Dodaj do ulubionych

Poród na Starynkiewicza

26.02.16, 15:38
Hej,
Czy któraś z Was mogłaby się podzielić wrażeniami w porodu na starynkiewicza? Słyszałam, że warunki fatalne, ale pod kątem medycznym szpital jest super. A jak z opieką? Czy można umówić się z którąś z położnych na odpłatne wsparcie podczas porodu i opiekę? Jeśli tak, czy możecie polecić któraś z nich?

Dzięki!
Obserwuj wątek
    • wielkipluszek Re: Poród na Starynkiewicza 06.06.16, 17:33
      Chciałabym się podzielić opinią na temat porodu w I Klinice Położnictwa przy Pl. Starynkiewicza 1/3 w Warszawie, ponieważ zasłużyli w moich oczach na wyróżnienie. Planowo miałam rodzić w Szpitalu przy ul. Karowej w Warszawie. Zbliżając się do terminu porodu zaczęłam odczuwać nieprzerwalnie przez ok. 15-20h gwałtowne ruchy płodu co wydało mi się niepokojące. Pojechaliśmy z mężem na IP na Karową ok. 19:30 i po wszelkich badaniach ok. godz. 00:30 stwierdzili, że chcą mnie zatrzymać na patologii, ale nie mają miejsca. Zaczęli obdzwaniać szpitale i w ten sposób przerażona trafiłam karetką do Kliniki przy Starynkiewicza.
      Po wstępnych badaniach na izbie przyjęć trafiłam ok. 1:00 nad ranem z mężem na porodówkę, gdzie znowu mnie podłączyli pod KTG. Byliśmy zatrwożeni, ponieważ nie wiedzieliśmy nadal co się dzieje z naszą Małą w brzuszku. Tam bardzo miła starsza Pani położna, której imienia nie znam przyjęła nas z uśmiechem i uspokoiła. Potem wpadł dr Filip Kisielewski i wytłumaczył co się dzieje, utwierdził, że wyjdziemy ze szpitala już z Maleństwem, oraz na koniec zapodał ?Schabowego? (glukozę) i już sytuacja się rozluźniła. Założono mi cewnik Foley?a i ok.5:00 rano odesłano na patologię ciąży. Następnego dnia poinformowano mnie, że poród będzie indukowany. Spędziłam na patologii 2 dni czekając na poród. Co chwila ktoś zaglądał do mojego pokoju i sprawdzał, czy wszystko w porządku. Bardzo dużo stażystów z UM pomagało jak się tylko da. Wyjaśniano mi każdą kwestię o jaką pytałam, a badań KTG, pomiarów ciśnienia nawet nie zliczę. Wszyscy mili, życzliwi ? po prostu ludzcy ?
      Poród zaczął się o 7:00 podaniem oksytocynki ? był przy mnie przez cały czas mąż. Przez pierwsze 4 godziny wszystko szło dobrze, potem prysznic, i ponownie oksytocyna i skakanie na piłce. Nad przebiegiem I okresu porodu czuwała super położna: Pani Małgosia Krucz. Wspierała i dodawała otuchy w najgorszych momentach ? czułam, że jesteśmy w dobrych rękach. Po niespełna 8 godzinach na salę wpadł pan dr Kisielewski i nagle podał dokumenty do podpisu o cięciu cesarskim. Byłam tak oszołomiona i przerażona, że nie pamiętam co mi tłumaczył. Pamiętam tylko tyle, że powiedział ?Ja to zacząłem i ja to zakończę?. Potem akcja była szybka: przewiezienie na sale operacyjną, założenie cewnika, znieczulenie, jakieś pytania o choroby, kilka szarpnięć . Byłam zesztywniała ze strachu i nie mogłam opanować płaczu dopóki nie usłyszałam krzyk Małej.
      Na Sali pooperacyjnej czuwały bardzo miłe Panie pielęgniarki/położne. Podawały dziecko, pomagały przystawiać do piersi, lub w razie konieczności dokarmiały, przewijały, nosiły i usypiały Maluchy, podawały nawet wodę. Regulaminowo 6 godzin po porodzie ok. 2 nad ranem Pani, której imienia także nie znam pomogła mi wstać i zaprowadziła do łazienki pod prysznic i pomogła się umyć. Nie płaciliśmy nic za pomoc w nocy, choć w innych szpitalach jest ona dodatkowo płatna.
      Następnego dnia przeniosłam się do standardowej sali poporodowej. Tam znowu co chwila jakieś badania, obchody, pomiary ? czułam, że moje dziecko zostało przebadane na wszystkie możliwe strony. Odwiedziła nas tez ?Pani Laktacyjna? i pomagała prawidłowo przystawiać do piersi i odpowiadała na nurtujące nas pytania. Po dwóch dobach od porodu zostałam wypisana do domu.
      Polecam każdemu Klinikę przy ul. Starynkiewicza w Warszawie jako miejsce na swój poród. Dla mnie hasło ?Rodzić o Ludzku? nabrało tam sensu. Może sam szpital i sale wymagają remontu, ale tak fajnego i profesjonalnego personelu pozazdrościć może niejeden szpital.
      Chciałam podziękować w szczególności:
      Panu dr Kisielewskiemu za ?Schabowego? w środku nocy i za to, że głównie dzięki niemu mamy Małą przy sobie. Dziękuję też za super szwy ? każdy lekarz/położna co je widzi to chwali robotę smile
      Pani położnej Małgosi za ciepło i uśmiech, który mi towarzyszył przez niemalże 8 godzin I okresu porodu.
      I Panu dr Dziuba za pogłaskanie mnie po głowie w trakcie cesarki, kiedy spanikowana płakałam na stole? mega mnie to uspokoiło.
      Pani pielęgniarce/położnej, która zajmowała się mną i naszą Małą na Sali pooperacyjnej w nocy.
      Z całego serca dziękujemy!
      K&K& Mała K

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka