julka1967a 12.01.10, 00:22 Byłam we wrześniu na IP na Wołoskiej i wydaje mi się, że wisiała tam kartka z ogłoszeniem, że do porodu trzeba sie zgłosić z badaniem wymazu z szyjki macicy wykonanym po 34 tc (chyba). Czy faktycznie jest tam taki wymóg? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kulka1975 Re: Wołoska badania 12.01.10, 09:38 Mam skierowanie do szpitala od lekarza z Wołoskiej i skierowanie na posiew więc raczej to prawda. Zresztą wydaje mi się, że większość szpitali tego wymaga. A nawet jak nie to warto zrobić to badanie dla siebie i przede wszystkim dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: Wołoska badania 12.01.10, 12:13 Na posiew z szyjki? Nie wiem, czy posiew i rozmaz to to samo. ps. Domagałam się od początku ciąży o takie badania, ale ani w szpitalu ani u lekarza na NFZ nie chcieli mi zrobić, teraz prowadzę ciążę prywatnie i dopiero teraz lekarz bez łachy ma mi zrobić badanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hatta Re: Wołoska badania 12.01.10, 12:18 Chyba generalnie jest taki wymóg- żeby lekarz wiedział, czy nie trzeba Ci podać antybiotyków okołoporodowo. Ale nikt Cię nie wyrzuci ze szpitala, jak tego nie masz. Spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: Wołoska badania 14.01.10, 21:58 Czy to badanie nazywa się poprawnie: Posiew z kanału szyjki macicy? Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Wołoska badania 15.01.10, 18:26 To obowiązkowe badanie w 34-35 tc, a nie tylko wymóg szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: Wołoska badania 18.01.10, 01:08 Szkoda, że ginekolodzy do których chodziłam o tym nie wiedzą, w każdym razie nie informują nawet pacjentek. Dobrze, że jest net, bo ani o USG genetycznym bym nie wiedziała ani o tym badaniu. Mój poprzedni ginekolog to niemal prorok, wpisał mi do karty ciąży NT 1,5 chociaż pomiar robił w 18tc i NT wyszło wtedy ponad 3. Szczęściem w nieszczęściu było to,że z powodu krwawień często lądowałam na IP i tam w odpowiednim czasie lekarz zrobił ten pomiar ot tak przy okazji - 1,2. Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: Wołoska badania 18.01.10, 19:19 Ja też byłam ze dwa miesiące temu na IP tam, bo się kurczyłam i widziałam tam kartkę, jeśli dobrze pamiętam, że każda pacjentka zgłaszająca się na IP po 32tc ma miec pobrany posiew. Ja to zrozumialam jako nakaz dla lekarza... Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: elza10 07.02.10, 16:09 Chyba z szyjki. Tzn tam jest napisane, że wszytskie po 33 tc bez posiewu mają mieć pobrany, a jeśli maiły robiony wczesniej, to mają się stawić z wynikiem Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: elza10 08.02.10, 00:11 Dzięki, też mi się wydawało, że o szyjkę chodziło. Mój lekarz niestety odmówił mi pobrania wymazu z powodu infekcji grzybicznej (którą oczywiście sam leczy "na oko" od 3 miesięcy). Poprosiłam więc o jakiś wymaz , żeby te grzyby określili, to się wkurzył. Nie wiem o co mu chodziło, przecież i tak płace mu za badanie, końcówka ciąży i tylko dlatego nie zmienię już lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: elza10 08.02.10, 11:38 Moją ciążę prowadzi lekarz z Wołoskiej. JUz raz miałam posiew z szyjki robiony, bo zakładał mi pessar i nie chciał założyć bez posiewu, więc zrobił posiew i musiałam na założenie pessaru przyjść z jałowym