elizjum
31.01.04, 13:16
Piszę tu, bo jestem po prostu wściekła. Jestem w 26 tc prowadzonej przez dr
Hadasa i chciałabym prosić jego pacjentki o podzielenie się doświadczeniem
na temat jego opieki, bo od wczoraj mam poważne wątpliwości.
Do 12 tygodnia pan dr był przesympatyczny, b. miły, kompetentny i cierpliwy.
Oczywiście dostałam numer jego komórki i byłam nim zachwycona (jak wiele
dziewczyn na Forum), ale im ciąża była bardziej zaawansowana, tym entuzjazm
pana dr i jego zaangażowanie słabło.
Podczas dwóch ostatnich wizyt jedyną rzeczą jaką zrobił, było wpisanie
wyników badań do karty ciąży, 5 min usg, podczas którego stwierdził :"Gdybym
miał tu wszystko pomierzyć, to trwałoby to chyba ze dwa dni", a było to usg
połówkowe, o którym wcześniej mówił jako o b. ważnym. Zero pytań o
samopoczucie, o dolegliwości. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się raz, może nie
przywiązywałabym do tego większej wagi, ale to nie było tylko raz.
Zasugerował, że jak chcę się dowiedzieć czegoś więcej, to powinnam iść na
usg 3d do Roszkowskiego, bo to taki świetny specjalista. Ha, super! Za 280
zł, bo on tu "nic nie widzi".
A wczoraj miarka się przebrała. Od 3 tyg. byłam umówiona na wizytę, na którą
miałam przynieść wyniki wielu badań (toxo, glukoza, itd) i wieczorem
otrzymałam telefon z C. Damiana, że "Pan doktor wybiera się na wakacje" i
odwołuje wszystkie wizyty. Na pytanie, czy mogę przyjść w innym terminie,
otrzymałam odpowiedź: "Najbliższe są za miesiąc albo może pani przyjść przed
godzinami jego dyżurowania i POPROSIĆ, żeby panią przyjął". Ale łaska!!! Za
145 zł mam się prosić, żeby mnie ktoś łaskawie przyjął! Spędzić pod
gabinetem godzinę albo i dwie, żeby pan dr swoim fachowym okiem na mnie
spojrzał.
No właśnie i tu kolejne pytanie: Czy standardem jest, że Hadas podczas ciąży
nie bada pacjentki? Mnie nie zbadał ani razu, bo nie wiem czy dwukrotne usg
transwaginalne mogę uznać za badanie ginekologiczne. Czy to normalne, że
przebieg ciąży ocenia się tylko na podstawie badań krwi i 5 min usg?
Nie chodzi mi tu o to, żeby ktoś poświęcał mi godzinę uwagi, rozpływał się
nad moją ciążą, ale chyba wizyta nie powinna polegać tylko na wpisywaniu
wyników badań i biernej chęci na odpowiadanie na moje pytania. Naprawdę nie
należę do upierdliwych pacjentek, a od dzisiaj przestaję nią być w ogóle i
przenoszę się do kogoś innego, komu nie wypadnie nagle urlop podczas mojego
terminu. Rozumiem, że każdy ma prawo do odpoczynku, ale lekarz prowadzący
ciąże tylu pacjentkom, mógłby planować sobie urlop z wyprzedzeniem dłuższym
niż czterodniowe.
Dziewczyny na Forum piszą o wadze swoich dzieci, ich narządach, a ja mogłam
tylko się dowiedzieć, że jest OK, bo "tu na tym usg nic nie widać". To chyba
jakaś paranoja...