Witam wszystkie mamy

Chciałabym się z Wami podzielić moimi
wrażeniami z porodu w szpitalu na Inflanckiej. Urodziłam 11 dni po
terminie - termin miałam na 8.11 a 11.11 przyjęli mnie na patologię
ciąży. Z polegiwania na oddziale jestem bardzo zadowolona, ponieważ
opieka jest super i o dziwo jak na Państwowy szpital - jaki mają
sprzęt

Eketrycznie sterowane łóżka, termometry "strzelające" w
czoło - wynik po 1 sekundzie, no i bezprzewodowe KTG - pełen
profesjonalizm. Ordynator szpitala - przesympatyczny człowiek. Z
uwagi na fakt, że żadnych oznak porodowych u mnie nie było próbowano
mi wywołać poród oksytocyną, ale podziałała ona dopiero za 3 razem.
Zatem w 11 dobie po terminie zaczęły mi się nieregularne skurcze o 5
rano, około 13 zostałam podłączona pod oksytocynę i potem skurcze
zaczęły się stawać coraz bardziej regularne, aby około 23 być już co
prawie 3 minuty.Niestety miałam dopiero 0,5 cm rozwarcia więc na
blok porodowy A (ten płatny) zeszłam dopiero około 1 w nocy.
Znieczulenie dostałam przy 5 cm rozwarcia, a przestało działać przy
8 cm. Niesttey strasznie się namęczyłam od tych 8 cm do 10 cm, ale
drugiej dawki nie chcieli dać ze względu na to, że trzeba niby
odczuwać skurcze parte. Ból ogromny, szczególnie przy skurczach
partych - u mnie dodatkowo główka nie chciała zejść nisko i musiałam
wsztrzymywać parcie. Urodziłam chyba dopiero za 15 skurczem partym.
Córka pojawiła się na świecie o godzinie 9.35 - na szczęście cała i
zdrowa. Blok porodowy A i pojedyńcza sala do porodu - nieoceniona
pomoc przy porodzie. Nistety na bloku porodowym B nie ma jak zanzać
spokoju przy innych rodzących - tam cały czas się ktoś kręci a jak
trzeba chodzić przy skurczach to i na korytarzu się wszyscy gapią -
ja osobiście nie czułabym się komfortowo. Obok mnie w sali rodziła
kobieta, która się strasznie darła - dosłownie darła jakby ją ze
skóry obdzierali - i samo to na mnie strasznie źle oddziaływało, a
kobieta była za ścianą, strach pomyśleć co by było gdybym ją
słyszała za parawanem. Blok porodowy A kosztuje 600 zł, znieczulenie
jest gratis więc moim zdaniem nie warto się nawet zastanawiać - w
innych szpitalach za samo znieczulenie trzeba tyle zapłacić. Komfort
rodzenia z Mężem w ciszy i spokoju - jest niezastąpiony. W pokoju
porodowym miałam piłkę i takie kosmiczne krzesło - niestety nie
skorzystałam z niego, ponieważ w wielkich bólach porodowych nawet ni
byłam w stanie o niczym myśleć. Po porodzie pozwolono nam pozostać w
sali z dzieckiem około dwóch godzin - błogosławieństwo za możliwość
wzięcia prysznica, który był "na wyposarzeniu". Nie wykupywałam
położnej - zarówno ta z nocnej i ta z dziennej zmiany były miłe i
pomocne więc uznałam to za zbędny wydatek. Jeśli macie jakieś
pytania to zapraszam: katarzyna.sobolewska@op.pl. Ja bardzo polecam
szpital na Inflanckiej wbrew złym opiniom, których naczytałam się
wcześniej na forum.