia
                  2 lata temu, a dokładniej w 2002 r.
                  Wtedy sala do porodów wodnych stała od roku, bliska wykończenia.
                  Tylko wciąż brakowało pieniędzy, mimo wielokrotnych sponsoringów,
                  które miały definitywnie problem pieniędzy zakończyć...

                  W końcu, po którymś nastym już zapewne sponsorze, gdy willa
                  ordynatora była już wyremontowana smile), przeznaczono część
                  pieniedzy na tą salę... i szczęśliwie ją wykończono.
                  Szkoda tylko, że zabrakło na inne sale... sad

                  P.S.
                  Nie rozumiem czemu tak bronisz tego szpitala.
                  Czy Ty nie widzisz, że jest trawony przez korupcję?

                  Pozdrawiam,
                  Kasia
                  • wiiw Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 09.03.04, 14:13
                    KAsiuemil ja też dwa lata temu chodziłam do szkoły rodzenia w tym szpitalu.
                    Szcześliwie urodziłam tam zdrową córeczkę, nie miałam zadnych komplikacji przy
                    porodzie. NAprawdę dobrze się mną i dzidzią opiekowano. Wcale nie bronię
                    zawzięcie szpitala tylko chcę pokazać, że naprawdę ktoś może być zadwolony z
                    niego i wcale nie dawać łapówek. Do mojego porodu nie opłacałam ani położnej
                    ani lekarza. Rzucasz pomówienia na ludzi tam pracujących.
              • b-bis Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 09.03.04, 12:16
                Ta rozmowa zrobiła się już naprawdę niesmaczna i żałuję, że brałam w niej
                udział ! Nie chcę nikogo urazić, ale to co tu widzę, to takie małomiasteczkowe
                intryganctwo... Poczytałam sobie w necie to i owo i widzę, że w woj.lubuskim są
                trzy porodówki na krzyż i jeszcze wokół nich wielka kłótnia...
                kasiaemil - Ty pewnie nigdzie nie pracujesz i nie masz nic lepszego do roboty
                tylko śledzenie co też się dzieje na zielonogorskiej porodówce. Jak co, to Ty
                nie masz z tym szpitalem nic wspólnego ale tak przy okazji wiesz wszystko - ile
                na czym zarabiają, ile zgonów, ilu sponsorów i gdzie ordynator buduje dom...
                Nie rozumię takiej mentalności ! Czy Ty to robisz dla rozrywki ???
                Widzę, że są jednak takie panie które urodziły zdrowe dzieci w tym "chlewie" i
                jakoś korona z głowy im nie spadła, co więcej, nawet sobie chwalą...
                Skąd taka rozbieżność opinii ?
                Choć powoli tracę ochote na kontakty z woj. lubuskim, to jednak postanowiłam
                zobaczyć na własne oczy jak wygląda ten zielonogórski fenomen. Wybiorę się do
                Zielonej Góry jeszcze w tym miesiącu. Póki co, znalazłam kilka linków do stron
                na temat ww. szpitala:
                kasiaemil - ta wanna na zdjęciu to pewnie fotomontaż !?