wynikiem. Mam go przed sobą, stoi jak wół "wymaz z kanału szyjki macicy". Więc do porodu chyba to samo.Kiedy tam rodzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: elza10 08.02.10, 21:22 Termin mam na 13 marca. Skończyłam 35 tc. Na razie dziecko ułożone pośladkowo. Na Wołoską się zdecydowałam, bo pracuje wprawdzie na innych oddziałach ktoś z mojej bliskiej rodziny i w razie czego będę miała kogoś przy sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: elza10 26.02.10, 12:53 Eliza ja już urodziłam na Wołoskiej. Mój synek urodził się w 36 tygodniu ale dostał 10pkt. Jest malutki, waży 2500g. Miałam cc, ze względu na położenie pośladkowe (+pierwsza ciąża. W porównaniu ze szpitalem powiatowym w którym leżałam kilka dni wcześniej to na Wołoskiej czułam się jak w hotelu. Ludzie są niestety rózni, ale w większości sa bardzo mili i pomocni. Od czasu do czasu zdarza sie jakas nieprzyjemna osoba. Jest jeszcze jedna prośba do pacjentek, aby przekazały 4 pieluszki tetrowe na rzecz oddziału noworodków. CC to wcale nie bułka z masłem. Na sali w czasie operacji miałam drgawki nie do opanowania (podobno to normalne, bo wyziębiają organizm). Na sali pooperacyjnej szybko przestało działac znieczulenie i zaczełam odczuwać skurcze po podanej oksytocynie ( w czasie operacji ja podają). Ból był powyżej mojej granicy wytrzymałości a do tego co 15 minut ktos przychodził mi nagniatać brzuch. Lek przeciwbólowy, jakis narkotyczny w ogóle na mnie nie zadziałał. Dopiero po drugim, który otrzymałam 3 godziny póżniej ból stał sie do zniesienia. Później też jest ciężko, bo wszystko boli a dostaje się dziecko do opieki już na stałe na drugi dzień. To tak na szybko, bo przy małym nie mam w ogóle czasu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: elza10 26.02.10, 14:32 GRATULUJE!!! Zazdroszczę... Ja juz się powoli tez zbieram, kończę 36 tc, odstawiam leki za 2 dni i czekam... Mały na usg kilka dni temu przekroczył juz 3 kg, brzuch mam nisko, sporo skurczy, parcie na pęcherz i jelita... Zobaczymy, co nadejdzie wczesniej, czy własne skurcze, czy planowe cc w 39tc. Tez pamiętam, ze po pierwszym cc było mi strrrrrasznie zimno i okładali mnie wieloma kocami. I mój temat obsesja - ile osób jest w sali? Bronię się przed jedynką, nie tylko ze względu na kasę, ale nawet bardziej ze względu na brak towarzystwa, a ja towarzyska jestem . Tylko boję się tych korowodow gości.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama-008 Re: elza10 26.02.10, 15:00 jest chyba jedna piątka albo czwórka, dwie albo jedna dwójka i trójka. Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: elza10 26.02.10, 15:13 Moja sala była trzyosobowa. Nie byłam w innych salach, ale tak jak widziałam z korytarza to wszystkie takie są. Płatna jedynka często jest niedostępna. Na IP trafiłam w sobotę rano z podejrzeniem sączenia się wód płodowych. Od razu zostałam wysłana na salę porodową w celu przygotowania do cc. Na sali pooperacyjnej byłam sam, dopiero w nocy dowieżli druga osobę. Niedziela i poniedziałek były spokojne, mało porodów i luźno, ale od wtorku zrobił sie nawał porodów, na sali pooperacyjnej zajęte wszystkie łózka i dostawione jeszcze jedno. Wszystkie sale pełne. Noworodków tyle, ze ledwo można było znaleźć miejsce dla swojego jak przywiozłam go do dokarmienia. Wszyscy zalatani, nie było nawet obchodu dla noworodków a mi nie zrobiono opatrunku zleconego rano na obchodzie. Warunki w salach bardzo dobre. Na łóżkiem światła do wyboru i przycisk wzywający położną. Umywalka lusterko, przewijak, wanienka dla dziecka(nikt z niej nie korzystał), telewizor (płatny za godz.). Przy umywalce mydło i płyn do odkażania, ręczniki papierowe. Prysznice i łazienki tez OK. Trzeba mieć własne sztućce i kubek. Jedzenie rózne po cc, bo stopniowo dają gorzką herbatę, kleiki i sucharki. Później gotowane jedzenie ale tez po cc inne niż po porodzie sn. Teoretycznie gość jeden do jednej odsoby, ale z tym róznie było. Czasmi groźniejsza osoba popedziła kogoś jak za dużo osób było. Nie czepiali się mężów, którzy faktycznie byli po to aby pomagać żonie a nie tylko siedzieć by siedzieć. Mi goście przeszkadzali ze wzgledu na karmienie. Nie szlo mi to i denerwowałam się a tu nawet nie wiadomo w która strone sie odwrócic z cyckiem, bo wszędzie obce chłopy. Jak był mąż opiekujacy sie dzieckiem to nie miał czasu wgapywac sie w to co robie, ale z innymi było różnie.Ogólnie krępowała mnie obecnośc niektórych osób gdy próbowałam karmić, a niestety non stop mały się domagał cyca. NIE MAJĄ TAM LAKTATORÓW. lepiej mieć swój w pogotowiu. Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: elza10 26.02.10, 15:27 Dzięki! A dlaczego myslałaś, że wody Ci się sączą? Ja tez mam ciągle takie wrażenie... Odpowiedz Link Zgłoś
kulka1975 Re: elza10 26.02.10, 21:05 Ja rodziłam na Wołoskiej 02.02.10. Polecam ten szpital ale wiem jedno. Jeżeli będę jeszcze raz rodziła na pewno wykupię poporodową salę jednoosobową. Wiem, że są różni ludzie i ja akurat źle trafiłam ale nie chcę mieć znowu takiej sytuacji. Tłumy odwiedzających (do mnie przychodził tylko mąż)! Do tego stopnia, że miałam prawie ich tyłki w zupie! Serio Leżałam 4 doby więc było to dość uciążliwe. Jeżeli chodzi o posiew to śmieszna sprawa bo nawet nie patrzyli na papier tylko po porodzie pytali czy robiłam i jaki wynik Odpowiedz Link Zgłoś
elza10 Re: elza10 27.02.10, 13:16 A ile kosztuje tamn teraz sala jednoosobowa po porodzie? Znalazłam dwie informacje, niektórzy podają, ze 220, inni, że 400?? Próbowalaś reagowac na tych ludzi? Po prostu ich wyrzucić? Bo to szlag czlowieka może trafić! Odpowiedz Link Zgłoś
julka1967a Re: elza10 27.02.10, 15:38 Obiło mi sie o uszy, że około 250zł + 150zł za męża. Sala jednoosobowa była non stop zajeta, kobieta, która ze mna lezał czekła na nią 2 dni. Co do wód płodowych to wysnuł taki wniosek po badaniu ginekologicznym lekarz w szpitalu. Kazał mi obserwować na wkładce ale z ligniny. Wcześniej nic mi się nie sączyło i dlatego byłam zdziwiona. Podejrzewam, że wcześniej w tym szpitalu na innym badaniu ginekol. lekarz musiał mi coś uszkodzić. W piątek mnie wypisano, bo na podstawie moich obserwacji ordynator stwierdził, że to nie wody. Jeszcze poprosiłam mojego lekarza prowadzącego aby na USG sprawdził czy z tymi wodami wszystko w porzadku. Sprawdził i pokazał mi na monitorze, że nie widac wycieku. W tym szpitalu nie posiadali testów do sprawdzenia. Wieczorem po wyjściu z tego szpitala troche miałam ciężka wędrówke poo topniejącym sniego i już nie miałam wątpliwośći, że wody mi ciekną. Skoro świt pojechałam na Wołoską a tam sprawdzili testem, że to wody i od razu poszłam na sale operacyjną. Odpowiedz Link Zgłoś