barbara.o
30.07.04, 12:30
Miałam "okazję" być na tym oddziale z moim wówczas 6 letnim synem i uważam,
że jeszcze jest dużo do zrobienia.
Oto kilka przykładów:
6 letnie dziecko w łóżeczku - to nic, że nogi trochę wystają za szczebelki a
wyjście, to najpierw na krzesełko a później dopiero podłoga (bezpiecznie na
oddziale chirurgii).
Rodzice mogą być w wyznaczonych godzinach - w tygodniu 2 razy po 1 godzinie w
niedzielę trochę dłużej. Oczywiście pielęgniarki przymykały trochę oko i
pozwalały na bycie dłużej (ja siedziałam od 10 rano do 10 wieczorem z przerwą
na obiad).
Drzwi wejściowe na oodział miały klamkę z jednej strony, i tylko przy
odrobinie szczęścia można było dostać się w innych godzinach.
W jednym pokoju były dzieci w różnym wieku - mój syn był z 6 - cio
miesięcznym dzieckiem, które w nocy nie mogło spać. Mało tego w małym pokoju
było tyle łóżeczek, że ledwo mieściło się krzesełko dla mamy.
Na noc mogły zostawać mamy w pokoju hotelowym, ale tylko dzieci, które nie
ukończyły 1 roku i tych miejsc było aż 6.
Informacja o stanie zdrowia dziecka - jak znalazło się lekarza prowadzącego w
dobrym nastroju to coś tam człowiek wysępił.
Poprostu robię wszystko, żeby nigdy tam nie trafić.
PS.
Kilkanaście lat temu ja osobiście byłam pacjentem tego oddziału i nic -
oprócz kolorowych, wesołych ścian i młodszego personelu - się nie zmieniło.
Wszystkim przebywającym na tym oddziale życzę szybkiego powrotu do zdrowia.