                www.szpital.zgora.pl/od16.html
                tu znalazłam linki:
                opg.szpital.zgora.pl/
                www.szkola-rodzenia-zg.prv.pl/
                i jeszcze:
                www.medycyna.zgora.pl/szkolarodzenia/r3/rr3.htm
                a tu są aktualne dane Fundacji Rodzić po Ludzku:
                www.rodzicpoludzku.pl/index.html
                • raczek47 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki-do b-bis. 09.03.04, 18:18
                  b-bis, zapraszam na kawę, jak już będziesz w Zielonej Górze.Podaję kom.
                  603 276 183,
                  e-mail :raczek74@op.pl
                  Pozdrawiam,Jola
                  • b-bis Do raczek47 ! 09.03.04, 19:15
                    smile
                    Dziękuję za zaproszenie - bardzo jest mi miło !
                    A może być kawa i ciacho ?!
                    Napiszę na priva to się umówimy...
                    Z pozdrowieniami
                    b-bis
                    • raczek47 Re: Do raczek47 !- do b-bis 09.03.04, 20:49
                      spox.Pozdrawiam.Jola
    • olcia_26 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 26.03.04, 17:15
      Nie czytałam dokładnie waszych opini. Powiem Wam tylko swoją. Rodziłam w
      zeszłym roku i to było coś strasznego. Sam poród - tragiczny, gdyby nie maż, to
      bym chyba nie dała rady. Nie pozwolono mi sie ruszać - leżałam jak kłoda na
      plecach (bo mi przebito pęcherz płodowy i chyba bali sie ze nabrudze!) chociaż
      dobrze wiedzieliśmy jak można ulżyć w cierpieniach, bo chodziliśmy do szkoły
      rodzenia (którą bardzo polecam!). Ja zwijałam sie z bólu co minutę a lekarz
      powiedział, ze wróci za 3 godziny i po prostu wyszedł, ja w tym czasie dostałam
      drgawek, zaczęłam wymiotować... no i wtedy mąż pobiegł zawołać kogoś, no i
      przyszedł inny lekarz, który podał mi Dolargan (bez pytania oczywiście), no i
      za moment już urodziłam. Rodziłam w nocy, wiec moze dlatego byli tacy ospali.
      Ale najgorsze dopiero miało nadejść... na roomingu... zasnęłam po porodzie
      wykończona na 2 godz. i wtedy zabrali dziecko ode mnie i ... zostało poparzone
      termoforem (tak mi przynajmniej powiedziano). Było to oparzenie 3 st.! Bliznę
      będzie miało do końca życia! Ale ile sie nacierpiało, ile potem leżeliśmy w
      szpitalu (na różnych oddziałach), jak każdy lekarz zalecał co innego (inne
      leki, jeden kąpiel, drugi brak kąpieli itp.)... szkoda o tym pisać. Jeszcze nie
      mówiłam do tej pory o tym na forum... Ale wciąż siedzi we mnie ta zadra, za
      każdym razem jak patrze na brzydką bliznę mojego dziecka... Położnej
      wybaczyłam, bo zdaję sobie sprawe, ze tego przecież nie chciała, ale jednak sie
      zdarzyło i ja i moje dziecko konsekwencje tego będziemy ponosić juz zawsze.
      • olcia_26 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.04.04, 17:50
        Jakoś nikt nie napisał żadnej opinii po mojej... Wygląda jakby nikt tu nie
        zaglądał! A przecież tak nie jest, bo ja dostałam burę, że tak źle osądziłam
        cały szpital. Fakt, przecież nie wszyscy są tacy jak ten pierwszy lekarz, przez
        którego narodziny mojego synka stały się koszmarnym przeżyciem (a miało być tak
        pięknie). Co ciekawsze, ze o tym jednym lekarzu słyszałam bardzo sprzeczne
        opinie, niektórzy mówią, że podobnie jak ja nie trafili chyba na jego humor,
        ale inni twierdzili, ze jest bardzo dobry. Nie chce podawac nazwiska, bo boję
        sie, ze bede miała jeszcze wieksze kłopoty.
        Pisząc o moim porodzie nie miałam zamiaru nikogo zranić, jeśli tak się stało,
        to bardzo przepraszam. Przyznaję, ze w czasie całego pobotu w tym szpitalu
        spotkałam również wielu bardzo dobrych fachowców! Przede wszystkim położne (tj.
        ciocie) z oddziału noworodkowego - były cudowne! Ja (a raczej mój Synek)
        sprawiałam im dużo kłopotów, bo za każdą zmianą pieluszki musiały przychodzić i
        robić Małemu opatrunek - w jałowych rękawiczkach, jałowe opatrunki itp. I tak
        czasami wiele razy (czasem co 30 minut!) w ciągu np. nocy, kiedy moze chciały
        choć na moment odpoczać. Pomimo tego zawsze były uśmiechnięte! Wspaniałe były
        też lakarki pediatrii i neonatologii, które przychodziły na wizyty do mojego
        Synka. Mile też wspominam położne z oddziału septycznego, szczególnie panią
        Łucję i drugą połozną (niestety nie pamietam imienia) która razem z panią Łucją
        miała dyżury, kiedy kompletnie się załamałam bardzo mi pomogły.
        Polecam również bardzo lekarkę dr Rosińską, dzięki której naprawdę urodziłam!
        Żałuję, ze nie mogła być ze mną od początku porodu, pewnie wtedy tak źle bym go
        nie wspominała. Ona jak przyszła do mnie to się wielce zdziwiła, że leżę, że
        przecież nie musiałam leżęć - tak powiedziała! I ja nie chciałam, marzyłam,
        zeby Mąż pomasował mi krzyż! ale poprzedni lekarz kazał leżeć... a ja (zresztą
        mój Mąż tez) staraliśmy się słuchać poleceń lekarza. Pisałam o Dolarganie,
        który podała mi dr Rosińska, nie zrobiła źle, chyba bez tego bym sobie nie
        poradziła, ale wciąż wyrzucam sobie, ze powinnam była urodzić bez tego, wtedy
        moje dziecko nie byłoby moze takie otumanione po porodzie i nie doszłoby do
        oparzenia, bo okropnie by krzyczało (chociaż w rzeczywistości to nie wiem, czy
        płakało wtedy czy nie - moze jeszcze kiedyś się tego wszystkiego dowiem?!).
        Myślę, ze w każdym szpitalu mozna trafić na różnych lekarzy, położne, nie
        powinnam generalizować, ze w Zielonej wszyscy są źli, bo tak nie jest. Porod (i
        to przez jednego lekarza) wspominam bardzo źle (jest to teraz dla mnie 100%
        środek antykoncepcyjny!), potem dołożyło się oparzenie przez położną i długi
        pobyt w szpitalu. Ale za to bardzo mile wspominam całą szkołę rodzenia,
        szczególnie położną Joannę Haburę i panią Marzenkę. Wyjątkowym przezyciem były
        również masaże niemowląt (przy szkole rodzenia), które mój Mały wprost
        uwielbiał.
        Ola
        • przyszla_mama Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 06.04.04, 19:28
          Olcia, co prawda jestem strasznie ciekawa cóż to za był za lekarz, ale z
          drugiej strony może lepiej nie wiedzieć, bo się tylko źle nastawię... Mi już
          minął termin, i ciągle czekam na jakiś znak od dziecka, że chce już wyjść, no
          ale na razie cisza. Jestem baaardzo ciekawa, jakie ja będę miała opinie po moim
          porodzie w tym szpitalu, Jak na razie jestem bardzo pozytywnie nastawiona, o
          czym pisałam już wcześniej. Zobaczymy.
          Pozdrawiam,
          • olcia_26 Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 07.04.04, 15:42
            Życzę powodzenia! ufam, że będziesz miała miłe wspomnienia! a dzieciątko będzie
            zdrowe i sprawi Ci wiele radości mimo trudów porodu.
            Pozdrowienia
            Ola
            • maniakow Re: ZIELONA GÓRA - Szpital Wojewódzki 03.05.04, 17:14
              Cześc dziewczyny.
              Może i ja wtrące swoje pięć groszy. Urodziłam Emilkę 6 kwietnia 2004 r., a
              więc wcale nie tak dawno. Poród wspominam bardzo dobrze (być może miałam więcej
              szczęścia niż olcia_26). Od samego początku, aż do końca miałam przy sobie
              super personel wink i tak się złóżyło, że tylko żeński. Przyjechałam na oddział o
              3 rano. Pomimo tej pory, położne przesympatyczne i przede wszystkim cierpliwe
              hi,hi. Wszystko mi tłumaczyły, pocieszały. Pani doktor Rosińska - przecudna
              kobieta-przebiła mi pęcherz i dała kroplówkę naskurczową, bo poród za wolno się
              rozwijał. I tak było do godz. 7 rano. Później była zmiana dyżuru.
              Pomyślałam: "sielanka się skończyła". Ale gdzie tam. Wręcz przeciwnie. Ja
              również chodziłam do szkoły rodzenia i miło ją wspominam. Szczególnie panią
              Asię Haburę. I to właśnie ona przyszła na dyżur o 7 rano. Poród dzięki niej
              stał się dla mnie najcudowniejszym przeżyciem, pomimo bólu. Ona była dla mnie w
              tym momencie wszystkim, przyjaciólką, matką, położną. Rozmawiała ze mną,
              przytulała i instruowała. Niecałe 2 godzinki później mogłam przytulać swoją
              maleńką córeczkę. Później szycie - pani Loroch - też super. Dostałam oczywiście
              Dolargan i próbowałam coś bełkotać, nawet nie pamiętam co hi,hi. Pamiętam tylko
              jak jakaś pani podeszła do mnie i trzymając za rękę mnie uspokajała wink. Czy to
              nie jest cudowne. Wiem, że miałam dużo szczęścia, przecież nigdy nie wiadomo na
              kogo się trafi. Pamiętam tylko jedno: WAŻNE JEST NASTAWIENIE! Ja powiedziałam
              sobie będąc jeszcze w ciąży, że wszystko będzie dobrze i mocno w to wierzyłam.
              Być może coś w tym jest.
              Pozdrawiam wszystkie mamusie, te obecne i te przyszłe.

              P.S. Do olci_26: być może następnym razem będzie lepiej. Tego Ci życzę. Pa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka